piątek, 5 grudnia 2014

W grudniową noc rozpalmy ognisko, napijmy się słodkiego wina i kolekcjonujmy dobre chwile, czyli nominacja dobrych myśli po raz drugi

Mija miesiąc. Tej mroźnej, grudniowej już i pięknej mimo wszystko nocy mija miesiąc, odkąd pewne przykre wydarzenie wstrząsnęło nie tylko blogosferą, ale też życiem części z nas. Mija miesiąc, odkąd odszedł Kordian. Wiem, że część z Was z lękiem spoglądała na ten dzień w kalendarzu. Przyznam Wam się, że ja też. I nie, nie zamierzam wylewać tu dziś znowu morza łez, pisać listów, czy wyzywać listopada za to, co przyniósł swym chłodnym, późnojesiennym powiewem. Ja nawet nie chcę doprowadzić do tego, by tu było smutno, wiecie? Wręcz przeciwnie. Chcę wykrzesać tę iskrę, która rozpali ogień uśmiechu na Waszych twarzach, sprawi, że może chociaż spróbujecie na chwilę spojrzeć w swoje dusze i znaleźć w nich coś, co ociepli Wasze serca.

Jakoś krótko po Jego operacji, gdy jechałam tramwajem na dworzec dostałam od Kordiana sms'a że wpadł na pewien pomysł i że koniecznie musi mi o tym opowiedzieć. A później dostałam drugiego, że napisał posta, w którym musiał bezczelnie wykorzystać mój pomysł, który teraz miał stać się naszym wspólnym pomysłem.

Pisałam wtedy o tym, że chciałabym móc zbudować wielki dom, w którym chciałabym pomieścić Was - blogowych przyjaciół i napić się z Wami słodkiego wina, a potem śpiewać i bawić się do rana. 

Chodziło mi o coś w stylu zlotu blogowego.
I cóż, ja miałam marzenie, a Kordian, jak to Kordian - miał już plan.

Co prawda od wielkiego domu wolał szałasy, a raczej domki nad jeziorem przy którym moglibyśmy rozpalić ognisko i spędzić wszyscy razem czas. Wielu z Was pisało, ze przynajmniej postarałoby się na ten zlot blogowy dotrzeć. Nawet nie wyobrażacie sobie, ile planowanie tego i kombinowanie sprawiało Mu radości. 

Tylko, że nie na tym koniec. Indie zainspirował się wówczas moją skromną osobą dwukrotnie.

Pamiętacie, jak wymyśliłam kiedyś nominację dobrych myśli? To był bardzo spontaniczny pomysł, podczas, gdy tworzyłam posta w którym opisywałam dobre wspomnienia ze swojego życia, mówiąc o tym, jak bardzo podnoszą mnie na duchu w trudnych chwilach. 

I kiedy kończyłam pisać, mając na twarzy uśmiech od ucha do ucha pomyślałam sobie, by część z Was "nominować" do opisania kilku dobrych chwil, ciepłych wspomnień. Chciałam sprawić, byście przez moment poczuli się dzięki temu tak szczęśliwi, jak ja. Byście poczuli tę magię, którą można w tak banalny sposób ocieplić Wasze serca. Wielu z Was nie tylko ją wypełniło, ale także przekazało pozytywnego wirusa dalej. Nie wyobrażacie sobie nawet mojej wówczas radości, gdy widziałam, jak rozprzestrzenia się na mniej, lub bardziej znanych mi blogach.

Do tej zabawy nominowałam wówczas także Kordiana. Rzecz jasna, kiedy się dowiedział wyskoczył z wymownym "O jeeezu! XD Mnie się nie nominuje! XD" A później, podobnie, jak wielu z Was postanowił jednak skolekcjonować dobre chwile i opowiedzieć o tym nam wszystkim i zrobił to w sposób niezwykle wzruszający. Pamiętam, że pisał także o momentach pozornie smutnych, ale nauczył mnie i myślę, że także wielu z Was wówczas czegoś bardzo ważnego: by i w takich chwilach dostrzec dobre myśli, małe iskierki szczęścia i nadziei, które nosimy w swoich duszach.

I właśnie ten nasz zlot blogowy, w podpoznańskiej miejscowości nad jeziorem, przy ognisku, muzyce i winie miał być na swój sposób wyjątkowy. Bo noc ta miała zyskać miano warsztatów dobrych myśli.

 

Ale Kordian odszedł. A mi samej dużo trudniej będzie zorganizować takie spotkanie, choć nie mówię, że nie dałabym rady. Chodziłoby raczej o stronę stricte organizacyjną, załatwienie noclegów i miejsca na ognisko, czym miał zająć się Kordian. Ale poradzę sobie. A może poproszę kogoś o pomoc. Mam dużo czasu na myślenie, bo do letnich nocy jest jeszcze mnóstwo czasu.

A tymczasem mamy grudzień. Mamy prawie zimowy czas. Nasze serca są pełne chłodu po tym, co się stało miesiąc temu. Ale przyszło mi do głowy, by właśnie teraz, dokładnie miesiąc po śmierci Kordiana, gdy mamy już za sobą pierwszy szok i morza łez, wznieść za Niego toast słodkim winem, zanucić wesołą, pełną wdzięczności piosenkę i ocieplić te marznące serca ponownie dobrymi wspomnieniami.

Więc może znów zrobimy tak, że ja opowiem o swoich dobrych chwilach, a później poproszę Was, byście zrobili to samo? Już raz się udało przecież, więc jestem pewna, że mnie nie zawiedziecie. Może wspólnymi siłami sprawimy jakoś, by było cieplej, by być może wciąż przez łzy przebijał się uśmiech jednak. Bo On przecież tego by chciał.

