sobota, 27 września 2014

Liebster Blog Award, czyli w końcu dopadło i mnie

I znów dopadła mnie nominacja do blogowej zabawy, a do Liebstera po raz pierwszy(!), za którą dziękuję pannie Anelise. Jako, że grzecznie wywiązuję się z takowych nominacji, to i tym razem ładnie i składnie odpowiem na pytania, tym bardziej, że w mej skromnej ocenie wydają się być nawet całkiem przyzwoite. No to do dzieła! 


1. Jakie wspomnienie nieodłącznie kojarzy ci się ze szkołą podstawową?
Jeśli mam być szczera, to okres podstawówki najchętniej wycięłabym ze swojego życia. Kojarzy mi się z nią przede wszystkim samotność. To był czas, w którym po raz pierwszy dostałam po dupie za zbyt dobre serce. Bycie Matką Teresą nie służy i boleśnie przekonuję się o tym po dzień dzisiejszy. Kwestia charakteru, albo jedna z moich "wadozalet", która zależy od punktu siedzenia. Dziś nie mam kontaktu prawie z żadną osobą z mojej klasy, chociaż wiele z nich nadal mijam na ulicy. Choć "kontakt" to za dużo powiedziane, kiedy większość z nich nie potrafi zdać się na zwykłe "cześć".

2. Każdy z nas ma takie piosenki, przy których skakał ze szczęścia, albo cichutko płakał ze wzruszenia. Podaj proszę kilka tytułów.
Nie ma sprawy! Muzyka to nieodłączny element mojego życia, który idzie też w zgodzie z moim nastrojem. Do szczęścia skaczę często, szczególnie przy:
A do poduszki łkam nieraz w duecie z:
I więcej Wam nie podam, bo jeszcze wpadniecie w deprechę, a podobno taka pogoda jej sprzyja.

3. Twój dzień zaczyna się od..., a kończy na...?
Zaczyna się od wychodzenia z trybu zombie przy pomocy porannej kawy, a kończy się na wszelakie sposoby, począwszy od czytania książki, przez oglądanie serialu, przesiadywanie na blogu, piwo ze znajomymi, zakończywszy na pytaniu, "czy ja w ogóle dziś pójdę spać?" :)

4. Kiedy i jak poznałaś swoją pasję i ile czasu obecnie jej poświęcasz?
Rysuję od dziecka, a to, ile czasu temu poświęcam zależy od tego, ile go mam tak naprawdę. Bądź, co bądź rysunek jest dla mnie lekarstwem na stres i sposobem na wyciszenie - ale o tym większość z Was doskonale już wie. Do czasów studiów byłam samoukiem, później podszkoliłam się nieco na zajęciach z rysunku i malarstwa, ale nigdy nie traktowałam tych przedmiotów jako konieczność zaliczenia na piątkę. Moja pasja miała być dla mnie. Dlatego też zrezygnowałam z rysowania na zamówienie. 


A drugą moją pasją jest pisanie. Będąc w piątej klasie szkoły podstawowej napisałam opowiadanie liczące osiemnaście rozdziałów, a każdy z nich liczył jakieś pięć stron A4 zapisanych czcionką "jedenastką", więc nieźle, co? Dziś unikam zaglądania w te kartki w obawie przed uduszeniem się ze śmiechu, ale uważam to za taki dość fajny, przełomowy moment, jeśli chodzi właśnie o pisanie. Drugim takim momentem było stworzenie scenariusza do spektaklu w pierwszej klasie liceum, który co prawda zrealizowany nie został, ale leży sobie gdzieś na szkolnych półkach, a mój były wychowawca (polonista, którego bardzo sobie ceniłam i cenię nadal) powiedział, że kiedy pewnego dnia uda mi się coś wydać, to prosi o dedykację. Póki co jednak wyżywam się "pisarsko" jedynie na blogu i w moim zeszycie i traktuję tę pasję podobnie, jak rysowanie.

5. Proszę wymień dziesięć słów, które przychodzą ci na myśl, gdy wspominasz swój rodzinny dom.
Trudno wspominać, jeśli wciąż się w tym domu mieszka, ale spróbuję go w ten sposób opisać.
Kamienica, rynek, podwórko, mury, ciepło, przytulnie, Mama, Tata, Braciak, pies.

6. Będąc dziećmi często oszukiwaliśmy przeznaczenie. Czy pamiętasz jakąś sytuację, kiedy to byłaś o krok od nieszczęścia?
Pamiętam. Miałam wtedy czternaście lat, więc można powiedzieć, że byłam już bardziej nastolatką, niż dzieckiem, ale otarłam się wtedy o nieszczęście. Byłam na wakacyjnym obozie pod namiotami w Pszczewie. Wraz z całą grupą przygotowywaliśmy przedstawienie, które miało odbyć się w ramach obozowych zabaw. I kiedy gawędziłam sobie z moją Iwonką siedząc przed namiotem, zerwała się straszna wichura. Konary drzew zaczęły łamać się jak zapałki, od wiatru zaczęło kurzyć się tak, że oczy szczypały od piachu, nic nie było widać, a w powietrzu fruwały kamienie wielkości pięciozłotówek. I trzeba było nam uciekać do pobliskiej świetlicy, która oddalona była od obozu o jakieś trzysta metrów. Wtedy jednak wydawała się ona być potwornie daleko. Pewna kobieta, która przyjechała w odwiedziny do nas zdążyła wyjąć z samochodu swojego synka, zanim na jego dach spadła ogromna gałąź pozostawiając spore wgniecenie i pękniętą szybę. Co pamiętam? Krzyk, hałas, strach, płacz i próbę biegu "pod wiatr", trzymając się za ręce. I tę chęć powrotu do domu, kiedy dowiedziałyśmy się z Iwką, że jakieś dwa metry za naszym namiotem spadł konar drzewa, który spokojnie mógłby zrobić krzywdę którejś z nas, a nawet zabić.

