wtorek, 24 czerwca 2014

O moich małych zwycięstwach

Siedziałam dziś na ławce przed moim wydziałem i przeglądałam notatki przed ostatnim, najtrudniejszym egzaminem z Kształtowania Krajobrazu Miasta. Właściwie, mogłam zapisać się na przyszłotygodniowy termin, ale gdy przyszło mi wybierać, wybrałam własnie dwudziesty czwarty czerwca. Dziadek miałby dziś imieniny. Przeczuwałam, że jako mój Anioł mi pomoże, a gdy przyśnił mi się dzisiejszej, prawie bezsennej nocy, byłam już tego właściwie pewna. 
Próbowałam sobie jeszcze raz przypomnieć nazwy pałaców we Florencji i strukturę przestrzenną Paryża i nagle usłyszałam nad sobą znajomy głos.
- Cześć Asik, zapalisz?
To była Marta. Jak prawie zawsze się śmiała i zakładała, że z naszej dwójki to ja jestem kujonem, który twierdzi, że nic nie umie. 
- Przecież wiesz, że nie palę! - zaśmiałam się, czując jednocześnie, jak rośnie we mnie poczucie dumy z samej siebie.
- Nadal? Ile wytrzymujesz? 
Jak zwykle nie mogła się jakoś skupić na odpaleniu papierosa.
- Dwudziesty czwarty dzień.

Mój Patryk mówi, że to pikuś i że wcale jeszcze palenia nie rzuciłam, ale doskonale znam jego intencje. Im bardziej usiłuje mnie wkurzyć takim gadaniem, tym bardziej ja chcę mu udowodnić, że się myli. Tylko ktoś, kto palił (a on rzucił palenie pół roku temu) zrozumie, dlaczego nie chce się znów sięgać po papierosa. Nawet jeden, niewinny może się okazać powrotem do zgubnego nałogu. Powiedziałam sobie jednak wyraźnie: Wytrzymałaś, gdy częstowali cię na weselu i w pracy. Odmówilaś, gdy stałe grono przyjaciół-palaczy proponowało papierosa, który smakuje najlepiej - do piwa. Odzwyczaiłaś się palić przed przyjazdem pociągu i dreptając z dworca na przystanek. Wytrzymasz też dzisiaj, przed egzaminem obszerniejszym i bardziej stresującym od obrony inżyniera. 

- Hej, jest za pięć dziewiąta - zauważyłam, jako bierny palacz LM'ów mentolowych. - Musimy iść.

Gdy Marta pospiesznie gasiła papierosa, poczułam, jak coś przewraca mi się w żołądku. Poczułam, że dawno nie byłam w tak niekomfortowym miejscu i czasie. 


Gdy poszłam pod katedrę, zobaczyłam standardowy obrazek: grupka panikujących ludzi, powtarzających ostatnie zagadnienia, niektórzy ze łzami w oczach. - Boże, idzie rzeź niewiniątek. - serio, przez moment wybuchłam głośnym śmiechem. Odłożyłam notatki.

Opuść ramiona. 
Wtedy poczujesz, jaka byłaś spięta. 
Nie zapominaj, jak się oddycha. 
Nie masz już zaszlamionych smolistymi substancjami płuc, 
więc oddychaj najgłębiej, jak możesz.
Rób przerwy między oddechami. 
Potrafiłaś karmić swoje płuca dymem, 
teraz naucz się karmić je tlenem. 
Śmiej się. 
Nic nie rozluźnia tak, jak śmiech.

Śmiech śmiechem, ale doskonale rozumiałam panikujących. Pamiętam egzamin u tej samej prowadzącej, sprzed trzech lat. Jedna para odpytywana godzinę, częś oblewała mimo swej wiedzy, bo nie trafiła w to, co prowadząca chciała usłyszeć. I ja dołączyłam wtedy do grona należącego do kampani wrześniowej, po tygodniu ciężkiej nauki i dziewięciu godzinach czekania pod salą na swoją kolej.

Nienawidziłam jej wtedy, nie mówiłam jej "dzień dobry" i złorzeczyłam jej. Nie rozumiałam, że cała nienawiść siedzi tylko i wyłącznie w mojej głowie i nie zaszkodzi nikomu innemu, niż mi.

Pod koniec maja mieliśmy wyjazd terenowy do Łodzi, też z tą samą prowadzącą, na którym zdarzyło mi się zesłabnąć. Poznałam ją wtedy z zupełnie innej strony. Zobaczyłam, że potrafi się całkiem często uśmiechać, troszczyć i że zwyczajnie, po ludzku potrafi być człowiekiem. A jako że jednym z moich postanowień noworocznych było wyzbycie się nienawiści, postanowiłam przynajmniej spróbować ją polubić.

Pogrążając się w całkiem pozytywnych myślach, zupełnie odmiennie od reszty grupy, poczułam dłoń na swoim ramieniu.
- Pani Joanno, gdyby była pani uprzejma sprawdzić, czy sala konsultacyjna jest wolna, żebyśmy mogli rozpocząć egzamin... Ja za chwilę do państwa przyjdę.
To była prowadząca. Poczułam, jak moje pozytywne odczucia pozwalają mi patrzeć na nią, jak na człowieka, nie jak reszcie grupy - jak na potwora.
Pytała nas w większych grupach. Udało mi się wejść na salę w pierwszej kolejności. Gdy prowadząca zaznaczała nasze nazwiska na swojej karcie, a my oczekiwaliśmy na pytania, jak na skazanie, paradoksalnie poczułam, jak opuszcza mnie stres. Jakiś czas temu pisałam Wam, że mam z nim ogromny problem. I, serio, poczułam się dziwnie, siedząc sobie spokojnie i obserwując w ciszy spacerującą po ścianie muchę, podczas, gdy z dziewczyn na sąsiednich krzesłach dosłownie parowały emocje. 

