sobota, 20 września 2014

Za ścianą strachu

Wczoraj na stronie mojej uczelni pojawił się nowy plan zajęć. Na pierwszy rzut oka wydał mi się straszny, ale kiedy go na spokojnie przeanalizowałam, to okazało się, że jeszcze nie jest tak źle. Co prawda przeważają popołudniówki, pojawiają się dwugodzinne okienka, pojedyncze dni zawalone od godziny ósmej do osiemnastej i zajęcia w co drugi piątek. Od razu pomyślałam sobie, jak wpleść w to wszystko moją pracę i nawet znalazłam na to dobry sposób: będę pracowała we wtorki, zamiast jeździć na wykład (o ile znajdę kogoś życzliwego, kto moją skromną osobę będzie wpisywał na listę) i w co drugi piątek, skoro ten jest wolny. W najgorszym wypadku będę chodziła do pracy w soboty, chociaż wtedy dorabiałam sobie w sklepie u mojej Mamy, próbując ją też trochę odciążyć, a przy okazji chcąc sobie zarobić więcej.

Ktoś mi ostatnio powiedział, że moja praca w wymiarze 1/4 etatu to żadna praca i że w ogóle nie powinnam mówić, że pracuję, bo tak naprawdę nie pracuję
Zostałam wyśmiana.
Wiecie, że się przejęłam?

Przejęłam się i tak to się głęboko wryło gdzieś w mojej głowie, że po powrocie do domu nawet się popłakałam. Znów zaczęłam wmawiać sobie (olaboga), żem do niczego, że ludzie w moim wieku pracują na pełen etat, że szybciej zestarzeję się, niż odłożę na swoje marzenia, bla, bla, bla...
I nagle powiedziałam sobie: stop!

Co ty wyprawiasz, maleńka? Ilu ludzi z twojego roku łączy pracę z dziennymi studiami, jednocześnie codziennie dojeżdżając godzinę pociągiem? I w dodatku opłacając sobie te dojazdy samemu, dzięki własnej, uczciwej pracy! Niektórzy ludzie pracujący na pełen etat zarabiają dwa razy tyle co ty na 1/4 etatu, a stażyści z powiatowego urzędu pracy tylko o 200zł więcej, jeśli nie tyle, co ty. Ilu ludzi z twojego roku pracuje w zawodzie? Ilu ludzi dostało pracę w zawodzie właściwie dwa dni po obronie pracy inżynierskiej? 

I podniosłam siebie na duchu, wiecie?
Nauczyłam się siebie pocieszać.
I doceniać.

Jestem wdzięczna losowi za moją pracę - nieraz przyjemną, z kubkiem kawy pod ręką, robiąc przy komputerze projekt ogrodu, albo bardzo ciężką właśnie pracę w terenie, w strugach deszczu nieraz, kiedy zakładamy, lub pielęgnujemy ogród i muszę czasami dźwigać ciężkie rzeczy. Drę się wtedy, nim zdążą przybiec do mnie pracownicy "spoko panowie, dam se radę!", a oni bulwersują się na mnie:
- Ale my nie możemy pozwolić, pani Asiu, żeby pani inżynier dźwigała takie ciężkie donice! Jak szef się dowie...
Odpowiadam wtedy z uśmiechem:
- A co panowie myślą, że pani inżynier, to tylko do grzania fotela przy biurku się nadaje? Przynajmniej bicepsy sobie wyrobię! :)
I nieraz wracam do domu z pociętymi od igieł jałowców, lub cierni krzewów rękami, paznokciami tak brudnymi od ziemi, że aż ciężko je doszorować, czy ramionami spalonymi od słońca. Bardzo polubiłam tych ludzi. Wołam ich na kawę, kiedy jestem w biurze, a wiem, że oni ciężko pracują w szkółce. Lubię spędzać z nimi czas, rozmawiać i pomagać im, bo wiem, że mnie szanują.

I kiedy poczułam się tak dobrze z wizją pracy, mojej, samodzielnej i bardzo ciężkiej nieraz, na głowę spadł mi inny demon: strach.

Przypomniałam sobie czerwiec, kiedy słabłam prawie codziennie i mogło to się stać wszędzie: na ulicy, na uczelni, w domu, w pociągu, w tramwaju... Przypomniałam sobie to uczucie, kiedy wiedziałam, że zaczyna się to dziać, kiedy nie mogłam nabrać z nerwów powietrza, kiedy osuwałam się po ścianie i widziałam tych ludzi, którzy podbiegają do mnie i podają wodę... Przypomniałam sobie, jak po zjebce od Królika w końcu poszłam do lekarza, a po otrzymaniu wyników okazało się, że nic mi nie jest, że jestem zdrowa jak ryba, ale przeforsowana.

Mój organizm był wykończony i wyjałowiony.
Lekarka powiedziała mi: Asiu, musisz zwolnić, bo zajedziesz się na śmierć i ja wcale w tym momencie nie żartuję.

Na śmierć.
Określenie "wykończyć się" nabrało nowego znaczenia.

Zwolniłam, zaczęłam zdrowiej jeść, fundowałam sobie sporą dawkę witamin, rzuciłam palenie i dbałam o to, by spać osiem godzin dziennie.  
Od końca czerwca nie zasłabłam ani razu.
A więc tak, to było zwykłe przemęczenie materiału.

I poczułam ten strach właśnie, kiedy pomyślałam sobie, że znowu mogę się przez przypadek przeforsować. Teraz do studiów dziennych, dojazdów pociągiem i pracy dojdzie jeszcze pisanie pracy magisterskiej, kończenie pomiarów i badań, w dodatku z doświadczenia wiem, że presja od promotorki będzie spora, a więc wolnego czasu będę miała bardzo mało.