7. Wyjście z domu bez makijażu to odwaga na którą stać tylko nieliczne kobiety, czy zupełnie normalna sprawa?
Zależy od... kobiety. Dla mnie to sprawa całkiem normalna, albo mówiąc dosadniej - naturalna. Przez długi czas miałam straszne problemy z samoakceptacją, właściwie nie ma chyba części ciała, do której bym się u siebie swego czasu nie doczepiła. Pamiętam nawet taki moment, kiedy nie lubiłam swoich powiek. To dopiero była masakra. I pewnego dnia uświadomiłam sobie, że postępując tak dalej, będę niewolnikiem samej siebie. Nauczyłam się więc siebie lubić i akceptować, a pewnego dnia słowa mojego faceta "Nie ubrudziłaś dziś oczu! Ślicznie wyglądasz!" dały mi naprawdę dużo do myślenia. Więc - owszem - malować się lubię, szczególnie oczy właśnie. Nie lubię się "tapetować", bo czuję się wtedy nienaturalnie. W ogóle ciężko znaleźć mi podkład dla siebie, bo jestem dość blada. Uwielbiam za to czerwoną szminkę, bo w połączeniu z moją bladością i czerwonymi włosami komponuje się całkiem nieźle. 

8. Najgorsza książka, jaką przeczytałaś w życiu i dlaczego Ci się nie spodobała.
Nie zmuszam się do czytania książek, które mi się nie podobają. Ale czymś, co mnie odrzuciło na sto kilometrów, było "Pięćdziesiąt twarzy Greya." Sięgnęłam po nią z ciekawości, bo wiele koleżanek polecało mi ją z wypiekami na policzkach. Doczytałam do połowy, bo - jak wspomniałam - nie zmuszam się i nie byłam w stanie zmuszać się dalej do czytania o bohaterce, która przeżywa pińćset pisiąt pińć orgazmów i pińćset pisiąc pińć razy rozpada się na kawałki. Także "Pisiąt twarzy Greja" zdecydowanie nie dla mnie.
Wybaczcie dziewczyny, ale wyjaśnijcie mi - co Was tak urzekło w tej książce?

9. Wymień proszę kilkanaście miejsc, które musisz zobaczyć jeszcze przed śmiercią.
Ha! Fajne pytanie! Muszę znaleźć się jeszcze raz za barierką podczas koncertu Pearl Jamu. Muszę odwiedzić Paryż i zobaczyć grób Jima Morrisona. Za parę lat muszę zakładać ogród na naszej działce, którą planujemy kupić i pić wino w domu, który chcielibyśmy wybudować. I muszę znaleźć się w Krakowie, u mojej Anji - a to już w listopadzie! Muszę pozwiedzać historyczne miasta-ogrody, o których nasłuchałam się na zajęciach. A właściwie, to ja nic nie muszę. Ja chcę!

10. Dziś czy jutro? Który dzień jest dla Ciebie ważniejszy? [ Nie mam na myśli konkretnej daty, a pojęcie ogólne.] 
Zdecydowanie dziś. Zdecydowanie tu i teraz. Tym bardziej, że staram się żyć chwilą i cieszyć każdym dniem. Jak miałabym to robić, zastanawiając się nad tym, co czeka mnie jutro?
11. Mój blog to dla mnie…?
...miejsce w którym poznałam i poznaję cudownych ludzi, którzy potrafią być przyjaciółmi nawet, jeśli nigdy nie widzieliśmy się na oczy. Moje swoiste katharsis. Miejsce, w którym mogę pisać o moich radościach i smutkach. Miejsce, w którym znalazłam akceptację i przyjaźń nawet w momencie, kiedy sama siebie nie akceptowałam.


Jeśli chodzi o nominowanie to chyba ciężko po ostatniej fali Liebstera wybrać kogoś, kto się jeszcze w to nie bawił. Dlatego nominuję wszystkich, którzy się jeszcze nie bawili, a chcieliby :)

127 komentarzy:

  1. Szkołę podstawową także chętnie bym wymazała ze swojego życiorysu i pamięci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi szkoła podstawowa miło sie kojarzy :)

      Usuń
    2. Jak wiadomo, każdy ma swe osobiste wspomnienia :)