Zadała mi pytanie. Pytanie, którego najbardziej nie chciałam dostać. Pytanie o tę cholerną Florencję. Miałam odwagę poprosić o kartkę, długopis i pięć minut. Wypisałam najważniejsze rzeczy. Powiedziałam, co miałam do powiedzenia. Nie było to wiele, ale cały czas naprowadzała mnie na prawidłowy trop. Pozostałą trójkę zresztą też, ale... dziewczyny stwierdziły, że wcale nie można było tego nazwać naprowadzaniem, a zamiast tego powtarzały, że  "ona taka głupia, ona tak gmatwa i nie wiadomo o co jej chodzi!". Na Boga, ona jest historykiem sztuki, każdy artysta ma coś z deklem a nasz, poniekąd artystyczny kierunek, powinien to od dawna uświadomić. 
Po godzinie maglowania, prowadząca uznała, że z całej czwórki zdaję ja i jeszcze jedna dziewczyna. Z pozostałą dwójką chciała zobaczyć się we wrześniu.
Nie wiem, co we mnie wstąpiło.
- Ale... ale pani doktor... te dziewczyny wiedziały więcej ode mnie. Proszę dać im szansę. Proszę spróbować zadać im po jeszcze jednym pytaniu. Gwarantuję, że odpowiedzą.
Ty pierdolona matko Tereso - usłyszałam głos w mej głowie.
- Pani podważa moją decyzję, tak?
- Nie, pani doktor - brnęłam dalej. - Po prostu myśląc głośno uważam, że dziewczyny powinny dostać jeszcze jedną szansę.
Widziałam, jak przewraca oczami, ale widziałam też, że wcale nie jest złośliwym człowiekiem. Kiedy człowiek wyzbywa się nienawiści, wyzbywa się pewnej bariery, która pozwala przejrzeć duszę innych. 
- No dobrze... Proszę zatem opowiedzieć o mieście przemysłowym i o... urbanizacji w XX wieku na przykłądzie wybranego miasta europejskiego.
Uśmiechnęłam się do niej. Wiedziałam, że sobie poradzą, bo to były banalne pytania. Mało mnie obchodził fakt, że i ja dostałam dodatkowe pytanie, na które ni w kij ni w oko odpowiedzieć nie potrafiłam i o mało mnie to nie pogrążyło. W pewnym moemencie zaczęłam razem z Agnieszką rysować na jednej kartce plan miasta przemysłowego Garniera, a egzamin nabierał coraz bardziej grupowego charakteru.
Minęły dwie godziny. Dupsko mi już cierpło na krześle.
- Ja mam nadzieję, że te opowiadane przez panie głupoty to naprawdę stres - powiedziała prowadząca. - Ale proszę mi wierzyć, ja też się stresuję. Macie panie te trójki. Proszę zabrać indeksy i już stąd iść, bo naprawdę, mam ważniejsze problemy na głowie. Kto to widział, mówić, że Carcassone miało słabe mury... No już, idźcie.
Widziałam, że uśmiecha się pod nosem. Nie zdążyłam domknąć drzwi, a już poczułam, jak ściskają mnie dziewczyny.
- Ty pierdolona matko Tereso! Niewiele brakowało a sama byś się pogrążyła!

*   *   *
Bądź, co bądź, zaczęłam wakacje w pięknym stylu. Najgorszy egzamin zdany, sesja pozamiatana bez kampani wrześniowej, a przede mną wizja wizyty u lekarza. Tak, poszłam po rozum do głowy, postanowiłam o siebie zadbać. Nawet dla pewności po rozmowie z Selinze zrobiłam test ciążowy, który jednak potwierdził moje odczucia - tak naprawdę nic się ostatnio nie mogło wydarzyć. Ale jednak zawsze lepiej się upewnić. 
A poza dbaniem o zdrowie?
W końcu posprzątam pokój, zacznę odliczać dni do koncertu ukochanego PJ i wyjazdu nad nasze polskie morze i ukochanego Krakowa. No i dokończę rysunki z szuflady, a jako, że potwornie tęsknię za Breaking Bad, zacznę od tego: 


A tymczasem w po cichu świętuję moje małe zwycięstwa: dwudziesty czwarty dzień bez papierosa, zdaną sesję nie tylko tę studencką, ale też życiową: umiejętność radzenia sobie ze stresem i życia bez nienawiści. 

110 komentarzy:

  1. Jak zobaczyłam, że dodałaś wpis, pomyślałam sobie: nareszcie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Patryk dobrze mówi. Dobrze, że Cię wkurza przez co chcesz mu udowodnić, że nie ma racji. Sprytna bestia z niego ;p Nie no, Asik, jestem pełna uznania, że sprzeciwiłaś się w jakiś tam sposób pani doktor (dobrze zapamiętałam?). Kurde, niektórzy na jej miejscu by sobie pojechali nieźle z Tobą zapewne, a Ty taka odważna. Wooow! Brawo na stojąco! Pewnie, że Dziadek nad Tobą czuwał :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nareszcie :D W końcu będę miała czas dla Was :)
      Momentami aż za sprytna :D Dobrze zapamiętałaś :) Wiesz, ja jej się w sumie nie sprzeciwiłam. Po prostu poczułam, że to niesprawiedliwe i poprosiłam, by dała im szansę - właściwie wcale nie musiała tego robić :) Stres potrafi sprawić, że człowiek opowiada kompletne bzdury, a ja widziałam, że dziewczyny mają wiedzę większą ode mnie.
      Czuwa zawsze, dlatego wiem, że najlepiej jest, gdy idę jego tropem. Myślę,że wiele daje tutaj moja podświadomość, ale... co tam :)

      Usuń
    2. Hmm, poprosiłaś wiem, aczkolwiek różnie można to zinterpretować. Wiesz pewnie o co mi chodzi. ;)

      Usuń
    3. Ano domyślam się :)

      Usuń
    4. Jaki ładny uśmiech :)

      Usuń
    5. A dziękuję, Kochana. :)
      Zawsze wiedziałaś na jaki kierunek studiów chcesz pójść?

      Usuń
    6. Oj nie... prawdę mówiąc miałam z tym spore problemy ;)

      Usuń
    7. Tak? Hmm, skąd wiedziałaś, że akurat to?