I tak zaczęłam zwijać się w kulkę, pozwalając paraliżować się strachowi.
A potem zadałam sobie pytanie:
Co jest dla ciebie najważniejsze?

Podobno na te pytanie najprościej odpowiedzieć sobie, wyobrażając sobie, że się coś traci. Przy wyobrażeniu straty tego, co najważniejsze, czuje się największy strach. Wypisałam sobie więc na kartce wszystko, co jest dla mnie ważne i wyobrażałam sobie, jak to tracę.

I wiecie co?

Najmniejszy strach poczułam, wyobrażając sobie, że tracę studia, pracę, czy, że odkładam magisterkę na później. Ale zaczęłam drżeć z przerażenia, kiedy pomyślałam o stracie ludzi, których kocham, albo lubię. I poczułam strach, kiedy wyobraziłam sobie, że tracę zdrowie i leżę w szpitalu. Przeraziłam się wyobrażając sobie, że znowu dopada mnie to uczucie, kiedy brakuje mi powietrza.

Pomyślałam sobie wtedy, że nie mogę pozwolić tym drobnym rzeczom, żeby mnie wykończyły. Żeby zajechały mnie na śmierć
Nie mogę doprowadzić do stanu, gdy znów będę osuwała się po ścianie. 
I niech to będzie moim celem od początku października.

105 komentarzy:

  1. Tak, w dzisiejszych czasach "zajeżdżanie się na śmierć" nie jest niczym wyjątkowym. Szczerze powiedziawszy, ludzie czasem nie mają innego wyboru.

    Dobrze, że już wiesz, co jest dla Ciebie najważniejsze. Grunt, to zadbać o siebie i o swoje zdrowie, bo bez tego niewiele da się osiągnąć.

    Boję się, że jak rozpocznę studia również będę się przemęczać, że nie znajdę czasu na odpoczynek, a stres zszarga moje nerwy. Gdzie wtedy będzie moja radość z życia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają wybór, po prostu w zły sposób układają swoją hierarchię wartości. Gubią się między "ważne" a "najważniejsze".

      Ja wiem :) I właśnie będzie mi potrzebne duuużo sił, dlatego muszę o siebie dbać :)

      Nie bój się, po prostu będzie trzeba nauczyć się rozsądnie planować swój dzień i tego się trzymać :)

      Usuń
  2. Hej! Znów jestem wśród żywych :-)
    Och... w tym roku też się załamałam gdy pierwszy raz zobaczyłam mój plan lekcji... No, ale przecież jest dobrze. jakoś daję sobie radę. Do gimnazjum dojeżdżam rowerem albo autobusem. Sprawdziany i kartkówki prawie w każdym tygodniu...
    Podziwiam cię, ja nie potrafiłabym pogodzić nauki z pracą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! :)
      No widzisz, strach ma wielkie oczy :) Najważniejsze, że dajesz sobie jakoś radę. Przebrniesz, zobaczysz :)
      Nie ma co podziwiać, serio ;)

      Usuń
  3. Każda praca jest pracą i nie ważne na jaki etat czy na 1/4 czy na cały. Po za tym pracujesz tyle ile możesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego się trzymam ;) Ale nie powiem, że głupie komentarze jednak potrafią mnie zdołować nieraz...

      Usuń
    2. Takie komentarze dodają ludzie, którzy czegokolwiek zazdroszczą, a po za tym nie warto się tym przejmować.

      Usuń
    3. Nie warto, ale ja mam miękkie serce XD

      Usuń
    4. Wiem, ja też miałam, ale po prostu przestałam się martwić opiniami ludzi, którzy nie są dla mnie ważni. Po za tym nie znają sytuacji więc dlaczego się wypowiadają? Ale nie przejmuj się, bo zdanie ludzie nie ma większego znaczenia.

      Usuń
    5. Ale właśnie ci ludzie są dla mnie ważni. I dlatego jest to dla mnie przykre.

      Usuń
    6. Szkoda, że tak robią, bo raczej powinni Cię wspierać a nie zazdrościć.

      Usuń
    7. Nie jestem pewna, czy to z zazdrości wynika, czy ze złośliwości, ale mnie wkurza :P

      Usuń
  4. Mam w tym roku tylko 7/8 zajęć w tygodniu, ale tak beznadziejne rozłożone, że szkoda gadać.
    Nie ważne, jak i ile się pracuje, ważne, że jest z tego jakiś pieniądz. Nie słuchaj głupich ludzi, pewnie zazdroszczą Ci tego, że jesteś taka zaradna.
    Po przeczytaniu Twojego posta powinnam zdecydować się jednak na gastroskopię, ale nie... przecież lepiej umrzeć zamiast wsadzić sobie rurę do gardła :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej właśnie, jak są kiepsko rozłożone... okienka to takie marnotrawienie czasu nieraz...
      Wiesz, łatwo powiedzieć "nie słuchaj". Serio. Tym bardziej, że ja należę do typowych wrażliwców :P Ale jak napisałam, porozmawiałam sama ze sobą i doszłam do wniosku, że mogę być z siebie dumna, a nie się dołować :)
      Gastroskopia? Oj... Cóż, choć sama nigdy jej nie miałam, to wiem, że badanie do przyjemnych nie należy, ale jeśli jednak coś jest nie tak... Naprawdę, chyba lepiej się zbadać?

