czwartek, 9 lipca 2015

Kiedy szczęście wali się na łeb - czyli o tym, jak skończyłam studia, zostałam magistrem i o tym, że mam najlepszych Przyjaciół pod słońcem.

Równe pięć lat temu wracałam do domu z pracy prawie biegiem, żeby tylko móc znaleźć się już przed komputerem i sprawdzić wyniki rekrutacji. "Jezu, a co, jeśli się nie dostałam?" - powtarzałam w myślach trochę panicznie. Trochę otuchy dodawała mi myśl, że dzień wcześniej dowiedziałam się, że dostałam się na ochronę środowiska i że w razie czego będę miała pewne "zaplecze". Bo ochrona środowiska to świetny kierunek, ale ja... ja miałam już wtedy trochę inny plan.

Dla jednych studia to oczywistość. Dla innych przeżytek. Dla jeszcze innych przymus spowodowany kwalifikacjami zawodowymi rodziców. Dla mnie studia były pewnym marzeniem, z którym nie umiałam sobie na początku poradzić. Nie umiałam odpowiedzieć sobie na pytanie, kim chciałabym być w przyszłości. Rodzice też nie bardzo potrafili mi doradzić, mimo, że bardzo chcieli. Powtarzali, że bardzo chcą, żebym na studia poszła i obiecali, ze mi pomogą. Mówili, że oni nie mieli tyle szczęścia, by na studia sobie pozwolić, ale mi chcą pomóc ze wszystkich sił. Do mnie należała tylko odpowiedź na pytanie "czego chcę?" - a tego nie wiedziałam. Najpierw przez sprawy sercowe zawaliłam maturę. Wiedziałam, że z takimi wynikami nie dostanę się nigdzie. I się nie dostałam. Patrzyłam potem, jak koleżanki z klasy chwalą się dostaniem na różne kierunki, nie zawsze wymarzone, czasami "byle studiować. A ja? A ja pod pewną presją, którą sama stworzyłam sobie w głowie zapisałam się wtedy na zaoczną pedagogikę na prywatnej uczelni. Na trzeci zjazd już nie pojechałam. Potrzebowałam czegoś, w czym mogłabym być bardziej aktywna, czegoś, w czym wykorzystałabym moją miłość do rysunku i do przyrody. Myślałam o Akademii Sztuk Pięknych, ale mój ówczesny szef swoim realnym podejściem do życia skutecznie wybił mi to z głowy. A ja chciałam to wszystko złączyć jakoś w jedną całość. I wtedy wpadła mi do głowy myśl... Chcę zostać architektem krajobrazu!

Udowodniłam sobie, jaka potrafię być uparta. Poszłam na korki, by poprawić maturalne wyniki z biologii i chemii. Ćwiczyłam rysunek. Poszłam na staż do pracowni plastycznej. Zapisałam się. I czekałam. Oszalałam już ze szczęścia, gdy dowiedziałam się dwa tygodnie przed wynikami, że zaliczyłam egzamin wstępny z rysunku odręcznego, na którym były tłumy ludzi (swoją drogą, to był najprzyjemniejszy egzamin w moim życiu!). Wreszcie, cholera, wreszcie poczułam się doceniona! Już wtedy wiedziałam, że to to. Pozostawało tylko czekać. I mieć nadzieję, że tym razem moje wyniki matur będą wystarczające.

Dokładnie pięć lat temu, dziewiątego lipca, wparowałam do domu, włączyłam komputer, z bijącym sercem weszłam na swoje konto w elektronicznej rekrutacji i przeczytałam magiczne słowa: Zakwalifikowana do przyjęcia.

Będziecie się ze mnie śmiać, jeśli powiem, że wyłożyłam się o krzesło, biegnąc do kuchni (o ile można to biegiem nazwać) i skoczyłam na tatę okrakiem, obejmując go mocno nie ważąc na to, że właśnie nalewał sobie zupy.
- Dostałam się! Dostałam! - piszczałam mu do ucha, a on się śmiał.

Wystarczyło złożyć papiery, poczekać do października. I zacząć studiować.

Studia na architekturze krajobrazu okazały się trudniejsze, niż myślałam. Zarwane nocki, dziesiątki i setki projektów. Okazało się, że to nie tylko rysowanie i wyobrażanie sobie przestrzeni. To precyzja, wymiarowanie, umiejętność prawidłowego doboru roślin. I multum nauki. Przeplatała się wiedza inżynierska i wiedza stricte ogrodnicza. Logiczne myślenie i kucie na pamięć. I tak potrzebna kreatywność, wyobraźnia, której czasami mi brakowało. Były chwile zwątpienia. Ale gdy po obronie inżyniera postanowiłam za namową rodziców pójść na studia magisterskie, od razu zadzwoniłam do mojej promotorki i powiedziałam, że chcę pisać pracę o drzewach. Trzy i pół roku wystarczyło, by wiedzieć, w czym czuję się najlepsza i co pokochałam najbardziej.

