- Cóż ma się tu znaleźć, w tym ciągu literek? - mruknęłam do siebie, biorąc kolejny łyk wystygłej już herbaty.
- Niech znajdzie się to, co wychodzi ci najlepiej - usłyszałam w głowie cichy głosik.
Uśmiechnęłam się do siebie. W mojej głowie burza kolorów, dlaczego by tego nie wykorzystać? Nastrojona pozytywnie przed wyjazdem na Woodstock, śmiejąca się do zachodów słońca i gapiąca się beztrosko w armię obłoków na niebie pomyślałam sobie, że fajnie byłoby po raz kolejny pokolorować świat, by zaświecić, jak na Promyczka przystało, by wyleczyć kilka dusz, w tym swoją, bo przecież pozytywnych słów nigdy za dużo. By po raz kolejny zbudować wielką flotę zjednoczonych, pozytywnych sił. Ostatnio blogosfera wybuchła uśmiechem jeszcze przez łzy. Chcę, by dziś ten uśmiech był jeszcze szerszy.
Większość zasady zna dobrze, ale jeśli ktoś będzie miał okazję zabawić się w to pierwszy raz, to przypomnę: wystarczy sięgnąć w szufladkę pamięci i wyciągnąć z niej trzy, dobre wspomnienia i je opisać. Takie wspomnienia, które za każdym razem sprawiają, że czujecie się szczęśliwi, że na twarzy pojawia się uśmiech i nie jest w stanie tego zgasić nawet pochmurny, deszczowy poniedziałek o siódmej rano. Takie wspomnienia, dzięki którym cieszycie się, że żyjecie. Bo dla pewnych chwil warto przecież jest żyć, prawda?
To cóż, do dzieła! Rozpalam ognisko, otwieram butelkę wina i zaczynam swoją opowieść, by potem móc posłuchać Waszych. I się do nich pouśmiechać :)
1.
Siódmy lipca, tego roku. Wieczór. Odkładam notatki, zakładam buty i wychodzę z domu. Wędruję nad Wartę. Bogu dziękuję, że mieszkam jakieś sto metrów od doliny rzeki. Trochę się tam pozmieniało, trochę tam zabudowali, ale nadal jest mnóstwo miejsc, które są tam tylko moje. Siadam na brzegu. Czuję jak wali mi serce. Jutro obrona - ta myśl nie chciała opuścić. Mówili, że tylko formalność, ale trudno było się nie stresować. Och, czy da się w tym stresie znaleźć coś dobrego? - jęknęłam w duchu. Położyłam się na miękkiej, nieskoszonej, lekko wilgotnej trawie. Do oczu wezbrały łzy, ale mimowolnie zaczęłam się śmiać. Zaraz będzie po wszystkim, wszystko będzie dobrze! Jedno, czego się nauczyłam i za co jestem cholernie wdzięczna - nadzieja. Nadzieja nawet, kiedy jakoś nie radzę sobie z emocjami. Wyciągam ręce do nieba, zupełnie, jakbym chciała je złapać, przyciągnąć pojawiające się nieśmiało gwiazdy, ludzi, za którymi się tęskni, wspomnienia, które nosi się w sercu i nadzieję, której nie chce się porzucać. I przyciągam wszystkie te dobre chwile do siebie. Przytulam je do serca. I jestem szczęśliwa. I oddycham. I kocham świat i życie tak mocno, że nigdy nie chciałabym go opuszczać. I jestem wdzięczna. Wdzięczna za to, że potrafię tak żyć i tak kochać. Gdyby ktoś zapytał mnie, co wtedy czułam, odpowiedziałabym: szczęście. Coś, co trudno opisać nawet słowami, a przecież nosi to w sercu każdy z nas. Wdzięczność. Za życie, za miłość, za dar. I za niebo.
2.
