czwartek, 26 czerwca 2014

Jestem kobietą-kumplem, czyli starcie z Panią Sierżant

- Panie, daj pan więcej tych gazet! - wypaliłam do faceta rozdającego poznańskie Metro. - No jeszcze!
- Ale... nie za dużo?
- Nie! W plenerze kanapy nie ma, a siedzieć na czymś trzeba, żeby dupa mokra nie była!

Wyszczerzyłam ząbki najładniej, jak potrafiłam i życzyłam zdziwionemu facetowi po trzydziestce miłego dnia. W aucie pod katedrą melioracji czekali na mnie Agnieszka z Bartkiem. Kochani zatroszczyli się o mnie, cobym nie musiała się tłuc tramwajami w te zabiegane, czwartkowe przedpołudnie. 
- Kierunek Ogrody! - zapiszczałam, choć nadal nie mogłam podarować Bartkowi, że musiał tego dnia prowadzić. No ale potrzeba zawiezienia babci do lekarza była faktem zrozumiałym i niezaprzeczalnym. 

Gdy mijaliśmy kochane, poznańskie uliczki, zadzwoniła do mnie Ruda. Moja kochana Ruda! Kompan od samego początku studiów. Kompan od prac "w parach", od picia piwa nad Rusałką, od rozrabiania, od narzekania i od... mierzenia drzew. Nigdy nikt nie rozumiał naszych żartów, nierzadko obleśnych i nieraz ludzie mierzyli nas wzrokiem. Ale nam to nie przeszkadzało. Najważniejsze było to, że było nie tylko zabawnie, ale że też zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. 
- Durniu, kujonie zasrany! - przywitała mnie entuzjastycznie, jak zawsze. - Słyszałam, że zdałaś sesję, wszystko pozamiatałaś elegancko, jak zawsze! Gratuluję! Może teraz znajdziesz choć trochę czasu dla mnie, Babolu.

Znajdę na pewno, bo brakuje mi jej potwornie. Odkąd nie dała się namowić na kontynuację studiów i postanowiła poprzestać na inżynierze, widzimy się potwornie rzadko, choć kontakt utrzymujemy w miarę regularny. Dziś nie pasował jej wypad na piwo nad Rusałką, więc postanowiliśmy się wybrać tam "magisterską" ekipą. 

Umówiliśmy się pod sklepem, co by sobie kupić po piwku. Ruszyliśmy więc tam z Agnieszką i Bartkiem, a ja wspominałam sobie po cichu, jak z Rudą i Martą czytałyśmy po dwóch piwach porady seksualne z Cosmopolitanu (ale to nie była moja gazeta!) i płakałyśmy ze śmiechu, jeszcze nieświadome, że zza pobliskiego krzewu podsłuchuje nas naturysta. 
Śmiejac się pod nosem do tych wspomnień, zauważyłam resztę ekipy, a wśród nich znaną i (niekoniecznie) lubianą na roku Panią Sierżant.


Nie, żebym coś do niej miała. Bo ja, żeby kogoś "niepolubić" muszę mieć konkretny ku temu powód. Ludzie zazwyczaj mi nie przeszkadzają, ale od początku czułam, że to ja bardzo Pani Sierżant przeszkadzam. 

