środa, 24 grudnia 2014

Dziś otwieram swe serce jeszcze szerzej

Dziś jest ten jedyny dzień, kiedy zwalniamy, tak naprawdę. Dzień, w którym uczymy się wybaczania, w którym nie wstydzimy się wzruszenia, w którym nie boimy się przyjąć obcego człowieka w swe otwarte ramiona. A ja co roku zastanawiam się, dlaczego nie możemy tak na co dzień. Dlaczego nie możemy mieć w sobie więcej tego uczucia, tej miłości, tej wrażliwości? I chyba odpowiedź za każdym razem jest jednoznaczna i prosta. Wciąż za bardzo pędzimy nie oglądając się nawet za tym, co najważniejsze. Nie oglądając się za cudzym człowiekiem nieraz, który zupełnie przez przypadek może stać się kimś ważnym w naszym życiu.

Wiecie, miałam dzisiaj sen. Pierwszy raz od swojej śmierci przyśnił mi się Kordian. Spacerował sobie gdzieś w obłokach, uśmiechnięty. Miał ogromne skrzydła, zupełnie jak anioł z okładki Siewcy wiatru. A może jak biały kruk? W pewnym momencie odwrócił się do mnie i pomachał, a w drugiej dłoni trzymał skrzypce.
- Tu jest całkiem spoko, mówię ci Promyczku - powiedział z uśmiechem. - Zobaczysz. Wszyscy zobaczycie. Za parę lat się przekonacie. Wszystko będzie dobrze.

I cóż, pozostaje mi przekazać Wam Jego słowa. Słowa przez które płakałam cały ranek. Ale to były dobre łzy, bo oczyściły. Choć z tęsknoty chyba nigdy nie oczyszczą do końca.


Tylko teraz, gdy już zwolniłam, gdy skończyłam sprzątać, ubierać choinkę, piec i gotować i czekam, aż Mama dokończy potrawy po swojemu, zrozumiałam, że o siebie nie muszę się martwić w te Święta. I Wy też nie musicie. Wcale, a wcale. Wielu z Was życzyło mi już wesołych świąt. I moje święta są jak najbardziej wesołe, spędzone w najbliższym gronie, ciepłe i szczęśliwe. Tylko ja teraz, siedząc sama w przyciemnionym pokoju myślę o tych, którzy nie mieli tyle szczęścia.

Dziś myślę o tych, którzy widząc puste miejsce przy stole nie zastanawiają się radośnie, czy jakiś obcy przybysz zapuka do ich drzwi. O tych, których tęsknota rozdziera serca. Myślę o tych, którzy samotnie grzeją dłonie przy kominku, lub marzną i mokną w deszczu. O tych, których dusze wypełnia samotność. Myślę o tych, którzy są w hospicjach, szpitalach i domach opieki. Myślę o tych, którzy nie mieli tyle szczęścia co ja i większość z Was, Kochani moi.