      Usuń
  2. Mój dzień zaczyna się i kończy podobnie do Twojego. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi podstawówka najlepiej się kojarzy, ale tylko do 3 klasy, kiedy to jeszcze byłam w Polsce. I do tej pory utrzymuję kontakt z tymi ludźmi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja podstawówkę nawet lubiłam, gorzej było w gimbazie.
    No to powiem Ci, że miałaś dużo szczęścia podczas tej wichury. Mogło się kończyć źle. :/
    A 50 twarzy Greya nie czytałam, ale moja współlokatorka tak usilnie mi ją polecała, bo przeczytała wszystkie trzy części tej historii. Mimo tego nie skusiłam się. Sama nie wiem czemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja na odwrót własnie. W gimbazie było spoko, miałam fajną klasę, z większością ludzi mam kontakt i nauczycieli miałam świetnych. Chyba najlepiej ten czas wspominam ;)
      No mogło skończyć się źle. :( Ale na szczęście coś nad nami czuwało tego dnia.
      Nie wiem... jak to czytałam to doszłyśmy z dziewczynami do wniosku, że chyba lepiej włączyć sobie pornola, niż się tym katować, hahaha XD

      Usuń
    2. Ja w gimnazjum miałam prawie całą klasę z podstawówki i chyba już się nam ta znajomość przejadła. :P
      Hahaha, no proszę. Chyba pierwszy raz się spotkałam z niepochlebną opinią tej książki (oczywiście od kobiety). Chyba mimo wszystko po nią sięgnę, z czystej ciekawości, czy przebrnę, czy nie :P

      Usuń
    3. Ano to chyba, że tak :) Ja miałam klasę całkiem nową, tylko kilka osób z podstawówki, więc było zupełnie inaczej :)
      Nie no, wiesz. Ja się śmieję po prostu. Bo dla mnie zabawny jest cały szum wokół tej książki i te dziewczyny, które wystawiają na fejsie zwiastun do filmu... No ale kontrowersja jest w modzie ;)
      A sięgnij, jak najbardziej :) Zawsze warto spróbować :P

      Usuń
    4. W średniej miałam tylko dwie osoby ze starej klasy i chyba tę szkołę wspominam najlepiej. :)
      Wiesz, mnie ogólnie zawsze bawi takie publiczne jaranie się czymś. Tak jak niedawno wszyscy wielkie wow nad płytą Coldplay - a tak szczerze, to nigdy nie widziałam tych "fanów" słuchających utworów z poprzednich płyt. Po prostu było to modne.

      Usuń
    5. O, to ja średnią znów wspominam źle. Ale to z mojej winy bardziej :)
      Bo to jest kolejna cecha naszych rodaków - "fajne jest to, co jest modne, jak będę to miał, to będę fajny"

      Usuń
    6. Od razu z tą modą skojarzyła mi się moda na "ajfony". Byłam w szoku, gdy idąc na studia zatknęłam się z falą wyznawców Apple, którzy czcili nadgryzione jabłko w każdy możliwy sposób. xD

      Usuń
    7. To ja z moim telefonicznym padłem, jestem chyba nikim w dzisiejszym społeczeństwie XD

      Usuń
  5. 50 twarzy Greya przeczytałam, całą trylogię, nie była zła, ale nie widziałam w tym takiego szału jak cała reszta.
    Rysunek. <3 Cholera, chciałabym umieć rysować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się jeszcze przekonam, nie wiem :D
      Nie musisz umieć - jeśli sprawiałoby Ci to radość to siadaj i rysuj! :)

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o książki o takiej tematyce to przeczytałam ich kilka, prócz trylogii Greya to trylogia Crossa i pięć części 80 dni... (żółte, niebieskie, czerwone, bursztynowe i białe) i zdecydowanie wolę "80 dni..."

      Usuń
    3. No proszę, może więc sama sięgnę ;)

      Usuń
    4. Co kto lubi, po prostu w "80 dniach..." nie ma takiego zbędnego pierdolenia o miłości jak w Grey`u.

      Usuń
    5. No cóż, wg mnie to, że Grey jest totalnie pokręcony to jest mało powiedziane.

      Usuń
    6. Czyta się nie najgorzej, ale naprawdę nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wszyscy o tym opowiadali.

      Usuń
    7. Fakt faktem, że i sam język dość znośny, ale ogólnie - nie, nie i jeszcze raz nie :P

      Usuń
    8. Szybko przeczytałam pierwszą część. :D Męczyłam ostatnią. :D

      Usuń
    9. A u mnie właśnie początki były trudne :P

      Usuń
  6. Ja nawet nie mam kontaktu z ludźmi z liceum, a co dopiero z podstawówki! :D
    Ta wichura brzmi naprawdę strasznie, ale przypomniała mi się śmieszna sytuacja. Byłam ze znajomymi nad morzem i oczywiście jechaliśmy w ciemno, więc jak już znaleźliśmy nocleg to braliśmy co było. Czyli domek, który ledwo stał, miał w środku zlew, ale kran na zewnątrz xD Duże drzewo obok. W nocy przyszła burza. Dwie dziewczyny, dwóch chłopaków. My trochę się wystraszyłyśmy, ale jak jeden z kolegów zaczął panikować to płakałyśmy ze śmiechu. Zwłaszcza, że on siłownia te sprawy. A tu ze łzami w oczach, prawie krzyczy, że umrzemy, że drzewo na nas spadnie i nas zabije, że jest osrany ze strachu, że już ma całą dupę morką, tak się boi xD Oczywiście nic się nie stało, ale ubaw mam do dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych z liceum też cieżko wspominam :P
      No to niezły ubaw musiał być :D No u nas było ciut straszniej, ale... z kolei Twoja historia przypomniała mi mój wyjazd z dziewczynami pod domek, jak miałyśmy po 17 lat i... ćpuny nas napadły XD