W tym miejscu muszę wyjaśnić Wam, skąd się wzięła taka, a nie inna ksywa dla tejże koleżanki. Otóż: pani chodząca zawsze "na baczność", ocena nie niższa niż pięć, głowa podniesiona wysoko, a książka, czy zeszyt na zajęciach zawsze równo z rogiem zawsze pierwszej ławki. Stąd też wzięło się - wcale nie złośliwe - wdzięczne określenie "Pani Sierżant".
Przywitaliśmy się, weszliśmy do sklepu.
- Asiu, podałabyś mi soczek? - zapytała Pani Sierżant.
- Nie pijesz piwa? - zapytałam, nie mając zamiaru jej do niczego zmuszać. 
- Nie chcę dostać mandatu.
Trochę mnie wmurowało. Ale zgodnie z prośbą sięgnęłam jej soczek.
- Nie no... jak wolisz. Myślałam, że nie pijesz alkoholu, czy coś... Ale jeśli chodzi o to, to wiesz, ja chodzę tam naprawdę często i nigdy nie było przypału. 
- Ale ja czytałam w Metrze, że oni tam teraz patrolują!
Nadal nie mając zamiaru jej do niczego zmuszać, wybrałam sobie jakiegoś sikowatego Reddsa, żeby nie wyjść na alkoholika wśród reszty dziewczyn i biednego kierowcy - Bartka, choć ze smutkiem zerkałam na wielkopolskiego Pilsa. Boże, gdzie jest moja Ruda - jęknęłam w myślach. 
- A swoją drogą Asiu... widzę, że kupiłaś sobie nowe trampki. Trochę wstyd już było chodzić w tak podartych, co?
- Ano zgadza się - odparłam z uśmiechem, wcale (jeszcze) nieurażona. - Tylko wiesz, żałuję trochę, bo tych nowych szkoda, tam jest trochę błota.
Mina jej zrzedła, a ja dopiero po chwili załapałam, zauważywszy jej obcasy, że naprawdę chyba bidulkę przeraziłam na maxa. 

Kiedy szliśmy już okupieni nad jezioro, wędrowałam z przodu, z Martą opowiadając jej o moim rzucaniu palenia. Kawałek za nami podążała reszta ze stukającą obcasami Panią Sierżant na czele. Nagle zobaczyłam Bartka u swego boku.
- Asiiik... a ile średnio minut jest potrzebne, żeby wiedzieć, że się kogoś nie lubi?
Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Oj, czuję, że będzie wesoło, myślałam.

I było. Najpierw bała się pana, który kulturalnie się opalał, w slipach - Bo to może być zboczeniec.
- Boże, dziewczyno... to park miejski, w dodatku jezioro, no... gdzie ludzie mają się opalać, jak nie tutaj? - śmiałam się wierząc jeszcze, że Pani Sierżant ma jakiekolwiek poczucie humoru. 
Później nie lada wyzwaniem było dla niej przejście przez "zarośla", żeby móc usiąść nad samym jeziorem. Bo kleszcze. Nawet wzięłabym biedne dziewczę "na barana", gdybym miała więcej siły i gdyby nie była taka irytująca. Gdy Marta zapaliła fajkę, cały czas powtarzała "Ojej, fuj, fuj", a kiedy wspmniałam coś o chrabąszczach, to myślałam, że stamtąd ucieknie. Natomiast dopijając sikowatego Reddsa (na boga, jak ja nie lubię tych kompotów) przez przypadek udało mi się porządnie beknąć, to miałam wrażenie, że zabije mnie wzrokiem.
- No sorry!
- Boże. To, co mówią o rudych, to jednak prawda!
Zrobiłam wielkie oczy i spojrzałam na Bartka, który zwijał się ze śmiechu. 
- Ale ja jestem farbowana! - odparłam zdumiona.
- To tym bardziej! 
Nie potrafiłam zrozumieć jej oburzenia, które z jednej strony było zabawne, a z drugiej lekko niepokojące. Naprawdę nie sądziłam, że robię tak kiepskie wrażenie na ludziach nieraz. Ja po prostu... jestem kobietą-kumplem. Kobietą o mózgu płci męskiej, jak to stwierdziła pani pedagog jeszcze w liceum. Nie znoszę zakupów, jestem bałaganiarą, nie lubię sukienek i mam aż trzy pary butów: sandały, trampki i glany. Zazwyczaj przebywam z chłopakami, lubię głośno wybuchnąć śmiechem, przeklnąć, albo beknąć. Przy mnie można opowiadać sobie obrzydliwe kawały, mówić o rzyganiu, czy puścić bąka. I właśnie taką drugą kobietą-kumplem była Ruda, moja wierna kompanka. 
- Hej, hej, wyluzuj - zaśmiałam się znów. - Chodź, zrobimy sobie spacer wokół Rusałki. Zobaczysz, fajnie będzie.
Usłyszałam triumfalny okrzyk Bartka za plecami.
- Nie. Ja już mam dość. Tu są komary, śmierdzi i nie ma słońca. A jest tu może gdzieś jakaś toaleta?