      Usuń
    8. Bo to łączyło moją pasję - rysunek, z tym, czego się uczyłam w liceum. Zaryzykowałam, choć nie wiedziałam, czy się spodoba. Spodobało się:)

      Usuń
  3. Jakbym wiedział, ze ten dzień jest w jakikolwiek sposób z twoim prywatnym Aniołem Stróżem, to byłbym jeszcze bardziej pewny, że to zdasz, że sobie tego dnia ze wszystkim poradzisz!
    Gratuluję po pierwsze silnej woli w niepaleniu- mówi człowiek który rzuca już parę lat:) Bo rzucasz całe życie, ponoć..ale każdy odmówiony papieros, zwłaszcza w takim stresie ( jeny, nie masz pojęcia, jak ja po tych latach bym nieraz naprawdę się z chęcią zaciągnął, bo zawsze to uwielbiałem!) to wielki sukces twojej woli. A ta masz silną cholera:) W co zresztą ja nigdy nie wątpiłem :>
    A oddech i śmiech cóż...dwa najlepsze lekarstwa na wiele rzeczy:) Zdecydowanie, jestem na tak jeśli idzie o takie metody xD
    Bo widzisz, każdy potrafi być człowiekiem:) Sam miałem wojnę na tym samym uniwersytecie z pewną prowadzącą ( wiesz, że mój ojciec wykładał na UP w ogóle?:P) jak się okazało przez to, że nie znosiła mojego ojca. Ale dało się porozmawiać, ona przeprosiła, ja przeprosiłem...wszyscy popełniamy błędy, bywamy niemili, ot, jesteśmy ludźmi:) Ale mimo to zawsze warto w każdym wiedzieć jednak człowieka i wierzyć, że bywa dobry. A potem dostajemy tego przykłady. W ogóle, wybaczając, nie nosząc w sobie urazy chyba w ogóle łatwiej nam się nieraz żyje:)
    I hej, nie powiesz, bycie tą Tereską to nieraz satysfakcja jednak XD Ważne że możemy spojrzeć sobie nieraz po prostu w oczy:> Ale to inny temat:)

    No, i zmądrzałaś z tym lekarzem, wreszcie XD Chociaż..zmądrzałaś czy boisz się napadu?XD Ale nie no, dobrze, sam w pt idę ze swoimi dziwactwami do lekarza, także po prostu bądźmy rozsądnymi:) I odpada ci w razie czego jedna wymówka XD

    " Piwo z Królikiem" wpisujemy jeszcze w grafik! XD

    I cóż, gratuluję raz jeszcze, wszystkiego naraz i tak, masz co świętować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz, ja właściwie zachowałam to wtedy dla siebie :) Ale byłam święcie przekonana, że to pomoże. Zawsze pomaga, jak i liczba 27, która z dziadkiem jest związana. Choć zdaję sobie sprawę, że to wszystko tak naprawdę siedzi w podświadomości, to jednak pomaga :)
      Wiem, wiem, że rzucasz...Dokładnie, najgorsze jest to, że się lubi smak papierosa. To jak ulubione czekoladki. Po prostu. I już teraz odczuwam takie momenty, nawet nie w stresie... jej, jak fajnie by było się teraz zaciągnąć... Wiesz, a ja w moją silną wolę zawsze wątpiłam. Od zawsze miałam problem z postanowieniami... to serio chyba pierwsze postanowienie, gdzie zrobiłam coś dla siebie i wytrzymuję tak długo :)
      Najprostsze i najskuteczniejsze metody :D
      Wiem, wiem, kiedyś wspominałeś ;) No jasne, każdy z nas ma przecież prawo... zdrowo się wkurwić. Wszystko ma swoje granice, cierpliwość też. Ale też każdy z nas posiada w sobie pokłady tej energii która pozwala wybaczać, tylko niektórzy nie potrafią, albo nie chcą jej dostrzeć.
      Jasne, że jest satysfakcja :) Ale bywają odwrotne sytuacje, tyle razy dostałam już po dupie od ludzi, ale mimo to bywam za dobra. Tym bardziej, że jedna z dwóch dziewczyn, którym uratowałam dupy, wbiłaby mi nóż w plecy niejednokrotnie. Ale ja wolę być fair wobec samej siebie.

      I zmądrzałam i boję się napadu xD A tak serio, to byłam dziś. Przyjęła mnie, powiedziała, że ostro się za mnie weźmie i że zaczniemy od początku: od badania krwi. Krew pobrała mi w zabiegowym, w piątek mam przyjść po wyniki, a na kolejna środę już jestem zarejestrowana i zobaczymy "co dalej" :)

      Piwo z Królikiem obowiązkowe! :D

      Dziękuję :) Już odespałam i... odpoczywam nadal. Poszłam sobie kupić nowe trampki (znów czerwone, ale już nie podarte, niedługo by mi podeszwa odpadła XD), teraz Patryk ma popołudniówki, więc popołudnia mam całe dla siebie, a wieczorem znów pójdziemy na spacer :) No ja nie mogę na dupie usiedzieć no XD

      Usuń
    2. A w sumie rozumiem, takie pewne rzeczy ma się przede wszystkim dla siebie, to takie nie tyle tajemnice co...no trudno mi znaleźć słowo, ale własne ciepełka nadziei pod sercem chyba:) Nimi niekoniecznie człowiek się dzieli:)
      I wiesz, czy to podświadomość, czy coś więcej ( bo w niemożliwe nie wierzę XD) to właśnie ważne, że działa, że skutkuje jak najlepiej:)
      No, ponad 3 lata rzucam XD I wiesz, czasem mamy silniejszą wolę niż sądzimy..tylko musimy jej dać szansę. Teraz dałaś i zobacz, jakie są efekty^^
      Bo pewne rzeczy po prostu dostrzegać trudno, jak pisałem u siebie, to nieraz bolączka ludzkości, nie dostrzegamy, nie doceniamy, bywamy ślepi. Ale bez tego też nie bylibyśmy ludźmi, co nie?
      Właśnie chyba o to chodzi, żeby żyć w zgodzie z sobą przede wszystkim, ze swoim sumieniem. Może, właściwie, żeby je w ogole mieć:)
      O, to trzymam kciuki za piątek, oboje w ten dzień mamy lataninę po lekarzach widzisz XD W każdym razie cieszę się z powodu zmądrzenia ( no bo bać się jednak nie ma czego, rottweiler ze mnie nie jest XD) i cieszę się, że to tak sprawnie idzie, bez awantur w przychodni i tak dalej xD
      No właśnie, obowiązkowe, więc gdzieś tam termin mi znajdź XD
      Wiesz, buty jednak też rzecz potrzebna, ale cóż...sam nie powinienem w tej kwestii za dużo mówić, zdarłem w Indiach moje ulubione buty i sam musiałbym iść na jakieś zakupy XD
      Bo teraz to cię pozytywnie nosi:) I dobrze:)