      Usuń
    2. Nie no ja lubiłam moją klasę, ale jakoś kontaktu po prostu z nikim nie mam.
      Geez, nie wiem teraz czy ta napaść była zabawna czy nie, bo wcale tak śmiesznie nie brzmi! xD

      Usuń
    3. Ani przez fejsbuki? :<
      Wtedy było strasznie, ale biorąc pod uwagę fakt, że te ćpuny nie mogły się dostać do nas do domku, to z tej wścieklizny porozwalały nasze... pranie, ręczniki i stroje kąpielowe po dachach pobliskich domków XD To dopiero była beka :D

      Usuń
    4. Tam to tylko z jedną koleżanką, ale to tak raz na parę miesięcy. Zwłaszcza, że ona teraz ciężarówka (chociaż jeszcze niedługo) to temat jeden, a jak urodzi to i czasu tyle na ploty nie będzie.
      O matko! :D Dobrze, że faktycznie tylko tyle, ale ciekawa zemsta xD

      Usuń
    5. No to faktycznie słaby kontakt...
      Zauważyłam wlaśnie, że ciąża to ostatnio ciekawy temat do rozmów :D
      Daj spokój :D Wyobraź sobie miny ludzi, kiedy próbowałyśmy się dostać na dach np po... stanik XD

      Usuń
    6. No niestety to też trochę przez moje mieszkanie na zadupiu, bo to zanim się człowiek dogada kiedy i gdzie, żeby wszystkim pasowało... Chociaż wiadomo, że jak się chce to co tam odległość. Widocznie żadnej z nas, aż tak bardzo na spotkaniu nie zależało :D
      U mnie to w sumie tylko ona jedna teraz. A tak to zaręczyny, śluby, wspólne mieszkania. Czyli to co teraz i u Ciebie na czasie :D I jak się czujesz jako narzeczona? :)
      Nie no spoko, wszyscy widzieli Waszą bieliznę... na dachu. Co to takiego, pff xD

      Usuń
    7. W sumie trochę rozumiem, bo mi tak się psują stosunki z ludźmi z roku obecnie... bo dojeżdżam pociągiem. I robią imprezy, zapraszają mnie, ale za każdym razem musiałabym ogarniać nocleg, bo wiadomo, jak to jest jechać w nocy pociągiem.
      U mnie to w ogóle... ten rok to wysyp ślubów :P A czuję się... normalnie właściwie :) Już trochę emocje opadły, wiadomo. Ale fakt faktem, że się czuje, że to umacnia jakoś tam :) I wszystko jest inaczej i jest lepiej i to mnie tak cieszy :)
      A ja się tak zwijałam ze śmiechu, że nie mogłam się tam wdrapać xD

      Usuń
    8. Dokładnie. Tyle fajnych rzeczy przelatuje koło nosa przez to.
      To super, że niby taka błaha sprawa, jedno pytanie, a sprawiło, że jest lepiej :) Aż mi się ryjek znowu cieszy :D
      W ogóle to musiało śmiesznie wyglądać - Ty chichrająca się, bo nie możesz się wdrapać na dach po stanik... xD

      Usuń
    9. I znowu mi przeleciało kurde XD Teraz to ja się czuję jak jakiś nołlajf XD
      To się cieszę, że się cieszysz ^^
      To wyglądało żałośnie XD

      Usuń
  7. Też kocham pisać, teraz usiłuję do tego wrócić. Wznowienie blogowania traktuję niejako na zasadzie pierwszego kroku, Chcę przekonać się, czy umiem jeszcze bawić słowem albo w ogóle wzbudzać jakiekolwiek emocje.
    Co najchętniej rysujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem zastanawiam się, jak Ty to robisz, że tak świetnie operujesz i właśnie bawisz słowem - więc chyba Ci nieźle to wychodzi ;)
      Najchętniej rysuję portrety w ołówku :)

      Usuń
    2. Dzięki serdeczne, ale nie musisz mi tak kadzić :D
      Bardzo ambitne zadana. I takie trochę... romantyczne :) Pięknie być muzą dla artysty, niezależnie od jego płci. Ktoś Ci pozuje, jak rozumiem?