W każdym razie pomyślałam sobie, że czas na nominację dobrych myśli po raz drugi. Robi się chłodno, więc ogrzejmy się nawzajem - jak to mówił (a raczej próbował mówić po polsku) Eddie Vedder podczas tegorocznego koncertu Pearl Jam w Gdyni.

No to cóż. Zaczynam :)

Pierwsza myśl
Rok 2010. Była piękna, lipcowa noc. Niebo magicznie udekorowane gwiazdami i my tylko we dwoje, siedzący na barierkach na obrzeżach naszego małego miasta. Jeszcze nie byliśmy wtedy z Patrykiem parą, choć uczucie wisiało już w powietrzu i miałam wówczas ogromną nadzieję, że jednak coś się wydarzy.
- To trochę durne i pewnie nic w tym takiego nie ma, ale może... wierzysz w spadające gwiazdy? - zapytał, śmiejąc się jakby sam ze swojego pytania.
- Wierzę - odpowiedziałam całkiem poważnie, tylko lekko uśmiechając się pod nosem. - W ogóle wierzę w siłę gwiazd. Wierzę, że spełniają marzenia.
Zapadła chwila niezręcznej ciszy.
- To mam pewien pomysł - powiedział nieśmiało.
- Jaki? 
Trochę spanikowałam, kiedy przysunął się bliżej mnie, a jego ręka powędrowała na moje ramię i mnie przytulił, patrząc się w niebo.
- Może znajdziemy taką samą, spadającą gwiazdę i w tej samej chwili pomyślimy życzenie? Może wtedy jakimś cudem się spełni, bo jak próbuję myśleć życzenie sam, to jakoś nie działa... 
- Może - odpowiedziałam. - Patrz, leci! - zapiszczałam po chwili.
I pomyślałam. No pewnie, że pomyślałam, żeby mnie pocałował. Tak, tak wiem. Słodko do porzygu. Ale wtedy o tym nie myślałam. Wtedy chodziło mi tylko po głowie, że jestem cholerną szczęściarą, bo właśnie siedzę na barierce objęta przez najprzystojniejszego faceta, jakiego spotkałam, szukając z nim spadających gwiazd.
O mało nie zeszłam na zawał, kiedy podczas pożegnania pocałował mnie. Tak spanikowałam, że jak przekroczyłam próg mojej kamienicy, pomyślałam sobie o idiotko, co ty wyprawiasz, przecież prawie wcale go nie znasz! Ale nie mogłam przestać się śmiać. To była najromantyczniejsza chwila w moim życiu. I co z tego, że słodka do bólu. Moja. Nasza. A wspomnienie o niej maluje mi uśmiech za każdym razem. A czyż nie o to właśnie chodzi?
- Wiesz, te spadające gwiazdy to chyba jednak nie ściema - tak brzmiał jeden z najcudniejszych sms'ów, jakie dostałam w życiu. Krótko po tej chwili. 
Pewnie, że nie ściema. W końcu jesteśmy już zaręczeni, szukamy mieszkania i powoli zaczynamy planować ślub.

Druga myśl 
Rok 2011, sierpień. Kraków, a właściwie jego okolice. Impreza u jednego ze znajomych. Gitara, desperadosy i śpiew. Miałam wtedy przy sobie trzy ukochane osoby. Patryka rzecz jasna, oraz blogowe przyjaciółki Anję i Szkę.
I choć była to impreza, jak każda, dla mnie było w niej coś wyjątkowego. Mieć tę trójkę przy sobie w jednej czasoprzestrzeni to było coś niesamowitego. I za każdym razem, gdy oglądam zdjęcia śmieję się, choć czasem śmieję się przez łzy tęsknoty. Nie wspominając już o filmiku, na którym nagraliśmy Agi śmiech, którym pozarażała wszystkich dookoła. Wierzcie mi, lub nie, ale takiej padaki ze śmiechu jeszcze nie widziałam. I nie, nie byliśmy na żadnych dragach. Po prostu przez kilkanaście minut śmialiśmy się wszyscy bo... Aga się śmiała. A jej śmiech był po prostu nie do podrobienia. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od pokazania obrazka Matki Boskiej Częstochowskiej... Poważnie. Pierwszy raz w życiu myślałam, że umrę... ze śmiechu. Aż teraz się podśmiechuję, kiedy to wspominam.

