Od paru dni chowania emocji w kieszeni, w końcu zamknęłam się w swoich czterech ścianach i pozwoliłam się sobie rozpłakać. I czułam, jak to wszystko tak po prostu ze mnie uchodzi, spływa po policzkach razem ze łzami. Potrzebowałam tego. Bardzo tego potrzebowałam, bo chowanie lęku za maską szczerego uśmiechu jest potwornie trudne. Te spacery z dziewczynami nad Rusałkę, długie rozmowy i żarty bardzo mi pomagały, ale każdy dźwięk przychodzącego sms'a przyprawiał mnie o mocniejsze bicie serca, przywoływał strach i złe myśli, które próbowały zabić nadzieję szepcząc do ucha, że może właśnie stało się coś złego.
Niemądre myśli, złe demony, które próbowały zasiać zamęt.
Nie wolno tracić nadziei. Nie wolno przestać wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
Bo przecież będzie.
I kiedy tak pozwalałam łzom oczyszczać moją duszę ze wszystkich lęków, pomyślałam sobie o Was, kochani blogowi Przyjaciele. Bo cały ten strach, który się skumulował dotyczył jednego z nas - naszego Kordiana, który póki co jest strasznym śpiochem po operacji - kima już trzecią dobę. Ale obudzi się przecież, musi. Pomyślałam sobie, że nie pierwszy raz przekonuję się na własnej skórze, jak silne są te nasze blogowe więzi, tylko po raz pierwszy towarzyszy mi strach. Zazwyczaj zastępowała go tęsknota. W tej mojej blogowej wędrówce z wieloma osobami udało mi się spotkać i w większości przypadków nawiązały się naprawdę wspaniałe przyjaźnie, ciągnące się na kilkaset kilometrów nieraz. Trochę bolą znajomości, które gdzieś tam się rozpłynęły, ale ci ludzie, długie rozmowy z nimi pozostają w moim sercu cały czas.
- Bo widzisz, to zupełnie inne poznanie człowieka, niż w rzeczywistości - mówiłam do Agi, mojej dobrej koleżanki z roku, kiedy opowiadałam jej o blogowej społeczności. - Tutaj poznaje się kogoś od strony, której wielu z nas nie potrafi pokazać w realnym świecie. Tu poznaje się człowieka po duszy i jeśli nie wie się, jak ta osoba wygląda, to właśnie tę duszę sobie wyobrażasz.
Widzieć duszę drugiej istoty, nie niedoskonałości cielesne, na które zwraca się czasem mimowolnie uwagę w pierwszej kolejności podczas poznawania człowieka. Tutaj to się nie liczy. My oczyma wyobraźni widzimy swoje dusze, czy to nie piękne?
Myślałam sobie o Was, kiedy rozrywał mnie przez moment ten bezsilny, choć oczyszczający płacz. O Was wszystkich. Bo mi tak przyszło do głowy, że chciałabym tak po prostu móc Was wszystkich przytulić do serca, każdego z osobna.
I pomyślałam sobie o czymś, co być może nigdy się nie ziści, ale marzyć zawsze przecież wolno, prawda? Wyobraźcie sobie, jak pięknie by było, gdybyśmy mogli spotkać się w jednej czasoprzestrzeni. Gdyby każde z nas mogło się nawzajem przytulić. Większość z nas widziałaby się pierwszy raz na oczy, a tak naprawdę wiedziałaby o sobie tak wiele... Bo w oczach każdego z nas odbijałyby się nasze dusze, które przecież już tak dobrze znamy. Znamy lepiej, niż niejeden przyjaciel, którego mianem określamy osoby znajdujące się w naszym najbliższym otoczeniu.
I wyobraziłam sobie, jak wszyscy pijemy razem wino przy ognisku, jak większość mówi do siebie po blogowych pseudonimach, bo nie może przyzwyczaić się do imienia. Jak wymieniamy się opowieściami, które przecież każdy z nas ma na zapas w rękawie. Jak gramy na gitarach, śpiewamy i nie musimy wstydzić się swoich niedoskonałości i wad, bo przecież wciąż liczą się nasze dusze, które tak dobrze znamy.
Byłoby pięknie, prawda?