Pierwsza gwiazdka już lśni pewnie zasłonięta przez deszczowe obłoki. Dlatego, jeśli mam Wam coś życzyć, nim zasiądę do wigilijnego stołu, to oprócz tradycyjnego "wesołych świąt" życzę Wam, byście nigdy nie zamykali serc na drugiego człowieka. Byście nie zapominali o tych, którzy nie mieli tyle szczęścia, co Wy. Bo czymże jest nawet spór z drugim człowiekiem, w porównaniu z tęsknotą po śmierci kogoś bliskiego, czy samotnością? Życzę Wam, Mili moi, byście kochali. Nigdy nie bójcie się być czuli. Nigdy nie zapominajcie mówić o swoich uczuciach. Nigdy, bo czasem zwykłe "lubię cię", "kocham cię", skierowane do drugiego człowieka jest na miarę złota. Życzę Wam, byście czerpali radość z tej atmosfery i ludzi, którzy Was otaczają. Byście pamiętali o tych, którzy Was lubią i kochają, bo o tych zapominamy niestety najczęściej. Żyjemy w XXI wieku i mamy milion sposobów, by dać komuś znać, że o nim pamiętamy, że ten ktoś jest dla nas ważny. Życzę Wam, byście doceniali każdą, nawet pozornie nudną chwilę. Czasem w tych pozornie nijakich chwilach dzieją się cuda, które później sprawiają, że nasze życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Staje się po prostu lepsze. Ja w takiej niepozornej chwili założyłam z nudów bloga. Poznałam Was i bez wielu z Was nie wyobrażam sobie już mojej codzienności. Jesteście dla mnie takimi iskierkami ciepła, promyczkami dla promyczka. W takiej niepozornej chwili zobaczyłam mojego przyszłego męża. W takiej niepozornej chwili On mi się oświadczył. I w takiej niepozornej zupełnie chwili zdałam sobie sprawę, że jestem szczęśliwa. Życzę Wam, byście pamiętali o tym, że każdy z Was nosi ciepło pod sercem, byście z tego ciepła korzystali każdego dnia, nie tylko w Święta. Bo Święta są po to, by te ciepło w sercu nagromadzić, a potem, przez cały rok je rozsiewać, nawet w tym pędzie, nawet w nudnej pozornie codzienności. Pamiętajcie o tym, że tylko od Was zależy to, czy ona będzie szara, czy nabierze rumianych kolorów. 

Dziś z całego serca współczuję osobom, które mówią "nie lubię świąt", zamykając się w swych małych światkach. Ale modlę się i za nich, tak samo, jak modlę się za tych, dla których te święta nie są wesołe. Tak samo, jak modlę się dziś za każdego z Was z osobna. Bo czymże są ciepłe myśli, aniżeli właśnie modlitwą?

Dziękuję, że byliście. I dziękuję, że jesteście.

Wesołych Świąt Kochani!

25 komentarzy:

  1. Ja też mam bardzo szczęśliwe święta! Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Kochana Asia ;* Ty to wiesz, jak mi serducho rozgrzać, Kochana moja ;) Nie wiem, czy dostałaś mojego maila z życzeniami, bo tam chyba napisałam Ci wszystko, czego bym Tobie życzyć chciała z okazji Twoich świąt ;)
    A do takich osób, o których wspomniałaś pod koniec postu, nalezy moje kochana siostrzyczka... i ja to sie modlę, by mojej Mamie tylko kompletnie tym nie zniszczyła nastroju, bo i tak biedna ma ostatnio za dużo przeżyć...
    Trzymaj się, Skarbie, świętuj, baw się. Ja też dziękuję Ci za to, że sie w moim życiu pojawiłaś ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh...Kordian! :)
    Dziękuję Ci, Asiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak pięknie i w ogóle.... Powiem Ci,że to są piękne idee... Ale mi, niesamowicie sprawiają radość takie prostoty jak dziś. Po prostu posiedzieliśmy, obejrzelismy "sąsiadów" i "Lucy" :) i może nie było tak odświętnie, ale było codziennie i dostrzegłam jak bardzo się cieszę,że tak jest. Że jak wracam zapłakana to Mama jest Mamą i daje sok i wysłucha i przytuli... Nie ważne ile mam lat :) Nie potrafię wytłumaczyć tych świąt w tym roku, ale mają ogromną magię mimo,że jej nie widać.