      Usuń
    2. Nie mam na szczęście okienek, ale jeden wykład w ciągu dnia na 12:15 na przykład, bez sensu.
      Jakbym miała się przejmować opinią ludzi na mój temat, to pewnie wpadłabym w ciężką depresję i skoczyła z ostatniego piętra wieżowca. Nauczyłam się mieć w dupie innych ludzi wraz z ich opiniami.
      Nie pójdę na to badanie, temat uważam za zamknięty :)

      Usuń
    3. No to faktycznie bez sensu :P Ja bym musiała jechać pociągiem o 9:50, a powrotny bym miała... przed 15:00 i była o 16:00 w domu. Dzien zmarnowany XD
      Zatem dobrze, że nie jesteś tak wrażliwa jak ja, w sumie każdemu wychodzi to na dobre :)
      Twój wybór ;)

      Usuń
    4. Wyobraź sobie wykład o 8:30 w piątek jak jedyne zajęcia w ciągu dnia. Pokroić się można.
      Kiedyś byłam cholernie wrażliwa, nadal jestem, ale nie daję sobie nikomu wejść na głowę.

      Usuń
    5. Nie muszę sobie wyobrażać, miałam wykład na 8:00 rano w piątek :P Pobudka o 5-tej rano, dla tej cholernej listy :P
      Wiesz, ja też nie daję sobie nikomu wejść na głowę. Ale wewnętrznie nadal wszystko przeżywam i nie ukrywam tego przed sobą.

      Usuń
    6. U nas profesor się nie dał przekonać do zrobienia pewnego razu listy, a na wykładzie było około 10 osób. Potem przestałam tam zaglądać. Sędziowie na moim wydziale są zbyt łagodni :D
      W moim przypadku wszystko zależy od dnia.

      Usuń
    7. Ja w ogóle rzadko chodziłam na wykłady, dopóki nie zrobili... obowiązkowych -.-
      A u mnie to już chyba "wada" wrodzona ;)

      Usuń
  5. Kochana, powiem tak - Twoja praca to jak najbardziej praca! A osoby, które twierdzą inaczej albo Ci tej pracy zazdroszczą, albo po prostu są debilami. Mam takie dwie koleżanki, które jakiś czas temu zrobiły wykład trzeciej o to, że one idą do pracy, a ona nie pracuje. Tylko że ich praca to... bycie stewardem na meczach Lecha Poznań. I były tak tylko raz jeden jedyny i to nie na meczu, a na koncercie Iron Maiden. I taka to ich wielka praca, do której poszły tylko raz, a wykład zrobiły, jakby co najmniej pracowały na pełen etat w jakieś międzynarodowej korporacji (i wcale nie mam tu na myśl McDonald's). Także się tym nie przejmuj - pracujesz, zarabiasz i to jest najważniejsze.
    Jeżeli będziesz miała problemy z czasem, aby to wszystko ogarnąć, to może najlepiej zwolnić z pracą magisterską? Przełożyć sobie obronę na późniejszy termin i spokojnie się do tego przygotować? Pamiętaj, że zdrowie jest najważniejsze, a skoro masz pracę, to się jej trzymaj. W tym kraju ciężko znaleźć dobrą pracę, a ta Twoja wygląda na to, że jest fajna i ją lubisz. Także trzymaj się jej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to rozumiem, już wiem :) Po prostu na chwilę zwątpiłam, wiesz? I cieszę się tak bardzo, ze pracuję w zawodzie, że mam umowę o pracę! Liczy mi się staż, a jednocześnie studiuję dziennie. I nabywam doświadczenia, a w moim zawodzie ono jest jednak bardzo potrzebne. O matko... to te koleżanki to już pobiły rekordy wszelakie :P Chociaż widzisz... mi to właśnie mówili ludzie, którzy pracują na pełen etat. Niektórych nawet lubię, dlatego tak zabolały mnie ich słowa. Ale tak, postaram się nie przejmować :)
      Tak właśnie myślę. Na spokojnie :) Jeśli zajdzie taka potrzeba, będę broniła się we wrześniu (chociaż po wczorajszych wydarzeniach chyba będę musiała się troszkę sprężyć, ale opowiem Wam w nowym poście :D). Będę o siebie dbać, jeść ładnie i w ogóle ^^ Ostatnio zaczęłam nawet biegać, no i już nie palę :) A moją pracę bardzo lubię, nie ukrywam :))

      Usuń
  6. Wszystko w zdrowych proporcjach. Ech, tak ciężko jest utrzymać się na środku huśtawki, kiedy człowieka ciągnie we wszystkie strony.
    Nie zajedź się tam. Podobno życie jest zbyt krótkie, by traktować je zbyt poważnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wlaśnie, cieżko znaleźć ten złoty środek...
      Wezmę sobie to do serca :) Dzięki :))