      Usuń
    3. No wiem. Doskonale wiem, co masz na myśli :) Ciepełka nadziei to w sumie dobre określenie :)
      Otóż to. Najważniejsze, że pomaga. :)
      No to nieźle Ci idzie! :D I przez te trzy lata nie wziąłeś do ust ani jednego papierosa, czy miałeś takie pojedyncze "przerywniki" w postanowieniu? ;> Ano efekty są :) A najważniejszym z nich jest satysfakcja :)
      Bywamy ślepi... to idealne określenie. Ale właśnie, wszystko jest ludzkie...
      Sypiemy się, że w tym wieku po lekarzach latamy kurde XD W każdym razie pani doktor była dla mnie dziś bardzo miła i pozytywnie mnie zaskoczyła :) Powiedziala, że podejrzewa anemię, ale na podejrzeniach się skończyć nie może i bierzemy się za badania. I chciała mi wypisać zwolnienie. Na dwa tygodnie odpoczynku... Ale jej wyjaśniłam, że ja na ćwierć etatu pracuję i mam dobrego szefa, z którym zawsze mogę się dogadać.
      Ej, a jutro jak kończysz pracę? ;> O 15?
      Może to zabrzmi dziwnie, jak na kobietę, ale... Zakupy... brrr dżizzz, jak ja nienawidzę tego słowa XD
      Oj nosi :) I nawet mamę na spacer wyciągnęłam. Jej to się bardzo przyda, bo brakuje jej ruchu i sama się na to skazuje...

      Usuń
    4. Może:) Ja po prostu zawsze takie rzeczy no ciepło kojarzę:)
      Ano nie. Nie paliłem bo obiecałem po prostu. Za każdym razem pewne um...wspomnienia działały, powiem tak.
      Niepowtarzalnie przyjemne uczucie ^^
      I też to trzeba szanować, ludzkie słabości i jakoś..nie kochać może ale po prostu przyjmować nieraz.
      No ja się posypałem kiedyś, teraz to jestem okazem zdrowia XD Ale nie no, kontrola musi być po prostu, tym bardziej że mam dziwne "momenty" także tego, po prostu się przejdę, obiecałem też babci xD
      No właśnie, bez badań się nic nie powie niestety. I dobrze, że na taką lekarkę trafiłaś:)
      I już ci pisałem u siebie, nie będę się powtarzał :) Ale tak, o 15.30 dokładniej.

      Wcale nie dziwnie, znam dużo kobiet, które ich nie lubią XD
      Jak to się skazuje? Um?

      Usuń
    5. I bardzo dobrze :)
      Rozumiem i wiem o czym (a raczej o kim) mówisz. Wszak wspomnienia mają wielką moc.
      A babcia w takiej sytuacji nie popuści i jak tylko się okaże, że nie dotrzymujesz obietnicy, to będzie wypominać :P No z tą moją lekarką różnie bywa. Ale to kobieta, która wygrała z rakiem. Dla mnie zawsze jest miła, zawsze się pyta, co studiuję i za każdym razem mówi, że zawsze jej się ten kierunek podoba. Ale jej sympatia do mnie wynika też z tego, że zna moją rodzinę dość długo.
      Ano ja się powtórzyłam niepotrzebnie XD
      Uf, do dobrze. Ja musze po prostu wiedzieć co chcę kupić. Wtedy wchodzę i szukam konkretnej rzeczy. Ale jak mam łazić po sklepach "na łowy"... o nie, to nie dla mnie :P
      Wiesz, moja mama ma swój sklep. Kiosk, artykuły szkolne i takie tam. Nie pozwala sobie pomóc. Idzie tam na 6:30 i wychodzi o 17:00. Wieczorami jest zmęczona. Nie wychodzi na spacery, wszędzie autem... A uparte to takie, że musiałabym na siłę wyciągać. Dzisiaj się cudem udało. Ale uznała, że musi ze mną często chodzić, bo przynajmniej uczy się ze mną rozpoznawać przydrożne drzewa i krzewy ^^

      Usuń
    6. Otóż to:)
      To to już w ogóle, swoim jędzowatym ja będzie mi suszyć głowę XD
      Wiesz, też jak ją poważna choroba dotknęła, to może też inaczej na pacjentów patrzy, ma inną perspektywę. Bo to zmienia człowieka, jego pogląd na pewne rzeczy. I nawet dobrze, niech sobie wynika i z tego, ważne, że jest, że cię porządnie przebada i będzie wiadomo, co z tym wszystkim robić:)
      Spoko XD
      No, dlatego ja idę na zakupy jak już muszę, konkretne po prostu:)
      O rety..to faktycznie ciężka praca, też ograniczona ruchowo niby ale z drugiej strony wyczerpująca,. I zmęczenie zmęczeniem..ale tak naprawdę, to człowiek bardziej zmęczony jak nie ma ruchu, weź jej jakoś przetłumacz :> Bo to inny rodzaj zmęczenia po prostu, jakiś spacer każdemu się przydaje..ale dobra, wiem jak to jest, jak nieraz trudno kogoś do takich rzeczy zmusić. Więc dobrze, że to podziałało, że się jej spodobało i tak dalej:) Oby faktycznie zaczęła częściej chodzić tak z tobą:)

      Usuń
    7. :)
      Haha :D Dlatego obietnicy musisz bezwzględnie dotrzymać:)
      Ano właśnie bywa różnie... ludzie narzekają na jej humorki i na to, że jej, jak to mówią "odpierdoliło" po chorobie. Ale ja się w sumie nie dziwię. Tak, jak mówisz... miało prawo to zmienić ją i jej podejście do ludzi. Tak czy siak, ilekroć na mnie trafia, to jest dla mnie miła. Pytała nawet co u mojego brata :)
      No, ale Ty jesteś facetem, zatem to zrozumiałe. A 90% bab które znam, szaleją za zakupami i wszystkie mi mówią, że jestem dziwna XD
      Moja mama jest uparciuchem jakich mało. Jak weszłam do kuchni, to powiedziała: "A jutro pójdziemy na spacer po zakupy!" Powiedziałam, że nawet poprowadzę rower, żeby nie musiała dźwigać :) Jak już sama wychodzi z taką inicjatywą, no to jest nadzieja.

