- Co tam u Anji? Ciekawe, jak tam Ada... Musiałabym wysłać w końcu szefowi maila z godzinami... Pada, czy nie pada? Pada. Biedny Papuś, nie znosi dentysty tak, jak ja... Ciekawe, czy Aga już wróciła z tego Berlina... Miała dzwonić. A może jeszcze zobaczę się z Marth przed jej wylotem do Holandii? Ciekawe, gdzie się teraz rozbijemy na Woodzie... oj, dziewczę. Wybacz, Daimonie.
Mój przyzwyczajony do wysokich obrotów mózg nie chce dać mi za wygraną. Pomimo jego upartości mogę jednak śmiało powiedzieć, że ostatnio robię wszystko, by go odciążyć. Odpoczywam. Jak błogo jest odpoczywać... Obserwowanie skrawka nieba z okna mojego pokoju przy dźwiękach Nirvany wychodzi mi coraz lepiej, a przy okazji wymyślanie z Ibim przez komunikator różnych akcji Woodstockowych sprawia mi coraz więcej radości i odmóżdżyć w pewien sposób też się pozwala.
Serio, nie możemy się już doczekać.
Tymczasem, korzystając z tego, że mój mózg jeszcze w miarę sprawnie funkcjonuje, postaram się wypełnić zadanie od Kfardatowej, która zaszczyciła mnie nominacją do Liebster Blog Award. Pytania niebanalne, więc już biorę się do pracy, a pannie K. dziękuję za ten zaszczyt. No, to zaczynamy!
1. Kogo uważasz za swój autorytet?
Umm i już pod górkę. Szczerze? Trudno mi powiedzieć. Jest mnóstwo ludzi, których podziwiam, których cechy sprawiają, że chcę doskonalić swoje własne i stawać się lepsza. Może zatem najbardziej trafną odpowiedzią będzie: człowiek. Ot, zwykły, szary, przeciętny, acz dobry człowiek. Bliższy, lub dalszy. Taki, w którego sercu można odnaleźć coś, czym można zainspirować się w życiu, w miłości do świata i innych. Ot, mój autorytet.
2. Uważasz, że jakieś zdarzenie miało na Ciebie spory wpływ?
Jak na nadwrażliwca przystało, na mnie wpływ ma każdy dzień, każdy uśmiech i każda łza. I każdy człowiek (patrz wyżej). Tak naprawdę rzec można, że zmieniam się z każdym starciem naskórka, przy każdym "zrzucaniu skóry". Piękne chwile przeżywam podwójnie mocno, a smutnymi przejmuję się bardziej, niż być może powinnam. Mogłabym rzec, że wpływ miała na mnie śmierć mojego Dziadka, nieszczęśliwa miłość, czy obrona magistra, ale po co? Wtedy też przecież ścierał się naskórek...
3. Co myślisz o aborcji?
I tu już naprawdę zaczęły się schody. To trudne pytanie, ale też nie takie, na które nie potrafiłabym odpowiedzieć. Bo na swój sposób potrafię. Tylko muszę to jakoś sensownie skleić w całość, a to może potrwać.
Bardzo nie lubię, kiedy odpowiedzi na tego typu pytania - cholernie trudne swoją drogą - sprowadzają się do ogółu. To według mnie podstawowy błąd społeczeństwa przesiąkniętego nagonką kościelną i polityczną. Żeby nie było, jestem osobą wierzącą - jednak nie wyzbyłam się umiejętności samodzielnego myślenia. Powiedzmy, że wierzę na swój sposób, o czym pisałam już kiedyś. W każdym razie nasze społeczeństwo uwielbia sprowadzać wszystko do jednego poziomu, czego nie znoszę. Mogę więc odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem: zależy. Od czego? Ano od człowieka, od sytuacji, od wiary i od mnóstwa innych "rzeczy". Sama na to pytanie mogę odpowiedzieć w kilku kryteriach. Po pierwsze mogę powiedzieć, że sama nie byłabym w stanie tego zrobić, bez względu na sytuację. Nie byłabym w stanie usunąć ciąży i już teraz wiem, że nawet nie przeszłoby mi to przez myśl. Po drugie mogę powiedzieć, co czuję, widząc kobiety, które musiały usunąć ciążę, bo zagrażała ich życiu. Gdy widzę ich żal, rozpacz i wyrzuty sumienia, czuję złość na los i na te kobiety, które wyskrobują dzieci ze swoich organów rodnych nazywając je "zlepkiem komórek" i robią to tylko dlatego, by ich "podwozie" nie uszkodziło się przy porodzie i mogły sobie dalej bzykać na prawo i lewo, bez "żadnych" konsekwencji - wybaczcie, ale nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy myślę o takich przypadkach. Inną sprawą są kobiety zgwałcone, tu też kwestię aborcji można rozpatrywać przez pryzmat rozbicia emocjonalnego, urazu na psychice, czy przerażenia, jakie taką kobietę dotknęło. Dlatego trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć jestem "za", lub "przeciw". Po prostu się nie da. W skrócie: odpowiadam "zależy", ale zawsze warto pamiętać, że istnieje coś takiego, jak "Okno Życia", a z drugiej strony w trakcie ciąży może okazać się, że kobieta te dziecko jednak pokocha... Zatem cóż, tyle punktów widzenia, ile punktów siedzenia i tyle zdań, ile charakterów. Mogłabym o tym pisać "kilometrami", a i tak napisałam już więcej, niż zamierzałam. Tak, jak mówię, to temat, na który trudno jest bezpośrednio odpowiedzieć. W każdym razie ja tu bezpośrednia być nie potrafię, bynajmniej. Umiem jedynie określić się do tego, co zrobiłabym w przypadku mojego brzucha - o cudzych decydować mi nie wolno, wypowiadam zatem jedynie moją opinię.