Dlatego czasem dobrze jest pogdybać. Dlatego czasem gdybanie maluje uśmiech na twarzy. Zupełnie tak, jak namalowało teraz, chociaż uśmiecham się wciąż przez łzy.
Dlatego czasem dobrze jest pogdybać. Dlatego czasem gdybanie maluje uśmiech na twarzy. Zupełnie tak, jak namalowało teraz, chociaż uśmiecham się wciąż przez łzy.
Powiem szczerze, że myślałam, że przez te osiem i pół roku, gdy pojawiam się w blogosferze, blog dał mi już wszystko, co miał do zaoferowania. Dziś wiem, że się myliłam. Kiedy wracałam po dłuższej przerwie, nie spodziewałam się, że spotkam tak wspaniałych ludzi, z którymi można dzielić radości i smutki.
Dziękuję, że jesteście.
Tak, zdecydowanie chciałabym Was wszystkich dziś przytulić.
Moi kochani, blogowi Przyjaciele.
"Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom.
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto,
W środku wielki stół, na nim świeży chleb,
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim.
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto,
W środku wielki stół, na nim świeży chleb,
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim.
Dobrze byłoby przy tym stole siąść,
Zamiast błąkać się po świecie, razem sobie żyć.
Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom
I zaprosić was do siebie, razem z wami być..."
Ojej, z tymi smsami mam tak samo teraz...
OdpowiedzUsuńCzyli się rozumiemy, jak nikt w tej chwili... na szczęście Ida grzecznie pisze co i jak...
UsuńI na szczęście już wrócił :)
UsuńAle na dniach znalazłam ten cytat: "Mocno zaciskam oczy i usiłuję nawiązać z nim kontakt na odległość wielu setek kilometrów, przesłać mu myśli, dać mu znać, że nie jest sam, choć tak naprawdę jest i może liczyć tylko na siebie. Nie zdołam mu pomóc"
No całe szczęście :)
UsuńMusiał poradzić sobie z tym sam. Ale pisał, że trochę "pozwiedzał", więc pewnie ma nam co opowiadać :P
No i poradził :) Ta, on zawsze ma co opowiadać :D Mam wrażenie, że po wizycie w kiblu miałby co opowiadać, bo po drodze koty znowu próbowałyby go zabić czy coś xD
UsuńHahahaha xD Bardzo możliwe :D Żeby tylko koty xD
UsuńChyba wolę nie wiedzieć co jeszcze mogłoby czyhać na jego życie w kiblu... xD
UsuńZasadniczo, moje drogie, mam parę kiblowych historii, dotyczących m.in wyważania drzwi przez cudzy seks bądź katastrof ze szkoły. Ale obecnie mogę opowiedzieć wam tylko o tym, jak wyjmuje się cewnik albo jaki mogę być z siebie dumny sikając do kaczki i nic nie rozlewając, ale wątpię, żeby to było ekscytujące XD
UsuńHahaha, Królik, you made my day xD
UsuńZawsze do usług XD
UsuńCieszy mnie to xD
UsuńHahaha no nie mówiłam?! xD Już mnie nic nie zdziwi xD
Usuńoj Asiczku kochany :)
OdpowiedzUsuńto co jesteś w listopadzie w Krakowie?:D
A będę :D
Usuńto może spotkanko jakieś krótkie się uda? :)
UsuńJestem na tak! :)
UsuńKochana to my dziś bardzo mocno Cię przytulamy!!! Z całych sił!! :*
OdpowiedzUsuńTo ja się wtulam :*
UsuńJa też chciałabym spotakć wszysktich, których udało mi się poznać w blogosferze i z którymi mam już jakiś dłuższy kontakt.
OdpowiedzUsuńCóż, może kiedyś uda Ci się spotkać chociaż z kimś? :)
UsuńJa się również przekonałam do tego, że na blogowych przyjaciół można liczyć bardziej niż na najbliższą rodzinę czy przyjaciół z tak zwanej szkolnej ławki. Czas może pozwoli Ci poznać "przyjaciół" z blogosfery ;) Musisz być dobrej myśli. Trzymaj się, mocno przytulam:*
OdpowiedzUsuńJuż poznałam naprawdę wiele osób i nie zamierzam poprzestać.