Trzecia myśl
Rok 2014, czerwiec. Ślub mojej przyjaciółki, Iwony. Dzień przepiękny, słońce przygrzewało, a jedyne, co odrobinę psuło mi nastrój, to kobiece dolegliwości, które musiały się zacząć akurat w ten dzień. Weszliśmy z Patrykiem do kościoła i usiedliśmy w jednej z ostatnich ławek. Kiedy zabrzmiały skrzypce i para młoda zaczęła iść w kierunku ołtarza, a ja zobaczyłam Iwonę w sukni ślubnej, z trzęsącą się brodą... nie wyrobiłam. Rozryczałam się jak dureń. Co prawda ze szczęścia, ale... wyobrażacie sobie, jak było mi głupio, kiedy kamerzysta akurat w chwili mojej paniki, że nie mam chusteczek przybliżył akurat kamerę na mój umazany ryjec? Najzabawniejsze było w tym wszystkim to, że obok stał Patryk, który udawał, że mnie nie zna. W sumie, to mu się nie dziwię. Bogu dzięki kamerzysta się zlitował i wyciął ten fragment z filmu. Wolę nie wiedzieć, jakie cuda będę wyczyniać na własnym ślubie.
Ale wracając... płakałam ze szczęścia i była to też dla mnie chwila wyjątkowa. Iwona była moją pierwszą taką przyjaciółką... od serca. Bo ja swego czasu byłam strasznym samotnikiem. Nie zapomnę, jak pewnego dnia podeszła do mnie i powiedziała:
- Jesteś fajna. Fajnie byłoby się z tobą zaprzyjaźnić.
Kojarzyłam ją tylko z widzenia, ale to, co wtedy usłyszałam było dla mnie jedną z najważniejszych rzeczy usłyszanych w życiu. Naprawdę jestem fajna? Warto mnie znać? Warto mnie lubić? - myślałam wtedy. Nie muszę chyba dodawać, ze miałam bardzo zaniżone poczucie własnej wartości.
Miałyśmy wtedy po jedenaście lat. 
I owszem, zaprzyjaźniłyśmy się.
Później chodziłyśmy do jednej klasy w gimnazjum. W końcu miałam przyjaciółkę. Razem przeżywałyśmy szkolne rozterki, pomagałyśmy sobie w nauce i pracowałyśmy zawsze w parze. Razem jeździłyśmy na obozy i spałyśmy w jednym namiocie, opowiadając sobie w nocy straszne historie. Chodziłyśmy razem na spacery i pierwszy raz się razem upiłyśmy. Powierzałyśmy sobie tajemnice i mówiłyśmy sobie, którzy chłopcy nam się podobają, a później ryczałyśmy, że przecież żaden na nas nie spojrzy, że jesteśmy brzydkie i że zostaniemy starymi pannami, albo wstąpimy do zakonu. 
I jak ja miałam nie płakać, kiedy przypomniałam sobie o tym wszystkim widząc ją w pięknej, białej sukni, z maleństwem pod sercem?
To była piękna chwila, dobra chwila, która uświadomiła mi, że dobrze, że pewni ludzie zostają. Minęło kilkanaście lat, odkąd się poznałyśmy, a ona wciąż o mnie pamięta. I pamiętała również wtedy, kiedy przyniosła mi zaproszenie na ślub, mimo, że bardzo długo się nie widziałyśmy.

*  *  *

I cóż, to by było tyle z mojej strony. Na mojej twarzy maluje się już cudny uśmiech wywołany dobrymi myślami, którym teraz pozostaje mi zarazić Was. Jak na Promyczka przystało, wykrzesałam pierwszą iskrę i rozpaliłam ognisko. Teraz tylko od Was zależy, czy ten ogień podtrzymacie. A ja myślę, że jednak warto.

A mi pozostaje podać butelkę wina dalej.
Do opisania swoich dobrych myśli nominuję: 


Zadanie dobrze znacie i jest banalnie proste: wystarczy opisać kilka dobrych wspomnień, chwil, które malują Wam uśmiechy na ustach. Byłoby wspaniale, gdyby później były nominowane kolejne osoby. Mam nadzieję, że ten pozytywny wirus rozprzestrzeni się tak, jak ostatnio i nominacja dobrych myśli znów na chwilę zawładnie blogosferą. Myślę, że to teraz jest potrzebne po fali smutku, jaka ostatnio nas zalała. Może wciąż przez łzy, ale czas w końcu się uśmiechnąć. I jeśli ktoś nie będzie miał jednak ochoty opowiadać o swoich dobrych chwilach, to ja przecież nie zmuszam, żeby było jasne. Niech po prostu napije się wina i wysłucha opowieści pozostałych.

115 komentarzy:

  1. Ależ byłoby cudnie :) :)
    Może kiedyś uda nam się zorganizować taki wypad, napić wina, usiąść przy ognisku, śmiać się i ryczeć na zmianę do białego rana.
    Ja jestem chętna do pomocy :)
    Smykałki organizacyjnej jako takiej nie mam, ALE jak na matkę polkę przystało mogę nasmażyć górę kotletów i je wszystkie przytargać i nakarmić innych :D O! :)
    A za nominację dziękuję bardzo :*
    Chętnie wezmę w niej udział :)
    Buziaki nasz blogowy Promyczku :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się uda, wszystko w sumie zależy też od chęci Waszych i od możliwości dotarcia :)
      Góra kotletów zawsze spoko :D
      Widziałam, że wzięłaś udział, straaasznie się cieszę. To ogromna niespodzianka wejść tu po dwóch dniach i zobaczyć, jak to się pięknie rozprzestrzeniło :)
      :*

      Usuń
  2. Wspaniały pomysł, oby ten wirus dobrych myśli się rozprzestrzenił, czego życzę jak najmocniej ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dopadnie i Ciebie :)

      Usuń
  3. Dziś tak szaro,że takie dobre myśli są zdecydowanie potrzebne. Od razu robi się cieplej na serduchu,

    OdpowiedzUsuń
  4. Się zaczytałam i nawet nie zauważyłam, że to już koniec twoich wspomnień :)
    Takie spotkanie fajne by było tylko znając moje szczęście pewnie by mnie ominęło...
    Super mieć taką przyjaciółkę mi jakoś zawsze takiej brakowało, no ale cóż życie bywa różne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może akurat udałoby Ci się dotrzeć? ;)
      Ja myślę, że jeszcze wszystko przed Tobą :)

      Usuń
    2. Zależy kiedy by to było i jak byłoby u mnie w pracy :)
      Teraz to już za późno na przyjaciółkę taką prawdziwą, ale za to mam dobrą koleżankę i super faceta :)

      Usuń
  5. mi dziś daleko do dobrych myśli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczegóż to? :*

      Usuń
    2. prawko przeciez oblałam w piątek...