A pokochałam właśnie drzewa. Ich tajemniczość, ich zmienność, ich symbolikę. Zawsze wydawały mi się takie dostojne i miałam do nich ogromny szacunek. Czasem czułam się przy nich maleńka, jak mrówka. A czasem je przytulałam.

Wybierając temat pracy magisterskiej świadomie wzięłam sobie na głowę tyle pracy. Chciałam mierzyć i badać drzewa na ukochanym terenie w moim mieście. Tam, gdzie nieraz idę spacerować nad Wartą. Uznałam, że to będzie najpiękniejsze zwieńczenie. Najpiękniejsze spełnienie marzenia.

Ostatnie miesiące były cholernie trudne.
Ostatnie tygodnie wręcz katorżnicze.

Ale udało się. Zmierzyłam ponad tysiąc drzew i krzewów. Zjadłam wszystkie nerwy, kiedy w marcu zniknęły dane z mojego komputera... Ale wywalczyłam. Nie poddałam się. I napisałam pracę, z której jestem cholernie dumna...



A wczoraj... wczoraj, tuż przed siódmą rano, ze ściśniętym z nerwów żołądkiem wsiadłam do samochodu z tatą, moim P. i Braciakiem, który zawoził dokumenty na swoje studia.

Na obronę wchodziłam jako druga.

Pocąc się z nerwów pod drzwiami, ostatni raz przerzucałam drżącymi dłońmi kartki moich notatek. Mówili, że to formalność, ale ja się bałam. Nie wiem, może jeszcze w siebie nie wierzyłam na tyle, na ile powinnam. Nagle zobaczyłam moją promotorkę idącą w moją stronę. Przywitałam się grzecznie.
- Dziecko, jak ty wyglądasz?! - powiedziała żartobliwie. - Blada, jak ściana. Weź się uspokój, bo wstyd mi przyniesiesz! Jeszcze pomyślą tam, że cię jakoś katowałam, kiedy pisałaś... Zaraz będzie po wszystkim.
Zaraz będzie po wszystkim - myślałam w duchu, gdy weszła już do pokoju dziekana, w którym trwały obrony i czekałam na wywołanie mojego nazwiska. Zaraz będzie po wszystkim - powtarzałam sobie, modląc się do wszystkich moich dobrych duchów, przypominając sobie, jak weszłam w te mury po raz pierwszy, na egzamin z rysunku, na najprzyjemniejszy egzamin w życiu. Wiedziałam dobrze, jaką moc mają takie ciepłe wspomnienia.

Dziekan mnie wywołał.
- Proszę sobie usiąść - usłyszałam.
Dzielnie wykonałam polecenie.
- Wygodniej, pani Joanno, trochę to potrwa... - puścił do mnie oczko, a ja uśmiechnęłam się i przypomniałam sobie pewne zdanie. "Po prostu oddychaj." Uśmiechnęłam się. Spojrzałam na komisję - promotorkę, recenzentkę i egzaminatorkę. Były w wyśmienitych humorach, razem z dziekanem. Świetnie się bawili. Tylko postawić im flaszkę, to rozkręciliby tu niezłą bibę - powiedziałam do siebie w myślach i uśmiechnęłam się od ucha do ucha, ciesząc się, że mam taką bujną wyobraźnię. Serio, wyobraziłam sobie, jak śpiewają "Parostatek" Krawczyka. Nie pytajcie, czemu ta piosenka mi wpadła do głowy. Patryk obiecał mi w samochodzie, że będzie mi się nucić coś głupiego.
Na pytania odpowiadałam płynnie i sprawnie. Nie miałam większych trudności, gdy poczułam, jak ogarnia mnie spokój. Wylosowałam dokładnie te pytania, które chciałam wylosować. Wszystko było po mojej myśli.
- No cóż, to chyba wszystko. - uśmiechnął się dziekan. - Proszę poczekać na zewnątrz. Zaraz ogłosimy wyniki.
Wyszłam więc. Upocona jak prosiak z nadmiaru emocji. Za drzwiami stali Aga, Patryk, Braciak i mój tata.
- I co? I co? - dopytywali.
- Nie wiem! - zapiszczałam, ale wiedziałam doskonale... Już prawie po wszystkim.
Po chwili dziekan zawołał mnie ponownie. Zobaczyłam, jak komisja wstaje. Serce podskoczyło mi do gardła. Najpiękniejszy moment...
- Z pracy magisterskiej otrzymała pani ocenę bardzo dobrą - zaczął dziekan. - Z obrony pracy otrzymała pani ocenę bardzo dobrą. Z egzaminu magisterskiego też otrzymała pani ocenę bardzo dobrą... Mam dokończyć te zdanie? - zapytał, gdy zauważył, jak śmieję się przez łzy.
- Tak, koniecznie! - odpowiedziałam czując, jak tracę głos.
- ...zatem od tej chwili otrzymuje pani pani tytuł magistra inżyniera architekta krajobrazu.