    OdpowiedzUsuń
  5. No wiesz? Akurat się glowię nad puzzlami, rozkraczając się na podłodze we wszystkich możliwych kombinacjach i tak jakoś dobrze jest. Ten jedyny dzień w roku tak naprawdę, może nikt nie udaje. A Kordian? Wiesz, Promyczku, aż mi oczy łzami naszły. Bo on zawsze wiedział, jak człowieka na duchu postawić :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszasz mnie Sis dziś przez cały dzień. =*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, ja wcześniej myślałam o pewnych osobach i rzeczach, których chciałabym im życzyć. Właśnie o takich osobach co to nie lubią świąt, z różnych powodów. Może chciałam żeby je trochę polubili, albo zobaczyli, że nawet taki dzień może przydarzyć się coś miłego. U mnie, po pasterce, koło kościoła jest małe ognisko, grzane wino, gitara, kolędy. Nigdy tam nie byłam, bo do kościoła nie chodzę. Ale umówiłam się tam z paroma osobami. Przez chwilę byłam nawet w kościele, bo było mi zimno xD I tam zobaczyłam jedną z tych osób właśnie. Oczy mu się szkliły. To cholernie widać, tylko wtedy tak odbija się od nich światło. Podejrzewałam o czym myśli i cholernie chciałam go przytulić. Ogólnie jest jakiś strasznie zagubiony i tak patrzyłam na niego i myślałam, że musi po prostu otworzyć serce właśnie na pewne sprawy. Nie wiedziałam czy później będę miała okazję z nim porozmawiać, więc chciałam mu chociaż myślami przekazać trochę dobrej energii. Później już widziałam go z kubkiem w ręce, więc podeszłam. Zaczęliśmy sobie składać życzenia, te banalne, potem powiedziałam to, co naprawdę chciałam - żeby był szczęśliwy i odnalazł swoją drogę, jaka by nie była. Uśmiechnął się i mi zrobiło się cieplej. Mam nadzieję, że jemu też. Chciałam żeby wszyscy się uśmiechali, mimo wszystko. Żeby ten, o którym ostatnio pisałam w poście też się uśmiechnął i poczuł trochę magii. I chyba mi się to udało. Zapakowałam mu kilka pierniczków - ot, taki drobiazg. Najpierw się zmieszał, że nic dla mnie nie ma, a potem powiedział, chyba trochę wzruszony, że to jego pierwszy prezent. Podejrzewałam, że tak może być, dlatego ucieszyłam się, że chociaż ja mogłam mu coś dać. I może, chociaż w małym stopniu, chociaż przez chwilę, dzięki mnie te osoby miały odrobinę milsze święta, może odnalazły okruszki magii w tym wszystkim. Jeśli tak, to to był mój najpiękniejszy prezent.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to sama nie wiem co takiego mają w sobie święta. Niby na co dzień jesteśmy razem, razem jemy, rozmawiamy, żartujemy, ale w święta właśnie jakoś bardziej. I to jest piękne. Zawsze myślę o tych mają gorzej, zawsze im współczuję i zawsze myślę-czemu to takie niesprawiedliwe....