      Usuń
  7. Na okienka możesz wpadać do mnie, co prawda sporo czasu mnie w domu nie będzie bo będę w szpitalu...ale do szpitala też możesz wpadać jakbyś nie miała się gdzie podziać, podenerwujesz ze mną siostrę oddziałową XD Poza tym, masz obiecane kakao bejb, ono czeka na odpowiednią pogodę^^ Więc widzisz, w okienka pomimo chujowego planu gdzie się podziać masz i..jakoś to będzie. Nic się nie bój, bo najwyżej ja cię drugi raz opierdolę i znowu pójdziesz do lekarza albo po prostu- do tego się nie dopuści. Nie ma co się bać na zapas, wiesz? Już raz przesadziłaś i teraz wiesz, czym to grozi. Teraz możesz być po prostu mądrzejsza, uczyć się na własnych błędach, czyż nie? Po tym właśnie poznaje się człowieka rozumnego, że on umie wyciągać wnioski. Ty już to zrobiłaś, zdajesz sobie sprawę, masz świadomość- więc będziesz się pilnować:)
    I w ogóle, nie przejmuj się cudzym gadaniem, proszę cię. To tak jak ja słyszałem że pff, co to że dwa kierunki robię naraz i pracuję w barze, albo w zakładzie pogrzebowym, to to każdy sobie może XD Ludzie zawsze będą próbowali cię umniejszyć przez wzgląd na własne kompleksy często. Chcą podreperować własnego ego i Asiu moja droga...tak naprawdę to jest smutne. Powinniśmy wręcz wtedy współczuć, a nie zarzucać coś sobie. Więc faktycznie, nie ma się co zadręczać, dobrze, że poszłaś po rozum do głowy i sam się ogarnęłaś o, z tym cudzym jadem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Tak długo, aż wyjebią mnie z tego szpitala i będę miała zakaz wstępu xD Pamiętam, pamiętam :) I na pewno będę Cię odwiedzać :) Wiem, że w razie czego mnie opierdolisz XD albo teraz to jeszcze lepiej - zaprowadzisz za szmaty do lekarza XD po tamtejszym Twoim bulwersie czuję, że jesteś zdolny do wszystkiego XD
      Ano przesadziłam i będę starała się teraz nie przesadzić :) Teraz ładnie jem (aż mi się udało przytyć :D), nie palę, biegam od czasu do czasu... Musi być dobrze :) Tylko trochę się martwię, że snu mi zabraknie, bo jednak różnie to bywa. Ach... po prostu muszę sobie to wszystko jakoś rozsądnie rozplanować :)
      Kordian, wiesz, jakim ja jestem wrażliwcem, nie? Mi wystarczy, że ktoś powie: "jesteś głupia". Wiem, że nie jestem, ale i tak pójdę do kibla się wyryczeć, po czym wrócę i powiem "sam jesteś głupi." Taki mam durny charakter, no. Otóż to, o te ich kompleksy w tym wszystkim chyba chodzi. O zwykłą, durną zazdrość. Tylko to takie niesprawiedliwe. Ja nikomu nie zazdroszczę, nawet ludziom z mojego roku, którzy pootwierali swoje firmy. Właściwie to trochę im współczuję, bo nawet pracując na te wedlug nich marne 1/4 etatu zauważyłam, jak niewiele po tych studiach jeszcze wiem, jak bardzo potrzebujemy jeszcze praktyki, podstawowej wiedzy nieraz... I zacisnę mocno zęby i będę myśleć sobie, że wiem więcej od nich, o :D :)

      Usuń
    2. Wiesz, tak naprawdę to ja nie bardzo lubię odwiedziny w szpitalu, ale jak cię trzeba będzie przygarnąć, mówi się trudno no XD No...bo bywam zdolny do wszystkiego, jak to jest wiesz, tak zwane wyższe dobro XD
      O proszę, gratuluję. A ja jeszcze schudłem -.- Wszystkim się udaje, tylko nie mi cholera. Zimą to ty będziesz zasypiać jak dziecko, a jak nie, to ci podrzucę leki nasenne, chcesz? Bo ja i tak nie mam zamiaru tego brać XD Albo nie, z ciebie nie będę narkomanki robił, będę wrzucał siostrze do herbaty jak mnie będzie wkurwiać hyhy XD
      No tak, ja wiem, że po prostu bardzo emocjonalnie reagujesz. I cóż..ma to też swój urok jakby nie patrzeć. Wiesz, lepiej że się wyryczysz, niż to tłumisz tak naprawdę. Tylko niektórzy mają z tego cholerną satysfakcję ale...nawet, pal licho, niech sobie i mają.
      Po prostu, debilami się nie ma co przejmować, najstarsza prawda świata:)

      Usuń
    3. Łejej, Królik pokazał facjatę ^^ Jakie fajne zdjęcie :D

      Wybacz, sam taką opcję zaproponowałeś XD No dobra, dobra :P
      Jeszcze schudłeś?! Chociaż cholera... mi wczoraj powiedzieli, że teraz będę musiała utrzymać wagę, jak będą na mnie szyć... wiesz co XD I jestem więcej niż pewna, że od października zjadę znowu. Na mnie zawsze tak ten pęd działał, że waga leciała mi w dół. Chociaż mówią, że po rzuceniu papierochów można przytyć. Przytyłeś, jak rzuciłeś? XD
      Matko, przerażasz mnie XD Ja bym leków nasennych i tak nie chciała, bo w ogole nie lubię się faszerować jakimikolwiek lekami :P Nawet jak zdycham podczas cioci, to lepszym lekarstwem okazuje się kieliszek wina zamiast tabsów :P
      A niech mają, w dupę z nimi, o! Chociaż ja serio muszę popracować nad mniejszym przejmowaniem się, chociaż to chyba kwestia mojego charakteru. ;)

      Usuń
    4. Geez, teraz się wszyscy zaczną ekscytować XD Ja wiem, że przyprawiam o koszmary, ale już nie mam się co kryć i tak mnie w końcu wszyscy zobaczą XD

      No ja stale oscyluję między 64 a 69 kg, teraz jest po prostu 64 po szpitalu, nadrobię pewnie do tego 7 października do tych jakoś 67, żeby znowu mieć z czego chudnąć czy coś XD Chociaż ja już skrajnie raz ważyłem i 60 kg, ale nikt by mnie wtedy nie chciał oglądać, serio.
      Um, szyć? Czegoś nie rozumiem, gdzieś się zgubiłem?
      I nie, nie przytyłem jak rzuciłem. Jak próbowałem diety złożonej z fast foodoów...schudłem 2 kg XD Bo mi się metabolizm tylko podkręcił. Teraz ratuję się zjadaniem dziennie słoika masła orzechowego, o XD
      No dlatego ja o te leki miałem wojnę w szpitalu, już wolę nie spać te swoje dwie doby niż ćpać, serio.
      Zawsze możesz, jak cię wkurwiają, wyobrazić ich sobie nago ze świńskimi ogonkami XD Wizualizacje zawsze spoko XD