Wierzcie mi, lub nie, ale to był moment, w którym ręce opadły mi do reszty.

120 komentarzy:

  1. Całkiem wesoło ;)
    No cóż, Pani Sierżant trafiła na niewłaściwe pole.
    Sama jestem raczej z tych "kumpli", choć z chłopakami się nie dogaduję zbytnio, chyba że ze starszymi. Raczej szukam znajomych wśród przedstawicielek płci tej samej o podobnym charakterze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No było zabawnie, tylko szkoda mi było dziewczyny, bo ewidentnie trafiła między "innych" ludzi, a ja nie wiedziałam, jak do niej podejść, żeby się zaraz nie obraziła.
      O widzisz :) Ja za to do chłopaków jestem przyzwyczajona. ^^'

      Usuń
  2. Fajny dzień miałaś ;)
    Pani Sierżant chyba trafiła do niewłaściwego towarzystwa ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jutro też będzie fajny dzień. Idziemy biegać! :D
      No ewidentnie ;)

      Usuń
    2. HAha :D Bardzooooo faaaaajnyyyyyy ;p
      Sobie tak wyobraziłam tą Panią Sierżant, a tu nagle piszesz o szpilkach xD haha

      Usuń
    3. I tego się trzymajmy :D
      No bo Pani Sierżant, bo na baczność chodzi, no :P

      Usuń
    4. :) OK
      :D Hahahah ;p już ją "widzę"

      Usuń
    5. Odrobina wyobraźni wystarczy :D

      Usuń
    6. Tego nam raczej nie brakuje ^^

      Usuń
    7. Mnie na pewno nie ;) A Tobie także z tego co widzę.

      Usuń
  3. Hahaha :D ta Pani Sierżant ma alter ego o nazwie Wyrachowana Księżniczka chyba :D z kim Ty chodzisz na piwo... jak w końcu przyjedziesz do Krk i Kw to zapomnisz, że tacy ludzie w ogóle istnieją :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie wiedziałam, że ona z nami pójdzie! Marta ją zgarnęła, bo jest z nią na bloku :D Och tak! I znów będziemy pić "Nasze Kawalerskie" na garażach? :*

      Usuń
    2. wiedziałaś czy nie, co za różnica... była? była :D ja idąc w szpilkach w błoto bym tak nie marudziła, choć jestem straszną marudą i myślałam, że nikt mnie nie może pobić. a jednak, cuda się zdarzają :D
      Kochanie, nie wiem czy sprzedają u nas Nasze Kawalerskie, bo zlikwidowali sklep, gdzie zawsze było :( ale Amarenę w biedrze znajdziemy i się napijemy! jak za starych, dobrych czasów :* chyba, że zaszalejemy i na garażach zamiast taniego wina napijemy się szlacheckiej whisky :D

      Usuń
    3. no była xD Ale po cholere w szpilkach w błoto ja się pytam? XD
      Amarenę xD Może być też Leśny Dzban XD swoją drogą szkoda, że nie ma już Komandosa :( Whisky jak najbardziej :D

      Usuń
    4. a skąd mogła wiedzieć, że pójdzie w błoto? :D
      Leśnego też ni ma :D ograniczyli nam wybór :( poza tym... kiedy ja ostatnio piłam tanie wino. chyba z Tobą w 2010 :D whisky to must be naszego spotkania, choćby skały srały i mury pękały, to będzie! :D

      Usuń
    5. No bo jej powiedziałam, to mogła powiedzieć, że nie chce, czy coś... :P
      Kurde... a to pech:( no wiadomka :D musimy nadrobić za całe dwa lata :D