      Usuń
  6. Przy takiej pogodzie, takie myśli jak znalazł :) Spotkania blogerów są zawsze czymś niezwykłym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się zgodzić ;)

      Usuń
  7. Oj Asiczku, ja wczoraj dzielnie czekałam, zeby przeczytać na co wpadłaś, ale mnie sen porwał... I znowu, zupełnie nieprzypadkiem uroniłam łezkę, ale to dobra łezka, bo my mamy z Nim tylko dobre wspomnienia i to wszystko zostanie w naszych sercach na zawsze... Nie wierzę, że to miesiąc, kurcze, czas leci szybko nawet wtedy, kiedy z pozoru staje w miejscu... Oczywiście wezmę udział, dziękuję Kochana za nominację - zróbmy to dla siebie i dla Kordiana, który z pewnością znów by załamał ręce, że nam odbiło :) Szkoda, że nie dotrwał do tego zlotu, ale możemy to zrobić, mogę Ci pomóc jak tylko będę potrafić i zrobimy to - och, byłoby przecudnie :) Ale mamy czas, by wszystko planować...
    A dobre myśli są potrzebne, w każdym dniu, ale i w takim dzisiejszym, który niesie ze sobą wiele... no właśnie, czego? Nie wiem... Trzymaj się, Kochana:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano mi pisanie zajmuje (nie)stety bardzo dużo czasu i sama martwiłam się, że nie dobrnę do końca, tym bardziej, że wstawałam parę godzin później. Ale dałam radę, o! :)
      Dobre łzy są na miejscu, przede wszystkim dlatego, że oczyszczają i naprawdę nie ma sensu ich hamować. A ja powolutku przywykam, "ukłucia" już tak nie bolą, ale wciąż zdarza mi się o tym myśleć.
      A ja widzisz myślę, że on by wcale rąk nie załamał :) Myślę, że byłby w końcu z tego zadowolony. Bo o to mu przecież chodziło, czyż nie? A wspominać dobre myśli z myślą o nim to coś pięknego przecież :)
      Pewnie, że mamy czas. A ja dziękuję Ci za chęc pomocy :*
      Niesie ze sobą pewien smutek, ale przecież mamy metody, by z nim walczyć, prawda?
      :*

      Usuń
    2. Ależ w to, że dasz radę nie wątpiłam nawet przez sekundę ;)
      Może taka jest rola czasu, że z każdym dniem te ukłucia mniej bolą, choć nadal są i przez dłuższy czas będą zauważalne :)
      Ano, święta prawda - z tego byłby zadowolony, i z nas , że cieszymy się tym, co mamy, życiem. :)
      Piękny pomysł, po prostu :*
      Mamy... a ten smutek... to chyba potrzebny jest, od czasu do czasu. Jak to pisało w Gwiazd naszych wina, "ból domaga się, by go czuć" :)
      :*

      Usuń
  8. Asik ;* dziękuję za nominację :) postaram się w najbliższym czasie powspominać swoje najpiękniejsze dobre myśli :))) fantastyczny pomysł!
    przyjemnego weekendu Kochana,a taki zlot wierzę,że kiedyś się uda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam niecierpliwie :)
      Wzajemnie, choć to już właściwie końcówka weekendu, mam nadzieję, że niedziela dobrze Ci minie :)

      Usuń
  9. wywołałaś uśmiech na mojej twarzy Promyczku. i tak, ta chwila była słodka aż do bólu, ale czasem i takie chwile są potrzebne w naszym życiu :). i wiesz, przypomniałaś mi tym wpisem moje dobre myśli. trzymaj zię Asiu :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodziło własnie Skarbie :) Pewnie, że są potrzebne! Coś musi te życie osładzać jakoś :) Cieszę się :* Mam nadzieję, że i Ciebie ten wirus dopadnie :)

      Usuń
  10. Dziękuję bardzo za nominację, postaram się napisać jeszcze dzisiaj jak po nauce sił starczy, albo jutro:)
    I tak, to już miesiąc....z jednej strony wydaje się, jakby to było tak dawno, a z drugiej jakby wczoraj...tylko miesiąc, aż miesiąc...nadal trudno przejść, przynajmniej mi nad tym do porządku dziennego ale żyje się dalej. Ten miesiąc, kolejny, kolejny....i jakoś się układa. O to chyba przecież chodzi:)
    Jak już mówiłam, jakbyś chciała to zrobić i potrzebowała pomocy to cóż...jestem do dyspozycji:) Popytać w różnych miejscach mogę i tak dalej, wiadoma sprawa przecież:) Więc jak tyko będziesz chciała się za to wziąć i skrzydłowy ci się przyda, wal śmiało :) Bo też wiem , że dla niego to było ważne i już miał całą swoją wizję jak to będzie wyglądać. Człowiek zapał ale nie słomiany przecież:)
    I...piękne te Twoje wspomnienia. Faktycznie, można się przy takich myślach tego dnia ogrzać. Dzięki za to ciepło...cóż, dobre miano Ci faktycznie wymyślił, Promyczek. Jak to dzisiaj czytam to pasuje jak ulał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma sprawy ^^
      O to chodzi. Jak powtarzam cały czas - malutkimi kroczkami do przodu i jakoś... da się radę, prawda?
      Pisząc to, dobrze pamiętałam o Tobie :) Bo pamiętam, jak o tym rozmawiałyśmy. I cóż, będę pamiętać nadal, kiedy tylko okaże się, że są chęci, bo one są najważniejsze, to będzie można się wtedy tym zająć :) Więc zapewne Cię wówczas wykorzystam :D Otóż to :)
      Cóż, miał dar do nadawania ksywek i pseudonimów :)

      Usuń
    2. A pewnie, że się da. Nie mogłoby być przecież inaczej:)
      No tak, jasne. I właśnie powiedzmy, że ogólna chęć musi być, szersza....a jak chęć jest, to zrobić da się wszystko przecież:) I spoko, można mnie wykorzystywać ile się chce :D
      Prawda. Chociaż moje się nie przyjęło :D

      Usuń
  11. trochę tych pozytywnych myśli jest, choć teraz wszystkie wydają się złe...

