czwartek, 9 października 2014

"Chciałbym kiedyś móc zbudować wielki dom"

Od paru dni chowania emocji w kieszeni, w końcu zamknęłam się w swoich czterech ścianach i pozwoliłam się sobie rozpłakać. I czułam, jak to wszystko tak po prostu ze mnie uchodzi, spływa po policzkach razem ze łzami. Potrzebowałam tego. Bardzo tego potrzebowałam, bo chowanie lęku za maską szczerego uśmiechu jest potwornie trudne. Te spacery z dziewczynami nad Rusałkę, długie rozmowy i żarty bardzo mi pomagały, ale każdy dźwięk przychodzącego sms'a przyprawiał mnie o mocniejsze bicie serca, przywoływał strach i złe myśli, które próbowały zabić nadzieję szepcząc do ucha, że może właśnie stało się coś złego.

Niemądre myśli, złe demony, które próbowały zasiać zamęt. 
Nie wolno tracić nadziei. Nie wolno przestać wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
Bo przecież będzie.

I kiedy tak pozwalałam łzom oczyszczać moją duszę ze wszystkich lęków, pomyślałam sobie o Was, kochani blogowi Przyjaciele. Bo cały ten strach, który się skumulował dotyczył jednego z nas - naszego Kordiana, który póki co jest strasznym śpiochem po operacji - kima już trzecią dobę. Ale obudzi się przecież, musi. Pomyślałam sobie, że nie pierwszy raz przekonuję się na własnej skórze, jak silne są te nasze blogowe więzi, tylko po raz pierwszy towarzyszy mi strach. Zazwyczaj zastępowała go tęsknota. W tej mojej blogowej wędrówce z wieloma osobami udało mi się spotkać i w większości przypadków nawiązały się naprawdę wspaniałe przyjaźnie, ciągnące się na kilkaset kilometrów nieraz. Trochę bolą znajomości, które gdzieś tam się rozpłynęły, ale ci ludzie, długie rozmowy z nimi pozostają w moim sercu cały czas.

- Bo widzisz, to zupełnie inne poznanie człowieka, niż w rzeczywistości - mówiłam do Agi, mojej dobrej koleżanki z roku, kiedy opowiadałam jej o blogowej społeczności. - Tutaj poznaje się kogoś od strony, której wielu z nas nie potrafi pokazać w realnym świecie. Tu poznaje się człowieka po duszy i jeśli nie wie się, jak ta osoba wygląda, to właśnie tę duszę sobie wyobrażasz.

Widzieć duszę drugiej istoty, nie niedoskonałości cielesne, na które zwraca się czasem mimowolnie uwagę w pierwszej kolejności podczas poznawania człowieka. Tutaj to się nie liczy. My oczyma wyobraźni widzimy swoje dusze, czy to nie piękne?

Myślałam sobie o Was, kiedy rozrywał mnie przez moment ten bezsilny, choć oczyszczający płacz. O Was wszystkich. Bo mi tak przyszło do głowy, że chciałabym tak po prostu móc Was wszystkich przytulić do serca, każdego z osobna.

I pomyślałam sobie o czymś, co być może nigdy się nie ziści, ale marzyć zawsze przecież wolno, prawda? Wyobraźcie sobie, jak pięknie by było, gdybyśmy mogli spotkać się w jednej czasoprzestrzeni. Gdyby każde z nas mogło się nawzajem przytulić. Większość z nas widziałaby się pierwszy raz na oczy, a tak naprawdę wiedziałaby o sobie tak wiele... Bo w oczach każdego z nas odbijałyby się nasze dusze, które przecież już tak dobrze znamy. Znamy lepiej, niż niejeden przyjaciel, którego mianem określamy osoby znajdujące się w naszym najbliższym otoczeniu.

I wyobraziłam sobie, jak wszyscy pijemy razem wino przy ognisku, jak większość mówi do siebie po blogowych pseudonimach, bo nie może przyzwyczaić się do imienia. Jak wymieniamy się opowieściami, które przecież każdy z nas ma na zapas w rękawie. Jak gramy na gitarach, śpiewamy i nie musimy wstydzić się swoich niedoskonałości i wad, bo przecież wciąż liczą się nasze dusze, które tak dobrze znamy.