      Usuń
    6. co się miała przyznawać... jak taka z niej Pani Sierżant jak piszesz, to duma jej nie pozwalała :D
      Ano pech :( jak zaczniemy nadrabiać, to w ogóle nie będziemy spać i ciągle będziemy na kacu xD

      Usuń
    7. no jej duma na niewiele pozwala ogólnie. tak zauważyłam. Trochę mi było jej w sumie żal...
      O nie moja droga, spać będziemy do 14 :P

      Usuń
    8. Niepotrzebnie było Ci jej żal, serio. Przecież czasem mogłaby wyluzować, ale jeśli tego nie potrafi przez dumę czy cokolwiek innego, to jest jej sprawa :)
      Do 14? Wierzysz w to? :D Bo ja jakoś nie bardzo :D będziemy wstawać max o 12, potem łazić całe popołudnie w piżamie i robić driny z herbaty. Tak będzie, zobaczysz :D

      Usuń
    9. No ale wiesz... w jej świecie moze jest jej dobrze, ale... trochę mi jej żal, że nie potrafi, że tak powiem... wyluzować pośladów :D No bo co to za życie? A że wkurza tym innych to druga rzecz...
      No jak Twoja babcia nam wparuje do pokoju to nie będziemy XD Tak: będziemy albo pić, albo spać, ewentualnie jeść :D

      Usuń
    10. Nie potrafi, bo taki ma charakter i już :D można nie być wyluzowanym, bo nie każdy musi być i nie wkurzać tym ludzi, wtedy to się tak nie rzuca w oczy. A jako, że ona tym wkurza.... no cóż, może trzeba jej powiedzieć, żeby wrzuciła na luz czasami? :)
      Haha, właśnie :D babcia nie rozumie jak można tyle spać i musi przeszkodzić :D dokładnie :D i będziemy robić brzuszki pomiędzy jednym piwem a drugim xD

      Usuń
    11. Próbowałam, ale nie docierało... w ogóle zastanawiam się, dlaczego akurat wybrała taki wypad, skoro to ewidentnie nie było dla niej ;)
      Z Mel B.! :D

      Usuń
    12. Może stwierdziła, że sobie z tym poradzi, bo: "kto jak to ale ja nie dam rady?" :)
      Tylko z mel b! :D ona jest genialna :D

      Usuń
    13. Chciała dobrze... :D
      Chociaż nie wiem. Jak zaczyna się drzeć, to zamiast ćwiczyć, zaczynam się śmiać :D

      Usuń
    14. No tak... a że się nie udało, to już inna kwestia :)
      I moim zdaniem to jest w tym najlepsze :D że tym darciem rozśmiesza, bo wtedy nie myśli się o tym, jak bardzo męczące są te ćwiczenia i jak bardzo już ma się dość, tylko ćwiczysz i się śmiejesz :D

      Usuń
    15. Ano :)
      Ale śmiech rozluźnia mięśnie xD

      Usuń
    16. Co z tego :D to ma byc frajda, nie katorga :D

      Usuń
  4. Hahahahahahhahaha!!!! Uwielbiam takie laski ;) a i uwielbiam radlera jablkowego i somersby blackeberry pije kompoty ;p ale albo kompot albo woda xD wodka bo nie mam znakow xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też i choć zazwyczaj schodzę im z drogi, to jednak nieraz trafię na taką właśnie relację, jak powyższa :D
      Ja wypiję, jak mnie najdzie taki kompocik... ale wolę "normalne" piwa, a najbardziej lokalne. Jak u nas np... Noteckie, albo Lech Pils właśnie :D

      Usuń
    2. Ja tez unikam takich ;p

      Ja ogolnie smaku piwa nie lubie. Wole wodke, drinka, wino. Choc z nalewaka niektore sa dobre. Ogolnie malo pijam i moze nie trafilam jeszcze na dobre? ;p ale ja mam swoje lokalne ;) tez pycha.