      Usuń
  4. Czasem bycie właśnie takim samarytaninem jest dobre :) Nie wiesz kiedy dobro się odwróci ku Tobie ;) Choć... Ja miałam przeciwną sytuacje. Pomagałam jednej dziewczynie, pokazywałam co i jak chociaż ona starsza i niby studiowała i... Ostatnio wiesz co zrobiła? Gdy zapytałam na fb "dlaczego jest test pisemny? Kto to ustalił? Byłam osobiście i pytałam się wykładowcy i powiedziała mi,że to ustny... " A ona mnie zezwała od góry do dołu,że wrogów robie,że zamieszanie, że nie przyjmuję krytyki... W ogóle paplanina by paplać ogromny długi komentarz na to moje zapytanie :P nie związane z tematem. Aż bałam się iść w niedzielę na zjazd... Ale każdy prawie z grupy do mnie podszedł i mówił "co to za laska? Ale słoma z butów jej wystaje, nie przejmuj się " :P Także no...

    Hehe, nie no nie sugerowałam ciąży :P tylko czasem człowiek nie wie :) A lekarz na kiedy załatwiony ?
    Ps. Wiesz,że jak wyjdzie test pozytywny to nie zawsze ciąża? Ja miałam raz pozytywny... Zanim jeszcze Wilka poznałam i historia była nieciekawa... Brr... Także nie zaszkodziło go zrobić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano czasem tak :) Też właśnie wychodzę z takiego założenia, że dobro powraca (tak samo zresztą jak zło). O matko, podejście takich ludzi bywa najgorsze... ale najważniejsze, że ludzie stanęli po Twojej stronie. Cóż, dziewczyna pokazała, jak szanuje innych, szczególnie tych, którzy potrafią jej pomóc.

      Wiesz no... niby nie, ale ja tak rozmawiając z Tobą, zaczęłam już brać pod uwagę wszystkie opcje. I zaczęliśmy z Patrykiem obliczać xD I uznaliśmy, że na 90% nie, ale dla tych 10% lepiej wiedzieć. No i wyszedł negatywny :P
      Ano słyszałam o tym :) Uuu, to faktycznie kiepska sprawa, ale dobrze, że jest jak jest :)

      Usuń
    2. No wlasnie. Pokazala "klase". Ja ja juz zlalam ;p nastepnym razem sie wypne ;)

      Nooo... My z Wilkiem 100% pewnosci mielismy... dopoki dwa pozytywne nie wyszly. Ale coz. Nie wyszlo.

      Usuń
    3. No wlasnie. Pokazala "klase". Ja ja juz zlalam ;p nastepnym razem sie wypne ;)

      Nooo... My z Wilkiem 100% pewnosci mielismy... dopoki dwa pozytywne nie wyszly. Ale coz. Nie wyszlo.

      Usuń
    4. No i prawidłowo. Za dobrym też nie można być, bo ludzie zaczną to wykorzystywać.

      Życie lubi prowadzić sprawy nie do końca po naszej myśli :*

      Usuń
    5. Nie po naszej myśli w ogóle był test pozytywny :P a potem cała reszta jeszcze gorsza, ja się zastanawiam co dalej... bo dziecko bym chciała, i to bardzo... Wczoraj miałam dwie bliźniaczki pod opieką :) Cudowne dziewczyny ale cóż... Ja oprócz zdiagnozowanej choroby mam jeszcze jedną na tym samym podłożu ale nawet lekarz nie chce mnie teraz badać i straszyć... Więc staram się nie myśleć :P

      Usuń
    6. Bądź dobrej myśli. Ja znam pewną kobietę, której przydarzył się cud po wielu, wielu latach. Pewnie Wam o niej opowiem, bo to niesamowita historia :)

      Usuń
    7. Ja staram się wierzyć jakoś medycynie i dbać o to. Ale parę lat starań mnie nie przekonuje choć... Nie wiem czy dobrze myślę, ale póki jedna choroba śpi to druga jako sama jest mniej groźna... Więc staram się myśleć,że będzie ok :)

      A Ty nie powiedziałaś mi jak z tym lekarzem i co i jak :P

      Usuń
    8. Dbaj o siebie, bo w takim wypadku to najważniejsze. I pozwól samej sobie uwierzyć. Ja wierzę mocno, że Wam się uda.

      Ano lekarka się wzięła za mnie ostro. Zaczynamy od badania krwi, jutro idę po wyniki i w środę znów do niej. Powiedziała, że będziemy robić badania pokolei, aż w końcu dowiemy się, co jest grane.