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Cóż, umiał trafić w sedno :)

      Usuń
  13. Ale Ty jesteś kochana ;* To naprawdę cudowny pomysł z tymi wspomnieniami, zwłaszcza, że wspomina się te wesołe, piękne chwile. Kordian jest z Ciebie napewno bardzo dumny, zresztą nie tylko przez wzgląd na tą blogową zabawę, ale o tym to napewno wiesz ;)
    Pierwsze wspomnienie normalnie jak scena z jakiegoś filmu (oczywiście, baaaardzo romantycznego filmu ;P ), mam jako tako "zazdro" za tą spadającą gwiazdkę, może nie akurat tamtą waszą, ale tak ogólnie... nosz, ja tez chcę taką zobaczyć i pomyślec życzenie! ;D A nie helikoptery, niech one sobie latają za dnia i nie tworzą nadziei ;)
    Co do tego zjazdu blogerów, ja niestety mam związane ręce, a pomogłabym, gdybym mogła... W sumie moge pójść za przykładem Małej Czarnej i coś ugotować... szpinak z masłem orzechowym, o! ;D Ale pamiętam, że napisałam Kordianowi, że spróbowałabym przyjechac na ten zjazd, gdyby doszedł do skutku, także Tobie mogę powtórzyć to samo ;*
    A za nominację dziękuję, bardzo się jej (nie)spodziewałam ;* W sumie miałam trochę problem, które wspomnienia wybrać, ale to nawet jest warte docenienia - ten fakt, że mimo wszystko mam w sercu tyle tych miłych wspomnień, a nie jedno czy dwa, którym akurat moge rzucić. Przytulam Cie, Skarbie ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej ^^ Wiem Kochana wiem. Mam nadzieję, że w końcu może się ruszyć z tej kałuży łez.
      Cóż, no to ja Ci życzę w takim razie, być przeżyła coś podobnego, bo przeżycie - niesamowite i nie da się tego ukryć :) Tym bardziej, że wierzę ogromnie w magię tych gwiazd, a od tamtego momentu już szczególnie. Tylko zdążyć pomyśleć życzenie, jak ona spada... Nieraz się nie udaje, ale przecież cudnie jest po prostu gapić się w niebo i szukać kolejnych okazji, prawda? :)
      A może udałoby się to zrobić, gdybyś akurat wpadła do Poznania? Możnaby nad tym pomyśleć :) Szpinak z masłem orzechowym to dobry pomysł :D Cieszy mnie to :*
      Również Cię przytulam i cóż - cieszę się, że się jakoś no... wywiązałaś z tego, bo widziałam, czytałam, choć nie miałam czasu skomentować. Ale już pędzę:*

      Usuń
    2. Cóż, nareszcie przyszedł czas na słońce, które może tę kałużę wysuszyć porządnie :)
      Em, to mam problem numer dwa, bo ja to ta, która ma zazwyczaj spóźniony zapał :D Temu nienawidzę grać w zbijaka... i kosza... cud, że z siatkówką sobie radziłam jako tako, ale okay, nie o tym miałam :D
      Tak czy siak, obwiam się, że jak przyjdzie pierwszy raz i zobaczę tę gwiazdkę to się tak uhaham, że idea życzenia zupełnie mi z mojego łba wyleci :p Ale w sumie nigdy nic nie wiadomo, może akurat się z refleksem wyrobię ^^
      Ja w niebo to się kocham gapić, nawet gdy jest zachmurzone i ponure... bo i takowe jest na swój sposób piękne i jakoś mnie wycisza.
      Początek maja? Wiesz, jakby pogoda dopisała to czemu nie, ale jak nie wyjdzie to i tak będzie pięknie, bo się z Tobą zobaczę :* bo też chcę za Indiego toast wznieść w końcu, a to chyba będzie najbliższa okazja, gdy będę mogła napić się jakiegoś wina, póki co to ja abstynentka od połowy września jestem :p O, może Fridę zgarniemy, to już będzie mini zjazd (nie ma to jak planować coś za czyimiś plecami :))!
      A z tym czytaniem i brakiem czasu na komentowanie doskonale Cię w ostatnich dniach rozumiem, także na spokojnie :*

      Usuń
  14. Jejku, rozpłynęłam się czytając o tej romantycznej chwili z Patrykiem! <3 Aaaj, jak słodko, jak cudownie. No wręcz jak z filmu. :)
    Przypomniałaś mi tym postem kilka chwil i osób z przeszłości, które malowały uśmiech na mojej twarzy, tylko... gdzie oni, do cholery teraz są??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wręcz do porzygu, nie? xD
      Wiesz, ja przyzwyczaiłam się do tego, że ludzie przychodzą i odchodzą. Ale grunt to nie płakać za nimi po prostu. O wiele lepsze dla nas i dla naszych dusz jest docenienie, że ci ludzie w ogóle się pojawili i przynieśli ze sobą tyle dobrego. :)

      Usuń
    2. No gdzie! W sam raz! xD
      W sumie... Masz rację. Pozostaje mi jedynie być im wdzięczna, że się w moim życiu pojawili i dzięki nim mam co wspominać. :)

      Usuń
  15. Kordian to wspaniały człowiek! Taki zjazd blogowy bardzo trudno zorganizować to fakt, ale zawsze możesz poprosić kogoś o pomoc ;) . Bardzo miło mi się czytało Twoje wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć :) Cóż, cieszy mnie to :) Może i Ciebie ten wirus dopadnie :)

      Usuń
  16. Czytam, czytam i mam na zmianę łzy w oczach (na szczęście teraz ze wzruszenia lub ze śmiechu, a nie z bólu i smutku :)) oraz zaciesz na ustach :) Wszystkie Twoje wspomnienia są genialne. Pierwsze słodkie do porzygu, ale słodkie, i takie urocze, i kochane, i romantyczne <3 Drugie przypomina mi o mojej koleżance, dokładnie wypisz-wymaluj, cała Aga :) A trzecie - jak dla mnie mega śmieszne i pomagające uwierzyć w prawdziwą przyjaźń.
    Zauważyłam, że używamy podobnych słów m.in porzyg, ryjec XD