Kwiecień, tego roku. Stoję w drzwiach pociągu, który za kilka sekund ma ruszyć i patrzę w oczy przepełnione ciepłem, które zaczynają tęsknić tak samo, jak moje. Widzę wzbierające do tych oczu łzy, w których odbija się dobro wymieszane z niedowierzaniem, że można drugiego człowieka w ciągu kilku godzin tak pokochać. Za kilka sekund z tą Osobą mają zacząć dzielić mnie kilometry. Najpierw będą ich dziesiątki, później setki, aż w końcu ponad tysiąc. Słyszę gwizdek konduktora, gdzieś w klatce piersiowej czuję okropne uderzenie gorąca, gulę w gardle, macham na pożegnanie ostatni raz. Drzwi się zamykają, wagony szarpią, znika mi z pola widzenia Istotka z burzą warkoczyków na głowie. Po moich policzkach płyną już uwolnione łzy. Łzy, których się nie wstydzę już pośród ludzi. To przecież tylko kawałki duszy kapiące na podłogę. A w mojej nie było wtedy cienia nienawiści, więc czegóż mogłam się wstydzić? Patrzyłam na odbicie w szybie pociągu i znów poczułam wdzięczność za to, że mimo cholernej tęsknoty, mimo pewnego bólu, potrafię się śmiać. W tęsknocie, w oczekiwaniu też jest ukryte pewne dobro. Wiecie jakie? A takie, że powitania są stokroć piękniejsze. I na nie się czeka. I to jest piękne. I pewne rzeczy docenia się bardziej, niż to wszystko, co ma się w zasięgu ręki. Wszystko staje się wyraźniejsze, bardziej przejrzyste. Czasem dobrze jest być "dalekowidzem".
3.
Trzydziesty pierwszy lipca, zeszłego roku. Trochę niepewnie wędruję w kierunku kostrzyńskich pól. Nie byłam przekonana, czy powinnam tu przyjeżdżać. Kiedyś Przystanek Woodstock był dla mnie pewnym marzeniem, ale wydawało mi się, że to ten typ marzenia, które się z czasem wypala. Oj myliłam się, jak ja bardzo się myliłam. Wiecie, są takie marzenia, które czasami w nas usypiają. Ale to nie znaczy, że ich nie ma. Jakim pięknem jest poczuć, jak budzi się to, co uśpione. I jak się spełnia. Mijałam dziesiątki, setki, tysiące ludzi... Ludzi, którzy po prostu mieli ochotę się do mnie przytulić, przybijali piątki i uśmiechali się do mnie. Ludzi, za którymi tęskniłam cały, cholerny rok i których zobaczę w przyszłym tygodniu w tym samym miejscu. W miejscu, w którym nawiązywały się trzydniowe przyjaźnie, w którym uśmiech nie schodził mi z twarzy, w którym zaczęłam na nowo wierzyć w ludzi i w ich dobro. I koncerty... koncerty na których panuje niesamowity klimat. Pewna atmosfera, której opisać się nie da. Tego miejsca trzeba po prostu dotknąć. I już odliczam dni do przyszłego wtorku, gdy wysiądę w Kostrzynie z pociągu w towarzystwie całej naszej szalonej ferajny. Ale o tym postaram się opowiedzieć jeszcze przed wyjazdem.
Tymczasem przekazuję butelkę wina dalej. Ognisko płonie. Czas na Wasze opowieści. Do Nominacji Dobrych Myśli zapraszam:
A ja żegnam się z uśmiechem, nucąc Wam jedną z moich ukochanych piosenek:
"I ja mam żal, niejeden raz
Że nie jest tak, jak byśmy chcieli
Czy nie wystarczy to, że tyle różni nas
Czy jeszcze musi dzielić.
Bo choć jedno nad nami niebo
Każdy co innego widzi w nim.
I z tylu chmur ponad głową
Czarną Ty, a ja różową
Wybrałbym."
Że nie jest tak, jak byśmy chcieli
Czy nie wystarczy to, że tyle różni nas
Czy jeszcze musi dzielić.
Bo choć jedno nad nami niebo
Każdy co innego widzi w nim.
I z tylu chmur ponad głową
Czarną Ty, a ja różową
Wybrałbym."