      Usuń
    5. Weź już nie blubraj XD Jest dobrze :P

      60 kg? Przy Twoim wzroście to serio... bałabym się Ciebie oglądać w takim stanie.
      No wiesz wszystko przecież :P Suknię no xD
      Fast foody mi też nie pomagają przytyć, też próbowałam xD Masło orzechowe, omnomnom! Jak ja dawno nie jadłam :D
      Ano właśnie, szkoda zdrowia na faszerowanie się jeszcze.
      Jasne, że są spoko xD Lubię sobie wyobrażać różne takie dziwne rzeczy, szczególnie, jeśli chodzi o ludzi, którzy mnie wkurwiają :P

      Usuń
    6. Blubraj...kocham to słowo!^^

      No więc właśnie. Chodzący Oświęcim XXI wieku czy coś w tym stylu.
      A...no tak! XD Widzisz, jakem facet, nie pomyślałem o sukni, tylko o...szyciu chirurgicznym XD Sorry XD Bliższa ciału koszula, jak mówią XD
      No, to bzdura więc że się od nich tyje XD W Kauflandzie była niedawno promocja, może jeszcze jest, podskocz i sobie kup XD
      No to widzisz, wizualizacja twoją bronią! XD

      Usuń
    7. Ja też, dlatego często go używam ^^ Tak samo jak "zachachmęcić" i "kitrać" XD

      Więc obyś więcej w takim stanie się nie znalazł.
      Hahaha xD Drastycznie :D Nie, spokojnie, mnie szyć nie będą, przynajmniej na dzień dzisiejszy xD
      Czyli czekając na pociąg spokojnie mogę podbijać do kfc xD Jak wiem, jakie to niezdrowe, tak kocham tam żreć :P
      Nie mamy Kauflandu we Wronkach, a do Poznania mi dziś nie po drodze, bo leje i wieje za oknem xD
      Coś w tym jest :P

      Usuń
    8. O, te też lubię XD I rozmemłany, nieodłącznie bawi mnie rozmemłany.

      Oby nie, zobaczymy:) Jakby co znowu jakimś cudem jakoś nadrabiać będę pół roku XD
      No jeny nie dziw mi się, że mam takie skojarzenia XD Wiesz, mi sukienek nie szyją XD
      Teraz to do Maca łatwiej, do KFC musisz na drugie piętro zaiwaniać XD
      No tak, tak, tylko tak mówię, że była promocja no XD

      Usuń
    9. Rozmemłany też jest dojebane :D Albo "wygogolony" XD Jak zimą łażę bez kurtki i czapki to mi mama narzeka że chodzę wygogolona xD

      Albo załatwię Ci tira, który będzie dowoził Ci codziennie żywność, żebyś przytył :D
      Nie dziwię się xD Po prostu mnie to rozwaliło xD
      Do kfc właściwie nie jest aż tak daleko... i jest więcej miejsca, bo w Macu to wszyscy się cisną :<
      Spoko xD

      Usuń
    10. Moja babcia mówi tak samo! XD
      Nie no, to brzmi prawie jak "pomoc dla powodzian"XD
      No tak, tam przynajmniej jest gdzie posiedzieć, ale wiesz, jak się człowiek spieszy...chociaż to zależy, w macu chyba dłuższe kolejki. Zresztą, ten dworzec cały jest do dupy urządzony-.-

      Usuń
    11. To by się dogadały z moją matką xD Ta jak zacznie narzekać to głowa mała -.- Bo Asia czapki nie nosi, bo w pociągu zimno, bo Asia nie nosi rajstop pod spodniami (jak ja tego nienawidzę XD) i w ogóle jak tak można xD
      No cos w ten deseń xD
      No w Macu dłuższe kolejki :( W KFC jakoś szybko się ogarniają w miarę. No i właśnie jest gdzie usiąść i nie ma takich tłumów.
      A nic nie mów, ten dworzec to mnie dobił... tym bardziej, że moje pociągi odjeżdżają z 5 i 6 peronu najczęściej.

      Usuń
    12. A mi już w domu w sumie na to nie marudzą, bo ostatnią grypę miałem jak miałem jakieś 12 lat, więc cóż...:) I bogowie, wiem jak to zabrzmi...ale z tymi rajstopami to też tak trułem swojej byłej XD
      To masz bieganie, jak chcesz coś zjeść. Zjebanie totalne -.-

      Usuń
    13. To Ty odporny jesteś! :O Mnie łapie już standardowo chyba, dwa razy do roku porządnie: wiosną i jesienią :P
      Rajstopy pod spodniami są okropneeee!
      No a nieraz nie zdążę w ogóle zjeść. Chyba że kebab u arabów, który mi kiedyś zafundował popołudnie na kiblu XD Szkoda, że nie ma już Maca na Głogowskiej :(