4. Uznajesz zasadę lepsza najgorsza prawda, niż słodkie kłamstwo?
Najgorsza prawda. I myślę, że nad tym pytaniem jakoś specjalnie nie ma sensu się też rozwodzić i że wiele osób się ze mną zgodzi. Chyba, że się mylę?
5. Czym jest dla Ciebie zdrada?
Najgorszą prawdą właśnie. Ponadto zdrada to dla mnie definitywny koniec związku. Nie wiem, czy potrafiłabym drugi raz zaufać osobie, która mnie zdradziła. Nie wiem, bo nigdy tej drugiej szansy dawać nie musiałam i wierzę, że nie będę miała nigdy takiego dylematu.
6. Jak wyobrażasz sobie siebie za dziesięć lat?
Jestem tak roztrzepaną osobą, że nie wyobrażam sobie siebie za dziesięć minut, a co dopiero za dziesięć lat ;)
7. Wzięłabyś ślub cywilny, czy kościelny?
W lipcu przyszłego roku bierzemy ślub kościelny, jako, że ja jestem osobą wierzącą, a mój Przyszły Mąż to szanuje, choć sam jest niewierzący (tudzież wątpiący).
8. Chciałabyś mieć tatuaż/e?
Jasne! I zamierzam je mieć. Wymyśliłam sobie właśnie, że dziarać zacznę się po ślubie. Ot tak, na rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Mam nawet parę pomysłów na tatuaże, ale na razie zachowam to dla siebie. ;)
9. Za jaką osobę się uważasz?
Wolałabym zadać to pytanie Wam, bo nigdy nie lubiłam pisać o sobie. Jestem tylko rudym Asikiem, a co więcej... uważam się za roztrzepaną chyba. Tak... za roztrzepaną. I upartą, choć czasem wątpiącą w swoje możliwości. Ze skłonnościami do paniki. Zbyt dziecinną, jak na swój wiek. Nadwrażliwą. I więcej nie wiem, cholera.
10. Dlaczego czytasz A kfadrat?
Bo czytam to, co lubię.
11. Za jaką osobę mnie uważasz?
Masz ciepły uśmiech, a z niego można wyczytać, że jesteś naprawdę ciepłą osobą. I właśnie z taką ciepłą duszyczką mi się kojarzysz. I to by było chyba na tyle, bo cóż mogę powiedzieć więcej? :)
I to by było na tyle... co do nominacji, to nie nominuję nikogo. Chyba, że ktoś ma ochotę na powyższe pytania odpowiedzieć, to może, jak najbardziej. Tymczasem zostawiam Was z Nirvaną (swoją drogą zapomniałam, jak bardzo ich lubię), a sama idę czytać, bo Daimon mnie zabije, a z nim wolałabym nie zadzierać.

Asik ;* wpadam zaglądam ale czasu coraz mniej by komentować :/
OdpowiedzUsuńściskam mocno :****
Miło zatem, że jesteś! :*
UsuńFajne to to z naskórkiem :D i w końcu ktoś, kto ma takie samo zdanie o aborcji co ja.
OdpowiedzUsuńNo bo w sumie taka prawda, nie? :D Uff, a już myślałam, że moje poglądy są nie na czasie, czy coś ;)
UsuńDołączam się do Kamińskiej, bo też chciałam powiedzieć, że ciekawie ujęłaś to ze ścieraniem się naskórka. Za 10 lat też nie potrafię sie sobie wyobrazić... Ba, ja nie wiem nawet, co będę robiła za kilka tygodni czy miesięcy...