      Usuń
    9. I dobrze, póki nie wydajesz na to milionów jest ok :P Moja koleżanka ze studiów poszła do ginki nowej bo pracuje w prywatnej klinice to babeczka nie wzięła od niej za wizytę (świetnie) a przy 50% zniżki zapłaciła za badania TYLKO 300 zł zamiast 600 zł... Ja mam większość porobionych na szczęście.
      Mam nadzieję, nie że wyniki będą dobre ale ,że szybko pokarzą przyczynę. Może to brak witamin i przemęczenie :)

      Usuń
    10. O matko! A mi dziewczyny mówiły, że 140 zł za wizytę u gina to drogo, jak mówiłam, że wolę iść prywatnie i mieć do czynienia z człowiekiem, a nie z rzeźnikiem XD Póki co i tam wizyta mnie będzie czekała w najbliższym czasie.
      Taką mam nadzieję ;)

      Usuń
    11. Mój gin bierze 100 (usg itp) a 150 (usg +cytologia) i badania co mi zlecił ostatnio 100 zł ale lepiej zrobić :P I też wolę prywatnie, co prawda chodzę tam nawet często bo co jakieś 3 msc albo pół roku ale na miejscu usg, szybko i najlepszy sprzęt, nie ma co oszczędzać na takich sprawach :)

      Usuń
    12. Ano wiadomo, najlepiej, bo prywatnie :) Tak samo zresztą jest z dentystami. Pamiętam, jak chodziłam do ortodonty prywatnie, bo nosiłam aparat kiedyś, a przedtem musiałam mieć wyleczone zęby. Nieraz ani nie czułam bólu :P

      Usuń
    13. Nooo ale ja jeszcze dobrego dentysty u siebie nie znalazłam i mam awers bo jedna mnie tak załatwiła... Jeszcze był weekend i nie było pogotowia dentystycznego u nas... Brrr :(

      Usuń
    14. Bidulko :( To ja na szczęście jakoś "w miarę" trafiałam w tych dentystów...

      Usuń
    15. No a u mnie jak nie drogo i robi 3 msc to w miarę kasa ale jest boląco i wgl ;/ Ale wtedy przeszła samą siebie... Bolało, płakałam jak nie wiem.

      Usuń
    16. Nieraz i tak człowiek kiepsko trafi... ja trafiłam na takiego "chirurga", mając siedem lat i świeżo zdjęty gips - miałam usztywniony w zgięciu też łokieć i nie mogłam wyprostować ręki. cóż... pan "doktor" pomógł mi błyskawicznie wyprostować rękę, szarpiąc za nią i dodając: "czego się drzesz" :]

      Usuń
    17. Brrr ;/ strach i wstręt na resztę życia ;/ Ja podejrzewam,że dostałam krwotoku przez faceta co robił mi usg dzień przed operacją... Płakałam jak mnie badał, pierwszy raz tak usg mnie bolało... A na drugi dzień, prędko mnie brali na operacje bo zaczęłam krwawić wewnętrznie z jakąś ropą czy coś... ;/ tacy idioci wrrr

      Usuń
    18. Taa... i to są "lekarze". Dlatego tak nie znoszę do nich chodzić...

      Usuń
  5. Brawo Asik, jestem dumna z Ciebie:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem z siebie dumna :D Dzięki :*

      Usuń
    2. wcale się nie dziwę, że rozpiera Cię duma ;D

      Usuń
    3. jak zawsze mnie rozumiesz :D

      Usuń
    4. wiadomo, nie może być inaczej ;D

      Usuń
    5. można tak powiedzieć ;D

      Usuń
    6. może lepiej pomówmy o czymś innym ;D

      Usuń
    7. jak mija czwartek? :)

      Usuń
    8. może być, odpoczywam sobie po pracy i nastawiam sie psychicznie na jutrzejsze wizyty u lekarzy :P

      Usuń
    9. oj.. jutro sporo blogerów się wybiera do lekarzy :P

      Usuń
  6. Ja palę do 20 papierosów rocznie, także myślę, że to nie jest najgorszy wynik, ale trzymam kciuki za Ciebie, bo podobno podczas rzucania nachodzi człowieka od czasu do czasu niesamowita ochota na fajkę. I gratuluję tak silnej woli. Zazdroszczę, bo sama chciałabym takową mieć w niektórych momentach. Pracuję nad tym :D

    Nie jest mi jeszcze znany świat egzaminów, sesji itp, ale podejrzewam, że stres miałas ogromny. Dobrze, że się to skończyło tak, a nie inaczej, bo na prawdę mało brakowało a serio byś się sama pogrążyła.

    Ty się chociaż starasz dostrzegać w drugim człowieku jakiś pierwiastek dobra. Ja mam niestety tą brzydką cechę, że jeśli ktoś mi podpadnie swoim chamskim zachowaniem, to ciężko mi z taką osobą potem utrzymywać jakąkolwiek relację i jest przeze mnie często z góry skreślana. Jeszcze jak ma to miejsce raz - ok, zdarza się, ale jeśli widzę, że ktoś notorycznie jest chamski, niesprawiedliwy i po prostu nie w porządku w stosunku do drugiego człowieka (bo już nawet nie o mnie chodzi), to koniec i trzymam dystans. Też się nad tym staram pracować, bo nie jest mi z tym wygodnie, ale coraz częściej mam takie przeczucie, że to jest już wpisane w mój charakter i nic się z tym nie da zrobić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to tak zwane palenie "od okazji do okazji" widzę :) Chciałabym osiągnąć właśnie taki stan, żeby zapalić - bo mimo wszystko uwielbiam się zaciągnąć, ale nie palić tak często, jak paliłam. Bo widzisz, ja paliłam 20 papierosów na półtora dnia. A boję się,że kiedy zapalę, to znów się wciągnę. Z tą ochotą na papierosa to prawda - nachodzi nieraz i to wcale nie tylko w stresujących sytuacjach. I to jest najggorsze uczucie.
      Wiesz, ja też pracuję nad silną wolą, bo tak naprawdę, to ona wcale taka silna nie jest :P Ale grunt to próbować, no :)

      Stres był, ale udało się go jakoś opanować :) No całe szczęście, że wyszłam jakoś z tej sytuacji :P

      Wiesz, to wcale nie jest wpisane w charakter :) Dasz wiarę, że miałam taki okres w życiu, że nienawidziłam ludzi i czułam przed nimi strach? Ale to był czas death metalu, zła i czerni XD Zmieniamy się przez całe życie i nasze podejście też się zmienia. Życie nas kształtuje :) Także też wcale nie jest powiedziane, że i Twoje podejście się nie zmieni i że pewnego dnia nie zaczniesz dostrzegać w ludziach węcej dobra :)

      Usuń
    2. Tak, ale też sie staram mimo wszystko nie palić. Choć ciężko się powstrzymać np: przy piwie. Nie chcę być złym prorokiem, ale... może być ciężko dojść do takiego stanu.
      Ano dokladnie :D

      Wydaje mi się, że w dużej mierze wpływ na takie zachowanie z mojej strony miał mój przyjaciel. Bo to on taki był, a ja po prostu mając predyspozycje do takiego zachowania - wsiąknęłam razem z nim w taki, że tak powiem "pogląd" i teraz ciężko się wyzbyć takiego przyzwyczajenia.