      Usuń
  8. Podziwiam Cię naprawdę, że potrafisz tak dążyć do każdego wyznaczonego sobie celu. Praca którą masz jest Ci na pewno bardzo potrzebna zawsze to nowe doświadczenie jesteś w kręgu ludzi, którzy zajmują się tym co kochasz zawsze możesz coś podpatrzeć coś się dowiedzieć. Teraz z pracą jest bardzo ciężko i trzeba to doceniać chociaż nie jest ona na cały etat. Co do studiów to ja bym się dawno załamała jak bym musiała biegać z uczelni do pracy mając 15 minut na dojazd chyba bym sobie usiadła na chodniku i się rozpłakała, że taka fajtłapa ze mnie :P A Ty to wszystko potrafisz połączyć i jesteś naprawdę szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wlasnie to jest bardzo ważne, że mogę dowiedzieć się czegoś nowego :) O to właśnie chodzi :) Wiesz, ja nie biegam z uczelni do pracy mając 15 minut :) Pracuję we Wronkach i dlatego potrzebuję dzień wolny od uczelni nieraz :) No, chyba, że miałabym dojechać na zajęcia wieczorem, to jeszcze by się ogarnęło :P
      Jestem szczęśliwa i zadowolona z siebie, a jakże :)

      Usuń
  9. podziwiam Cię za motywację. i w dupie z takimi, co tak gadają, jeszcze masz czas na pełen etat

    OdpowiedzUsuń
  10. zapewne najwięcej mają do powiedzenia Ci,którzy wcale pracy nie mają... nie czuj się gorsza, mało tego ja Cię podziwiam, doceniam... bo wszystko umiesz mądrze połączyć i niczego nie zawalić ;);*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie też ci, co pracują i czują się przez to lepsi, Skarbie. I to mnie trochę demotywuje, wiesz?
      Dziękuję Kochana za każde ciepłe słowo! :*

      Usuń
    2. dla mnie zawsze byłaś i jesteś wielka ;) przez to jaka jesteś i co robisz ;* rób swoje i nie patrz na innych, wtedy będziesz szczęśliwa.

      Usuń
    3. :* Moja kochana Labrava :))))

      Usuń
  11. Ludzie lubią gadać, bo się im wydaje, że są najmądrzejsi. Trzeba iść za głosem serca, robić to, co sie lubi. No, oczywiście trzeba myśleć o przyziemnych sprawach, spaniu, regularnym jedzeniu bo jesteśmy, niestety, tylko ludźmi. Dużo wzięłaś sobie na głowę, nie mówię że nie, ale jesteś silna i dasz sobie z tym wszystkim radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja na tych przyziemnych i na pozór banalnych sprawach jak jedzenie i sen będę musiała skupić się najbardziej. Niestety bardzo szybko o tym zapominam :P
      Ano muszę dać radę, nie ma bata :D :*

      Usuń
    2. No to trzeba zacząć pamiętać, żebyś się nie wykończyła :* ja ostatnio tak duuuuuużo śpię...

      Usuń
    3. :* I dobrze :) Ja chyba w tym tygodniu pozwolę sobie na odespanie :)))

      Usuń
  12. Ilekroć pojawiał mi się nowy plan na studia, to zawsze rozpaczałam ze 2 dni, bo "mam tak dużo zajęć, takie złe okienka, takie niefajne przedmioty", a właściwie po miesiącu dochodziłam do wniosku, że zajęć mam okropnie mało, a okienka w sumie da się jakoś przeżyć.

    Niektórzy ludzie już tacy są, nie pochwalą, a tylko za wszelką cenę starają się udowodnić, że to oni są lepsi, bo za takich się uważają. Wiem, że nie powinno się dać im nami zawładnąć, ale czasem potrafią naprawdę zdołować. A co do reszty, to mówi się chyba, że "pieniądze to nie wszystko, praca to nie wszystko" i że ludzie są ważniejsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też to zauważyłam! Że kiedy to się wdroży w życie, to już wcale nie jest tak źle. Człowiek popada na chwilę w tę rutynę, ale dzięki temu jest w stanie sobie pewne rzeczy poukładać :)

      Ano własnie, czasem podświadomie zaczynam się tym dołować. Jasne, że nie wszystko, ale jednak obrałam sobie za cel na własne studia zarobić :)

      Usuń
    2. Zresztą zawsze na początku "czegoś" się narzeka i chyba chodzi o to, że po prostu nie wiemy, czego się spodziewać, a później jakoś się w to wdrażamy i przyzwyczajamy.

      Ale ja też tak czasem mam, mimo że przez większość czasu wmawiam sobie, że nie ma się czym przejmować.

      Usuń
    3. Otóż to, najgorzej się przyzwyczaić :)

      Wydaje mi się, że to całkiem naturalne... przecież jesteśmy tylko ludźmi.

      Usuń
  13. I dobrze, że znalazłaś 'złoty środek' w tym szaleństwie, którym jest życie. A to, że pracujesz i studiujesz dziennie - uważam, że to coś wspaniałego i że to pokazuje jaką silną i odpowiedzialną osobą jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie miłe słowa, dziękuję Kochana! :)