Usuń:*
Ojej, ale mi się ciepło zrobiło na duszy.
OdpowiedzUsuńHmm, to chyba dobrze ;)
Usuńbardzo dobrze! ^^ dziękuję
Usuńnie ma za co - służę pomocą :D
UsuńKochana to ja przytulam Cię mocno i masz racje, że fajnie byłoby się tak spotkać :)
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś jeszcze nam się uda, kto wie? :)
UsuńWszystko jest możliwe :)
UsuńPewnie :)
Usuńja Cię wirtualnie mega przytulam i mam nadzieję, że Kordian napisze u siebie szybciej niż myślimy ;) ;*
OdpowiedzUsuńTo ja się wtulam :)
UsuńTeż mam taką nadzieję...
:) :*:*
Usuń:* :)
UsuńAż się wzruszyłam, jak to czytałam, Asiu... aż mi słów brakuje :) Blogowi przyjaciele to naprawdę wielki skarb, nie każdy potrafi to zrozumieć i docenić, ale co nasze, to nasze :) cudownie by było spotkać się ze wszystkimi w jednym miejscu, jestem pewna, że byłoby wspaniale :)
OdpowiedzUsuńI dobrze jest czasem zamknąć się w pokoju i porządnie wyryczeć, wyrzucenie emocji to istne katharsis, pomaga bardziej niż niejeden psychoterapeuta ^^ :*
a co do Kordiana, to Ty wiesz :* wiara czyni cuda! :*
No kto, jak kto, ale my doskonale wiemy, jaka to jest magia :) Ja sobie tak wspominałam, jak Aga do nas przyjechała, jak byłam u Ciebie, albo jak spotkałyśmy się z Sabiną i Olą w Krakowie... zawsze mnie jakoś tak te wspomnienia podnoszą na duchu, wiesz?
UsuńDla mnie to ostatnio najlepszy sposób na smutki. Tym bardziej, że ostatnio prawie non stop jestem wśród ludzi i po prostu nie mogę pozwolić sobie na płacz. I w ogóle zauważyłam dziwną, jak na mnie zależnośc. Bo dawniej, kiedy było mi źle, w pierwszej kolejności szukałam pomocy w rozmowie z innymi. Głównie dlatego też te parę lat temu, założyłam bloga... A dziś wolę najpierw zamknąć się w sobie, porozmawiać sama ze sobą, przemyśleć pewne sprawy, a dopiero potem zapytać kogoś, co o tym myśli. To chyba dobry sposób.
Wiem, dlatego wciąż wierzę :)
To ja dołączam się do przytulania. :) Też uważam, że takie spotkanie byłoby fajnym przeżyciem, niestety jest raczej niemożliwe... Ale marzenia warto mieć. W końcu kto wie, co się wydarzy? :)
OdpowiedzUsuńTo ja się wtulam... Masz rację, to niestety niemożliwe :( Ale z drugiej strony... organizuje się zloty nieraz. Może nie wszyscy, ale chociaż część by się na takim zlocie pojawiła. A tak swoją drogą... ja nawiązując jakąkolwiek znajomość blogową mam nadzieję na to, że rozkręci się tak, by pewnego dnia ziściła się w rzeczywistości :)
UsuńJa dopiero od niedawna zaczęłam zżywać się bardziej z blogową społecznością. Wcześniej raczej nie myślałam o spotkaniach "w realu". Co do zlotów, nigdy na żadnym nie byłam. Także daj znać, kiedy ktoś wpadnie na taki pomysł. :)
UsuńJak się czegoś dowiem, to czemu nie ^^ A może we własnym zakresie sobie kiedyś coś zorganizujemy :D
UsuńTeż cały czas zjadają mnie myśli o Kordianie i ta nadzieja, że już niedługo znów się odezwie.
OdpowiedzUsuńJak to ślicznie opisałaś. Na prawdę byłoby cudownie gdyby ta Twoja wizja wszystkich przy wielkim ognisku się ziściła. Nawet nie wiesz jak mi się ciepło na sercu zrobiło. <3 Chyba rozmarzyłam się razem z Tobą.
Przytulam Cię wirtualnie, najmocniej jak potrafię! :*
Odezwie się, odezwie. Musi...