Byłoby pięknie, prawda?
Dlatego czasem dobrze jest pogdybać. Dlatego czasem gdybanie maluje uśmiech na twarzy. Zupełnie tak, jak namalowało teraz, chociaż uśmiecham się wciąż przez łzy.

Powiem szczerze, że myślałam, że przez te osiem i pół roku, gdy pojawiam się w blogosferze, blog dał mi już wszystko, co miał do zaoferowania. Dziś wiem, że się myliłam. Kiedy wracałam po dłuższej przerwie, nie spodziewałam się, że spotkam tak wspaniałych ludzi, z którymi można dzielić radości i smutki.
Dziękuję, że jesteście.
Tak, zdecydowanie chciałabym Was wszystkich dziś przytulić.
Moi kochani, blogowi Przyjaciele.


"Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom.
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto,
W środku wielki stół, na nim świeży chleb,
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim.

Dobrze byłoby przy tym stole siąść,
Zamiast błąkać się po świecie, razem sobie żyć.
Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom
I zaprosić was do siebie, razem z wami być..."

102 komentarze:

  1. Ojej, z tymi smsami mam tak samo teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli się rozumiemy, jak nikt w tej chwili... na szczęście Ida grzecznie pisze co i jak...

      Usuń
    2. I na szczęście już wrócił :)
      Ale na dniach znalazłam ten cytat: "Mocno zaciskam oczy i usiłuję nawiązać z nim kontakt na odległość wielu setek kilometrów, przesłać mu myśli, dać mu znać, że nie jest sam, choć tak naprawdę jest i może liczyć tylko na siebie. Nie zdołam mu pomóc"

      Usuń
    3. No całe szczęście :)
      Musiał poradzić sobie z tym sam. Ale pisał, że trochę "pozwiedzał", więc pewnie ma nam co opowiadać :P

      Usuń
    4. No i poradził :) Ta, on zawsze ma co opowiadać :D Mam wrażenie, że po wizycie w kiblu miałby co opowiadać, bo po drodze koty znowu próbowałyby go zabić czy coś xD

      Usuń
    5. Hahahaha xD Bardzo możliwe :D Żeby tylko koty xD

      Usuń
    6. Chyba wolę nie wiedzieć co jeszcze mogłoby czyhać na jego życie w kiblu... xD

      Usuń
    7. Zasadniczo, moje drogie, mam parę kiblowych historii, dotyczących m.in wyważania drzwi przez cudzy seks bądź katastrof ze szkoły. Ale obecnie mogę opowiedzieć wam tylko o tym, jak wyjmuje się cewnik albo jaki mogę być z siebie dumny sikając do kaczki i nic nie rozlewając, ale wątpię, żeby to było ekscytujące XD

      Usuń
    8. Hahaha, Królik, you made my day xD

      Usuń
    9. Hahaha no nie mówiłam?! xD Już mnie nic nie zdziwi xD

      Usuń
  2. oj Asiczku kochany :)
    to co jesteś w listopadzie w Krakowie?:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana to my dziś bardzo mocno Cię przytulamy!!! Z całych sił!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chciałabym spotakć wszysktich, których udało mi się poznać w blogosferze i z którymi mam już jakiś dłuższy kontakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, może kiedyś uda Ci się spotkać chociaż z kimś? :)

      Usuń
  5. Ja się również przekonałam do tego, że na blogowych przyjaciół można liczyć bardziej niż na najbliższą rodzinę czy przyjaciół z tak zwanej szkolnej ławki. Czas może pozwoli Ci poznać "przyjaciół" z blogosfery ;) Musisz być dobrej myśli. Trzymaj się, mocno przytulam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już poznałam naprawdę wiele osób i nie zamierzam poprzestać.
      :*