      Usuń
  14. Kochanie, praca na 1/4 etatu to jest praca, bez względu na to co powiedzą inni, widocznie się nie znają albo zazdroszczą, bo oni siedzą na dupie i im kasa leci jak manna z nieba. Radzisz sobie świetnie, godzisz pracę ze studiami, jeszcze dochodzi magisterka... nie każdy by dał radę! Tfu... mało kto by to ogarnął. Ja osobiście, na pewno bym nie dała rady, bo jestem leniwa i wybieram wygodniejsze opcje :p Dlatego Ty zasługujesz na uznanie, jesteś mega ambitna :*
    A strach... on też mnie martwi, ale Twoje podejście dyskwalifikuje to zmartwienie od razu na starcie :) cieszę się, że nie pozwolisz się wykończyć, ja wierzę, że dasz radę, no bo jakże inaczej? Twoje zdrowie jest ważniejsze niż studia, te wszystkie egzaminy, sesje, zaliczenia, niż praca... ze wszystkiego można zrezygnować, można odpuścić, zwolnić, bo można do tego prędzej czy później wrócić. Ale rezygnując ze zdrowia, powrót do niego jest znacznie trudniejszy. Zresztą, co Ci będę gadać, sama wiesz jak jest :) Wierzę w Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ady tam, jakby przyszło co do czego, to na pewno dałabyś radę, Skarbie :) I ja też jestem leniwa, serio xD Czasem zamiast zabrać się za coś konstruktywnego, to np oglądam serial, albo czytam ksiażkę (abo gram w durne gry na fejsie XD) i w ten sposób zawalam siebie robotą. Ale postaram się jakoś teraz te lenistwo ogarnąć - czytać będę sobie w pociągu, ot co :)
      Czasem chyba za ambitna :* :)

      Też wierzę Aniu, ze dam radę :) Teraz to już w ogóle nie mogę się wykończyć, bo jeszcze inne sprawy przyszły :D Więc muszę o siebie ładnie dbać, uważać, żeby wszystko dobrze się potoczyło i przede wszystkim trzymać się systematyczności. A jeśli będzie taka potrzeba - to właśnie: odpuszczę, zwolnię, zrezygnuję. Są ważniejsze rzeczy, chociażby te zdrowie :)
      Dzięki Skarbie :*

      Usuń
    2. Oj, Asia, nie dałabym, powaga :D I tak jesteś mniej leniwa niż ja, bo ja częściej niż czasem oglądam np. durne seriale w tv zamiast wziąć się za porządki albo szukanie pracy (chociaż to robię w miarę regularnie ostatnio) :P Chociaż gdybym miała jakieś obowiązki, to pogoniłabym trochę tego lenia. Dlatego z utęsknieniem czekam na jakąś fuchę :D O właśnie, czytanie w pociągu to dobra opcja i nie będziesz się nudzić podczas jazdy :)
      Może czasem :* ale lepiej być zbyt ambitnym niż wcale nie być :)

      O no właśnie, ze względu na te inne sprawy też musisz bardziej uważać :D to jest motywacja, żeby jeszcze bardziej dbać o siebie, co nie? :D Na pewno wszystko się dobrze potoczy, jestem o tym przekonana :* Dokładnie :)
      Nie ma za co, przecież wiesz :*

      Usuń
    3. Dopóki nie masz okazji spróbować, nie mów, że nie dałabyś rady ;) Ano to jak fucha się znajdzie, to i lenistwo minie :D Tylko do pociągu nie wezmę np Władcy Pierścieni ;(
      Zgadzam się z tym nawet ;) :*

      Teraz to już nie mogę się dać :) Właściwie to zapomniałam, że mnie czeka tyle obowiązków :D
      Ale chcę :*

      Usuń
    4. Dobra, juz wiecej nic nie powiem na ten temat :) ale swoje wiem :P tylko niech sie znajdzie :D no z Wladca Pierscieni moze byc trudno, ale moze cos innego zabrac :)
      :*

      Moze dobrze, ze zapomnialas, nie przerazilo Cie to bardzo :P ale nie jestes sama z tymi wszystkimi obowiazkami, to najwazniejsze :* :)

      Usuń
    5. Jak zawsze swoje wiesz :P Ano mam jeszcze stos książek, także myślę, że dam radę :) Chociaż czuję, że i tak moją standardową lekturą w pociągu będą notatki :P
      :*

      Nie jestem i dzieki temu dam sobie radę! :) :*

      Usuń
  15. Całe szczęście, że w porę się zreflektowałaś w tych swoich przemyśleniach. Czasem niewiarygodne głupoty potrafią zmącić nam spokój ducha, co gorsza, wygadywane przez dennych ludzi, z którymi de facto nie mamy nic wspólnego.
    I czym tu się przejmować? Szkoda zdrowia, wszak obie wiemy, że jest najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz co, Kochana? Najgorsze, że to mówią ludzie, których lubię, z którymi chętnie spędzam czas i wychodzę na piwo. Cholera, takich tam, to zlałabym od razu ciepłym moczem, ale jak takie słowa wychodzą od kumpli nieraz, nawet w żarcie, to bolą. Ale ja przewrażliwiona jestem, więc wiesz XD

      Usuń
    2. Czasami bliskie osoby też coś głupiego chlapną, ludzka przypadłość, Ja w taki sytuacjach raczej wybucham niż pochlipuję :D

      Usuń
    3. No ja pochlipuję po kątach XD Po prostu nie zdają sobie sprawy, ile mnie to wszystko kosztuje.

      Usuń
  16. Co to za różnica-1/4 czy cały etat, praca to praca. A innymi ludźmi i ich mądrościami nie warto się przejmować. Jak i nie warto zajeżdżać się na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, zrozumiałam to :) Chociaż duszę mam nazbyt wrażliwą :P

      Usuń
  17. Asiku kurcze przyhamuj trochę rzeczywiście bo nam zbledniesz schudniesz i wyschniesz... :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się nie rozpędziłam, stoję na starcie :D Ale obiecuję - nie będę szaleć :*

      Usuń
    2. no ja myślę! najpierw zacznij od jedzenia coby Cię trzymało :D

      Usuń
    3. No własnie ładnie jem :D W sumie to powinnam chyba zacząć robić brzuszki xD

      Usuń
  18. Chyba będę musiała sobie pożyczyć ten sposób z zadaniem sobie pytania co jest dla mnie najważniejsze. Może wtedy pewnymi rzeczami będę się mniej przejmować.
    A zawistni ludzie zawsze będą starali się jakoś dojebać, żeby się dowartościować. Najlepiej chyba pokazać, że to nas nie rusza, nawet jak się wróci do domu i będzie się ryczeć. Ale spojrzeć w ryj, najlepiej z uśmiechem, z podniesioną głową. W końcu im się znudzi. Chyba... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pożyczaj, a nawet bierz na zawsze :) To bardzo fajny sposób :)
      Kurde, tylko jak im patrzeć w ryj z uśmiechem, jak mi się broda trzęsie xD ?