Nie wiem jak to robisz,że zawsze jak czytam Twoje słowa to mam uśmiech na twarzy. Akurat dziś bardzo tego potrzebowałam. I dziękuję za nominację:)
OdpowiedzUsuńTo pewnie jakaś magia słów.
UsuńAlbo po prostu dar opowiadania, pisania, bo u mnie wywołują podobną reakcję! :)
Miło mi to czytać :)))
Usuń@Lena, nie ma za co, czekam niecierpliwie na Twój wysyp dobrych myśli :)
Uwielbiam czytać te nominacje.
OdpowiedzUsuńUwielbiam te Twoje dobre myśli - tak ocieplają zawsze moje serce. =*
A ja Sisi uwielbiam czytać Twoje i będę niecierpliwie czekać :*
UsuńMoje są takie zwyczajne, nijakie.
UsuńW Twoich czuć pasję i widać serce, które w nie wkładasz!
=*
Nawet w tych najzwyczajniejszych można dostrzec piękno :) :*
UsuńTrzeba tylko umieć odpowiednio patrzeć. :) :*
UsuńOtóż to! :)
UsuńOtóż to! :)
UsuńUwielbiam czytać tego typu nominację. Uwielbiam czytać Ciebie - cokolwiek byś nie napisała, chłonę to. :*
OdpowiedzUsuńDlatego postanowiłam to rozprzestrzenić ^^
UsuńKochana :*
:* Dobrze, że jesteś tutaj.
UsuńJuż się nigdzie nie wybieram :)
UsuńTrzymam za słowo, Asik :}
UsuńTrzymaj i nie puszczaj :D
UsuńOk ;)))
UsuńPrzypomnę Ci to, zobaczysz ;p
Już się boję XD
UsuńSerio? ;o
UsuńNo a jak :D
UsuńNo a jak :D
UsuńFajnie piszesz. Jakieś takie przyjemne ciepło poczułam czytając to. No i uśmiechnęłam się, bo też mi się coś tam przypomniało:)
OdpowiedzUsuńA Woodstock moim marzeniem jest ogromnym:) Może kiedyś. Hm... Na pewno kiedyś:)
Może i Ciebie ktoś nominuje do tej zabawy? :) A właściwie... po co nominacja :) Powspominać dobre chwile można zawsze, prawda? :)
UsuńTo może kiedyś się tam spotkamy :)
czytając Twój post miałam wrażenie, że siedzę obok Ciebie, popijam wino i wpatruję się w ognisko, słuchając każdego słowa...
OdpowiedzUsuńBo w sumie tak trochę było :) Tyle, że tak "mentalnie" :)
UsuńAsiu, masz tyle wspaniałych wspomnień i tyle miłości i pozytywnej energii w sobie :) :*
OdpowiedzUsuńcieszę się, że Cię poznałam :*
I vice versa Kochana :*
UsuńTy 7 lipca rano relaksowałaś się nad rzeką, a ja w tym czasie się broniłam ;p Bądź co bądź niebo i gwiazdy sprzyjały wtedy i mi i Tobie :)
OdpowiedzUsuńNo, mi tu bardziej o wieczór chodziło, chyba nie doprecyzowałam :D
UsuńJasne :) Miałyśmy dobrą passę ^^
Ja zrozumiałam, że rano jak wstałaś to poszłaś ;p Musiałam źle to sobie w wyobraźni przeczytać :D
UsuńNo coś tam się musiało poustawiać nie tak, jak powinno :D
UsuńHaha, oby to nie były poważniejsze ustawienia :D
UsuńHahaha :D No oby, oby :D
UsuńChyba wszystkie Twoje notki wpływają na mnie tak, że mam wrażenia jakbym sama, osobiście to wszystko przezywała.
OdpowiedzUsuńHmm, cieszę się :) Bo to chyba pozytywne wrażenie, co? :)
UsuńTakie Chwile jak w pierwszym punkcie są najlepsze :) jakby się na chwilę miało wszystko.