      Usuń
    3. Trochę muszę :D
      Pozują mi co najwyżej... zdjęcia z gazet lub laptopa :P Nie umiem rysować ludzi "na żywca", a jedynie martwą naturę w taki sposób. Portrety tylko i wyłącznie ze zdjęć ;)

      Usuń
    4. Czemu nie uważasz, że nie umiesz? Może po prostu trafiłaś na mało wdzięcznych modeli? :D

      Usuń
    5. A wiesz, że szczerze Ci powiem, że nigdy nie próbowałam narysować tak człowieka z natury? Samą sylwetkę może i tak, ale twarz... trudno, by ktoś mi ładnie zapozował. Właściwie to nie wiem, czy nie potrafię, tak mi się wydaje, ale może błędnie :)

      Usuń
  8. Jak byłam dzieckiem to pisałam też książki i dużo wierszy. Znalazłam niedawno zeszyt z wierszami i jak je czytałam początkowo myślałam, że padnę ze śmiechu. Ale nie. Byłam wręcz wzruszona. Przeczytaj to co napisałaś, zobaczysz, zdziwisz się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja się za to zabieram od jakiegoś czasu tak naprawdę, żeby tam zajrzeć. :)

      Usuń
    2. No to dobrze :P
      Nie odkładaj za dużo :P Podzielisz się z nami ? :D

      Usuń
    3. Nie wiem, czy to dobry pomysł :D

      Usuń
  9. punkt 6 - mam nadzieję, że nikomu nic się nie stało?
    7 zgadzam się w zupełności. No i zdarza mi się nie pomalować do pracy - bo zwyczajnie nie mam czasu i jakoś mnie ani mojego otoczenia to nie rusza. ;)
    8 - cały czas boję się sięgnąć po tą książkę, a z drugiej str jestem jej ciekawa :D może zajrzę do ebooka, bo nie wydam pieniędzy na coś, co może się okazać kompletną klapą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że jakaś mała dziewczynka miała draśnięte ramię. A tak, poza tym zniszczonym autem i jednym namiotem, w którym na szczęście nikogo nie było - nic ani nikt inny nie ucierpiał.
      Właśnie to jest ciekawe zjawisko :P Że nam się nieraz wydaje, że jak się nie umalujemy to wyglądamy jak zombie, a na otoczenie wlaśnie jakoś to specjalnie nie działa :)
      No ja własnie pdf ściągnęłam, bo ogólnie lubię książki w wersji papierowej i lubię mieć je na półce ;) Ale nie żałuję, że tej nie kupiłam.

      Usuń
  10. 50 twarzy Greya - przeczytałam wszystkie trzy książki, ale szału nie było. Teraz tylko ciekawa jestem jak będzie wyglądał film na podstawie tej książki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię te ragi, tyle ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o autorze. :)
    Straszne z tą wichurą :/ boję się takich rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię! :)
      No wtedy naprawdę było strasznie. Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało.

      Usuń
  12. przykre to z tą podstawówką, ale dzieci są bezlitosne bardzo często, szkoda, że teraz tych ludzi nawet nie stać na tak zwykłe 'cześć'

    zawsze chciałam umieć malować/rysować, ale mam totalny brak talentu, wręcz 5,6-latki malują lepiej niż ja :D

    jesteś drugą osobą, której nie spodobało się "pięćdziesiąt twarzy Grey'a", ja tego jeszcze nie czytałam, ale zastanawiam się, czy w ogóle się za to wziąć, bo im więcej o tym słyszę, tym myślę, że to nie do końca dla mnie, ale chyba spróbuję zacząć chociaż. zobaczymy, czy mi przypadnie do gustu.

    dziękuję kochana :* dziś już trochę lepiej u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi się z podstawówką kojarzą dodatkowe lekcje angielskiego(w sensie: bardziej zaawansowany poziom niż miałam normalnie) w czwartki o 7:15 o_O
    "November Rain" lepsiejsze niż "Paradise City" .__.
    Jakiego serialu? XDDDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7:15 :D Dziś to dla mnie całkiem poczciwa godzina, ale kiedyś... :P
      Przy "November Rain" się rozpływam, a nie skaczę ze szczęścia XD
      A różnie :D Oprócz naszego Sawyera, oglądam sobie ostatnio jeszcze Odwróconych i Sherlocka :D

      Usuń
    2. No właśnie, chyba mi mniej ta godzina przeszkadzała kiedyś niż teraz, choć jak mus, to mus :D Dobra, dobra, ale tak tylko mówię a propos Gunsów ;P Naszego Sawyera ♥ Ja chyba niedługo zacznę jakiś nowy serial, bo wczoraj obejrzałam ostatni odcinek drugiego sezonu "Under the Dome" i właściwie nic w tym momencie nie oglądam...

      Usuń
    3. To ja wolę teraz :D I jeszcze "Patience" ^^ O, tego nie oglądałam :P A niedługo The Walking Dead <3

      Usuń
    4. "Don't Cry"? .__. Właśnie "Under the Dome" wzięła się moja Norrie, to be honest XD Omg, ani "The Walking Dead" nie oglądałam i nie oglądam, ani "Gry o Tron", ani "Breaking Bad", ani jeszcze coś z takim bardziej popularnych mogłabym wymienić...

      Usuń
    5. A do poskakania jeszcze "Nightrain" :P Na TWD namówił mnie Patryk i byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona, bo wydawało mi się cały czas, że to mocno przereklamowane. No i Daryl <3 Grę o Tron uwielbiam bo i książka zajebista - chociaż zaczęła mnie wkurzać, ale nie będę Ci spojlować, jakbyś chciała obejrzeć. A Breaking Bad jest dla mnie też rewelką, długo nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, jak obejrzałam wszystkie sezony :D

      Usuń
  14. Lubię takie zabawy, bo można się wiele ciekawych informacji dowiedzieć:)
    Mnie się ta książka podobała. No niektóre opisy były denerwujące, ale cała historia mnie urzekła. Może dlatego, że jestem romantyczna i trochę "zboczona" :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo cała historia nawet ma jakiś sens, ale po prostu te opisy denerwujące i ta cała otoczka mocno przesadzona erotycznie po prostu odciąga od niej uwagę - moim zdaniem.
      Ja też jestem romantyczna i trochę "zboczona" (może nawet bardziej, niż trochę :P), ale to na mnie nie zadziałało po prostu.