Popłakałam się ze szczęścia. Podziękowałam komisji, wyszłam na zewnątrz. Pod drzwiami stał mój Patryk z bukietem kwiatów. Przytulił mnie mocno i pocałował. Już po wszystkim - myślałam sobie. Obdzwoniłam przyjaciół dzieląc się radosną wieścią. Czas wracać do domu...

Nie był to jednak koniec tego pięknego dnia. I nie koniec szczęśliwych chwil. Gdy wróciłam do domu, weszłam do mojego pokoju i położyłam się na łóżko. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak po prostu położyłam się i z uśmiechem gapiłam się w sufit. Udało się - myślałam sobie - Teraz mogę projektować ogrody, parki i zazieleniać świat. 

- Skarbie bądź gotowa o 19:00 - dostałam sms'a od Patryka. Uśmiechnęłam się, bo przypomniała mi się sytuacja z zaręczyn. Dokładnie taka sama wiadomość.

I byłam. Już nie miałam na sobie eleganckiej małej-czarnej, a ubrałam się jak zwykle - po "Asikowemu". Wskoczyłam w szorty, bluzkę z logiem Pearl Jamu i niebieską koszulę w kratę. I moje ukochane trampki - dość miałam duszenia stóp w znienawidzonych obcasach, których teoretycznie nie powinnam nosić.

Zdążyliśmy wypić szampana z moimi rodzicami. I wyszliśmy z domu. Ruszyliśmy w kierunku mojego ulubionego baru. Do karczmy, w której po prostu jest jak w domu. Gdzie siedzi się na schodach czasem i pali papierosy, gdzie w piwnicy się gra w bilard i słucha muzyki z szafy grającej, popijając piwo wprost z butelki.
- Obdzwoniłes ludzi? - zapytałam Patryka, kiedy szliśmy. Fajnie by było, gdyby ktoś jeszcze wpadł na piwko.
- Taa... ale większości nie pasuje, wiesz, praca...
No tak, pomyślałam sobie. Środek tygodnia. Większość zapracowana...

Weszliśmy do baru. Od razu zostałam obszczekana przez uradowaną Agnes, bernardyna, który jest najprzyjaźniejszym psem, jakiego przyszło mi poznać. A zaraz za Agnes przybiegł do nas właściciel i wyściskał mnie, gratulując - mówiłam, że jak w domu, no nie?
- A pan skąd wiedział? - zaśmiałam się.
- Asieńka, dobre wieści szybko się rozchodzą! - odparł, wyjmując trzy kieliszki. - Podejdźcie do baru, kochani. 
- Jakie wieści? Jakie wieści? - zapytali panowie, siedzący z piwami przy barze i oglądający mecz. Agnes zaszczekała donośnie, więc chyba też była ciekawa. Podrapałam ją za uchem.
- Mamy tu panią magister! - powiedział syn właściciela, który nagle wyłonił się zza baru. - Gratuluję Aśka! - wyściskał mnie.
- To za panią magister inżynier! - wzniósł toast właściciel.
Jak miło - pomyślałam. - Cudowni ludzie.
Wzięliśmy sobie po piwie z Patrykiem i ruszyliśmy po schodach na dół, do piwnicy. Tam, gdzie lubię najbardziej. Tam, gdzie jest szafa grająca, bilard i lotki. Tam, gdzie zawsze śpiewamy piosenki Dżemu w niebogłosy.
Miałam coś powiedzieć, ale nie zdążyłam. Gdy tylko znalazłam się w piwnicy, usłyszałam głośny okrzyk, który wyrwał się z kilkudziesięciu gardeł naraz:
- Gratulacje pani magister!