OdpowiedzUsuńI jesteś jeszcze uśmiechnięta! I zarażająca dobrym humorem! I promienna :)
Cieszę się ^^ Cóż, tak po prostu jest, no :) No to masz zupełnie jak ja :)
UsuńA to mnie bardzo ciesz, bo taki mam właśnie często zamiar ^^
Ciężkie pytania dostałaś, ale... właśnie takich odpowiedzi się po Tobie spodziewałam!
OdpowiedzUsuńZ tak wieloma z nich się zgadzam, że nie mogę się nadziwić :)
No już nie bądź taka tajemnicza i powiedz coś więcej o tatuażach!
No proszę, jak mnie wyczułaś ^^ I cóż, cieszę się, że mamy podobne zdania w wielu kwestiach :)
UsuńCholera XD Cóż no, nie chcę na razie zbyt wiele zdradzać :) Na pewno będą w jakiś sposób nawiązywać do ważnych momentów w moim życiu. I ważnych ludzi. I niet - nie będą to imiona na przedramionach XD Może jakiś zrobimy sobie wspólnie z moim P.? Kto wie :)
W końcu jakieś fajne i sensowne pytania! Co do naskórka, to przecież wszystko na nas wpływa i wszystko oddziałuje i niejako z tego wszystkiego czerpiemy doświadczenie... Chyba :)
OdpowiedzUsuń(zmieniłam adres, na niemarudnik.blogspot.com i jakbyś mnie mogła zmienić na liście swoich blogów, byłabym wdzięczna :))
No mi czasami dawały w kość :D Otóż to. Dokładnie to miałam na myśli :)
UsuńJuż pozmieniałam :)
Czasem gorsze doświadczenie, czasem lepsze.. Najważniejsze, że jakoś leci :)
UsuńDzięki <3
I byle umieć wyciągać z tego wnioski ;)
UsuńNie ma problemu :D
Jakiekolwiek by one nie były ;)
UsuńI żeby tylko czegoś nauczyły:)
UsuńJakbym chciała mieć tatuaż pewien, ale cóż, boję się, nie że mi się znudzi,ale,że będzie bolało i podziwiam je. Szczególnie mi się u mężczyzn mi się podobają :)
OdpowiedzUsuńO, ja nie wiem jaka będę za pół sekundy, a za 10 lat? Przestałam chcieć wiedzieć:)
Też czasami się zastanawiam, czy mi się nie znudzi :P No u mężczyzn są mega :)
UsuńZdecydowanie - nie ma co wybiegać :)
Oj wiem co przeszłaś odpowiadając nante pytania, bo sama również zostałam nominowna przez Kfadratową :p Ale pytania ciekawe i niebanalne i takie same są odpowiedzi u Ciebie:)
OdpowiedzUsuńRozbawiłaś mnie odpowiedzią na pytanie jak się widzisz za 10 lat:p
No to faktycznie, masz pojęcia ^^ Czyli jesteśmy podobne pod pewnymi względami, jak widać :)
UsuńNo bo taka prawda :D
Tą nominację to chyba już jakiś czas temu dostałaś :D Ale lepiej późno niż wcale :)
OdpowiedzUsuńZa jaką osobę Ciebie uważam? Za mega pozytywną i altruistyczną :) Wszyscy Cię kochają więc musisz być bardzo ciepłą, optymistyczną i kochaną Asik :*
Oj tak, dostałam ją właśnie w bardzo gorącym czasie, że tak powiem :D Dokładnie, lepiej późno, niż wcale. Gdzieś jeszcze miałam dwie nominacje do LBA, ale to było tak dawno, że nie mogę ich znaleźć :(
UsuńMiło mi to czytać :* Ale ja naprawdę potrafię być czasami upierdliwa :D
To tak samo jak ja ;p Też kilka dostałam, ale bardzo dawno temu, że już nawet nie pamiętam od kogo ;p Później długo nic ;p
UsuńKażda kobieta ma prawo do humorów :D
Czyli to mnie trochę usprawiedliwia :D Najgorzej, jak przychodzą fale Liebsterów :D
UsuńW sumie racja :D
U nas o to nie trudno bo jesteśmy dość zwartym gronem :P
UsuńPrawda ^^
UsuńPod Twoją odpowiedzią dotyczącą aborcji podpisuję się obiema rękami, nogami i mogę jeszcze z długopisem w ustach. :D Chyba pierwszy raz, ktoś tak trafnie ujął "moje" myśli w tym temacie. :)