      Usuń
    2. Moja siostra omijała wszystkie te erotycznego wątki:p Mnie najbardziej podobała się 2 część.
      Każdy lubi coś innego i to jest fajne. Mnie polecono 80 dni... (tutaj konkretne kolory). Przeczytałam wszystkie choć mnie w ogóle nie piwaliły.

      Usuń
    3. Nie wytrzymałam do końca pierwszej części i nie wiem, czy dam radę ją dokończyć, by zacząć drugą :P
      A tego nie czytałam, ale słyszałam sporo - może się skuszę :)

      Usuń
  15. Ja też lubię :)
    Miło się to czyta i można dowiedzieć się mnóstwa interesujących rzeczy o autorze :) Super :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ekstra, co prawda nie zdarzylo mi sie plakac przy piosenkach ale skakac z radosci przy Twoich tytułach i owszem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo przy nich trudno nie skakać właśnie! :)

      Usuń
  17. Odwiedzam teraz wszystkie blogi po kolei (czas na nadrabianie zaległości po długiej nieobecności) i to już jest któryś już blog, na którym jest LBA. Ba! Nie tylko tag się powtarza, ale i pytania - wszędzie są te same xD Powoli zaczyna się z tego tworzyć małe never ending story xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo jak napisałam - ostatnio pojawiła się fala LBA i tych pytań właśnie :P A ja choć może średnio przepadam za blogowymi zabawami nieraz, to zawsze się z nich wywiązuję :)

      Usuń
  18. Nie przeczytałam na szczęście tej najgorszej książki świata :)
    A wszystkie piosenki są cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz nie doczytałam :P
      Cieszę się, że Ci się podobają! :)

      Usuń
  19. zaraz przesłucham sobie tych piosnek kilka których nie kojarzyłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tak jak być powinno :D

      Usuń
    2. dziś powinnam słuchać jakiegoś młota pneumatycznego taki mam nastrój..;p

      Usuń
    3. Mogę Ci polecić coś z kapel deathmetalowych? :D

      Usuń
  20. Zaskoczyłaś mnie tą książką.. co prawda nie czytałam jej, ale znajome, które ją czytały, były zachwycone ;] Teraz już nie wiem czy warto po nią sięgać, czy nie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ta książka jest tak naprawdę bardzo kontrowersyjna i wzbudza wiele naprawdę skrajnie różnych emocji. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli sama sprawdzisz, czy Ci się spodoba, czy nie :)

      Usuń
  21. Mi na szczęście i podstawówkę, i gimnazjum, i liceum udało się przeżyć bez większych załamań, choć mniejszych nigdy nie brakowało... Wtedy to wszystko wydawało mi się straszne, a dziś pytam siebie, co mi się tam nie podobało i dlaczego właściwie chciałam dorosnąć... Głupia ja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, można by rzec, że wszyscy byliśmy "głupi" w tamtym okresie. Jak to mówią, wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma, a doceni się coś dopiero, kiedy się to straci. A nie skutkowało, jak dorośli mówili "ciesz się, że chodzisz do szkoły, później będzie trudniej." :)

      Usuń
    2. Tak, to tylko jeszcze bardziej wkurzało. :) Wszystko trzeba przeżyć, żeby zrozumieć.

      Usuń
    3. Święta prawda :) Uczymy się na własnych błędach. Ale to też ma swój urok.

      Usuń
  22. jakieś inne na pewno się znajdą :D

    mam od kuzynki książkę, coś ala Grey, ale czeka w kolejce do przeczytania, więc na pewno po coś takiego sięgnę, ale ciężko mi powiedzieć, jak mi to do gustu przemówi, zdecydowanie wolę kryminały :P

    jak mija weekend?

    OdpowiedzUsuń
  23. I znowu Cię poznaję :) na nowo, pani narzeczona ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie wiedziałem, że lubisz rysować portrety, ja z kolei w dawnych czasach uczestniczyłem w wielu spotkaniach, gdzie wymagano ode mnie tylko obecności, i tam uwielbiałem rysować ołówkiem konie i akty kobiet.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano lubię, lubię :) I jeszcze martwą naturę :) To mój sposób na oderwanie się i odstresowanie. No proszę, więc i Ty jesteś na swój sposób ołówkowym pasjonatem :)

      Usuń
  25. Libster, libster, libster wszęzie XD
    Widzę, że oboje za dobrze podstawówki nie wspominamy, cóż. Ja mam kontakt tylko z jedną osobą, swoją pierwszą miłością tajemną XD Ale to długa i zawiła historia. W każdym razie cóż..złe wspomnienia prowokują, żeby pracować na nowe:)