UsuńBo to byłoby piękne, prawda? Ludzie, którzy w większości widzą się na oczy pierwszy raz, są tak naprawdę dobrymi kumplami :)
Dzięki :* Może i realnie będziesz mogła mnie niedługo przytulić :) Coś mi się widzi, że mijamy się w tramwajach ^^
Tak, to jest w blogowaniu najpiękniejsze. :) Nie liczy się to, jak wyglądamy, ale to co skrywamy w środku. <3
UsuńHaha, a wiesz, może czasem tak być. :D
I to nieraz wydawało się zabawne, w takich spotkaniach w realu, kiedy widziałam kogos pierwszy raz na oczy tak naprawdę, a wiedziałam o nim prawie wszystko, jak najlepszy przyjaciel :)
UsuńPewnie :D A może któraś z nas wybierze się na drugą stronę Warty na piwko :D
W ogóle rozmawiałam dzisiaj z P. i tak sobie myślimy o mieszkaniu i wpadliśmy na pomysł zamieszkania w Poznaniu właśnie :)
No ja niestety jeszcze tego nie doświadczyłam, ale mam nadzieję, że kiedyś to przeżyję. :)
UsuńJa akurat przekraczam Wartę każdego dnia jadąc na uczelnię, więc wiesz. :D
No popatrz, nie dziwię się, bo Poznań jest fajnym miastem. Chyba sama chciałabym w nim zostać na dłużej (żeby nie pisać, na stałe).
Wszystko przed Tobą :)
UsuńA to nie, ja wysiadam nawet nie na głównym, tylko na Woli, przed Ogrodami, a na Ogrodach mam zajęcia, więc tylko w tym fyrtlu siedzę :P
Ano jest fajny, a ja się jakoś tak do niego przyzwyczaiłam. No i mam tu mnóstwo znajomych, bo tu u siebie, we Wronkach to coraz mniej.
No fakt. :) Aaaa... No ja mam uczelnię w centrum także nie można mnie oskarżyć o ciągłe siedzenie "po złej stronie rzeki" - jak to Kordian pisał. :P
UsuńOgólnie wyczytałam niżej, że dał znak życia. Wszystko z Nim dobrze? :)
Ja tu u siebie mam tylko jedną przyjaciółkę, z którą się regularnie spotykam - nikogo więcej. ;/
Haha :D
UsuńGdzie się uczysz? ;>
Ano dał, nawet wyżej jest jego komentarz, zobacz :D Już tu sieje zamęt XD Tak więc i ja mogę potwierdzić, że wszystko z nim dobrze, powolutku wraca do siebie :)
To trochę smutne... ja mam Patryka i nieraz nawet nie mamy z kim wyjść na piwo :(
WSB. :) Samo centrum.
UsuńSzukałam, szukałam i znalazłam. Po czym padłam ze śmiechu. :D Widać, że humor dopisuję, więc wszystko w porządku. :D
Znam ten ból, ale najważniejsze, że macie siebie. ;) Piwko we dwójkę też jest całkiem spoko. :D
Ano to faktycznie samo centrum :) W ogóle ja się muszę wybrać po PEKĘ, bo przy wypełnianiu wniosku zaznaczyłam sobie, że chcę odebrać na Dębcu, bo koleżanka mi mówiła że tam najmniejsze kolejki. A dwa dni temu się dowiedziałam, że tam ponoć nic nie dojeżdża kurde :D
UsuńTeż padłam ze śmiechu, jak to na rano zobaczyłam :P Ano dopisuje, dopisuje :) Dzięki temu szybciej dojdzie do siebie :)
Pewnie, że jest całkiem spoko :) Tylko, że ja czasem muszę do ludzi... no muszę :)
faktycznie przez bloga poznaje sie czlowieka jego mysli jego emocje sytuacje widziane jego oczami i wszystko to czego sie nie widzi w czlowieku bo przez bloga sie czlowiek otwiera i moze wypuscic z siebie te emocje ktorych czasem nie moze pokazac :)
OdpowiedzUsuńnooo i tez wiele fajnych osob mozna przez bloga poznac jak i blog to fajne hobby :)
Właśnie. A może trochę szkoda, że w realu jakoś tak ciężko okazać nam te emocje. O ile bardziej wartościowymi ludźmi byśmy byli...