OdpowiedzUsuńA co do tatuaży, to też mam w głowie plany, nawet już byłam prawie umówiona na sesję, ale ostatecznie stwierdziłam, że wydziaram się po przeprowadzce, gdyby rodziciele zechcieli mnie za to z domu wyrzucić. xD
Cieszę się :) Przez moment myślałam, że może moje myślenie jest dziwne jakieś :D
UsuńHahaha to jest dobry patent widzisz :D
Nie, jest jak najbardziej racjonalne w moim przekonaniu. Swego czasu to nawet ja sama zastanawiałam się czy może jestem za bardzo staroświecka i nie pasuję do tego świata. :D
UsuńTak, przynajmniej dach nad głową pewny. :P
Też się nad tym zastanawiałam, cholera :P Ale widzę, że dużo osób je podziela jednak :)
UsuńTrzeba się jakoś "ubezpieczyć" xD
Lepiej nie wyobrażać sobie siebie za 10 lat, a już na pewno żałuję, że będąc w przedszkolu narysowałam siebie za 20 lat....Rodzice zachowali ten obrazek i mam pewne obawy, czy nie okażę się dobrym prorokiem :D
OdpowiedzUsuńMiałam w szkole dyskusję na temat aborcji i z losowania byłam ,,za", co jak dla mnie było świetną rozrywka intelektualną. Oczywiście do niczego mądrego nie doszliśmy, poza tym ze klasa miała ochotę mnie zlinczować (zaznaczam, że byłam ,,za" z nakazu, nie z własnej woli, ale co tam, widocznie argumenty były dobre...) To temat na tyle sporny, ze obojętnie ile zapiszemy stron, nie dojdziemy do jasnej odpowiedzi, jak zresztą zawsze, kiedy nie chodzi o sprawę typu: jakiego loda zjeść.
Też bym miała problem z określeniem swojego autorytetu - ta funkcja zaczyna powoli zanikać, nie dlatego ze jesteśmy tak zdemoralizowani tylko raczej kultura przestała dostarczać autorytetów i tyle. Mało kto już chyba wzoruje się na jakiejś jednej, realnej postaci, wręcz takie wzorowanie się dla mnie byłoby śmieszne i dziecinne....
To coś Ty tam narysowała? XD
UsuńOtóż to. Na temat aborcji jest po prostu za dużo odmiennych poglądów. Niektórzy ludzie nie analizują "za" i "przeciw", inni boją się o tym mówić, jedni są absolutnie "za", inni całkiem "przeciw"... To temat rzeka i możemy go wałkować bez końca tak naprawdę.
W sumie racja - dzisiaj takie poszukiwanie autorytetów przeradza się trochę w fanatyzm ;)
Żeby można było tak całkiem mózg wyłączyć ;D
OdpowiedzUsuńA co chcesz sobie wydziarać? :)
Albo żeby był gdzieś taki przycisk "reset" :D
UsuńPisalam, że na razie nie zdradzę XD
Myślałam, że może w komentarzu zdradzisz ;P
UsuńA jednak bywam nieugięta :D
UsuńZ aborcją trafiłaś w samo sedno! Popieram :) A co do nadwrażliwości i roztrzepania, chyba mam podobnie :P
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mamy podobne zdania :)
UsuńA nadwrażliwość i roztrzepanie to jedne z moich "wadozalet" własnie :P
Świetne odpowiedzi, jak z resztą każde u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńJesteś najfajnejszym rudym Asikiem i się nie zmieniaj !!
Miło mi to czytać :) :*
Usuńta nominacja chyba nikogo na blogerze nie ominęła :P
OdpowiedzUsuńKażdy przez Liebstera przeszedł :D
UsuńWitam w klubie roztrzepanych i nadwrażliwych :D
OdpowiedzUsuńPytanie rzeczywiście ciekawe, a odpowiedzi jeszcze ciekawsze. Zgadzam się co do autorytetów, każdy dobry człowiek może nim być i inspirować :)
Siema :D
Usuń:) Każdy ma w sobie coś wyjątkowego :)
Cieszę się, że udało się Tobie odpowiedzieć na moje pytania, a co więcej cieszę się, że są one zbyt banalne. W większości przypadkach taką odpowiedź zakładałam...aczkolwiek byłam zaintrygowana co odpowiesz na pytanie dotyczące aborcji.