    Cały czas czekam na Kaleesi XD

    I bogowie, jak bardzo cię rozumiem! Mnie zmuszono do przeczytania Greya ( wyzwanie czytelnicze od Idy ) i geez...myślałem że tam umrę, od tej grafomanii...straszna rzecz! Ale przebrnąłem, chociaż miałem wyprawny mózg, byłem z siebie dumny. I mogłem swobodnie krytykować XD I też chcę zrozumieć, co w niej ludzie widzą ( bo nie tylko kobiety) ale nie ogarniam, nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liebster, liebster everywhere xD
      Zgadza się. Każde z nas nie lubi tego okresu na swój sposób. O widzisz, to ja z paroma osobami jestem na cześć, a policzyć by ich można na palcach u jednej ręki. To może kiedyś mi opowiesz tę historię, jak będzie czas i miejsce :P Otóż to, dlatego teraz uśmiecham się i cieszę ile wlezie. I uczę się nie przejmować wrednymi ludźmi, choć z moją nadwrażliwością idzie to cieżko :P

      Wiem, Króliczku wiem! Ale póki nie mam wiesz... smykałki do niej, to ona mi nie wyjdzie, po prostu to wiem. Musi mnie najść wena XD Ale ostatnio idzie mi nawet nieźle Lindsay :D

      A, przypomniało mi się teraz, jak kiedyś o tym pisałeś chyba nawet! To koks jesteś, że doczytałeś... ja odłożyłam w połowie, bo uznałam, że nie dam rady dalej. Już sobie tak myślę, że jak nie doczytałam, to może nie powinnam się wypowiadać, ale... ja nie mogę się zmuszać do książki, tak samo jak do rysowania. Nie lubię, jak przyjemność staje się przymusem, to się za mocno kłóci. A teraz wszyscy się jeszcze filmem jarają, a właściwie zwiastunem, w którym jest urywka sado maso XD A co to będzie, jak to wejdzie do kin xD

      Usuń
    2. Historia pierwszej niespełnionej miłości z podstawówki tja..do tego trzeba piwa, żeby nie umrzeć ze śmiechu, takie historie na trzeźwo nie wchodzą XD I wiem że ciężko, opornie to idzie ale hej...radzisz sobie:) Czasem po pierwszych łzach, ale taki twój urok. Najważniejsze, że na dłuższą metę jesteś ich słowa w stanie w sobie pokonać:)

      No no, ja wiem, artysty się nie popędza XD

      Musiałem, bo inaczej bym przegrał z Idą i by mogła triumfować, na to nie mogłem przecież pozwolić, no nie? Cierpienie cierpieniem, ale honor by bolał XD Także ja rozumiem w pełni, że się nie doczyta, ale u mnie to była inna sprawa całkiem XD
      To już są zwiastuny? Bogowie, przejdzie nowa fala tandetnego bdsm...żal XD

      Usuń
    3. Jakby to powiedział Papu: "Bez połówki tego nie rozgryziemy" XD Ano radzę sobie. I bardzo mnie to cieszy, wiesz?

      Nie nazywaj mnie artystą, wrrrr! XD

      Ano tak, sprawa honoru, to rozumiem, spoko :D Czyli jak u mnie nie była to sprawa honoru, to w sumie jestem usprawiedliwiona? :>
      Ano bo Ty nie masz fejsbuka XD A swego czasu tam był wysyp tych zwiastunów od fanek książki :D Aż mnie kusiło, by je trochę pohejtować, ale sobie pomyślałam: a niech się cieszą :P

      Usuń
  26. Niestety zauważyłam pewną zależność: na pomocy innym często bywa się stratnym. To tak odnośnie pierwszego punktu. Nie oznacza to, że nie pomagam, liczę się jednak z tym, że pomoc w wielu przypadkach pociąga za sobą różnej maści straty, chociażby emocjonalnej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest święta prawda... w dodatku ludzie z biegiem czasu zaczynają wykorzystywać i liczyć na zbyt wiele i to jest dopiero przykre.

      Usuń
  27. Ale do tego wyzwania profesjonalnie podeszłaś :)
    Ja nie przepadam za takimi "łańcuszkami".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak średnio lubię, ale zawsze staram się grzecznie wywiązać :)

      Usuń
  28. wow, ależ to wyczerpująco opisałaś :) super

    OdpowiedzUsuń
  29. O, widzę, że obie nas maja odrzut do tej samej książki :)
    To może narysujesz mój portret? ^^

    OdpowiedzUsuń
  30. Odrzut mamy do tej samej książki :)
    To może zorganizujesz jakiś konkurs a wygraną będzie wykonany przez Ciebie portret? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc się rozumiemy :)
      Hmm, pomysł całkiem niezły :) i może nawet o tym pomyślę, jak będę miała więcej czasu! Ale póki co nie rysuję na zamówienie, bo po prostu... własnie brakuje mi czasu. A kiedy brakuje czasu to i chęci, a wtedy takie rysunki po prostu mi nie wychodzą. ;)

      Usuń
  31. ale wszystko ladnie opsilas no i jak ladnie o blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajnie jest mieć swoją pasję, coś, czego robienie sprawia nam przyjemność :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie oderwanie od rzeczywistości :)