Zobaczyłam uśmiechnięte twarze ludzi, których kocham najmocniej na świecie. To byli moi przyjaciele. Moi, cudowni, kochani przyjaciele. Ci, którzy pourywali się z pracy, niektórzy przyjechali z Poznania, niektórzy wzięli wolne. Przyjechali dla mnie, tak po prostu. Nawet Małpa, który piętnaście minut wcześniej mówił mi, że ma próbę przed koncertem. Cwaniak uśmiechał się najszerzej, aktorzyna jeden.
- Ludzie, kocham Was! Dziękuję! - krzyknęłam i śmiejąc się głośno zaczęłam rzucać się każdemu na szyję. - Jak dobrze Was widzieć, dzisiaj, tutaj... Brak mi słów.
- To nie wszystko - pociągnęła mnie za rękę Ada. - Trzymaj! - wręczyła mi torebkę z prezentem.
- Powariowali żeście?! 
- OTWÓRZ! - zawołali chórem prawie mnie ogłuszając.
Otworzyłam więc posłusznie prezent. I wiecie co? Dostałam piękną dostojną haczkę z trójzębem!
- Zawsze o takiej marzyłam! - zaśmiałam się.
- Patrz dalej, patrz dalej! - przekrzykiwali jeden, przez drugiego.
Wyjęłam małą paczuszkę.
- No nie pierdolcie, że to... - wyrwało mi się.
- No to ty weź nie pierdol - odparł Dorsz. - Porządna pani magister musi mieć swoją pieczątkę, a nie! 
- Jesteście niemożliwi... - powiedziałam czując, jak do oczu wzbierają mi łzy do oczu, jednak nie przestawałam się śmiać. - To teraz muszę was opieczętować!
I jaką mieliśmy frajdę! Nie sądziłam, że pieczętowanie ludzi może być taką fajną zabawą, really! XD
- A teraz patrz, rozpakuj jeszcze tamto! - krzyknął któryś z chłopców.
I wyjęłam koszulkę.
- Zawsze o takiej marzyłam! - zapiszczałam i znów zaczęłam każdemu rzucać się na szyję.
- Wiem - uśmiechnął się Ibi od ucha do ucha.
- ZAŁÓŻ! - ryknęli znowu.
Nie miałam wyjścia, rozkaz, to rozkaz. Założyłam koszulkę, zrobiliśmy sobie zdjęcie, które niebawem, wywołane, wyląduje na mojej tablicy korkowej...


Skończyłam studia, a ten wieczór był jednym z najpiękniejszych w moim życiu, wśród ludzi, których kocham, którzy są dla mnie najważniejsi na świecie. Ludzi, z którymi mogę jechać na koncerty, którym mogę ocierać łzy, z którymi można bekać przy piwie i śmiać się do łez - jak wczoraj właśnie. Tacy są właśnie moi Przyjaciele.

- Nagrałam filmik, nagrałam filmik - zawołała Karolina, kiedy siedzieliśmy już popijając piwo pośród papierosowego dymu.
- Jaki filmik? - zapytałam.
- No jak tu weszłaś i wydarliśmy ryje!
- Jesteście cudowni... - powiedziałam, uśmiechając się do siebie.
- Wiemy, ty też! - dorzuciła Ada.
Nie mogłam się nimi nacieszyć. Marzenia się spełniają. Wszystkie. Trzeba tylko wierzyć, pracować i kochać. Kochać ludzi i świat. A miłość pewnego dnia nam odwzajemni, zasypując taką dawką szczęścia, że ledwo będziemy mogli ją udźwignąć. Tak, jak zasypała mnie - wczoraj.
Dziękuję, moi Przyjaciele. Dobrze Was mieć. Wiem, że się powtórzę, ale no: jesteście cudowni. Po prostu.


"za głębokimi, wzburzonymi wodami
i lękami przed ciemnością
jest wzgórze skąpane w słońcu
dla Ciebie.

wbiegnę na szczyt
i położę na trawie
słuchając łomotania
bijącego serca

słyszę małe rzeczy
w przepływającej przeze mnie krwi
jak cicha melodia.
"

105 komentarzy:

  1. Asiku nawet nie wiesz, jaka jestem z Ciebie dumna<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze raz gratuluję:)
    A niespodziankę miałaś cudowną:) O takiej chyba każdy marzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Oj zgadza się, niespodzianka się udała, to było niesamowite uczucie :)

      Usuń
  3. Wielkie, wielkie gratulacje! :)
    Cudownie mieć takich przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne! :)
      Trudno się nie zgodzić :) Są bezbłędni :)

      Usuń
  4. W historii o tym, jak nie wiedziałam kim chcesz zostać, ale wiedziałaś, że chcesz studiować odnajduję siebie :) Ja do obrony podeszłam bardziej na luzie a wyszłam zestresowana, bo nie poszło :D Gratuluję! Masz już uprawnienia by ostatecznie zaprojektować ogród w moim hotelu! :D Ale jeśli postawię dom to też pomyślę o Tobie! :D
    Świetnych masz przyjaciół ;) U mnie skończyło się na gratulacjach na fb. Jedynie Ciacho mnie zabrał na lody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wydaje mi się, że wiele osób ma taki problem... Dlatego w sumie też chciałam o tym napisać, choć post przez to wyszedł dłuższy, niż zamierzałam :P Ale po prostu no... da się. Ty to wiesz, ja to wiem. Trzeba tylko próbować i nie dać sobie wmówić, że stracony rok, czy dwa to katastrofa.
      Dziękuję! :* Jasne, będę o Tobie pamiętać :D
      Są niesamowici :) To też miło z jego strony :) A dla znajomych może zorganizujesz jakąś popijawę? ;)

      Usuń
    2. Dobre jest to pocieszenie dla osób, które dopiero wybierają kierunek, a też jest takich dużo ;) Ja chyba już zawsze będę żałowała, że wybrałam taki kierunek a nie inny, bo sama sobie rzuciłam kłody pod nogi. Chociaż uwielbiam papierki i mogłabym tylko w nich siedzieć, przepisywać, podpisywać, dziurkować, układać to jednak praca w biurze to gwarancja codziennego wstawania przed 5 rano. Masakra :(
      Pytałam koleżanki z paczki 2 kiedy opijamy nasze magistry, bo zdała ona, jej chłopak chyba niedługo zda lub zdał już, nasz kolega no i ja, ale żadne konkrety nie padły...

