środa, 2 września 2015

W oczekiwaniu na czerwone winobluszcze

Hej, na co czekasz? Tak ty, rudy zasmarkańcu. Wstań i idź. Wyprowadź siebie na spacer. Na spacer do parku. Do tego samego parku, w którym zeszłorocznej jesieni dzielnie mierzyłaś drzewa do magisterki. Tam, gdzie śmiałaś się, kiedy pomagający ci brat wpadał w pajęczyny, tam, gdzie siadałaś nieraz zamyślona na starych ławkach amfiteatru i patrzyłaś na miasto po drugiej strony Warty. Tam, gdzie ostatnio podniosłaś ze środka ścieżki krucze pióro.

Nie bój się, idź. Jeśli chcesz, to biegnij. I tylko się nie zatrzymuj.

Nie zatrzymuj się, bo ta jesień też może być piękna. I piękna będzie. I winobluszcze znów się zaczerwienią. Przecież tak bardzo je kochasz o tej porze roku. Czekasz na to jak nikt. Na tę czerwień właśnie. Taką samą czerwień jak ta na twoim roztrzepanym łbie.

Tylko musisz w to wszystko uwierzyć.

Możesz śmiać się tak, jak zeszłorocznej jesieni. Wyjątkowej jesieni, w której odnowiłaś swoją duszę, zrozumiałaś jeszcze bardziej kim jesteś i jakie jest twoje przeznaczenie. Jesieni, w której nadzieja zapłonęła w twoim sercu bardziej, niż kiedykolwiek. Nie sądziłaś, że umiesz się tak szczerze modlić, tak z całego serca prawda? Nie sądziłaś, że masz w sobie tyle ciepła, które tak łatwo przelewasz na innych, czyż nie? I nie sądziłaś, że masz aż tak delikatne serce, które łatwo pokruszyć na małe kawałeczki.

Jeśli chcesz płakać, płacz. Łzy oczyszczają przecież. Tylko nie zapominaj, że zawsze przychodzi ten moment, kiedy trzeba wytrzeć nos, jak sama mawiałaś. Jak mawiasz nadal. Bo to przecież twoje ulubione powiedzenie, zawsze powtarzasz to "tym zasmarkanym", zawsze powtarzasz to sobie, kiedy sięgając po chusteczkę nagle zaczynasz się śmiać.

Bo ty poryczysz, poryczysz, a potem znów wskakujesz na wysokiego konia i zasuwasz dalej. I o to właśnie chodzi. 

Ta jesień będzie piękna. Przyniesie ukochaną czerwień winobluszczy. Przyniesie kasztany, które tym razem będą szczęśliwsze, niż te, które uzbierałaś rok temu dla kogoś, a później nagle okazało się, że nie ma już komu ich dać. Przyniesie kolorowe liście, które znów sobie ususzysz na pamiątkę. Przyniesie wspomnienie zaręczyn nad stawami, które będziecie świętować po swojemu. Przyniesie błogie spacery po lesie, słynne wyprawy na grzyby z rodziną, kiedy oni wchodzą w las, a ty wędrujesz środkiem ścieżki wymachując kijem, bo przecież tak bardzo boisz się pająków. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak zabawnie wtedy wyglądasz. A może właśnie sobie wyobrażasz, bo przecież wyobraźnię masz bujną.

Przyniesie też twoje rysunki. Przyznaj, kiedy ostatnio rysowałaś? Pod koniec października? Czy na początku listopada? I wszystko, cały twój talent, zapał, leży w szufladzie nietknięty od tamtego czasu. Cała twoja miłość. Bo przecież kochałaś to robić. To był twój sposób na lęki, na smutki. A cóż cię właśnie teraz dopadło, jak nie one?

Wstań i idź. Weź kartki ze sobą. Tylko weź kredki, zamiast ołówków. Wiem, że kochasz portrety, wiem, że kochasz je w szarości, w tej precyzji, którą tak bardzo chciałaś w sobie doskonalić. Ale tym razem weź kredki. Usiądź na starej ławce i narysuj świat. A wtedy zobaczysz, jak jest pięknie.

I nic się nie bój. Nic a nic. Nie bój się wspomnień. Nie bój się dat. To przecież tylko liczby. Ot są i nagle ich nie ma. Czas płynie dalej. Życie się toczy. A ty żyjesz. Więc żyj.

Ta jesień będzie piękna. Zobaczysz. I tym razem skończy się dobrze. Sprawi, że zakreślisz bolesne daty innymi, dobrymi wydarzeniami. Może nie przestaniesz tęsknić, ale nauczysz się na nowo spoglądać w gwiazdy, nawet na te spadające.

I będziesz się śmiać nawet, jeśli będzie to uśmiech przez łzy.