      Usuń
  6. Ojej, ale mi się ciepło zrobiło na duszy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana to ja przytulam Cię mocno i masz racje, że fajnie byłoby się tak spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja Cię wirtualnie mega przytulam i mam nadzieję, że Kordian napisze u siebie szybciej niż myślimy ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż się wzruszyłam, jak to czytałam, Asiu... aż mi słów brakuje :) Blogowi przyjaciele to naprawdę wielki skarb, nie każdy potrafi to zrozumieć i docenić, ale co nasze, to nasze :) cudownie by było spotkać się ze wszystkimi w jednym miejscu, jestem pewna, że byłoby wspaniale :)
    I dobrze jest czasem zamknąć się w pokoju i porządnie wyryczeć, wyrzucenie emocji to istne katharsis, pomaga bardziej niż niejeden psychoterapeuta ^^ :*
    a co do Kordiana, to Ty wiesz :* wiara czyni cuda! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kto, jak kto, ale my doskonale wiemy, jaka to jest magia :) Ja sobie tak wspominałam, jak Aga do nas przyjechała, jak byłam u Ciebie, albo jak spotkałyśmy się z Sabiną i Olą w Krakowie... zawsze mnie jakoś tak te wspomnienia podnoszą na duchu, wiesz?
      Dla mnie to ostatnio najlepszy sposób na smutki. Tym bardziej, że ostatnio prawie non stop jestem wśród ludzi i po prostu nie mogę pozwolić sobie na płacz. I w ogóle zauważyłam dziwną, jak na mnie zależnośc. Bo dawniej, kiedy było mi źle, w pierwszej kolejności szukałam pomocy w rozmowie z innymi. Głównie dlatego też te parę lat temu, założyłam bloga... A dziś wolę najpierw zamknąć się w sobie, porozmawiać sama ze sobą, przemyśleć pewne sprawy, a dopiero potem zapytać kogoś, co o tym myśli. To chyba dobry sposób.
      Wiem, dlatego wciąż wierzę :)

      Usuń
  10. To ja dołączam się do przytulania. :) Też uważam, że takie spotkanie byłoby fajnym przeżyciem, niestety jest raczej niemożliwe... Ale marzenia warto mieć. W końcu kto wie, co się wydarzy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja się wtulam... Masz rację, to niestety niemożliwe :( Ale z drugiej strony... organizuje się zloty nieraz. Może nie wszyscy, ale chociaż część by się na takim zlocie pojawiła. A tak swoją drogą... ja nawiązując jakąkolwiek znajomość blogową mam nadzieję na to, że rozkręci się tak, by pewnego dnia ziściła się w rzeczywistości :)

      Usuń
    2. Ja dopiero od niedawna zaczęłam zżywać się bardziej z blogową społecznością. Wcześniej raczej nie myślałam o spotkaniach "w realu". Co do zlotów, nigdy na żadnym nie byłam. Także daj znać, kiedy ktoś wpadnie na taki pomysł. :)

      Usuń
    3. Jak się czegoś dowiem, to czemu nie ^^ A może we własnym zakresie sobie kiedyś coś zorganizujemy :D

      Usuń
  11. Też cały czas zjadają mnie myśli o Kordianie i ta nadzieja, że już niedługo znów się odezwie.
    Jak to ślicznie opisałaś. Na prawdę byłoby cudownie gdyby ta Twoja wizja wszystkich przy wielkim ognisku się ziściła. Nawet nie wiesz jak mi się ciepło na sercu zrobiło. <3 Chyba rozmarzyłam się razem z Tobą.
    Przytulam Cię wirtualnie, najmocniej jak potrafię! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odezwie się, odezwie. Musi...
      Bo to byłoby piękne, prawda? Ludzie, którzy w większości widzą się na oczy pierwszy raz, są tak naprawdę dobrymi kumplami :)
      Dzięki :* Może i realnie będziesz mogła mnie niedługo przytulić :) Coś mi się widzi, że mijamy się w tramwajach ^^