Usuńjuż drugi raz płaczę wzruszenia :* cieszę się, Cię poznałam :* i masz rację tutaj najpierw poznaje się dusze i to co skrywamy w sobie :)
OdpowiedzUsuńChusteczkę? :* Też się cieszę Siostrzyczko :* I mam nadzieję, że będzie nam dane jeszcze się spotkać :)
UsuńAsik, każdy potrzebuje takiego dnia...aby się wypłakać. Przytulam Cię mocno!
OdpowiedzUsuńWiem, wiem... dlatego nie oszczędzałam łez. Dzięki :*
UsuńTy to potrafisz wzruszać..
OdpowiedzUsuńPiękny wpis..
Dobrze by było móc zrobić to, co wydaje nam się niemożliwe..
A więzi z blogerami rzeczywiście czasami są bardzo silne..
:)
UsuńSą, są... nieraz łapałam się na tym, że rozmawiam z kimś z bloga przez gg długimi godzinami. I to o wszystkim... W przeciwieństwie do znajomych z reala.
Dwie blogowe znajomości przeszły do reala i okazały się najtrwalsze ze wszystkich zapoczątkowanych w internecie. W tej sferze panuje magia, którą cudownie ubrałaś w słowa.
OdpowiedzUsuńCałuję :*
U mnie też kilka takich znajomości przeszło do reala i okazało się, że takie spotkanie tylko umacnia. Tylko nieraz trochę ciężka bywa odległość, która dzieli...
Usuń:*
No właśnie, wirtualne uściski nie zawsze wystarczają i serce aż ściska potrzeba kontaktu, ale... ważne, że są :)
UsuńWażne, że są:) A kto wie, może wiele takich blogowych znajomości jeszcze się ziści? :)
UsuńPiękne słowa, i mogę potwierdzić,że bardzo prawdziwe...
OdpowiedzUsuńPrzytulam mocno :)
Cieszę się, że się zgadzamy :)
UsuńTo ja się wtulam :)
Przez bloga można faktycznie kogoś poznać.
OdpowiedzUsuńNo fakt :D
UsuńJa poznałam dwie osoby w realu z bloga ;)
UsuńJestem ciekawa, czy je znam ^^
UsuńNie sądzę.
UsuńNo to peszek xD
Usuńtulę i przytulam:** my już kopa lat się znamy blogowo :D teraz pozostaje czekać na to na żywo które mam nadzieję kiedyś się uda:))
OdpowiedzUsuńAno, Ziom! Toż to jesteś jedną z osób, które znam najdłużej i się nie wykruszyły. :)
Usuńod 2007? 2008?:D bo już nawet nie pamiętam xd :D
UsuńJakoś tak, też nie pamiętam :D Szmat czasu xD
UsuńBardzo ładny post. Ja poznałam na żywo osobę z blogosfery i regularnie rozmawiamy przez telefon, od czasu do czasu spotykamy się:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Oj wierzę, sama mam kilka takich znajomości :)
Usuń"Bo jest paru ludzi, bo jest parę w życiu dobrych chwil, bo jest parę złudzeń, które warto mieć, by żyć" ;D
OdpowiedzUsuńI właśnie... jeśli ktoś mi mówi, że znajomości zawarte w internecie są chwilowe i nic nie warte, to aż mi się smutno robi, że czegoś takiego nie przeżył i nie przeżyje, bo przecież w to nie wierzy. Wiadomo, że fajnie mieć kogoś na miejscu, blok obok, no dobra, kilka kilometrów od nas, żeby pobył obok Ciebie, przytulił, ale rzadko kiedy zdarza się trafić na taką wspaniałą osobę tak blisko. Choć nie jest to nierealne. Ale powiem Ci, że często chwila wirtualnej rozmowy jest lepsza niż rozmowa twarzą w twarz z kimś, kto jest takim przyjacielem (albo niby-przyjacielem) gdzieś na miejscu. Chociaż przecież sama o tym wiesz :)
Przeczytałam śpiewająco xD
UsuńAno właśnie... wydaje mi się, że tak... empatyczni ludzie gromadzą się między innymi właśnie na blogach i to dobre miejsce do szukania ich. Zgadza się... wiem o tym doskonale. Łapię się wielokrotnie na tym, że częściej rozmawiam z ludźmi z bloga, aniżeli z reala. ;)
I prawidłowo xD
UsuńZ jednej strony, to dobrze, że ma się kogoś, z kim się tak dobrze dogaduje, ale z drugiej trochę przykre, że trzeba szukać takiej osoby w internecie, a nie pośród kilku setek znajomych na miejscu, których się łapczywie później dodaje do znajomych na Facebooku...