      Usuń
    3. Ano właśnie, do piwa najlepiej sobie zapalić... Ale ja sobie zdaję z tego sprawę. Póki co jestem dobrej myśli :)

      Może zatem kiedyś trafisz na innego przyjaciela, który wciągnie Cię w nieco inne, bardziej przyjazne poglądy. Życie jest długie i nie możemy niczego przewidzieć :)

      Usuń
  7. Kochana!!!
    Gratuluję z całego serducha! Zdolna Babka z Ciebie!!!
    Za fajki i silną wolę podziwiam!!
    Ja walczę z dietą-o zgrozo!
    Ściskam:*
    Odpoczywaj- należy Ci się! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*
      Dieta to koszmar, do tego to akurat nigdy nie miałam silnej woli :D
      A będę odpoczywać, nie zamierzam sobie żałować:) Chociaż stawiam raczej na aktywny wypoczynek :)

      Usuń
  8. Gratuluję. :)
    Niektórzy potrafią być po prostu człowiekiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Każdy potrafi, tylko nie każdy o tym wie, lub chce nim być :)

      Usuń
    2. Po prostu ludzie robią jak im jest wygodniej, łatwiej, bo mają coś więcej w zamian nie dając zupełnie nic.

      Usuń
    3. Cóż, chodzenie na łatwiznę to nasza człowieczeńska choroba :)

      Usuń
    4. No, ale zawsze wolałam wszystko od a do z zrobić sama. Na 100%.

      Usuń
    5. A wiesz, że to też nie do końca dobre? ;) Bo sama tak mam. Czasem jest dobrze dać sobie pomóc.

      Usuń
  9. Pięknie! :D gratuluję wszystkich sukcesów i odwagi ;)
    A no i dużo odpoczynku ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Za odpoczynek się już wzięłam :D

      Usuń
  10. Po pierwsze gratuluje z powodu rzucenia palenia :) Wiem, że ciężko jest tydzień wytrzymać - wprawdzie nie po sobie, ale dużo widziałam osób, które chciały rzucić a wracały i po latach więc już zawsze będziesz musiała odmawiać, ale z czasem przyjdzie Ci to łatwiej. Powiedz znajomym, żeby Ci nie proponowali - będzie łatwiej :)
    Co do egzaminu - matko boska! Był mega ciężki! Całe szczęście, że u mnie nie ma egzaminów ustnych :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ano jest ciężko... ja sama "rzucałam kilka razy"
      Moim znajomym się nie da powiedzieć... oni wręcz kochają robić na złość czasem i to jest jedna z cech, za którą mimo wszystko ich kocham XD
      No był koszmarny... Nie lubię ustnych egzaminów. Jedynym plusem jest to, że znasz od razu ocenę.

      Usuń
    2. To ja nie wiem co to za znajomi ;) Raczej Ci w końcu powinni pomagać ;)
      ja nie znoszę ustnych egzaminów a na dodatek jesteśmy od nich u nas tak odzwyczajeni, że koleżanka wolała zapłacić warunek niż iść na ustną poprawę egzaminu ;) To jej głupota w sumie, ale znam taki przypadek po prostu :D

      Usuń
    3. Ale to nie tak... oni mi pomagają i zawsze mogę na nich liczyć. Tylko czasem lubimy się nawzajem podkurwiać, a rzucanie palenia to wręcz główny powód do gnębienia XD No bo wiesz, między nami nie może być tak słodko, w końcu mamy rock'n'rollowe dusze :D
      O matko, no to serio głupota ;)

      Usuń
    4. W takim razie tym bardziej podziwiam Twoją silną wolę, że mimo wszystko nie dasz się podpuścić :D
      Głupota, głupota. Na dodatek teraz znów uciekła z ustnej poprawy ćwiczeń i chce po tym wszystkich zrezygnować ze studiów, gdy został tylko rok do końca ;) Ale w sumie we wrześniu ma ślub, więc może jest zbyt zestresowana?

      Usuń
    5. Nie dam :D Szybciej pacnę ich w łby XD
      O matko... Niech się ta dziewczyna ogarnie, na Boga! Ja rozumiem stres, no ale bez przesady... A ona bierze w ogóle pod uwagę fakt, że obrona jest ustna? Serio boi się tak rozmawiać z ludźmi?

      Usuń
    6. No właśnie ja nie wiem jak tą obronę tak spokojnie przeżyła, chociaż broniłyśmy się u kogoś innego :P
      Nie boi się rozmawiać z ludźmi, jest nawet grupową, ale jak się nie chce uczyć to tak jest :P

      Usuń
    7. No to serio, to jest dopiero dziwne podejście.. :P

      Usuń
    8. Mówię Ci, może jest zestresowana tym ślubem ;)

      Usuń
    9. Ech, no cóż... może właśnie tak jest. ;)

      Usuń
    10. Ale musi się dziewczyna opanować, no XD

      Usuń
    11. Ja już się z nią nie widuje, a nawet nie podchodzę do niej bo ona ma czasem tak, że wybucha agresją a Ty nie wiesz o co jej chodzi xD

      Usuń
    12. Normalnie strach się bać! :D

      Usuń
  11. Gratulacje! Nie wiem, czego Ci gratulować najbardziej, więc gratuluję wszystkiego po troszku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudownie! Jestem pełna podziwu dla Twojej postawy! Sama potrafię walczyć, ale o swoje. Raczej nie stawiam się w obronie innych, szczególnie gdy czymś ryzykuję.
    Powodzenia w trzymaniu się z dala od fajek.
    Pokonanie nienawiści to moim zdaniem największy Twój sukces i tego gratuluję Ci najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że potrafisz. Każdy potrafi, tylko nie każdy wie w jaki sposób się do tego zabrać. Ale przyjdzie dzień, gdy to wszystko stanie się prostsze, uwierz mi :)
      Powodzenie sie przyda, dzięki :)
      Sukces ogromny, który każdy z nas powinien prędzej, czy później osiągnąć. Nie dla innych. Dla samego siebie.