      Usuń
    2. Tak, to jest w blogowaniu najpiękniejsze. :) Nie liczy się to, jak wyglądamy, ale to co skrywamy w środku. <3
      Haha, a wiesz, może czasem tak być. :D

      Usuń
    3. I to nieraz wydawało się zabawne, w takich spotkaniach w realu, kiedy widziałam kogos pierwszy raz na oczy tak naprawdę, a wiedziałam o nim prawie wszystko, jak najlepszy przyjaciel :)
      Pewnie :D A może któraś z nas wybierze się na drugą stronę Warty na piwko :D
      W ogóle rozmawiałam dzisiaj z P. i tak sobie myślimy o mieszkaniu i wpadliśmy na pomysł zamieszkania w Poznaniu właśnie :)

      Usuń
    4. No ja niestety jeszcze tego nie doświadczyłam, ale mam nadzieję, że kiedyś to przeżyję. :)
      Ja akurat przekraczam Wartę każdego dnia jadąc na uczelnię, więc wiesz. :D
      No popatrz, nie dziwię się, bo Poznań jest fajnym miastem. Chyba sama chciałabym w nim zostać na dłużej (żeby nie pisać, na stałe).

      Usuń
    5. Wszystko przed Tobą :)
      A to nie, ja wysiadam nawet nie na głównym, tylko na Woli, przed Ogrodami, a na Ogrodach mam zajęcia, więc tylko w tym fyrtlu siedzę :P
      Ano jest fajny, a ja się jakoś tak do niego przyzwyczaiłam. No i mam tu mnóstwo znajomych, bo tu u siebie, we Wronkach to coraz mniej.

      Usuń
    6. No fakt. :) Aaaa... No ja mam uczelnię w centrum także nie można mnie oskarżyć o ciągłe siedzenie "po złej stronie rzeki" - jak to Kordian pisał. :P
      Ogólnie wyczytałam niżej, że dał znak życia. Wszystko z Nim dobrze? :)
      Ja tu u siebie mam tylko jedną przyjaciółkę, z którą się regularnie spotykam - nikogo więcej. ;/

      Usuń
    7. Haha :D
      Gdzie się uczysz? ;>
      Ano dał, nawet wyżej jest jego komentarz, zobacz :D Już tu sieje zamęt XD Tak więc i ja mogę potwierdzić, że wszystko z nim dobrze, powolutku wraca do siebie :)
      To trochę smutne... ja mam Patryka i nieraz nawet nie mamy z kim wyjść na piwo :(

      Usuń
    8. WSB. :) Samo centrum.
      Szukałam, szukałam i znalazłam. Po czym padłam ze śmiechu. :D Widać, że humor dopisuję, więc wszystko w porządku. :D
      Znam ten ból, ale najważniejsze, że macie siebie. ;) Piwko we dwójkę też jest całkiem spoko. :D

      Usuń
    9. Ano to faktycznie samo centrum :) W ogóle ja się muszę wybrać po PEKĘ, bo przy wypełnianiu wniosku zaznaczyłam sobie, że chcę odebrać na Dębcu, bo koleżanka mi mówiła że tam najmniejsze kolejki. A dwa dni temu się dowiedziałam, że tam ponoć nic nie dojeżdża kurde :D
      Też padłam ze śmiechu, jak to na rano zobaczyłam :P Ano dopisuje, dopisuje :) Dzięki temu szybciej dojdzie do siebie :)
      Pewnie, że jest całkiem spoko :) Tylko, że ja czasem muszę do ludzi... no muszę :)

      Usuń
  12. faktycznie przez bloga poznaje sie czlowieka jego mysli jego emocje sytuacje widziane jego oczami i wszystko to czego sie nie widzi w czlowieku bo przez bloga sie czlowiek otwiera i moze wypuscic z siebie te emocje ktorych czasem nie moze pokazac :)
    nooo i tez wiele fajnych osob mozna przez bloga poznac jak i blog to fajne hobby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. A może trochę szkoda, że w realu jakoś tak ciężko okazać nam te emocje. O ile bardziej wartościowymi ludźmi byśmy byli...

