Ruszam więc na Woodstock, jutro popołudniu. Jadę się wybawić, wyszaleć i wyśmiać za wszystkie ostatnie czasy. Choć... niewiele brakowało, a mogło mnie tam nie być - mówiłam już, że jestem człowiekiem-przypałem i gubię zęby na imprezach? Nie? W sumie niedziwne, zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Hulając bowiem radośnie w sobotni wieczór z przyjaciółmi, poślizgnęłam się na mokrej trawie i uderzając nieszczęśliwie w ławkę wybiłam sobie pół zęba. Żeby było mało - jedynki. Górnej. Tak, możecie sobie wyobrazić, jak wyglądałam.
Byłam zatem przez moment szczerbatym Asikiem z paniką w oczach, a warto dodać, że mimo, iż z Asika dziewczę odważne, to dentysty boi się jak ognia. Dosłownie - dentofobia level hard.
Na szczęście od paru godzin szczerbata już nie jestem i siedzę z uśmiechem od ucha do ucha. Podczas dzisiejszej wizyty u dentysty (za którą biegałam od rana, bo przecież jutro wyjazd) ząbek okazał się zdrowy i Bogu dzięki - żaden nerw nie został naruszony. I można to uznać za istny cud, bo przydzwoniłam w tę ławkę tak, że aż mogłam gwiazdki liczyć nad głową. Pani doktor uzupełniła mi dziś jednak ubytek perfekcyjnie i bezboleśnie. Nawet nie widać, że coś tam się wydarzylo. Śmieję się z własnej... głupoty? Nie, raczej to głupota nie była. Bardziej nieszczęśliwy wypadek. Albo miałam w nim właśnie więcej szczęścia, niż można sobie wyobrazić. Mogłam skończyć dużo gorzej...
Tymczasem śmieję się, bo po tym wszystkim okazuje się, że jednak do Kostrzyna jechać mogę, mimo moich wcześniejszych obaw. A jest się z czego cieszyć. Przede mną mnóstwo koncertów, o których będę mogła Wam opowiadać, jak dawniej. Zobaczę na jednej scenie Dream Theater, Within Temptation, Black Label Society, Eluveitie, Voo Voo... a z Ibim zacieszamy nawet na Shaggy'ego, bo jak to powtarzamy - "śmiesznie będzie". I tak ma być.
Szykujcie się więc na długie, Asikowe relacje po powrocie.
Przyznam szczerze, że sama za nimi tęskniłam.
I obiecuję, że postaram się nie zgubić zęba, chociaż przekonałam się, że po sobie mogę spodziewać się wszystkiego. Módlcie się, cobym wróciła w jednym kawałku!
Tymczasem - do napisania! :)
PS: Muzycznie - pozostaję w klimacie woodstockowym i może Was trochę zarażę :) Tymczasem muszę Wam powiedzieć - i Martyna mi świadkiem - że w najgorszej panice i strachu przed pozostaniem szczerbatą doszłam do wniosku, że mam najcudowniejszego faceta pod słońcem. Znaczy - wiedziałam o tym już dawniej, ale tylko się w tym utwierdziłam. Mówcie, co chcecie, ale kiedy zaraz po "wypadku", mój P. klęczał przy mnie - szczerbatej, zasmarkanej i zaryczanej - i powiedział "ja bym cię kochał nawet bez nogi, ręki, czy zęba, bo jesteś moim kochanym Asikiem"... to było równie piękne, jak pytanie "wyjdziesz za mnie?" sprzed paru miesięcy.
Cóż, jak widać i w takiej panice można znaleźć coś optymistycznego :)
Ty to masz przygody ;D ja chodziłam tydzień bez dwójki u góry, bo mi sama z siebie wypadła ;D baw się dobrze Asik :*
OdpowiedzUsuńHahaha, uśmiałam się, choć nie powinnam, bo przecież to naprawdę musiało być przerażające! Ale dobrze, że to nic poważnego i już po problemie. Życzę zebyś wybawiła się tak jak planujesz :) I czekam na te relacje :D
OdpowiedzUsuńA facet - złoto! ^^
To całe szczęście, że cała ta przygoda dobrze się zakończyła!
OdpowiedzUsuńSwoją drogą zawsze zastanawiałam się jakie to uczucie stracić ząb. Bardzo boli? Jesteś od razu świadom, że nie masz już zęba?
Ojej, a reakcja Patryka naprawdę rozczulająca :) Taki facet to rzeczywiście skarb :)
Tyle razy miałam jechać na Woodstock i nie wypaliło, więc zazdraszczam i życzę udanej zabawy :)
OdpowiedzUsuńNa Woodstock chciałam jechać tylko raz, no ale nawet nie myślałam o tym serio. Zdrowie, za surowe warunki. No cóż, DVD jest cudowne. wystarczy :) Niemniej uwielbiam słuchać relacji uczestników naładowanych pozytywną energią, więc (sz)czekam :D
OdpowiedzUsuńReakcja P. mnie wzruszyła...