    Nie wierzę, że mnie znominowałaś. No nie wierzę! Kurcze, jak przeczytałam to zdanie : " A mi pozostaje podać butelkę wina dalej.
    Do opisania swoich dobrych myśli nominuję:" to pomyślałam : "Byle nie mnie, byle nie mnie, no proszę!". A tu jednak. Postaram się, ale nie obiecuję, że uda mi się cokolwiek wykrzesać. Żyję krócej niż ty, mam mniej wspomnień i nie mam takiego fajnego życia, ale spróbuję cokolwiek wykrzesać, chociażby jedną myśl. Mimo wszystko dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli udało mi się Ciebie poruszyć w ten... lepszy sposób. Cieszę się :) I cóż, to jedne z moich ulubionych wspomnień, mam ich jeszcze sporo, ale chyba musielibyście mnie czytać caaały dzień :D
      No bo to takie... wymowne określenia XD

      Ale tu nie ma co nie wierzyć :) Wpadłaś mi do głowy no i proste :) Więc pociągnij łyka, że tak powiem i podaj dalej :D
      Na spokojnie :) Wiesz, to dobrowolna sprawa, wszystko zależy od Ciebie. Wiem też, że są blogerzy, którzy nie lubią się w takie zabawy wdrażać, więc jakby co, to ja się nie pogniewam, serio ^^
      :*

      Usuń
  17. Nie pamiętam pierwszej edycji :P Lecz to chyba fajna sprawa :)
    Ludzie zazwyczaj rozpamiętują ciągle to co złe, zamiast to co jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No możesz nie pamiętać, bo jeszcze się wtedy nie znałyśmy wirtualnie :)
      A to błąd niestety.

      Usuń
    2. Nie? Tak późno to było ? :P
      Błąd, błąd... osobiście jakoś nie lubię rozpamiętywać tego co złe i narzekać. Ale wiem,że jak zła myśl dopadnie to może nieźle męczyć człowieka.

      Usuń
    3. No bo my się jakoś w kwietniu poznałyśmy pamiętam, a ja to jakoś na początku pisania wymyśliłam :P

      Usuń
  18. Amazing post ! Would you like to follow each other?
    http://kate-fashionschtick-kate.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. właśnie mi przypomniałaś, że też byłam do tego nominowana ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, jakie masz zaległości xD

      Usuń
  20. Mam zamiar poznać kawałek prywatnej Sieci Kordiana. Znalazłam Jego blog. To musiała być wspaniała osoba, bo napotkałam już wiele wpisów na Jego temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc śmiało możesz wczytać się w Jego życie. Mogę Cię zapewnić, ze był wyjątkowym człowiekiem ;)

      Usuń
    2. Obiecuję, że zatopię się w lekturze Jego bloga. Trudno się też temu dziwić, skoro zostawił tak wielki ślad w Waszych sercach.

      Usuń
  21. Fajnie jest umieć dostrzegać piękne chwile. Doceniam teraz jedną z nich, że mogę czytać Twoje wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie,że fajnie. I w gruncie rzeczy każdy z nas to potrafi, tylko nieraz... po prostu nam się nie chce. ;)

      Usuń
  22. Świetny pomysł z tą zabawą. Dzięki temu w kilka chwil można sobie poprawić humor. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wiem, że świetny - już raz zdała egzamin ^^

      Usuń
    2. Pamiętam, że wtedy też ktoś nominował mnie do zabawy, ale nie wzięłam udziału.

      Usuń
    3. Wszak nic na siłę ;)

      Usuń
    4. Zaczęłam wtedy pisać, ale jakoś zawsze było coś ważniejszego do podzielenia się tym.

      Usuń
  23. Powinnam już iść spać. Ale dzisiejszy dzień dostarcza i tylu pozytywnych bodźców, że aż szkoda mi go kończyć. Uwielbiam takie zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodziło! :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie, uwielbiam takie dni. Pisałam tamten komentarz pięć dni temu, a muszę Ci powiedzieć, że dziś mam dokładnie tak samo ;)

      Usuń
  24. Wow, cudne wspomnienia. I odleciałam, i pozazdrościłam trochę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno i Ty sama masz wiele wyjątkowych :)

      Usuń
    2. Mam nadzieję, Lusia mnie ostatnio nominowała, więc spróbuję coś naskrobać :)

      Usuń
  25. Takie wspomnienia są niezapomniane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć. ;)

      Usuń
    2. Wpadłaś na genialny pomysł :) Ja też zostałam nominowana. :)

      Usuń
    3. Widziałam właśnie :) Już lecę czytać :)

      Usuń
    4. Zaskoczyło Cię coś?

      Usuń
    5. Hm, w sumie to nie ;)

      Usuń
  26. Kochana, odkąd dziś weszłam na bloga, wciąż czytam wpisy z Twojej nominacji :) To taki Twój sukces, bo to się naprawdę rozprzestrzeniło :)
    Pamiętam o tym planowanym zlocie i pamiętam, że ja deklarowałam, że raczej nie przybędę. Mi się bardzo podoba ten klimat bloga, jaki jest, że jestem anonimowa i mogę opowiedzieć o wszystkim... Ale nie o tym notka, nie o tym komentarz będzie :P
    Podejmuję wyzwanie, ale jeszcze nie napiszę o tym dziś, bo muszę sobie najpierw wycelować w te najpiękniejsze momenty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę miałam ogromną nadzieję, że tak będzie. Więc cieszy mnie to baaardzo :)
      Bo widzisz, my, jakoś tak rozmawiając o tym też wzięliśmy to wtedy pod uwagę. Więc to w sumie było kierowane do osób, które nie chcą pozostać anonimowe, ale przecież i tego drugiego się nie broni :)
      Na spokojnie. Napiszesz, jak będziesz mogła. Nie spieszy się przecież, a przedświąteczny czas jest idealny na takie posty :)