      Usuń
    3. Dokładnie :) Ale skończyłaś dobry kierunek i Ci się to w przyszłości opłaci. Hmm, przed 5 rano? Może jednak niekoniecznie? :)
      Kurde, szkoda :( musisz wpaśc do nas :P

      Usuń
    4. Nie sądzę. Bardzo ciężko jest znaleźć pracę na stanowisku urzędnika zwłaszcza bez znajomości. :/ No chociaż tyle że jak już znajdę to chociaż będę lubić swoją pracę to może i to wstawanie będzie jakoś mniej drastyczne...
      Kiedyś chyba w końcu wpadnę :P

      Usuń
    5. Ale hej, optymizmu trochę! Na stanowisku architekta krajobrazu też nie jest lekko, ale obie mamy przez magistra otwarte więcej drzwi, więc głowa do góry :)
      Koniecznie! :)

      Usuń
    6. Najbardziej to się boję tego, że mi się ostatnio zupełnie nic nie chce. Pasowałoby wreszcie napisać CV:P

      Usuń
    7. Mam to samo :P Leń totalny po tych wszystkich stresach... Ja niby od sierpnia wracam do pracy -.- ale uśmiecha mi się poszukać coś innego.
      Bierzemy się za pisanie :D

      Usuń
    8. Chociaż masz tą pracę ;p Ja nie mam nic :D

      Usuń
    9. Taka to ostatnio praca, że już wolałabym się zwolnić i szukać na nowo. Ale nie będę narzekać xD

      Usuń
    10. Do sierpnia może zmienisz zdanie ;p

      Usuń
    11. Się okaże :) Na razie jestem dość sceptycznie nastawiona do tego...

      Usuń
    12. Spokojnie, teraz nie myśl o pracy, w końcu masz urlop więc tylko odpoczywaj :)

      Usuń
    13. To idę odpoczywać:D

      Usuń
  5. pani mgr gratuluję! Jesteście razem taką super pozytywna paczką kurcze aż serce się cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :* Uwielbiam ich ^^ A wczoraj byliśmy nad stawami i ach... poczułam przedsmak woodstocku <3 :D

      Usuń
  6. Gratuluję Asiula. Można prosić o jakiś kontakt do Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Jasne! To mój mail: joannask90@gmail.com - napisz, jeśli chcesz :)

      Usuń
  7. Gratulacje! :)
    Z przyjemnością czytałam ten pełen radości tekst. :) To musi być wspaniałe mieć takich przyjaciół. I to, że marzenia się spełniają... Często ludzie powtarzają to hasło, że trzeba ciężko pracować, a uda się osiągnąć cel. Ale dopiero przykłady ludzi takich, jak Ty, którym naprawdę się udało, dają nadzieję innym osobom.
    Moim marzeniem też jest pójść na studia. Maturę zdałam w 2013 roku, teraz uczę się w szkole policealnej. Postanowiłam jakiś czas temu, że kiedy w przyszłym roku skończę tę policealną, której nie lubię, pójdę na studia. Mam problemy ze zdrowiem, które uniemożliwiają mi naukę na wielu kierunkach, ale bardzo interesują mnie nauki medyczne i przyrodnicze, dlatego w przyszłym roku będę startować na jeden z nich, na którym, mam nadzieję, moje kłopoty ze zdrowiem nie będą przeszkodą. Mam czasem chwile zwątpienia, ale czas ucieka, trzeba chwytać wiatr w żagle... Będzie to dla mnie trudne, bo będę musiała wyjechać do innego miasta, a z moim zdrowiem będzie to wymagało podwójnego wysiłku psychicznego. Mam jednak nadzieję, że coś się zmieni...

    Naprawdę dobrze czytać takie wpisy, dają nadzieję, że świat może być piękny (a mnie czasem ogarniają chwile zwątpienia).