Tylko już się nie bój.
Nie bój się snów, bo to są zawsze dobre sny. Sny, w których jest uśmiech. A jego nie trzeba się przecież bać.

Idź, biegnij, kochaj...
I żyj.



68 komentarzy:

  1. Czyżbym trafiła na pierwszą osobę, która również lubi jesień? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja lubię jesień :) Tylko ona ma kasztany, kolorowe liście i szarlotkę. ma w sobie naprawdę wiele magii :) No, może poza listopadem. Jakoś nigdy nie mogłam się do niego przekonać...

      Usuń
    2. Nietypowe :) Przeważnie nikt nie lubi tej pory roku. Jesteś pierwszą osobą :)

      Usuń
    3. A ja znam parę osób widzisz ^^

      Usuń
    4. Widać, że w różnym towarzystwie się obracamy ;D

      Usuń
    5. Tja xD Chociaż ja tych osób znam faktycznie niewiele... a u mnie to trochę zboczenie zawodowe, ta miłość do przebarwień jesiennych drzew ^^

      Usuń
    6. Bo są takie piękne, wielobarwne :) Nie to co ta monotonna zieleń ;P

      Usuń
    7. I to jest przewaga roślin zrzucających liście nad tymi niezrzucającymi ^^

      Usuń
    8. Nie ma chyba drzew, które nie zrzucają liści... igły tak, ale nie liście ;D

      Usuń
    9. Drzew samych w sobie jest dość niewiele, w każdym razie nie przypomnę sobie teraz, ale... są krzewy zimozielone ^^ irgi, ogniki, pierisy chociażby, a jak się ktoś uprze to i na małe drzewka można je wyprowadzić ^^ no i moje ukochane wrzosowate <3

      Usuń
  2. Wyłączając listopad jesień może być fajna. Szarlotka, gorąca czekolada, wieczory pod kocem. Ale i tak tęsknię do wiosny, jestem jednak dziecko wiosny, i tak zostanie:) Ale myślę,że jak będzie się chciało to jesień będzie piękna, trzeba próbować zmienić jej szare oblicze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, listopada mimo wszystko nie mogę jakoś zdzierżyć. I cóż, gdyby nie jesień i zima trudniej byłoby nam docenić wiosnę, czyż nie? :)

      Usuń
    2. Święta prawda. W sumie natura to sobie dobrze wymyśliła. Bez jesieni, bez ponurego listopada magiczny maj szybko by się znudził. I nawet ukochany bez przestałby robić takie wrażenie :)
      https://sweetcruel.wordpress.com

      Usuń
    3. Otóż to :) A tak... na to wszystko się czeka z niecierpliwością i dzięki temu to wszystko tak cieszy :)

      Usuń
  3. ja jesieni nie lubię... kojarzy mi się z burością pluchością i depresją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta wrześniowa i kolorowa też? ;)

      Usuń
    2. ta kolorowa mi jakoś przemyka przez palce szybko;p

      Usuń
    3. Ale też trochę trwa przecież... trzeba się nią bardziej nacieszyć :P

      Usuń
  4. Lubię jesień, ale tylko do pewnego momentu, później już odliczam czas do wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie jakoś zawsze jesień przepełnia nową nadzieją. Tak już na mnie wpływa, od zawsze. Więc i za Ciebie trzymam kciuki. Tegoroczna na pewno będzie piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, wierzę, że i u mnie ta nadzieja się pojawi ;)

      Usuń
  6. Tą magię, którą Ty widzisz w jesieni, ja widzę w zimie i czekam na nią już z zapartym tchem. Tylko muszę mocno trzymać kciuki, żeby był mega śnieg, bo jestem w tym chyba osamotniona dosyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też bym chciała śnieg :D Duuużo śniegu :D

      Usuń
    2. Totalnie i ogromne mrozy. Po tym okropnym lecie nie marzę o niczym innym :)

      Usuń
    3. Chociaż nie, totalnych i ogromnych mrozów to ja nie chcę xD tak te -5 wystarczy, coby się śnieg utrzymał :D

      Usuń
    4. Mało mi! :) Nie ma frajdy z zimy z takimi małymi mrozami :D

      Usuń
    5. Ale ja nie lubię, jak mi smarki zamarzają XD

      Usuń
  7. Ty czekasz tak na jesień, a ja zawsze wyczekuję w ten sposób wiosny. :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosny także wyczekuję, w tym cała jej magia :)

      Usuń
    2. Dla mnie to zawsze wyjątkowy czas. :)
      A po wiośnie - uwielbiam zimę!