      Usuń
    2. Wiem, wiem, dobrze, że nikt mi tego nie ma za złe ;) Bronię anonimowości rękami i nogami od 8 lat, chociaż z kilkoma osobami mam kontakt na fb, mam ich numer telefonu i chociaż z nikim się jeszcze nie spotkałam to jednak robiłam wyjątki :) Kto wie, może kiedyś zmienię zdanie :)

      Usuń
  27. To bardzo fajna inicjatywa.... Te wszystkie dobre wspomnienia bywają takie ulotne.
    Kebab skradł mi serce xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się... dlatego dobrze je sobie przypomnieć :)
      Mi skrada za każdym razem xD

      Usuń
  28. Asia Ty jesteś niezastąpiona w tej blogowej sferze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć nie ma ludzi niezastąpionych Skarbie :*

      Usuń
  29. Eddie niby tylko próbował mówić po polsku, ale właściwie uroczo mu to wyszło ♥
    Ranyyy, a propos śmiechu to ja w klasie licealnej miałam dwie takie osoby (chłopak i dziewczyna), które jak się zaczęły nagle razem śmiać, to nawet nauczyciele nie wyrabiali XD
    A to, jak Iwona "zaproponowała" Ci przyjaźń, widać po raz kolejny, jakie to dzieci są bezpośrednie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że Ty mi podsunęłaś, co on tak naprawdę powiedział. Wcale, a wcale go wtedy nie zrozumiałam :D Tylko "To jest piękna noc" i "Na zdrowie!" xD
      To tak jak my z Iwą też xD Chrumkanie i kwiczenie zawsze na propsie xD
      Otóż to :D

      Usuń
    2. Ale to nie tylko moja zasługa, bo po prostu wyczytałam to gdzieś na fb XD
      Kolega to się aż zapowietrzał z tego wszystkiego, a koleżanka piszczała i nikt nie mógł ich uspokoić... Sami siebie też nie potrafi uspokoić, bo co im przeszło na chwilę, to wystarczyło, żeby się na siebie spojrzeli i wszystko od początku XD

      Usuń
  30. powtórzę to co napisałam u małe czarnej : takie chwile są jak srebrne okruchy szczęścia. Trzeba je skrzętnie zbierać i cieszyć się, że w ogóle są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się zgodzić :)

      Usuń
  31. Twoja idea z nominacją staje się sławna :D ale to dobrze, wiesz, bo takie wpisy jak ten poprawiają nastrój i nie sposób się nie uśmiechnąć :) zwłaszcza, że to wyjątkowa nominacja, bo z myślą o Króliku. Nie dziwi mnie, że mnie nominowałaś :) Na początku pomyślałam sobie "jezuuu!" :D, ale teraz stwierdzam (po cofnięciu się w czasie), że przyjmuję to na klatę :D a wino wypiłam już dzisiaj, co nie znaczy, że przy wspominaniu tego nie zrobię ^^
    A wspomnienia piękne, zresztą wiesz :* śmiech Agi był mistrzowski, jej, jak sobie przypomnę... dobrze, że mamy filmik, możemy sobie puszczać na poprawę humoru :D i przypomniało mi się też, jak wtedy śpiewaliście "rozjebałem się na drzewie", bo ja tego nie znałam przecież XD i to też było takie fajne, no :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dobre myśli lubią się rozprzestrzeniać. I ja czułam podświadomie, że ten pomysł się sprawdzi, bo już raz ta zabawa zawładnęła blogosferą :)
      Ja jestem pewna, że uzbierasz wyjątkowe chwile :) A tak nota bene... wiesz, ze udało mi sie odzyskać zdjęcia i filmiki z 2010? Miałam je gdzieś na dysku google zapisane i taaak się ucieszyłam :D Ja wlaśnie nie mam filmiku ze śmiechem Agi i ubolewam :< No było fajne :D W ogóle cały ten dzień był fajny (oprócz mojej kłótni z Papem :P)

      Usuń
    2. Teraz zawładnęła jeszcze bardziej :) tak się rozprzestrzeniła, że ja nie będę miała kogo nominować xD
      Mam sporo, ale ciężko wybrać kilka :) dlatego muszę kupić wino :D Udało Ci się? jej, to super! ten dysk google to jednak dobra rzecz xD nie masz? to ja Ci wyślę, bo ciągle mam zapakowany w archiwum w folderze :)) tak, był fajny, ale na grillu wtedy była jedna osoba, która wszystkich irytowała :D
      a wracając jeszcze do filmików... to widziałaś ten, co Ci ostatnio wysłałam? ^^

      Usuń
  32. Znowu się uśmiecham :) I zgadzam się z Tobą - w tym miesiącu trzeba się uśmiechać bo za dużo spadło łez. I zorganizuj to spotkanie - proszę! Musisz to zrobić, dla Kordiana, dla nas, dla siebie ;)
    Szkoda, że mnie nie nominowałaś ale mam nadzieję, że ktoś to zrobi ;)
    Ale ten Twój Patryk jest romantyczny ajajaj :D Opisałaś gdzieś na blogu jak się spotkaliście? Bo to też musi być mega romantyczna historia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię, co w mojej mocy :) Więc rozumiem, że jesteś chętna na takowy zlot? :D
      Oj... ale wiesz, ja tak jakby przewidziałam, nominując konkretne osoby, jak to się dalej może rozprzestrzenić. I cóż, z tego, co widziałam, to ktoś już chyba Cię nominował :)
      No zdarzy mu się xD Na tym blogu chyba nie opisałam, ale może kiedyś najdzie mnie wena na to :) Bo to dłuuuga historia :)