OdpowiedzUsuńNo i odpowiedziałam :) Po swojemu. ;)
UsuńKurcze, Asik, widze, że jeśli chodzi o podobieństwa miedzy nami to nie tylko włosy ^^
OdpowiedzUsuńNa to wychodzi :)
UsuńA wiesz, że jak człowiek wątpi to znaczy, że szuka czyli wierzy? Tak mi kiedyś ksiądz tłumaczył :P I daj odpocząć mózgowi :) Proponuje obejrzeć coś głupiego, najlepiej jakąś bajkę lub amerykańską komedię :)
OdpowiedzUsuńNo po nim właściwie widać, że szuka. Raz mówi, że nie wierzy w te bzdury, innym razem rozmawia się z nim o tych sprawach jak z wierzącym. Więc bardzo możliwe :) Ja na niego nie naciskam, bynajmniej. Kiedyś naciskałam, ale teraz wiem, że to było bardzo durne z mojej strony.
UsuńCo do głupich rzeczy to oglądałam niedawno śmieszne kozy xD
po raz trzeci? heh, no proszę. przynajmniej wiesz, że większość bloggerów Cię lubi. ;D
OdpowiedzUsuń'zdrada najgorszą prawdą' - trafiłaś w samo sedno...
Jeszcze miałam dwie nominacje dawno temu, ale gdzieś się zakopały ;(
UsuńMój Rudzielcu - za dużo tych myśli na głowie! =*
OdpowiedzUsuńJuż trochę mniej Sisi ^^ :*
UsuńNie powinnaś sobie, aż tak zaprzątać tej swojej ślicznej główki! =*
UsuńJuż z tą śliczną to bym nie przesadzała :D
UsuńCudna jesteś, Sis! =*
Usuń:*
UsuńBardzo wiele można się dowiedzieć o tej drugiej osobie i dobrze, że w wielu sprawach myślisz podobnie jak ja. :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie, że mamy podobne zdanie ^^
UsuńAborcja - to jak każdy temat wzbudza wiele emocji, bo wielu ludzi ma różne zdanie na ten temat, ale sama nie potrafiłabym usunąć, co innego gdy ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki, albo jeśli dziecko urodziłoby się z poważnymi wadami, ale przecież każde dziecko - planowane czy nie ma prawo do życia i nie możemy za nie decydować, że skażemy je na pewną śmierć bo akurat takie jest widzimisię matki. A odnośnie zdrady to nie mogłabym zaufać komuś kto idzie do innej po czym do mnie wraca jak gdyby nigdy nic, chociaż nauczyłam się już, że ludzie mają różne myślenie i mogą znieść wszystko byleby nie być samemu ...
UsuńZdania są podzielone. Oczywiście - i jak napisałam, ile sytuacji, tyle spojrzeń na aborcję. Ale też uważam, że nie nam decydować o prawie do życia. Jednak poglądy są rożne.
UsuńI tak... najgorzej, że dla wielu ludzi samotność jest gorsza od zdrady.
Ja np. nie uważam, że samotność jest gorsza od zdrady, ja jestem obecnie wolna i samotna i jakoś nie uważam tego za coś co mnie dobija czy coś. Ale ja uważam, że wiele zależy od toku myślenia ludzi, a jak patrzę na właśnie większość, która myśli, że jestem z kimś tylko byleby być to wolę nie być z takim związku, sama miałam ostatnio sytuacje gdzie facet jest z kimś byleby być bo nie może się uwolnić od babki, która po prostu nie potrafi być sama. Po za tym wiele związków jest jak czytałam ostatnio bez miłości więc co to za związek ...
UsuńI to jest zdrowe podejście, bo jak to się mówi... nic na siłę, nie? Ja bardzo długo byłam samotna, przygnębiało mnie to okropnie,ale... nie potrafiłabym być z kimś, kto by mnie zdradzał, albo krzywdził w inny sposób. Stąd biorą się toksyczne związki... z ucieczek przed samotnością.
UsuńTeż mnie czasem dobija to, że czasem nie ma kogoś bliskiego obok mnie, ale za to mam dużo fajnych kolegów więc jakoś mi to rekompensują :p Ja nie potrafiłabym tak żyć jak takie osoby ale cóż, tym bardziej, że to są ludzie, którzy mają dorosłe dzieci nawet wnuki, więc to nie jest tak, że nie mają dla kogo żyć.
UsuńTylko widzisz, dla niektórych samotność to jest to, że nie ma tej drugiej osoby. A mogą mieć wokół siebie masę świetnych ludzi, tak jak Ty i to doceniasz na swój sposób. A oni nie docenią...
UsuńKażdy ma prawo do ułożenia sobie życia i do szczęścia, ale nie kosztem tej drugiej osoby. A ludzie - większość z nich - po prostu nie potrafią docenić to czego mają. Ja to określam jakoś bycie wolnym ale nie samotnym. Bo przecież mam wokół siebie wielu świetnych ludzi i z jakiej paki mam się dręczyć tylko dlatego, że nie znalazłam nikogo właściwego do tej pory. I nie ma "sposobów" doceniania, tylko, że ludzie po prostu nie potrafią zobaczyć jak wiele mają.