      Usuń
    3. Zimę... tak, ale tylko, kiedy jest śnieg :P

      Usuń
  8. Ja też bardzo lubię jesień. Kolor nieba i całej aury, kiedy słońce nie jest już tak silne, a cienie tak ostre. Żółte, pomarańczowe i czerwone liście. Spacery po parku i zbieranie kasztanów.
    Tylko listopad zabiera radość, a przynosi melancholię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... ta wczesna, kolorowa jesień kojarzy mi się z takim wczesnym wieczorem przy małej lampce :)
      I taa.. tylko ten listopad...

      Usuń
  9. Też czekam na tę czerwień. Na tę czerwień, która oplata jesienią mój dom. Wydaje się wtedy taki magiczny <3
    Och, jak napisałaś o rysunkach, to tak bardzo zapragnęłam je zobaczyć. Właśnie rysowane kredkami, pełne kolorów - tych ciepłych i jesiennych. :)
    Wszyscy wokół piszą już o jesieni, a przecież za oknem jeszcze lato. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze troszeczkę :)))
      Strasznie dawno nie rysowałam :< A kredkami czy farbami to chyba tylko na zajęciach z malarstwa :(
      Bo to taka aura już powoli się zaczyna. Ten nagły chłód, który przyszedł, koniec upałów... ;)

      Usuń
    2. Dla mnie pogoda już także iście jesienna. Szaruga za oknem, zimno. Oczywiście wolałabym to ładniejsze wydanie jesieni, ale i taka mnie nie przeraża;)

      Usuń
  10. Nie przepadam za jesienią ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tą wczesną, kolorową i ciepłą też? :>

      Usuń
    2. no może troszeczkę :)

      Usuń
  11. Jak to ładnie napisałaś, tak motywacyjnie :-)
    Niech ta jesień będzie piękna i kolorowa i niech przyniesie mnóstwo pozytywnych zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech taka właśnie będzie - również dla Ciebie :)

      Usuń
  12. też muszę się pozbierać, niech ta jesień będzie wyjątkowa!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawiasem mówiac przypomniało mi się, że miałaś mi namalować coś ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera jasna, no i masz, się wkopałam xD

      Usuń
  14. Czerwona jesień to mi się skojarzyła z Japonią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, tamtejsza to dopiero jest magiczna :) Swoją drogą japońskie ogrody też uwielbiam :)

      Usuń
    2. Ale nasza polska złota też jest piękna :) Lubię jesień i zawsze wierzę, że ta będzie wyjątkowa :)
      A ja nigdy nie byłam w ogrodzie japońskim :P

      Usuń
    3. Jasne, że jest ;)
      A ja miałam okazję być i widzieć i są bardzo klimatyczne ^^

      Usuń
    4. Tak ja na obrazku powyżej? :P

      Usuń
  15. Ja już Ci mówiłam, że taką jesień kocham i na taką zawsze czekam, więc ustalmy wspólnie, że ta będzie magiczna, koniec, kropka :)
    I kurczę... takie to prawdziwe, co piszesz do nas, samej siebie, takie życiowe. Znowu ta sinusoida życiowa - płacz, a potem pozbieraj się i żyj, bo może być jeszcze pięknie. I będzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mówiłaś, trzymamy się tego dzielnie zatem :)
      Nieuchronna sinusoida wręcz. Ale dzięki niej wszystko ma jakiś sens :)

      Usuń
  16. Wymierzam Ci kopa motywacyjnego, sama też takowego potrzebując. Człowiek pomoże, człowiekowi pomogą, nie? :>
    Jeszcze będzie przepięknie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękując takiego samego kopa Ci oddaję :) Pewnie, że tak! :)
      ...jeszcze będzie normalnie :*

      Usuń
    2. Mocny, ale tylko takie działają :D Dzięki!

      Usuń
    3. Kurde, nie przesadziłam z tym kopniakiem? XD

      Usuń
  17. Jakoś tak to napisałaś, że nawet ja obecnie pesymistka (nie z wyboru) uwierzyłam, że ta jesień może przynieść mi coś dobrego :) dzięki za ten motywujący wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co dziękować! Najważniejsze, że trafiło to do Ciebie w dobry sposób :)

      Usuń
  18. Jak przeczytałam o rudym zasmarkańcu, to przez chwilę pomyślałam, że to do mnie :P
    Jesień jesienią, ale dobrą muzykę dodałaś. Ostatnio gdzieś mi to przypadkiem wpadło w ucho i nie mogłam się doszukać. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem jeśli ostatnio jesteś też rudym zasmarkańcem, to to jak najbardziej może być także do Ciebie :)
      I cóż, miło mi :) Mi też to swego czasu bardzo wpadło w ucho, a takimi kawałkami naprawdę warto się dzielić :)

      Usuń
  19. Pozytywnie. Mnie nigdy jesień tak nie nastraja.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesień jest piękna!!! Uwielbiam ten moment, kiedy winobluszcze się czerwienią :).

    OdpowiedzUsuń