      Usuń
  13. już drugi raz płaczę wzruszenia :* cieszę się, Cię poznałam :* i masz rację tutaj najpierw poznaje się dusze i to co skrywamy w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusteczkę? :* Też się cieszę Siostrzyczko :* I mam nadzieję, że będzie nam dane jeszcze się spotkać :)

      Usuń
  14. Asik, każdy potrzebuje takiego dnia...aby się wypłakać. Przytulam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem... dlatego nie oszczędzałam łez. Dzięki :*

      Usuń
  15. Ty to potrafisz wzruszać..
    Piękny wpis..
    Dobrze by było móc zrobić to, co wydaje nam się niemożliwe..
    A więzi z blogerami rzeczywiście czasami są bardzo silne..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Są, są... nieraz łapałam się na tym, że rozmawiam z kimś z bloga przez gg długimi godzinami. I to o wszystkim... W przeciwieństwie do znajomych z reala.

      Usuń
  16. Dwie blogowe znajomości przeszły do reala i okazały się najtrwalsze ze wszystkich zapoczątkowanych w internecie. W tej sferze panuje magia, którą cudownie ubrałaś w słowa.
    Całuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też kilka takich znajomości przeszło do reala i okazało się, że takie spotkanie tylko umacnia. Tylko nieraz trochę ciężka bywa odległość, która dzieli...
      :*

      Usuń
    2. No właśnie, wirtualne uściski nie zawsze wystarczają i serce aż ściska potrzeba kontaktu, ale... ważne, że są :)

      Usuń
    3. Ważne, że są:) A kto wie, może wiele takich blogowych znajomości jeszcze się ziści? :)

      Usuń
  17. Piękne słowa, i mogę potwierdzić,że bardzo prawdziwe...
    Przytulam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się zgadzamy :)
      To ja się wtulam :)

      Usuń
  18. Przez bloga można faktycznie kogoś poznać.

    OdpowiedzUsuń
  19. tulę i przytulam:** my już kopa lat się znamy blogowo :D teraz pozostaje czekać na to na żywo które mam nadzieję kiedyś się uda:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, Ziom! Toż to jesteś jedną z osób, które znam najdłużej i się nie wykruszyły. :)

      Usuń
    2. od 2007? 2008?:D bo już nawet nie pamiętam xd :D

      Usuń
    3. Jakoś tak, też nie pamiętam :D Szmat czasu xD

      Usuń
  20. Bardzo ładny post. Ja poznałam na żywo osobę z blogosfery i regularnie rozmawiamy przez telefon, od czasu do czasu spotykamy się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Oj wierzę, sama mam kilka takich znajomości :)

      Usuń
  21. "Bo jest paru ludzi, bo jest parę w życiu dobrych chwil, bo jest parę złudzeń, które warto mieć, by żyć" ;D
    I właśnie... jeśli ktoś mi mówi, że znajomości zawarte w internecie są chwilowe i nic nie warte, to aż mi się smutno robi, że czegoś takiego nie przeżył i nie przeżyje, bo przecież w to nie wierzy. Wiadomo, że fajnie mieć kogoś na miejscu, blok obok, no dobra, kilka kilometrów od nas, żeby pobył obok Ciebie, przytulił, ale rzadko kiedy zdarza się trafić na taką wspaniałą osobę tak blisko. Choć nie jest to nierealne. Ale powiem Ci, że często chwila wirtualnej rozmowy jest lepsza niż rozmowa twarzą w twarz z kimś, kto jest takim przyjacielem (albo niby-przyjacielem) gdzieś na miejscu. Chociaż przecież sama o tym wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam śpiewająco xD
      Ano właśnie... wydaje mi się, że tak... empatyczni ludzie gromadzą się między innymi właśnie na blogach i to dobre miejsce do szukania ich. Zgadza się... wiem o tym doskonale. Łapię się wielokrotnie na tym, że częściej rozmawiam z ludźmi z bloga, aniżeli z reala. ;)

      Usuń
    2. I prawidłowo xD
      Z jednej strony, to dobrze, że ma się kogoś, z kim się tak dobrze dogaduje, ale z drugiej trochę przykre, że trzeba szukać takiej osoby w internecie, a nie pośród kilku setek znajomych na miejscu, których się łapczywie później dodaje do znajomych na Facebooku...