      Usuń
  33. Tą książkę też mi wszyscy polecali, ale jakoś nie przemawia do mnie i nawet jej nie zaczynam :)
    Blog to fajna sprawa choć nie zawsze jest tyle czasu, aby nim się zajmować:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, witamy panią żonę :D
      Ja odkąd wróciłam, staram się jak mogę być tu w miarę często, no ale bywa różnie :)

      Usuń
  34. Swego czasu też uwielbiałam pisać. Bardziej poezję, niż opowiadania, ale... no tak, jak już wspomniałam u siebie - odkąd zaczęłam się na poważniej zajmować fotografią, słowa zamieniły się w obrazy i ta wena, którą miałam do pisania po prostu zamieniła się w wenę do fotografowania chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, Twoje zdjęcia są mistrzowskie :)

      Usuń
  35. the doors - mój dzień zaczyna i kończy się na nich. uwielbiam, uwielbiam <33333. moja podstawówka była chyba najlepszą szkołą, do której chodziłam jeśli chodzi o ludzi oczywiście nie wszystkie lata bo wiadomo, że z czasem ludzie się zmieniają i poglądy również. ale te najmłodsze były najlepsze dla mnie ;)) reszte można wymazać xD.

    tak sobie przeglądam blogi i chyba każdy był już nominowany - tylko mnie wszyscy pomineli :d , bo ja tu stara po przerwie i nie bardzo wiem co dzieje sie w blogsferze.

    pozdrawiam Asiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, wyczuwam bratnią duszę w miłości do Morriska XD
      No to mogę Ci pozazdrościć :) Ja trafiłam niestety na ludzi o naprawdę ciężkich charakterach, już za dziecięcych lat.

      Hej, hej, niedawno też tak mówiłam :D I w końcu mnie dopadło. Ale jak chcesz, to możesz przyjąć nominację ode mnie, proszę bardzo :D

      Również pozdrawiam :)))

      Usuń
  36. fajne pytania miałaś :)
    no to daj znak jak będziesz u mnie w Krk :):*

    OdpowiedzUsuń
  37. Słyszałam o tej książce, ale nie czytałam... Nie wiedziałam nawet o czym jest, póki nie napisałaś. Raczej tego nie przeczytam... A to zdjęcie z rysunkiem jest Twoje? Wiem, że tak, ale i tak się pytam. Taki zwyczaj. Chyba publikowałaś swoje prace na blogu. A raczej na pewno. Podobają mi się. Nawet bardzo. Rysujesz tylko portrety? :3

    Ja tam podstawówkę wspominam... Może tak. Najpierw było fajnie, tak do czwartej klasy. Piąta to było piekło, a szósta... była w porządku. A nawet lepiej niż w porządku. A co do listy piosenek, przy których chce się skakać, polecam "Jump" Simple Plan. To jest piosenka o... skakaniu i w ogóle... Ma taki pozytywny tekst. Na przykład "I don't wanna wake up one day and find out it's too late to do all the things I wanna do. So I'm gonna pack up my bags. I'm never coming back Cause the years are passing by
    And I'm wasting all my t-t-time." I w ogóle Simple Plan jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zrobiłam antyreklamę XD Haha, tak, moje :) Czasem publikuję moje prace, zgadza się. Rysuję głównie portrety, ale mój zawód i moje studia wymagały też nieraz rysowania krajobrazów ;)

      Czyli taka huśtawka u Ciebie trochę w tej podstawówce. A Simple Plan znam, słuchałam ich swego czasu i tak, są świetni :)

      Usuń
  38. A ja 50 twarzy bardzo lubię ;) NO ale o gustach przecież się nie dyskutuje. :) Miłego wieczoru:*

    OdpowiedzUsuń
  39. Mieszkasz z Jackiem Braciakiem? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilę się zastanawiałam o co Ci chodzi XD
      Cóż, ksywa Braciak chyba przywarła do mojego brata na stałe :D

      Usuń
  40. Bardzo ciekawy post, lubię czytać Twojego bloga. ;) Masz w sumie gust muzyczny chyba podobny do mojego. c; Bynajmniej z tych wymienionych piosenek. Mnie LBA ominęło, heheh.
    Może wspólna obserwacja? O ile mój blog przypadnie Ci do gustu.

    Pozdrawiam, Anu.
    http://murasakiiroanu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło to czytać, dzięki :) Wiesz, strzeż się, bo LBA dopada każdego, prędzej czy później :D

      Usuń
  41. Też nie doczytałam Greja do końca. :D Jakoś mi się odechciało w połowie, no bo ile można...?

    Rysowanie... Czasem do tego wracam, ale to rzadko. Częściej bargrolę coś na marginesach zeszytów lub w podręcznikach, zazwyczaj na jakiejś wolniejszej lekcji. Jakoś tak ręka sama to rego leci.

    Ps: Wysłałam Ci maila dotyczącego włosków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bazgrolę* i do tego*

      Błędów narobiłam. ;)

      Usuń
    2. Też tak myślałam - ile można? :P

      Oj też uwielbiam rysować w zeszytach, zwłaszcza na nudnych wykładach. A nieraz tak powstają arcydzieła właśnie, wiesz? :D

      Wiem już wszystko :)

      Usuń
    3. Oj tak, czasami patrzę na to, co powstało i zastanawiam się, jak ja to zrobiłam. :P

      Usuń