UsuńI to bardzo dobre określenie. Bo taka właśnie jesteś - wolna :)
Usuńhehe coś na łączy obie jesteśmy bardzo wrażliwe :)
OdpowiedzUsuńJednak życie uczy miękkie serca = twarda dupa .
Mama mi to powtarzała od dawna, a ja... cóż, nie nauczyłam się ;)
Usuńja jestem roztrzepaniec też do kwadratu:D
OdpowiedzUsuńTo dlatego się tak dogadujemy xD
Usuńhaha prawda :D że też sama na to wcześniej nie wpadłam xd :*
UsuńNa szczęście byłam czujna :D :*
UsuńPo przeczytaniu wypowiedzi na temat aborcji stwierdzam, że jesteś prawdziwą humanistką. Szacunek.
OdpowiedzUsuńI nie wiem, co napisać... :*
UsuńZawsze mawiam w takich wypadkach, że uśmiech wystarczy :*
UsuńTo ja się uśmiecham szeroko :)))))))))))))))))))))))))))))
UsuńA ja promiennie :)))))
UsuńAleż mnie to cieszy ^^
UsuńRadujmy się i weselmy :D
Usuńchwalcie łąki umajone itd? xD
UsuńOtóż to xD
UsuńTo jest coś, co kocham śpiewać po pijaku xD
UsuńMnie na ballady z kolei bierze, jak przesadzę :P
UsuńTeż może być :D To co śpiewamy? ^^
UsuńAle się tu Daimon Frey przewija :D Akurat czytam "Siewcę wiatru" :D Wciąga, nie powiem!
OdpowiedzUsuńI ciekawie się czytało Twój punkt widzenia w tych różnych sprawach.
Wciąga, wciąga :D Ja właśnie kończę drugi tom Zbieracza Burz :))
UsuńCieszę się :)
Cóż, pewien brak autorytetów rozumiem jak najbardziej a raczej ich...ogólność, o:)
OdpowiedzUsuńA ja z kolei zdecydowanie, każdą ciążę bym usunęła. Nie traktuję aborcji w kategoriach zła, tak samo jak eutanazji czy znowuż, kochanego in vitro ( to to już chyba najmniej XD).Za decyzją zawsze stoi człowiek z wolną wolą. Do decyzji ma po prostu prawo...tylko właśnie, jest problem, że pewne ludzkie po prostu decyzje są uzależnione od szeroko pojętego społecznego przyzwolenia. I tu tkwi chyba problem. A potem masz przerażone nastolatki, które w szpitalu na polnej tracą macicę, bo same, spanikowane, próbowały sobie ciążę przerwać wkładając zardzewiały drut przez pochwę. Bo nie miały doradztwa jak choćby w Anglii i traktowane jest to jako zło. Cóż.
Właściwie to powstaje pytanie, czym jest zdrada. Stosunek seksualny to chyba mniejsza nawet zdrada, niż zakochanie w kim innym, myślenie o innej osobie w pierwszej kolejności, gdy chcemy się czymś podzielić. Czy się mylę?
In vitro to już nawet nie temat rzeka dla mnie, zabranianie in vitro - to temat na jaki można dyskutować godzinami i nigdy nie pojmę dlaczego jest o to taka spina...
UsuńCo do aborcji... jak pisałam, ile sytuacji, tyle spojrzeń. I jak dodałam: nie wolno mi decydować o cudzych brzuchach. Ale wypowiadać swoje zdanie jak najbardziej. A w przypadku tych nastolatek - to wina braku jakiejkolwiek edukacji, rozmowy na ten temat. Ale nasze społeczeństwo chyba ogólnie boi się rozmawiać, zwłaszcza na tak trudne tematy, prawda?
Co do zdrady... widzisz, wychodzę z założenia, że kobieta jest zdradzana, kiedy... czuje się zdradzana. Dla jednych zdradą jest nawet to, że facet patrzy na tyłek innej (bo och, jest przecież facetem) - i tego jakoś pojąć nie potrafię. Tymczasem dla mnie już seks z inną byłby po prostu zdradą. Bez względu na to, czy dla przyjemności, czy z miłości. Poczułabym się zdradzona, i tyle.
A właśnie jest. Wiesz, dzieci gorszego boga XD Znaczy przyznam, że z przyczyn genetycznych in vitro nie jest najlepszym sposobem rozmnażania ale...jest jedynym i najlepszym jaki znamy. Ale to już akurat zagadnienia stricte medyczne.