OdpowiedzUsuńHaha, nie chcę być ironiczna, ale jestem krótkowidzem xD ;D
Dokładnie tak:) Takie ułamki sekund pełne szczęścia :)
UsuńCzulam, że ktoś mi tu z tym króko- i dalekowidzem zaironizuje xD
Sprawię sobie nowe okulary, to będę PRAWIE dalekowidzem! *dumna* ;D
UsuńPowiedziałabym "kup różowe", ale trochę kiczem by zaleciało XD
UsuńHahahaha dobre!!!! ;DD :D!
Usuń^^ cholera, napiłabym się z Tobą browarka ;D
UsuńJa z Tobą też (ale nie jednego), beka by była jak nic! :D
UsuńNo ba, że niejednego :D Beka, radość i w ogóle :D
UsuńWszystkie spektakularne momenty, że tak powiem, wyczerpałam w dwóch poprzednich nominacjach. Wyzwanie przede mną, bo wyjdzie na jaw czy tak naprawdę umiem cieszyć się z małych rzeczy. :) Dzięki za nominację!
OdpowiedzUsuńNie ma za co :) Od razu pomyślalam o Tobie, bo jestem przekonana, że masz w zanadrzu wiele, dobrych chwil i pozytywnych myśli. Tylko musisz troszkę pogrzebać w pamięci :) A to się przyda!
UsuńDobry trening po ostatnim ciężkim czasie, miałaś intuicję :)
UsuńSię wie ;D
UsuńZapuściłam się w tej nominacji, bo w pierwotnym rozrachunku miałam się dzielić dobrymi wspomnieniami co miesiąc - obiecuję więc poprawę! :) I dziękuję za nominację z całego serducha :*
OdpowiedzUsuńZ tą obroną, to było oczywiste, że będzie piąteczka !:)
No to teraz masz okazję odpokutować "zapuszczenie" :D I nie ma za co :*
UsuńNo niby, ale ja muszę popanikować xD
W ogóle jak to "zapuszczenie" brzmi XD
UsuńNo wiem, wiem, żeby panika zawsze przynosiła takie pozytywy to by bylo dobrze XD
XD Oj czepiasz się :D
Usuńprawda xD
No to nie zostaje mi nic innego, jak wziąć się do roboty i przywołać parę ciepłych chwil :D i tym ciepłem się podzielić i... podać dalej :)
OdpowiedzUsuńNo nie masz wyjścia :D
UsuńO tym, że się wzruszyłam już Ci napisałam (włączając w to miejsce xD)... I jeej, widzisz, masz teraz okazję śmiać się ze swojego stresu przed obroną ;D Taka ironia, że ludzie najpierw płaczą, a później okazuje się, że łez po co wylewać nie było ;D I wiedziałam, że wspomnienie z wooda będzie! *.* I w ogóle to pachnie mi tu w tym poście Voo Voo (przez Ciebie :D) ;P
OdpowiedzUsuńPS Melduję się przy okazji z wykonanego zadania, szeryfie :*
Tak, to było piękne xD I och, lubię właśnie z takiego stresu się śmiać :D Właśnie chyba nie bez powodu się mówi "jeszcze będziesz się z tego śmiała" :D Musiało być, bo ostatnio żyję tylko tym i nie mogę się już wtorku doczekać. No bo słuchałam VooVoo przez prawie całą pisaninę, a później mi się Bukartyk zanucił i już tak zostało. W każdym razie klimaty woodstockowe :D
UsuńWidziałam! :*
Tsaaa, wiersz o tym napisz xD najśmieszniejsze jest to, że właśnie praktycznie zawsze tak w głębi duszy wiadomo, iż nie ma się czego bać, wszystko jest do przejścia - a i tak w gacie sramy :D
UsuńNo i nie dziwię się, skądś to znam :p i pewnie jeszcze będziesz mieć powoodstockową fazę, to dopiero będzie... przejście :D
<3
Już była o tym piosenka :D Taka już część natury, co poradzić :D
UsuńPowoodstockowego to ja mogę mieć kaca :<
:*
Tobie chyba nigdy nie zabraknie takich pozytywnych myśli:) Ale to dobrze, dziel się nimi z nami jak najczęściej:)
OdpowiedzUsuńTak naprawdę nikomu nie powinno ich nigdy zabraknąć, bo one mają w sobie ogromną moc ;)