      Usuń
    3. I widzisz... kilka takich właśnie przyjaźni się ziściło. I pojawia się tęsknota. Bo nieraz chciałoby się wpaść do siebie na kawę, a tu kawę można pić tylko przez skype'a.

      Usuń
    4. Widzę, wiem i znam to z doświadczenia... Ale ta radość, gdy się spotykacie raz na jakiś czas albo najpierw gdy czekacie, żeby się po raz pierwszy spotkać na żywo jest piękna :))

      Usuń
    5. Oj, zgadza się, to uczucie nie do opisania :D

      Usuń
  22. Czy mogę Twój cytat umieścić na swoim blogu? Jest wprost kwintesencją tego co uważam na ten temat. Ale ja nigdy nie ubrałabym tego tak pięknie w słowa.
    Cieszę się, że wiesz co się dzieje u Kordiana. Informuj mnie na bieżąco bo też się o niego martwię. Operacja się powiodła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak :) Będzie mi bardzo miło :)
      Tak, na szczęście :) Dziś właśnie dał znak życia :)

      Usuń
  23. Takie spotkanie to na pewno byłoby coś ciekawego, no ale.. marzenia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że gdyby się uprzeć, to może nawet by się udało :D

      Usuń
  24. Ach, Królik. Myślałam o nim trochę. Bez jakiegoś strachu, ale jednak z wyraźnym wnioskiem, że gdyby coś poszło nie tak, to świat byłby o wiele biedniejszy...
    Blogosfera to specyficzne środowisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specyficzne, ale bliskie sercu. Przynajmniej mojemu ;)

      Usuń
  25. Byłoby to bardzo ciekawe spotkanie:) A kto wie, może kiedyś uda się spełnić takie marzenie.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak zwykle pięknie napisane, aż boję się zabrzmieć dysonansem. Bloguję nieco dłużej i nie z własnej woli, bo już w latach 1994-95 dostałem (m.in. jako informatyk) polecenie zainstalowania internetu i strony www. dla firmy w której pracowałem. Być może dlatego mam bardziej wypaczone pojęcie o blogosferze. Ale generalnie masz rację, blogowy przyjaciel to coś pięknego, może nawet piękniejszego od przyjaciela w realu. Po tych prawie 20 latach surfowania w sieci wiem, że wirt, a real to prawie to samo. Prawie, bo tylko zasady poruszania są nieco inne. Emocje są jednak takie same, oczekiwanie na sms-y jest porównywalne z nagłą ciszą pojawiającą się na ulubionym blogu. Pożegnałęm już wiele osób na ich drodze do jeszcze lepszego wirtualnego świata, i poznałem wiele nowych fascynujących postaci. I myślę, że w sumie na tym to polega, nawet jeżeli prowadzi się (m.in.) blog polityczny.
    Pozdrawiam
    Anzai

    PS. Trafiłaś przypadkowo na mój blog fotograficzny (nieco rozpasany) więc tak na wszelki wypadek podaję ten główny: anzai.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję tak ogromnego stażu blogowego! Ja kręcę się po blogach niecałe 9 lat i myślę, że spokojnie mogę potwierdzić, że właśnie na tym to polega. Jedni przychodzą, inni odchodzą, ale część... zostaje na dłużej. I nawiązują się naprawdę wspaniałe przyjaźnie, co mogę potwierdzić nawet kilkakrotnie na swoim przykładzie. Więc właściwie dla takich znajomości czasy, w których żyjemy można śmiało nazwać błogosławieństwem ;)

      Dobrze więc, dziękuję za adres :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  27. Takie znajomości z blogosfery czasem zamieniają się w przyjaźnie w realnym świecie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku bardzo często tak się dzieje ^^