UsuńOwszem, mamy problem z rozmawianiem na takie tematy a ja w ogóle nie pojmuję dlaczego. Tylko właśnie, gdy aborcja nie była karana, nie była uprawiana tylko w podziemiu za grube pieniądze, gdyby była ta wolność wyboru, taka dziewczyna miałaby się gdzie zwrócić jak choćby w innych krajach do centrum aborcyjnego czy centrum planowania rodziny- raczej tych przypadków byłoby mniej. Zdarzają się właśnie tylko tam, gdzie aborcja nie jest legalna. Tak samo jak problem z tym, że sądy opóźniają specjalnie choćby orzekanie w sprawach o aborcję z powodu gwałtu, bo tej i tak można dokonać tylko przecież do 12 tygodnia. Mamy trochę paranoję w jedną stronę po prostu.
I właśnie, tu może powstać w sumie paradoks, no nie? Bo co jak ktoś jest z kolei jak piszesz, przesadnie zazdrosny i uzna za zdradę nawet spojrzenie na cudzy tyłek?:D
I przede wszystkim daje możliwość posiadania dziecka parom, które chcą je mieć, a nie mogą. Ale kogo to obchodzi w dzisiejszym świecie...
UsuńNie pojmujesz, bo potrafisz rozmawiać, proste ;) Umiesz wyrazić swoje zdanie. Ludzie nie potrafią, albo się boją po prostu. I idą za ogółem, boją się, że zostaną uznani jako gorsi... ale to już inny temat nawet ;)
No to cóż... pojawiają się tak zwane toksyczne związki ;)
Dokładnie, najlepsza z obecnie znanych metod. I cóż..jak zwykle, pewna "etyka" bywa ważniejsza. Ale mnie to specjalnie nie dziwi:)
UsuńMoże. Chociaż ja mam wrażenie, że istnieje jeszcze inny, trochę gorszy problem- nie tyle ludzie nie potrafią nieraz wyrazić swojego zdania co...nawet go nie mają.
Najgorzej XD
W naszym kraju ta "etyka" bywa ważniejsza nawet od racjonalnego myślenia. I mówię to, jako osoba wierząca, co zresztą wiesz.
UsuńNo cóż, nawet tutaj spotkałam się z wymijaniem tematu. Wiesz, jak to jest zresztą. Ludzie zaczynają nieraz myśleć dopiero, kiedy coś ich dotyka.
No najgorzej. A uważanie zdrady przez zbliżenie seksualne z inną osobą uznajesz też za toksyczny związek? ;)
Zwłaszcza że zbliżają się wybory, o czym dowiedziałam się...wczoraj XD
UsuńDokładnie, przedtem to nie rusza. Znaczy jasne, nie można wiecznie myśleć o wszystkich problemach i zagadnieniach świata, tego jest za dużo ale...jest chyba pewne konieczne minimum, co?
Raczej nie. Bo to jest pewna norma społeczna nawet. Chociaż w krajach czy kulturach, gdzie normą jest wielożeństwo cóż..to by był już toksyczny związek XD To też kwestia sprowadzenia do pewnych normatywów jakie są w naszej kulturze, z której wyrośliśmy i kwestia jest wypośrodkowania między normatywem a własnymi pragnieniami. Bo jeśli np. nawet dwoje ludzi uzna że patrzenie w obcy dekolt to zdrada- to spoko- ale tego musi chcieć oboje ludzi, a nie że jedna truje, a druga cóż..obrywa. Tak samo jak swingersi czy tak jak my- uprawiamy razem seks z 3 osobą. Dla nas to nie zdrada. Czyli jak zawsze, trzeba przejść od ogółu do szczegółu między dwojgiem ludzi, z uznaniem właśnie pewnych normatywów które albo się narusza z woli dwojga, albo nie.
A ja Ci powiem, że mnie właśnie wybory jakoś zaczęły nawet interesować mimo, że dawniej nie znosiłam tematu polityki. Ale może dlatego, że jestem na rozstaju wielu dróg i warto byłoby się zainteresować, cóż mnie czeka w tym kraju i czy faktycznie trzeba będzie stąd - kolokwialnie rzecz ujmując - spierdalać.
UsuńJasne. Niestety niektórzy wolą wyłączyć myślenie. A my możemy jedynie przypominać o problemie.