UsuńPowiem po prostu dzięki za nominację, na dniach się za to zabiorę chociaż jak zawsze okazuje się...mam problem z wybraniem XD
OdpowiedzUsuńA wiesz, że jak na Woodstock jeździłam, uwielbiałam, faktycznie fantastycznie się tam bawiłam i tak dalej, to jakoś nie są moje ulubione wspomnienia? Są wspomnieniami zabawy rzecz jasna, szaleństwa, wiadomych przeżyć ale jakoś...inne wygrywają. Ciekawe czemu, hm. Może to kwestia pewnej intymności jakoś we mnie xD Albo byłam tam za dużo razy, żeby już przeżywać i przetwarzać w taki sposób XD
Coś mi sie mignęło, że chyba już się uporałaś ^^
UsuńNo może właśnie dlatego :) Wiesz, ja na Wooda jadę dopiero drugi raz i jakoś tamtejsza atmosfera mnie nakręca pozytywnie. I mogę śmiało powiedzieć, że czekałam na to cały rok. Ale u mnie to może wynikać też z tego, że umiem się cieszyć z byle czego xD
Pozytywne myśli, pozytywne wspomnienia...to lubie najbardziej :)
OdpowiedzUsuńJa też! :))
Usuńmnie w tym roku na Woodstocku zabraknie, cóż, serce trochę boli, szczególnie, że w zeszłym roku było naprawdę fajnie (pomijając kradzież namiotu i parę innych dziwnych sytuacji, ale to zawsze się zdarza coś, czego człowiek nie przewidzi). szkoda mi też kilku koncertów, które chętnie bym zobaczyła, bo gra naprawdę wiele zespołów, których słucham namiętnie albo po prostu, których koncerty uwielbiam.
OdpowiedzUsuńty jednak baw się dobrze i przywóź kolejne dobre wspomnienia. na Woodstocku można sobie nagromadzić ich jak nigdzie indziej:)
A miałam właśnie pisać do Ciebie, czy czasem się nie wybierasz jednak :( Ale cóż, będę musiała poszukać innej możliwości wyściskania Cię ;)
UsuńTak wyszło, że nie :c ale im bardziej o tym myślę, tym bardziej mnie to boli xD może się jakaś okazja nadarzy. A jak nie to za rok na Woodzie, bo chyba nie odpuszczę już ;-)
UsuńMoże jeszcze Ci się odmieni? :> Nas za to za rok nie będzie :(
UsuńRaczej to nie możliwe w kwestii finansowej i takiej, że 1 sierpnia mam też ortodontę. Oo, a czemu za rok was nie będzie? :c no nic, ja zapraszam do Wro w każdym razie ;)
UsuńNo to kiepsko :( Bo bierzemy ślub XD Wiesz, taki fail, że klepiesz termin tak, żeby pojechać na Wooda na podróż poślubną, a tu zmieniają termin Woodstocku, żeby się dograć ze Swiatowymi Dniami Młodzieży... badum tss :D Pamiętam! :*
UsuńAaaa no tak, bo jest pozmieniane! Wyleciało mi całkiem z głowy. Jeśli będziesz się chciała spotkać, to dawaj znać, ja nie mam jakoś daleko do Poznania czy okolic z Wro,to wiesz ;) póki mam zniżki studenckie xD. Coś zawsze można wykombinować jak się chce :D
UsuńNo fail życia po prostu :( Mamy kontakt do siebie, to jakoś się złapiemy, o :) O właśnie, zniżki studenckie to podstawa, nie mogę się pogodzic z tym, że niebawem nie bądą mnie dotyczyć :(
UsuńW biegu jaki narzucają dzisiejsze czasy często zapominamy o tym, żeby się zatrzymać na chwilę, zwolnić tempo i nieco powspominać ... I wyciągnąć z tego to, co najlepsze :)
OdpowiedzUsuńA da się wyciągnąć naprawdę bardzo dużo :)
UsuńTo wszystko zależy od stopnia relacji z daną osobą;)
UsuńJasne, że tak ;)
UsuńA przy niektórych i łezka się zakręci :) Dzięki Twojej opowieści w tym pierwszym wspomnieniu pomyślałam sobie no właśnie. Wszystko będzie dobrze. I maturę zdam.