      Usuń
  13. Gratulacje...mo Malaszynski tez 24 dzien bez papierosa :)jestem z Was dumna :*

    ja nie pale juz 13 lat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba i ja i Małaszyński zaczęliśmy rzucać w dzień dziecka :D

      toż to piękny staż! Gratuluję! :*

      Usuń
    2. dokladnie...zrobil prezent naszym dzieciom i wyrzucil fajki do kosza :)
      dziekuje,wszystko za sprawa Duzego,ktory zamieszkal w moim brzuchu :)

      Usuń
    3. i to jest najlepsze wyjście! rzucanie po wypaleniu ostatniego papierosa z paczki zazwyczaj jest nieskuteczne. ;)

      Usuń
  14. powiem Ci Asiu, że taka koleżanka jak Ty to skarb, mało kto by się odezwał będąc na Twoim miejscu! szacun, wielki szacun... zasłużone wakacje :* gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa i tego nie palenia też gratuluje, oby tak dalej!!! dumna jestem z Ciebie!

      Usuń
    2. Ojoj :* Kochana moja Ty :)

      Usuń
  15. Gratulacje - i zdanego egzaminu, i dobrego serducha! :)
    Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię takich momentów, kiedy nagle coś palnę tak niż tego, ni z owego, ale dobrze, że u ciebie miało to jednak dobre zakończenie :) Z doświadczenia niestety wiem, że ustne egzaminy mogą być albo łatwe i miłe, albo wręcz przeciwnie - mega stresujące i okropnie ciężkie, a jeśli do tego doda się humor egzaminującego, to w ogóle nie wiadomo, co z tego wyjdzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście :) Chociaż w sumie palnęłam to całkiem celowo. :) Własnie... a humor powinien mieć tu najmniejsze znaczenie.

      Usuń
    2. Wiem z doświadczenia, że ciężko być obiektywnym, kiedy coś nam się wali :P

      Usuń
  17. Gratuluję podjęcia decyzji o niepaleniu i tego, że się nie ugięłaś namowom:)
    Gratuluję zakończenia sesji. I dobrze, że wybierasz się do tego lekarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) No w końcu mam trochę czasu dla siebie ;)

      Usuń
  18. ohohoh tp super nowiny! :))) moje gratulacje :)
    a mnie się właśnie kończy powoli urlop nad naszym morzem...chlip
    a do Krakowa kiedy zawitasz? ja jestem z tego miasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! :*
      ooj :( ale co wypoczęłaś, to Twoje! :*
      no proszę! ja Kraków kocham :) jeszcze dokładnie nie wiem, ale myślę o sierpniu, bo w lipcu jedziemy nad morze, a chciałabym sobie to jakoś rozplanować :) dam znać na blogu na pewno :)

      Usuń
  19. Rzucenie palenia to WIELKIE zwycięstwo, Kochana! :) Sama rzucam od lipca, więc wiem, jakie to ciężkie, bo już niejednokrotnie próbowałam. Pomaga niezmiernie książka Allena Carr'a :)
    Gratuluję tez sesji i odwagi wobec prowadzącej! :) To niesamowite, że wstawiłaś się za dziewczynami, narażając nieco siebie. Ale to prawda, że pozytywne podejście pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc mnie rozumiesz :) Słyszałam o tej książce, ale ciągle powtarzałam sobie, że rzucę palenie, jak ją kupię i przeczytam, a to ciągle odkładałam. Dlatego pewnego dnia postanowiłam wejść na tę stronę: http://jakrzucicpalenie.pl/ i pomogło, gdy czytałam korzyści dzień po dniu. Każdego dnia chciałam wiedzieć, co zrobię dobrego dla siebie nie paląc kolejny dzień i jakoś tak jest mi już coraz łatwiej :)
      Dziękuję :* W sumie, nie wiedziałam, że siebie narażam... Myślałam, że mam czystą sytuację. Dopiero potem mi wyjechała z tym pytaniem XD

      Usuń
  20. Podziwiam, że udało ci się rzucić... mi raz się udało i po 1,5 roku zaczęłam znowu... teraz już minął rok nawet przeszło rok odkąd znowu sięgam po ta minimum jedną fajkę dziennie i za Chiny już nie potrafię się od tego oderwać...
    A co do egzaminu to gratulację. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiesz... ja na razie nie palę... 26 dzień. Wytrzymałaś długo, a to znaczy, że nie potrzebujesz tego, by normalnie funkcjonować. Ja nie wiem, czy wytrzymam jeszcze miesiąc, rok, czy kilka lat, a może wcale nie sięgnę już po papierosa? Nie wiem, ale jestem dobrej myśli, choć czasem są takie chwile (i to niekoniecznie stresujące), że cholernie chciałabym się zaciągnąć, bo bardzo to lubię. Szkoda tylko, że to takie szkodliwe.
      Dziękuję :)

      Usuń
  21. Kurczę, ależ miałaś odwagę, żeby podważyć ocenę pani egzaminującej, ja chyba bym się bała mimo wszystko....i masz rację co do tej nienawiści- ona zazwyczaj siedzi w naszej głowie i to nam przynosi najwięcej szkody. Gratuluję nie palenia i trzymam kciuki za kolejne małe zwycięstwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba jeszcze nie wiedziałam w co się pakuję xD
      Dziękuję! :)

      Usuń
  22. uratowałaś tyłek sobie, koleżankom :D ja na egzamin zawsze pojedyńczo wchodziłam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to u nas babka postanowiła raz a konkretnie: cztery na raz :D

      Usuń
  23. Te koleżanki to powinny Cię na rękach nosić :D
    Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem noszą, jak mam głupawke XD
      Dzięki :*

      Usuń
  24. każdy artysta ma coś z deklem - dobrze podsumowane! ;D
    taa, z tymi fajkami to racja, kiedyś paliłam okazyjnie. najgorsze, że rozpaliłam się w robocie, bo nie ma nic do roboty na przerwach ;p

    OdpowiedzUsuń