Jak dobrze, że w naszej kulturze nie ma wielożeństwa XD No i cóż, jasne. Wszystko sprowadza się do tego, o czym mówiłyśmy na początku - jeśli obie osoby akceptują coś "innego" (brakuje mi słów dzisiaj, cholera XD), to zdrady nie ma. I tu się pojawiają znów te magiczne określenia, jak akceptacja, zrozumienie i rozmowa ;)
Tylko właśnie u nas jest jeden problem- zmieniamy świenie zamiast zabrać koryto i kogo nie wybierzesz, wychodzi na to samo. Naszego krajowego oblicza polityki nie znoszę, a jestem w nią uwikłana, jak każdy z nas. Oszaleć można, serio. A ja nadal rozważam spierdalanie jako opcję XD
UsuńAle nawet takie przypominanie...nieraz groch o ścianę. Ale tak zawsze było, tak naprawdę, swoboda myślenia nie jest mocną stroną nawet ludzkości. Dlatego powstał ostracyzm i stosy.
Kultura kulturą, ja nie mówię jedna lepsza od drugiej, pewnie jakbyśmy wychowały się w kulturze wielożenstwa, to ze zgrozą patrzyłybyśmy na jedno małżeństwo. Albo w kulturze swobody seksualnej a la Osho- to dziwnym byłoby w ogóle małżeństwo XD
Tylko właśnie nieraz nawet ludzie nie potrafią powiedzieć czego potrzebują. Albo, przypuśćmy jedną sytuację, historia z życia- facet miał fetysz stóp. Powiedział o tym swojej dziewczynie, zonie już zasadniczo, którą bardzo kochał. I ona stwierdziła że to dziwne, że fu i w ogóle. Więc ten pan, który ją bardzo kochał, ale miał swoje potrzeby, był rozerwany między jednym a drugim, był z żoną, uprawiał z nią normalny seks a raz na miesiąc chodził do prostytutek im...masować stopy. I co w takiej sytuacji?Zdrada czy nie? Jeśli się kocha, ale nie można wypracować kompromisu? niestety właśnie, to nie zawsze takie łatwe.
Ujęłaś sedno sprawy, cóż mogę więcej dodać... My też rozważamy taką opcję :P
UsuńCóż, wszystko kwestią tego skąd się wywodzimy, prawda? :)
Racja, nie zawsze jest to łatwe. Jeśli żonie nie przeszkadzało, że on chodzi do prostytutek, to może nawet nie była to zdrada xD Cóż, ja jestem zdania, że kompromis zawsze można wypracować w mniejszym, lub większym stopniu, bo nie ma rzeczy niemożliwych - szczególnie w miłości. Ale może się mylę ;)
Chyba każdy kto mieszka w Polsce a nie ma 30, rozważa XD
UsuńŻona o tym nie wiedziała. Bo właśnie chodzi o to, zwykły masaż stóp koleżance gdy nie ma się fetyszu- żadną zdradą nie jest. W tym przypadku, gdy następuje zaspokojenie pewnej potrzeby, której nie zaspokaja żona...zaczynają się schody. I owszem, kompromis zawsze da się wypracować, pytanie, za jaką cenę. I czy tą cenę naprawdę chcemy ponosić. Takie problemy pojawiają się choćby w przypadku silnego fetyszyzmu. Bo seks choćby, to ważna część związku. Można kochać, ale stale, stale ma się pragnienie, które kogoś brzydzi, I co wtedy? Albo jak w "Przełamując fale" Von Triera, nie wiem czy widziałaś ten film? O sparaliżowanym facecie i jego żonie, tak w skrócie.
Nie lubię tematu aborcji niemalże tak samo jak nie lubię tematu religii. Męczą mnie pseudo-inteligentne odpowiedzi jakich ludzie udzielają na pytanie "co myślisz" i wprowadzają w dziwny stan rozdrażnienia. I chyba trochę bałam się czytać odpowiedź. Ale jesteś pierwszą osobą, której powiem: rozumiem, co masz na myśli.
OdpowiedzUsuńLiebster chyba dojrzał przez lata krążenia po sieci, też masz takie wrażenie? ;)
Właśnie wiele ludzie się boi tych tematów i dlatego się o nich nie rozmawia, dlatego je się omija. A później nie umiemy się w tych kwestiach dogadać... Jednak cieszę się, że mnie zrozumiałaś :)
UsuńZdecydowanie :) Nieraz trafiałam na naprawdę głupie pytania... na takie, w których nie było potrzeby myślenia.
No i proszę:) człowiek dowiedział się przy okazji czegoś nowego o Tobie.
OdpowiedzUsuńTaki już urok Liebsterów :)
UsuńNie unikasz trudnych pytań to dobrze a przy okazji dowiedziałam się o Tobie czegoś nowego :-)
OdpowiedzUsuńTakowych się nie boję, bom dzielne dziewczę ^^
Usuń