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki serdeczne :)
      Zgadza się, to jest wspaniałe :) Jasne, że się spełniają. Ludzie powtarzają to, ale też wielu powtarza, że nie wolno nigdy przestać wierzyć. Ja dodam jeszcze, że nie wolno przestać pracować, w tym także nad sobą. Nadzieję zawsze warto mieć tym bardziej, że po drodze do celu spotyka się też mnóstwo dobrych ludzi :)
      Rozumiem... Cóż, pozostaje mi życzyć Ci dużo zdrówka, żebyś i Ty mogła spełnić swoje marzenie. Będę trzymała kciuki, żeby Ci się powiodło :)
      Jeśli czytanie tych postów pomaga Ci, to wpadaj na "wirtualną kawę" zawsze, kiedy zrobi Ci się gorzej :*

      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Gratuluję Asiu! Widzę, że Twoja komisja również rozluźniała atmosferę przed obroną. :)
    Wspaniali ludzie Cię otaczają, tylko pozazdrościć! Tyle ciepła, tyle miłości. <3 Na prawdę zazdroszczę Ci tego cudownego dnia. :)
    No i chyba pierwszy raz mam okazję widzieć Cię w pełnej okazałości, Pani Magister Inżynier Krajobrazu! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana :* Zdecydowanie, starali się nas uspokoić ^^
      Są niesamowici, to prawda :) Przy nich nie można mieć doła po prostu ;)
      Serio? :D Chyba gdzies tu, przy okazji opisywania Woodstocku bodajże pojawiło się parę moich zdjęć ^^ I na profilowym często jestem, choć teraz mam znalezione w internetach ^^
      :*

      Usuń
    2. Dobrze, że mają do zestresowanych studentów takie podejście. :D
      Takie Twoje dobre duszyczki. :)
      No to właśnie musiałam tego nie widzieć. :P Profilowe kojarzę, ale tak jak pisałam - w całej okazałości widzę Cię po raz pierwszy. No i muszę przyznać, że pasuje Ci ta czerwień na głowie!! :)

      Usuń
    3. Dokładnie, inaczej by wykończyli człeka :P A i tak niewiele brakowało xD
      Otóż to :)
      Ano chyba, że tak :) I cóż, chyba będę musiała częściej jakieś zdjęcia dodawać ^^ Dziękuję :D :* Ostatnio na czerwień się uwzięłam, choć długi czas rudość marchewkowa królowała ^^

      Usuń
    4. Hahah, u mnie nawet promotorowi się stres udzielił, więc chyba dobrze nas rozumieją. :D
      Dodawaj, dodawaj! Bo aż się pyszczek sam szczerzy do takiej radosnej gromadki! :P
      Też chętnie bym marchewkę ujrzała. :P

      Usuń
    5. U mnie promotorce może nie, ale Aga śmiała się, że jej promotorka bardziej się denerwowała, niż ona xD
      No dobrze ^^ Na Woodzie pewnie nacykamy mniej lub bardziej szalonych zdjęć xD
      Och, musiałabym odkopac marchewkowe zdjęcia. W ogóle ostatnio już mi taka marchewka jak kiedyś nie wychodziła :< To się na czerwień przerzuciłam :P

      Usuń
    6. No wiesz... mój promotor "walczył" z wyłączonym pilotem od rzutnika. xD
      A właśnie, jak totalny laik pozwolę sobie zadać pytanie - kiedy to w ogóle jest? :D
      To jak znajdziesz trochę czasu i wykrzeszesz nieco ochoty, to poszukaj. :D
      A jak czerwień przestanie się słuchać to na jaki się przerzucisz? :P

      Usuń
    7. Ano tak :D Haha, to była panika na całego xD
      30-31 lipca-1 sierpnia :)
      Okej :D To nie wiem, boję się myśleć :D Do ślubu marzy mi się ognisty rudy właśnie, niekoniecznie czerwień (bo nie chciałabym jak flaga Polski wyglądać xD). A później to myślę o jakiejś diametralnej zmianie :) Tylko jeszcze nie wiem o jakiej :D

      Usuń
  9. Gratuluję Asiu :* cieszę się razem z Tobą :)) a co przyjaciół to niektórych miałam zaszczyt poznać i są naprawdę sympatyczni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Kochana :* Ano miałaś ^^ nic się od tamtej pory nie zmienili :)

      Usuń
    2. Szczęściara ja nie mam przyjaciół ;)

      Usuń
    3. Oj, na pewno ktoś by się znalazł :*

      Usuń
    4. no nie wiem u mnie tak trochę krucho z tym ...

      Usuń
    5. Naprawdę Asiu, nie mam nikogo bliskiego teraz... jestem zupełnie sama... i doskwiera mi samotność...

      Usuń
    6. To dzwoń do mnie kiedy zechcesz!