OdpowiedzUsuńJedziesz na Woodstock...Zazdroszczę...W tym roku gra moje ukochane Within Temptation, a mnie tam nie ma...Mam nadzieję,ze jeszcze się tu kiedyś pojawią :) Życzę najlepszego czasu :)
Ale to taka dobra łezka, tak mi się wydaje :) Jasne, że wszystko będzie dobrze - zdasz i to na 5! :) Na pewno, WT nawet w miarę często zjawiają się w Polsce :)
UsuńPiękne wspomnienia i tak cudownie o tym opowiadasz! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za nominację, postaram się napisać o tym jak najszybciej :)
Czekam więc :)
UsuńTwe posty tak ocieplają serce człeka że aż mu się robi raźniej na duchu:) nieważne o czym piszesz - liczy się to co wypływa z Ciebie do nas:)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to :*
UsuńNikt nie lubi sie zegnac dlatego tak mocno wszyscy cenia witaj. Slowo szczescie jest nie mozliwe do opisania , bo dla kazdego ma inny wyraz. Fajnie bylo zaglebic sie w Twoje wspomnienia
OdpowiedzUsuńDokładnie, każdy ma inne spojrzenie na szczęście :) Ale ono jest wokół nas, wystarczy poszukać.
UsuńCieszę się :)
Wiesz, co zawsze urzeka mnie w Twoich opowieściach? To ciepło z nich bijące. Nie ważne czy jesteś przed obroną, na festiwalu czy żegnasz się z ważną osobą. Z każdej tej opowieści bije ogromne ciepło, które wychodzi prosto z Twojego ogromnego serducha. <3 Nominację oczywiście przyjmuję. :)
OdpowiedzUsuń:* Kochana <3 Czytałam, choć nie komentowałam! Już lecę do Ciebie :)
UsuńOj Asiku.. Właśnie w momencie, gdy mi tak źle, Ty przychodzisz z Dobrą Myślą i jakoś mi cieplej z tego powodu na sercu. Płomyk, który pociesza. Dziękuję ;)
OdpowiedzUsuńŻałuje trochę, że nie piszę, bo wtedy bym mogła wziąć udział w Nominacji, ale... samo czytanie jest miłe ;).
W nominacji możesz wziąć udział zawsze - wystarczy sięgnąc po kartkę papieru i długopis :)
UsuńJak optymistycznie :) Czemu tylko wyciąganie pozytywów z naszego życia jest niejako wyzwaniem...? ;D
OdpowiedzUsuńBo na ogół kochamy narzekać - zapewne dlatego ;P
UsuńMatko kochana! ja tak czytam na końcu "nominuje O Ironio Fridę(...)" i se myslę, dlaczego ta ironia przy tej Fridzie, a potem zajarzenie, że Ironia to osoba, lol, nie myślę piątkowo ^^
OdpowiedzUsuńHahaha xD
UsuńTak XD zdecydowanie piątek to nie czas na myślenie :D
UsuńAż się dziwnie czuję. Gdzie nie zajrzę to jakieś pozytywne myśli biją mnie po głowie;p
OdpowiedzUsuńTo źle? :D
UsuńMoże i Ciebie ktoś nominuje? :D
UsuńCzytam te dobre myśli na blogach i uświadamiam sobie coraz bardziej, że życie jest, cholera, piękne :)
OdpowiedzUsuńA na Woodstock muszę się kiedyś wybrać. Myślę, że już w przyszłym roku :D
Bo jest :)
UsuńWybierz się koniecznie! :)
Pierwsze wspomnienie jest chyba takim wymarzonym momentem każdego. By leżąc na trawie uświadomić sobie, jak bardzo jest się szczęśliwym :) Nawet pomimo przeciwności losu, stresów, problemów.
OdpowiedzUsuń...a w wszystko jest przecież "do zrobienia" :)
Usuń