I widzisz... kilka takich właśnie przyjaźni się ziściło. I pojawia się tęsknota. Bo nieraz chciałoby się wpaść do siebie na kawę, a tu kawę można pić tylko przez skype'a.
UsuńWidzę, wiem i znam to z doświadczenia... Ale ta radość, gdy się spotykacie raz na jakiś czas albo najpierw gdy czekacie, żeby się po raz pierwszy spotkać na żywo jest piękna :))
UsuńOj, zgadza się, to uczucie nie do opisania :D
UsuńCzy mogę Twój cytat umieścić na swoim blogu? Jest wprost kwintesencją tego co uważam na ten temat. Ale ja nigdy nie ubrałabym tego tak pięknie w słowa.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wiesz co się dzieje u Kordiana. Informuj mnie na bieżąco bo też się o niego martwię. Operacja się powiodła?
Pewnie, że tak :) Będzie mi bardzo miło :)
UsuńTak, na szczęście :) Dziś właśnie dał znak życia :)
Takie spotkanie to na pewno byłoby coś ciekawego, no ale.. marzenia..
OdpowiedzUsuńJa myślę, że gdyby się uprzeć, to może nawet by się udało :D
UsuńAch, Królik. Myślałam o nim trochę. Bez jakiegoś strachu, ale jednak z wyraźnym wnioskiem, że gdyby coś poszło nie tak, to świat byłby o wiele biedniejszy...
OdpowiedzUsuńBlogosfera to specyficzne środowisko.
Specyficzne, ale bliskie sercu. Przynajmniej mojemu ;)
UsuńByłoby to bardzo ciekawe spotkanie:) A kto wie, może kiedyś uda się spełnić takie marzenie.
OdpowiedzUsuńWszystko się może zdarzyć :)
UsuńJak zwykle pięknie napisane, aż boję się zabrzmieć dysonansem. Bloguję nieco dłużej i nie z własnej woli, bo już w latach 1994-95 dostałem (m.in. jako informatyk) polecenie zainstalowania internetu i strony www. dla firmy w której pracowałem. Być może dlatego mam bardziej wypaczone pojęcie o blogosferze. Ale generalnie masz rację, blogowy przyjaciel to coś pięknego, może nawet piękniejszego od przyjaciela w realu. Po tych prawie 20 latach surfowania w sieci wiem, że wirt, a real to prawie to samo. Prawie, bo tylko zasady poruszania są nieco inne. Emocje są jednak takie same, oczekiwanie na sms-y jest porównywalne z nagłą ciszą pojawiającą się na ulubionym blogu. Pożegnałęm już wiele osób na ich drodze do jeszcze lepszego wirtualnego świata, i poznałem wiele nowych fascynujących postaci. I myślę, że w sumie na tym to polega, nawet jeżeli prowadzi się (m.in.) blog polityczny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Anzai
PS. Trafiłaś przypadkowo na mój blog fotograficzny (nieco rozpasany) więc tak na wszelki wypadek podaję ten główny: anzai.blog.onet.pl
W takim razie gratuluję tak ogromnego stażu blogowego! Ja kręcę się po blogach niecałe 9 lat i myślę, że spokojnie mogę potwierdzić, że właśnie na tym to polega. Jedni przychodzą, inni odchodzą, ale część... zostaje na dłużej. I nawiązują się naprawdę wspaniałe przyjaźnie, co mogę potwierdzić nawet kilkakrotnie na swoim przykładzie. Więc właściwie dla takich znajomości czasy, w których żyjemy można śmiało nazwać błogosławieństwem ;)
UsuńDobrze więc, dziękuję za adres :)
Pozdrawiam :)
Takie znajomości z blogosfery czasem zamieniają się w przyjaźnie w realnym świecie. :-)
OdpowiedzUsuńW moim przypadku bardzo często tak się dzieje ^^
UsuńTak, bez wątpienia macie rację. Jako osoba dosyć mocno niepełnosprawna, często dopiero w sieci znajduję to, czego szukam w świecie realnym. Dziś wiem, że moje życie nie może ograniczać się tylko do blogosfery. Muszę nauczyć się przenosić te znajomości w świat realny, choć proste to nie jest, czasem warto zaryzykować, aby móc spojrzeć w lustro i powiedzieć samej sobie: "żyłam, jak chciałam"
OdpowiedzUsuńWiesz, to wszystko jest bardzo smutne, ale łapię się na tym, że w świecie realnym ludzie zakładają na twarze maski tak, jakby wstydzili się swoich uczuć. A czasem wystarczy tak po prostu odrobina empatii.