      Usuń
  10. Gratuluję Asiu :) Masz wspaniałych ludzi dookoła :)
    Studiujesz w Poznaniu jak pamiętam czy źle pamiętam? dobra,już wszystko wiem, studiujesz z moją kuzynką Alą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Zgadza się :)
      Z Alą? :D Ale którą? Alą T., Alą C., czy Alą K.? :D

      Usuń
    2. Ala T. :) jej tatuś to i mój tatuś chrzestny, a moja mamusia to jej mamusia chrzestna ;)

      Usuń
    3. Czyli najfajniejsza ze wszystkich Al :D Fajnie było się z nią napić piwa nad Rusałką ^^ Popatrz tylko, jaki ten świat mały :)

      Usuń
    4. Już dawno miałam Ciebie pytać czy Z Alą nie studiujesz , ale zawsze wypadało mi to z głowy :) No bardzo mały, bardzo mały :) Ala jest moja najulubieńszą kuzynką,podobnie jak jej siostra ;) Świetna dziewczyna ;)

      Usuń
    5. Pozdrów ją serdecznie ode mnie ^^ Ala to jedna z najcieplejszych osób, jakie poznałam na tych studiach :)

      Usuń
    6. Jak ją ujrzę to pozdrowię,powinna niebawem sprowadzić się z powrotem do Trójmiasta :)

      Usuń
  11. przypomniały mi się stare czasy i ta radość, ze to koniec męczarni i stresu, gratuluję również

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ano radość niezmierna ^^ Choć ja też jestem sentymentalna, to i trochę żal pewnych rzeczy :)

      Usuń
  12. No kurczaki! Wielkei graty! Popłakałam się, jak to czytałam (ze wzruszenia!) Asia, gratuluje! ;-)
    Tak btw masz pikny kolor włosów :)
    p.S. Kto to ten dlugowłosy smutas? Cholernie mi kogoś przypomina ^ ^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, no nie becz mi tu! :* :D Dziękuję Kochana :)
      I dzięki :D Przerzuciłam się z rudego na czerwony i koniec ^^
      A to Dawid ^^ Brat mojego Patryka :)

      Usuń
  13. Teraz już rozumiem dlaczego tam u samej góry widzę drzewa :D Masz rację, są czymś magicznym. Gratuluję Ci bardzo, wesel się bo masz ku temu wieelkie powody!
    I jaką niespodziankę zrobił Ci Patryk! Już lubię tego chłopaka. No i Twoich przyjaciół oczywiście! Ale masz skarby przy sobie :) Super się czyta posty jak ktoś wlewa w nie tyle uczuć, tyle pozytywnych uczuć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano :D Mówię, tu albo drzewa, albo kwiaty, innej opcji nie ma xD Ewentualnie krajobraz jakiś, ale to też w temacie :D Dziękuję :* Weselę się, weselę ^^
      Zgadza się :) Są najlepsi na świecie :)

      Usuń
    2. Dziwny byłby świat bez tej zieleni.. co nas otacza xd

      Usuń
    3. Ja tam aż boję się o tym pomyśleć xD

      Usuń
    4. Zazielenisz świat Pani Magister! :D

      Usuń
  14. aaaaa! gratuluję! aż dostałam ciarek jak czytałam tą relację i to dobitne zdanie dziekana, aaaa! <3 zazdroszczę trafionych studiów i takiego kierunku, ja za słaba na nie byłam i sobie odpuściłam, o :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki ^^ Też miałam wtedy ciary :D Cóż, może jeszcze kiedyś się skusisz? :)

      Usuń
  15. super gratuluję :) sporo się działo na tej obronie ale najważniejsze cel osiągnięty i można świętować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zgadza się, bywało i zabawnie i nerwowo, ale ostatecznie już po wszystkim :)

      Usuń
  16. Gratuluję, ja nie mogę zabrać się za pisanie pracy licencjackiej..;/
    pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cóż, to życzę Ci dużo motywacji w takim razie :)

      Usuń
  17. Asiku, gratuluję :*** Twoja opowieść dodała mi otuchy, bo miałam bardzo podobne przejścia. Też dam radę, nieważne czy "za sto lat, za rok, za dzień" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Papużko :* Pewnie, że dasz radę! Nawet nie śmiej mi tam innej myśli dopuścić do siebie :)

      Usuń
    2. Ani myślę z obecnym nastawieniem :)

      Usuń
    3. No i to mi się podoba :)

      Usuń
  18. Gratuluję! Aż normalnie Ci tego zazdroszczę... smutno mi się zrobiło, jak pomyślałam o swoich niedokończonych studiach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ale hej, wszystko przed Tobą przecież! Jeszcze zdążysz je dokończyć, prawda? :)

      Usuń
    2. Nie da rady. Na dzienne nie pójdę, bo muszę pracować, a na zaoczne nie pójdę, bo finansowo nie wyrobię.