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, też chciałabym, aby przyśnił mi się Kordian.
    Masz absolutną rację. Ludzie dopóki nie przestaną biec przez życie zamiast spacerować nie będą zauważali innych ludzi.. To przykre, ale prawdziwe. Jakoś trzeba zarabiać na życie.
    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju Asiku jak pięknie to opisałaś o Kordianie ze snu.. taki spokój i prawdziwość z tego bije. skoro On jest tym Twoim dobrym duchem to musi mieć racje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, czasami jak coś piszesz to mnie ciary przechodzą... jak o Twoim Dziadku.
    Piękne życzenia. Życzę, żebyś sama o swoich racjach nigdy nie zapomniała i żeby z Patrykiem było tylko lepiej i lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obawiam się, że święta tak naprawdę nic nie zmieniają. Że człowiek, który na co dzień pogarda innymi i żyje w pustym świecie gapiąc się w swój telewizor w święta robi dokładnie to samo: identycznie wrzeszczy na rodzinę, narzeka na sąsiadów, potem zje kolację z karpiem i siada przed telewizorem. To nie jest tak, że nagle w tej ,,magiczny dzień" wszyscy zmieniają się na lepsze i wszystkie życzenia są szczere. Nic się nie zmienia, może tylko co niektórzy muszą ćwiczyć swój talent aktorski.
    Właśnie dlatego nie rajcuję się szczególnie świętami. No owszem, u mnie będzie dość miło, ale u mnie zawsze tak jest. Będziemy rozmawiać na te same tematy co zawsze (docinki, czołgi, docinki, książki, docinki, historia...) i dokuczać sobie w ten sam sposób co przy każdym obiedzie. A człowiek, który codziennie kłóci się ze swoimi rodzicami i ma ich dość usiądzie do tej kolacji wciąż pokłócony i nagle wszyscy nie zaczną mówić sobie jak bardzo się kochają. Wręcz będzie mu jeszcze gorzej, bo przecież POWINIEN być teraz miły i powinien wszystkich kochać, a on nie spełnia obowiązku.
    Jeżeli chcemy coś zmieniać, to nie w święta, to taki dzień jak każdy. Trzeb cały rok, ba, czasami całe życie a nie jeden zryw ,,bo Wigilia".
    Dlatego wole życzyć nie wesołych świąt a wesołego całego życia, całego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wesołych Asiu i dużo uśmiechu na co dzień :) :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Sen o Kordianie, akurat wtedy, nie był przypadkowy, to na pewno. Zresztą, sny z reguły mają jakieś ukryte znaczenie, a ten miał na 100%. I to znaczenie było dobre, wiadomo. I trzeba się tym cieszyć. Kiedy napisałaś mi sms o tym, to wzruszyłam się trochu, bo moje ostatnie sny najlepsze nie były. I trochu pozazdrościłam, bo chciałabym mieć takie pozytywne "tchnienie", ale tak czy siak, podniosło mnie to na duchu. O to chyba chodziło :)
    A święta, to wiesz... przykro, że nie każdy spędzi je w pełnym gronie, że kogoś zabraknie, ale... to okrutne, ale taka jest kolej rzeczy. Dziś babcia mówiła o śmierci, pochówku i w ogóle... i przypomniało mi się ile ona straciła w swoim życiu. Ile dzieci straciła, gdy były malutkie,, że straciła wcześnie męża... i jak wtedy musiały wyglądać jej święta. To było straszne, dlatego serce mi się kraje, gdy myślę o tych, którym śmierć zabrała najbliższych , ale mam nadzieję, że mimo wszystko będą to dobre święta, nie tylko dla nich, ale dla wszystkich. Więc chcę żeby Twoje były właśnie takie, spokojne i miłe :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że to co napisałaś nie zawsze jest takie proste w wykonaniu.
    Radosnych Świąt

    OdpowiedzUsuń
  16. Już prawie po świętach... W takim razie życzę po prostu Szczęśliwego Nowego Roku. :)
    Odcięcie się, izolacja, jest często jednym z etapów procesu leczenia. Jeżeli ma być dobrze, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyszłam na bloga nadrobić zaległości i przeczytać Wasze posty, i... coś się we mnie obudziło. Jakąś godzinę temu pierwszy raz od dawna zaczęłam płakać. Tak po prostu, czytając o świętach. I tutaj znowu to robię, słuchając tej muzyki. I Tobie też za to dziękuję. I za życzenia, najpiękniejsze w tym roku.
    Ja Wam składałam u siebie, więc Tobie na dziś dodam już tylko: wszystkiego najlepszego, nie tylko na te święta, po prostu na życie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oby Twoje życzenia się spełniły :) życzę tego Tobie, sobie i wszystkim ludziom :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja siedziałam przy stole i nawet potrawy wigilijne nie smakowały mi tak, jak kiedyś. Święta u mnie zupełnie nie przypominają tych z kiedyś, więc i ja nie potrafię się nimi cieszyć.
    Ale cieszę się, że Twoje święta się udały :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ile pięknych słów.. cudownych myśli..
    A sen.. aż nie wiem co powiedzieć..

    Pozdrawiam i życzę wszystkiego, co najlepsze.
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale dobrze by było, żeby chociaż dla części osób (bo dla większości czy dla wszystkich to na pewno nie wyjdzie) te Święta coś zmieniły w życiu. A nie, żeby tylko wszyscy uśmiechnęli się, wybaczyli, pogodzili na te kilka dni i żeby wszystko zaraz wróciło do "normy"... Jak po Świętach? :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cieszę się, że Kordian daje znać, iż jest mu tam dobrze. :)
    Piękne życzenia napisałaś, chyba najpiękniejsze jakie czytałam. Dziękuję Ci za nie. :*

    OdpowiedzUsuń