UsuńPrzytulam Cię mocno do serducha :*
Na swój temat nie będę się wypowiadał, co? Ale jak widać już jestem i hm...tak serio, z całego serca ja przepraszam za to zamieszanie bo może nie moja wina ale jednak...no nie lubię, jak trzeba się o mnie martwić. Głupio mi.
OdpowiedzUsuńI wiesz co? Ty masz marzenie a ja...mam pomysł. Może szalony, ale od czego jestem, jak nie od szalonych pomysłów XD Może ci się spodoba, ale muszę to sobie wszystko ułożyć, wykrystalizować. I może to twoje ognisko gdzie choć część ludzi sobie siądzie i będzie piła wino da się zrobić :>
Okej. A co do Twojego przepraszania, to napisałam Ci już u Ciebie, więc wiesz :)
UsuńNie trzeba tego lubić, Kordian. Ale wystarczy się cieszyć, że są ci, którzy się martwią, to lepsze, niż przepraszanie tak naprawdę.
Wiedziałam, że jak wrócisz, to coś na ten temat powiesz :D Bo ja tak naprawdę wierzę, że to się da zrobić! Ba, ja to wiem :D Coś rozkminimy, mówię Ci :D
Dobra dobra, ja kończę z przepraszaniem a ty z ryczeniem. Idzie? nie idzie, bo to część natury XD
UsuńJa już rozkminiłem, w sumie, tylko muszę podpytać Nataszę o jedną rzecz XD
też martwiłam się o Kordiana, ale patrząc na wpis na górze już wiem, że wszystko dobrze, kamień spadł mi z serca!
OdpowiedzUsuńi w sumie! jestem za jego pomysłem tym z ogniskiem! i mimo, że do Poznania mam daleko, chętnie kiedyś bym tam wpadła by Was poznać, by móc z Wami porozmawiać!
i wiesz, absurdalnie dziś męczyła mnie myśl, że ostatnio mam mało czasu, czasem chęci na bloga, myślałam, by zrobić sobie małą przerwę, ale stwierdziłam, że najpierw spróbuję uporać się choć trochę z zaległymi komentarzami i po przeczytaniu Twojego wpisu myślę, że chyba nie jestem gotowa na przerwę, owszem w przyszłym tygodniu wyjeżdżam, więc pewnie przez około półtora tygodnia mnie tu nie będzie, ale wrócę na bloga, na pewno wrócę!
więc dobrze mnie rozumiesz, aż za dobrze, jednak duże miasta dają możliwości, a wielu młodych ludzi takich możliwości potrzebuje!
ciężko byłoby chyba gdybyś nie próbowała znaleźć z nimi wspólnego języka, jeszcze trochę czasu z nimi spędzisz, a może akurat stwierdzisz, że mimo wszystko w tym tłumie dziwny osób, jest osoba godna uwagi i bliższego poznania? ;)
Ja właśnie dziś zaczęłam tego szukać w blogosferze, tej rozmowy z innymi, może lekkiego zrozumienia. I choć jeszcze nigdy do tej pory nie byłam na Twoim blogu, nigdy dotąd Cię nie czytałam - przytulam najmocniej jak potrafię!
OdpowiedzUsuńWięc witam Cię i również przytulam :)
Usuń