:*
Przytrafił Ci się mój najgorszy, senny koszmar! Jezu, jak się cieszę, że dobrze się to skończyło, odzyskałaś dawne uzębienie :D
OdpowiedzUsuńA Patryk - mistrz opanowania i uspokajania!
Baw się dobrze :)
kiedyś pojadę na Woodstock! Tak sobie obiecuję!
OdpowiedzUsuńKoniecznie musisz zdać recenzje z wyjazdu! Udanego wypadu :*
OdpowiedzUsuńCieszę się, że nic ci się nie stało. Wyobrażam sobie, jak mogłaś wyglądać. Mój kolega też miał coś takiego. Spadło mu na głowę coś ciężkiego, a skończyło się tylko na ułamanym zębie. Ale tylko trochę mu się ukruszyło, więc nie wygląda to tak źle. Oczywiście nic z tym do tej pory nie zrobił. Powodzenia na wyjeździe~!
OdpowiedzUsuńHaha biedny ząbek! :D Ja też ostatnio straciłam pół swojego, ale na szczęście z tyłu mordki, to nie było nic przynajmniej widać. Ale bolało jak diabli, bo złamał się w pionie. Ale też już jest okej, więc śmieję się, że koniec ze suszonymi bananami... :D Genialnej zabawy!
OdpowiedzUsuńBoshe, Asiku! Uważaj Ty tam na siebie! :*
OdpowiedzUsuńCałe szczęście, że nic Ci się nie stało. Masz mocne zęby, ale nie testuj ich już :D
OdpowiedzUsuńŻyczę dobrej zabawy i czekam na relacje :)
O matko, całe szczęście, że niczego więcej nie uszkodziłaś! Baw się więc dobrze, uważaj na zęby, ręce, nogi i ogólnie wszystko. No i mam nadzieję, że wrócisz w jednym kawałku! :*
OdpowiedzUsuńA co do słów Patryka - LOVE. Piękniejszego wyznania nie słyszałam nigdy. :D <3
Chyba zaraz będzie głośno :p
OdpowiedzUsuńUdanej zabawy! :)
Uuuu... Powiało grozą! Dobrze, że wszystko szczęśliwie się skończyło :)
OdpowiedzUsuńUdanej zabawy! Wracaj cała i zdrowa! :)
Nie połam się tam :). Czekam na woodstockowe relacje i rewelacje XD Uściski ;) A muzyką z pewnością mnie zarazisz, bo lubię takie klimaty :D
OdpowiedzUsuńTo się ciężko bardzo że.nic ci nie jest :) I czekam z niecierpliwością na relację. Jestem tam mentalnie i wspieram głos Sharon :)
OdpowiedzUsuńTen tytuł kojarzy mi się z filmem "Rrrrr" :)
OdpowiedzUsuńCałe szczęście, że ten upadek nie skończył się gorzej.
Czekamy na relacje:)
Jakoś nigdy nie przepadałam za woodstockiem, wiele znajomych tam jeździ, mówi, że wspaniałe wydarzenie, muzyka też fajna, ale jakoś nie mogę się przełamać. A no dobrze, że pozbyłaś się problemu z zębem, mógłby Ci on mocno przeszkodzić ;)
OdpowiedzUsuńbędzie co wspominać, baw się dobrze ;-)
OdpowiedzUsuńkochana, wybaw się za nas dwie! :D ja niestety nie jadę, a chętnie bym się wybrała. ;)
OdpowiedzUsuńKurde! Wszyscy jadą ! Baw się dobrze ;-)
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze za nas wszystkich !
OdpowiedzUsuńudanej zabawy ;)
OdpowiedzUsuńMiałam jechać na Woodstock w tym roku, ale niestety wczoraj już musiałam wracać do Norwegii.
OdpowiedzUsuńWypadki, wypadeczki...skąd ja to znam XD Ale zęba nigdy nie złamałam, w sumie, to jeden z moich najgorszych koszmarów. Już wolę swoje łamane ręce i żebra XD
OdpowiedzUsuńI znam ja i takie sceny miłosne, oj znam...zwłaszcza, że zeszłam się z Mężem ze zdartym ryjem, gdy on mnie odkażał tanim winem..to musiało być przeznaczenie XD
Ojjj, a ja jeszcze pamiętam Twój ubiegłoroczny Woodstock... Jak ten czas cholernie szybko leci o___O
OdpowiedzUsuńKochana to teraz czekamy na relacje :) Bo napewno wrażeń masz moc :D
OdpowiedzUsuńufff dobrze, że ząbek zdrowy :)
OdpowiedzUsuńsuper zabawy na Wodstoku
Też nie przepadam za dentystą, ale mus to mus.
OdpowiedzUsuńCzekamy na relację. :)
Też kiedyś złamał/wykruszył mi się ząb, dwójka. Głownie przez koleżankę która mnie pociągła za sobą. Nie zrobiłam kroku i poleciałam na ziemie, właściwie beton. Ale wtedy byłam dzieckiem i a wypadki w tym wieku to normalne :)
OdpowiedzUsuń