      Usuń
    2. Nie mam na to dobrego pomysłu, wybacz xD

      Usuń
    3. No i to jest problem cholera :P

      Usuń
    4. Zostaje tylko spróbować to zwalczyć jakoś xD

      Usuń
    5. Jak nasze Orzełki dzisiaj xD

      Usuń
    6. O nie, nie, nie, tylko nie sport xD

      Usuń
    7. Ja kibicuje tylko naszym siatkarzom w sumie :D Kocham ich <3 :D

      Usuń
    8. Ja kibicuję wszystkim xD W sensie jak coś wygrywamy to się cieszę, nawet potrafię się wzruszyć, ale nie muszę tego oglądać xD Znaczy no, jak już coś oglądam to się wczuwam na maska :D ostatnio nawet nie wczuwam się w mój żużel xD

      Usuń
    9. O to ja żużlu nigdy nie kumałam xD tak samo jak F1 xD

      Usuń
    10. No jak mi tata wszystko wytłumaczył to nagle to jeżdżenie w kółko nabrało sensu :D Ale F1 to poracha, zero przyjemności z oglądania xD

      Usuń
    11. Ja tam dalej sensu w tym nie widzę :D Może dlatego, że mi nikt nie wytłumaczył XD

      Usuń
  19. Czuję, że muszę przystopować, bo jeszcze trochę a będzie ze mną tak jak było z Tobą...

    OdpowiedzUsuń
  20. podziwiam Cię, że godzisz pracę ze studiami dziennymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Na początek napiszę coś, co muszę bardzo podkreślić: jesteś bardzo mądrą dziewczyną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zarumieniłam ^^ Miło to czytać :* Ale do prawdziwej mądrości to mi jeszcze daleko Skarbie :)

      Usuń
    2. Czym jest prawdziwa mądrość o tym najmniej wiedzą ci prawdziwie mądrzy ludzie ;)
      Ale wracając do tematu to nasunęłaś mi myśl, że sama już dawno temu powinnam przemyśleć w ten sposób co jest dla mnie ważne. Chociaż z całą pewnością wiem, że ogromny strach czuję jak myślę o stracie Ciacha. I mamy i braci. To oni są dla mnie najważniejsi.

      Usuń
    3. Wiesz, to dobry sposób jest, przemyśleć sobie tak to wszystko :) Nawet wypisać na kartce, chociaż może to się wydaje banalne, ale tak bardzo rozjaśnia myśli :)

      Usuń
  22. Asiu ;* cieszy mnie to,że WYBRAŁAŚ!
    wybrałaś projekt ŻYCIE, a usunełaś w cień STRACH czy ŚMIERĆ!
    trzeba o siebie dbać, nie brać wszystkiego do swojej osoby i cieszyć się drobnostkami :*
    Życie jest tylko jedno i naprawdę warto je pielęgnować ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Kochana Sisi :)))
      Strach często będzie nade mną wisiał, bo jestem nerwusem strasznym... ale teraz wiem, że nie wolno kosztem zdrowia. Trzeba na siebie uważać, bo mam dla kogo żyć.
      :*

      Usuń
  23. Nawet mi nie mów, że się przejęłaś takim gadaniem!

    Ja Cię podziwiam! Masz siłę i chęci pracować i studiować! To na prawdę jest godne naśladowania!

    Trzymaj się! Życzę Ci spokojnego semestru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano przejęłam się, bo ja wariat i nerwus jestem :P

      To miłe, dzięki wielkie za ciepłe słowa!

      Dziękuję :) Również trzymaj się ciepło :)

      Usuń
  24. Jeśli to byłyby studia zaoczne, a nie dzienne, to faktycznie 1/4 etatu brzmi bardzo śmiesznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wyobrażam sobie na zaocznych pracować na 1/4 etatu XD

      Usuń
  25. Ważne, że w ogóle pracujesz, nie ważne ile to jest, ważne, że się starasz i że jako tako udaje Ci się to wszystko pogodzić i wiem, że wszystko ogarniesz tak, żeby się nie zajechać na śmierć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, że to jest własnie najważniejsze :) Mam nadzieję własnie, że uda się to rozsądnie pogodzić, bo nieraz łatwo przekroczyć granicę.

      Usuń
  26. Nigdy nie słuchaj, a tym bardziej nie przejmuj się ludźmi, którzy deprecjonują Twoją pracę, wysiłek, podcinają skrzydła. Najczęściej są to niezadowolone z życia lenie, które poprawiają sobie Twoim kosztem samopoczucie.
    A co do strachu i minimalizowania go to dobrze kombinujesz :) Ja jeszcze przy negatywnych emocjach zdaję sobie pytanie ile w nich mnie, tej prawdziwej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może właśnie tak jest, dlatego przemówiłam sobie do rozumu :)
      A o tym właśnie, ile pozostaje tej prawdziwej "mnie we mnie"... łatwo zapomnieć niestety.

      Usuń
  27. Dużo zdrówka i wypoczynku życzę:) Priorytety mamy chyba podobne:)

    OdpowiedzUsuń