      Usuń
    2. Tak :D
      Nie no rozumiem :) Przecież wszystkich nominować nie można ;) i tak, już 2 nominacje do mnie doszły więc - rozpowszechnia się "Twój optymistyczny wirus" :D
      Kiedyś koniecznie o tym napisz ;) a Ty masz jakieś krótkie historie? :p

      Usuń
  33. Też wczoraj myślałam o tym, że minął już miesiąc odkąd nie ma z nami Kordiana. Jak ten czas szybko mija. Dlatego musimy robić wszystko, by tych pięknych chwil było w życiu jak najwięcej - byśmy się cieszyli i przekazywali tą radość dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Toteż zarażam :)

      Usuń
    2. Tak trzymaj :D
      Zarażajmy, przekazujmy dalej, dzielmy się :D

      Usuń
  34. Zaraziłaś tą zabawą nawet moją znajomą, która dopiero co zaczęła przygodę z blogowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! :) Ale o to chodziło w sumie :)

      Usuń
  35. Łza w oku się zakręciła, ale i uśmiech na twarzy się pojawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszy mnie mimo wszystko ten uśmiech :)

      Usuń
    2. :) oby więcej uśmiechów zagościło na naszych twarzach.

      Usuń
  36. W końcu takie wspomnienia nigdy nie zapomina i to one budują w nas siłę. Na pewno dasz radę i Kordian będzie Cię wspierał duchowo .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to :) I wierzę w to bardzo mocno.

      Usuń
    2. Ja również . A pamiętaj wiara nawet czyni czasem cuda :)

      Usuń
  37. Świetna inicjatywa z tymi dobrymi wspomnieniami.Szczególnie,że pora roku taka dość depresyjna bym powiedziała.

    OdpowiedzUsuń
  38. Już się nawet wywiązałam z nominacji :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Oh, więc to Ty wymyśliłaś Nominację Dobrych Myśli? Nie wiedziałam. Śmiech bywa różny. Ja ostatnio śmieję się jak koń xD W ten sposób "Ihahahah". To trochę przerażające.

    Zazdroszczę Ci takie przyjaciółki. Bardzo trudno *według mnie* znaleźć taką, jaką Ty poznałaś. Mam nadzieję, że dalej tak będzie~
    Ale... jedna sprawa nie daje mi spokoju... Kto to Kordian?

    OdpowiedzUsuń
  40. Szybka mija ten czas. Ważne, żeby pamiętać. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  41. Dużo masz takich myśli? :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jestem pod wrażeniem, jak szczegółowo niektórzy potrafią opowiadać o swoich wspomnieniach. Ja często łapię się na tym, że zostawiam przeszłość za bardzo za sobą nawet, jeśli wplecione są w nią te dobre wspomnienia. Dopiero ktoś potem o czymś mi przypomni i dochodzi do mnie, że... faktycznie coś takiego miało miejsce :p

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo jestem Mu wdzięczna za to, że właśnie nauczył mnie, podobnie jak i Ciebie, żeby dostrzegać w tych smutnych, krytycznych momentach coś pozytywnego, żeby w naszej głowie pojawiła się jakaś dobra myśl. To się bardzo przydaje w życiu.... I po prostu z tym żyje się łatwiej.
    Wspaniały pomysł tych nominacji :). Naprawdę pomagają w złych dniach. Czytając Wasze wspomnienia pojawia się uśmiech na twarzy i przypominają się własne, które wywołują chwile radości :).

    OdpowiedzUsuń
  44. Dobrze, że koło mnie nie kręci się żaden kamerzysta, bo się rozryczałam podczas czytania tych dobrych wspomnień :) czytałam je na wielu blogach, ale dopiero dziś się dowiedziałam, że to Ty jesteś pomysłodawczynią :) I jest to jedna z tych rzeczy, które pozostają nawet gdy my odejdziemy :) nas nie będzie a nominacja dobrych myśli będzie nadal :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Fantastyczne są początki związku. Pierwsza myśl przepiękna:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Uwielbiam tę zabawę. Taka miła odmiana od deszczu na dworze. Taka pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie znałam tego chłopaka, ale przez ten post, aż mi zaczęło go brakować...

    OdpowiedzUsuń
  48. Twój wpis jest niezwykle poruszający ;) Oby kiedyś to spotkanie przy ognisko doszło do skutku.

    OdpowiedzUsuń
  49. Jesteś dobrym duchem blogosfery, niesowicie wrażliwą, delikatną i kochaną osobą. Dziękuję za rozjaśnienie tego grudniowego wieczora :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Bardzo doby pomysł ze zlotem jak i całą akcją ciepłych myśli :) Robiliście coś pięknego, a przynajmniej próbowaliście zrobić. To się ceni. Ja to cenię. Każdy przejaw dobroci i zaufania dla innego człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  51. wspominając takie dobre myśli naprawdę można się nieco ogrzać i na sercu robi się tak jakoś miło i ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Nieraz, nie dwa robiłam zloty blogowe z wycieczką po Poznaniu i okolicach. Niektóre osoby przyjeżdżały na cały tydzień. Mam spory dom, więc spać jest gdzie, a na ogrodzie mam wytyczony placyk pod ognisko.... Reflektujesz? ....:)))

    OdpowiedzUsuń
  53. Ha, więc ta zabawa to Twój pomysł :) w dodatku bardzo przyjemny. Już czytając o gwiazdach miałam wielki uśmiech na twarzy. Anja zaprosiła mnie nad ognisko, przyniosę trochę wina.. i spróbuję wykrzesać z siebie zarażający uśmiech;)

    OdpowiedzUsuń