      Usuń
    3. Rozumiem... ale nie mówię, że dziś, może kiedyś po prostu? ;)

      Usuń
  19. Jeny, poryczalam sie ze wzruszenia jak to czytałam (pieprzony pms xD)! Gratuluje raz jeszcze i cholernie sie cieszę. Zasluzylas na to ciężka pracą. Dużo nerwów i zdrowia Cię to kosztowalo, wiec dobrze, ze to już za Toba. I Cudowny gest od przyjaciół ;) czymże byłby sukcesy i szczęście, gdyby nie było ich z kim dzielić? :)
    PS. Piwo czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następna xD Nie beczeć mi tu! xD :* Dziękuję :* Oj nie zaprzeczę, faktycznie, to wszystko kosztowało mnie sporo, zresztą sama wiesz, jak było (i jak marudziłam :P). Więc mimo pewnych tęsknot cieszę się, że ten etap mam już za sobą :) Zgadza się, z nimi ta radość była o stokroć większa :)
      Wiem, wiem! U mnie niestety weekendy zawalone totalnie, ale w tygodniu mogę spokojnie wpaść do Was, tylko jakoś się tam musimy zgadać :)

      Usuń
    2. To dobre łzy :) tak, wiem jak marudziłas i jak mdlalas :P teraz czas na kolejny etap a wspomnienia zostaną na zawsze :) bo szczęście sie mnozy, gdy się je dzieli :D
      Mi w tygodniu pasuje, tylko trzeba sie z Frida dogadać jak pracuje ;)

      Usuń
    3. No to jestem skłonna je wybaczyć :P tja xD Ano teraz już żyję zupełnie innymi sprawami... ślubem, mieszkaniem i... Woodstockiem ^^ czuję, że wszystkie moje tęsknoty koncertowe tam zaspokoję w tym roku :D
      No to się dogadamy :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. A przede mną jest właśnie ten stres czy się dostałam. Będzie dokładnie we wtorek. ..

      Usuń
    2. Dziękuję :*
      Cóż, będę trzymać mocno kciuki :) Na pewno będzie dobrze :)

      Usuń
  21. Gratulacje pani magister. :D I w dodatku masz wspaniałych przyjaciół, czego chcieć więcej?
    Ciekawe, czy i ja kiedyś dorobię się dyplomu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Nie zaprzeczę, są niesamowici :)
      Cóż, jeśli taki masz plan, to pozostaje mi trzymać mocno kciuki, zeby się udało :)

      Usuń
  22. Jak się miło czyta takie wieści! Gratulacje, zarówno z powodu obrony, jak i posiadania takich przyjaciół ! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Oj jest się z czego cieszyć :)

      Usuń
  23. Gratulacje pani magister :D
    A ta niespodzianka niesamowita :) fajnie mieć takich przyjaciół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki :D
      Oj, to był jeszcze jeden plus tego pięknego dnia :D Nawet nie wiem, czy ich obecność tam nie sprawiła mi większej frajdy, niż sama obrona, bo chyba dopiero zaczęło docierać :P

      Usuń
  24. Tyle bym mogła napisać, ale przecież Ty już wszystko wiesz ;* teraz kolejny cel do osiągnięcia ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wiem :)) :* Teraz mam wiele celów ^^ :)

      Usuń
  25. Więc w tym zalewie szczęścia pozostaje mi tylko pogratulować ponownie chyba:) I cieszyć się, że tak to się wszystko układa, że ten cel został spełniony ( chociaż nie przypuszczałam nawet innej opcji) i że potem było tak genialnie wszystko świętowane:)
    To teraz musisz to oblać z nami jeszcze XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dzięki :) Nic dodać, nic ująć ^^
      Ano muszę, tylko nie wiem jeszcze kiedy :P Już Red pisałam, że weekendy mam zawalone całkowicie na najbliższy czas :P ale w tygodniu jakoś na browarka mogę wpaśc :)

      Usuń
    2. Następny poniedziałek mam też wolny, tak jak dzisiejszy, a tak to pracuję w tym tyg 10-18 więc wiesz XD

      Usuń
    3. Czyli da się ogarnąć :D

      Usuń
  26. Ja długo nie wiedziałam co chciałabym robić w życiu. Ale zawsze uwielbiałam chemię i tak sobie wymyśliłam, że będę zdawać biologię i chemię na rozszerzeniu. W zasadzie do samego końca nie wiedziałam jaki kierunek wybrać, ale stwierdziłam, że najbardziej odpowiadałaby mi praca w aptece i tak dostałam się na farmację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogratulować trafnego wyboru ;)

      Usuń
  27. gratuluję bardzo! :* w pełni zasłużyłaś, jesteś jedną z nielicznych osób, która ma u swojego boku prawdziwych przyjaciół, nawet Ci powiem, że po cichu Ci zazdroszczę tych przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :* Pozostaje mi życzyć Ci, abyś pewnego dnia właśnie na takich ludzi trafiła :*

      Usuń
    2. dziękuje :* dumna jestem z Ciebie feeest :)

      Usuń
  28. Dear Landscape Architect, najszczersze gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Super super super! Gratuluję pomysłu na siebie, odwagi i pracy i kochanych przyjaciół :) kurde czytałam z bananem na mordzie, inaczej się nie dało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i zajebista koszulka:DDDDD!!!

      Usuń
    2. Dziękuję Kochana :) I cieszy mnie to, mój banan na ryjcu się udzielił :D
      Ano zajebista, nie zaprzeczę :D

      Usuń