      Usuń
  28. Tak, bez wątpienia macie rację. Jako osoba dosyć mocno niepełnosprawna, często dopiero w sieci znajduję to, czego szukam w świecie realnym. Dziś wiem, że moje życie nie może ograniczać się tylko do blogosfery. Muszę nauczyć się przenosić te znajomości w świat realny, choć proste to nie jest, czasem warto zaryzykować, aby móc spojrzeć w lustro i powiedzieć samej sobie: "żyłam, jak chciałam"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to wszystko jest bardzo smutne, ale łapię się na tym, że w świecie realnym ludzie zakładają na twarze maski tak, jakby wstydzili się swoich uczuć. A czasem wystarczy tak po prostu odrobina empatii.
      Przytulam Cię mocno do serducha :*

      Usuń
  29. Na swój temat nie będę się wypowiadał, co? Ale jak widać już jestem i hm...tak serio, z całego serca ja przepraszam za to zamieszanie bo może nie moja wina ale jednak...no nie lubię, jak trzeba się o mnie martwić. Głupio mi.
    I wiesz co? Ty masz marzenie a ja...mam pomysł. Może szalony, ale od czego jestem, jak nie od szalonych pomysłów XD Może ci się spodoba, ale muszę to sobie wszystko ułożyć, wykrystalizować. I może to twoje ognisko gdzie choć część ludzi sobie siądzie i będzie piła wino da się zrobić :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej. A co do Twojego przepraszania, to napisałam Ci już u Ciebie, więc wiesz :)
      Nie trzeba tego lubić, Kordian. Ale wystarczy się cieszyć, że są ci, którzy się martwią, to lepsze, niż przepraszanie tak naprawdę.
      Wiedziałam, że jak wrócisz, to coś na ten temat powiesz :D Bo ja tak naprawdę wierzę, że to się da zrobić! Ba, ja to wiem :D Coś rozkminimy, mówię Ci :D

      Usuń
    2. Dobra dobra, ja kończę z przepraszaniem a ty z ryczeniem. Idzie? nie idzie, bo to część natury XD
      Ja już rozkminiłem, w sumie, tylko muszę podpytać Nataszę o jedną rzecz XD

      Usuń
  30. też martwiłam się o Kordiana, ale patrząc na wpis na górze już wiem, że wszystko dobrze, kamień spadł mi z serca!
    i w sumie! jestem za jego pomysłem tym z ogniskiem! i mimo, że do Poznania mam daleko, chętnie kiedyś bym tam wpadła by Was poznać, by móc z Wami porozmawiać!
    i wiesz, absurdalnie dziś męczyła mnie myśl, że ostatnio mam mało czasu, czasem chęci na bloga, myślałam, by zrobić sobie małą przerwę, ale stwierdziłam, że najpierw spróbuję uporać się choć trochę z zaległymi komentarzami i po przeczytaniu Twojego wpisu myślę, że chyba nie jestem gotowa na przerwę, owszem w przyszłym tygodniu wyjeżdżam, więc pewnie przez około półtora tygodnia mnie tu nie będzie, ale wrócę na bloga, na pewno wrócę!

    więc dobrze mnie rozumiesz, aż za dobrze, jednak duże miasta dają możliwości, a wielu młodych ludzi takich możliwości potrzebuje!

    ciężko byłoby chyba gdybyś nie próbowała znaleźć z nimi wspólnego języka, jeszcze trochę czasu z nimi spędzisz, a może akurat stwierdzisz, że mimo wszystko w tym tłumie dziwny osób, jest osoba godna uwagi i bliższego poznania? ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja właśnie dziś zaczęłam tego szukać w blogosferze, tej rozmowy z innymi, może lekkiego zrozumienia. I choć jeszcze nigdy do tej pory nie byłam na Twoim blogu, nigdy dotąd Cię nie czytałam - przytulam najmocniej jak potrafię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc witam Cię i również przytulam :)

      Usuń