      Usuń
    3. No, ale jak mówię... nieraz są nieunieknione :D

      To mi się mama ostatnio dziwiła: "czemu ty tak te piwo lubisz?" a ja właśnie wolę bardziej od wódki, czy drinka :) chociaż i to i to wypiję XD Ostatnio zaczęliśmy z Patrykiem trochę kombinować i sobie drinki robić i biały cin cin ze spritem, cytryną i lodem jest przepyszny :D

      Usuń
    4. Ano... ja poznalam jedna co zalila sie, ze jej facetowi sie zdazy beknac czy piardnac... Coz ;p Byla zdruzgotana, ze on taki ochydny.

      Ja nie wiem. Mam dostawe super win z hiszpanii i francji ;p

      Usuń
    5. A ja znam jedną taką, gdzie chłop (po ślubie) sobie piwa nawet wypić nie może... nie mówiąc o puszczaniu bąków, czy bekaniu. Więzienie, nie dom...

      Ulala :D Konkretnie, widzę :D

      Usuń
  5. Ooo no to kolejny raz utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że bym się z Tobą dogadała :D
    A Pani Sierżant to widzę z tych co to wyżej srają niż dupy mają, co? :P :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ Kochana, ja w to nie wątpiłam :D :*
      Oj niestety... idealnie to ujęłaś. W dodatku niepoznanianka i ciągle jej się coś w Poznaniu nie podoba :/

      Usuń
  6. Eh, nie mogę dodać inaczej odpowiedzi :P
    No to masakra, dobrze,że Wilk zawsze się cieszy z takich rzeczy hehehe :D

    Konkretnie :D Mam różnego rodzaju Sangrie i jeszcze jakieś, takie z beczek przelewane :D ale niektóre są tak pyszne i pije się jak soczek ale zwalają z nóg :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, czasem się nie da :P
      Hahaha, no my też się pod tym wzlędem dogadujemy xD

      No wyobrażam sobie :D Muszę kiedyś do Ciebie wpaść na taką flachę ;D

      Usuń
    2. A mogę zaprosić :) Ja mam jedną ogromną flachę chyba 3L i jedną beczkę 1 l :P ale tą mniejszą do mięsa zużywam :D Bo pycha :D

      Usuń
    3. Mój Wilku uwielbia karkówkę w winie :D a ja jak robię to jak w zgorzelni wali :P

      Usuń
    4. Omnomnom :D Weź, bo robię się coraz bardziej głodna :D

      Usuń
    5. Jeeedz :D takie mięsko chrupiące w sosie takim winnym mmm słodkim :D

      Usuń
    6. Ej, bo ja nie mam nic dobrego do jedzenia pod ręką xD

      Usuń
    7. Hehe ;) ja musialam lays max paprykowe kupic ;D taks ochota

      Usuń
    8. A mi wczoraj Patryk cały wieczór marudził, że mógł kupić chipsy :D

      Usuń
  7. ta Pani to bardziej taka Pańca z wyższych sfer :D przynajmniej było z kogo pozbijac i czas szybko minął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa... No ja się z niej nie śmiałam, bo mi to jej w sumie było żal, ale Bartek to płakał ze śmiechu momentami. :P

      Usuń
    2. hehe wcale się nie dziwię... :) nie wiem czy bym umiała z taką dziewczyną rozmawiać.

      Usuń
    3. Ja generalnie lubię rozmawiać z ludźmi i z nią też się czasem staram pogadać. Ale... czuję jakiś taki brak sympatii z jej strony, no cóż, przecież nie każdy musi mnie lubić :)

      Usuń
    4. dokładnie mam to samo, ale z czystej życzliwości rozmawiam :)

      Usuń
    5. Więc się rozumiemy :)

      Usuń
    6. Więc się rozumiemy :)

      Usuń
  8. Skąd Wy żeście tą pannę Sierżant wytrzasnęli? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się wytrzasnęła xD

      Usuń
    2. No ale z ziemi chyba nie wyrosła :D

      Usuń
    3. Idę o zakład że już z Wami nigdzie nie pójdzie :D

      Usuń
    4. Albo pójdzie, jak mnie nie będzie :P Bo coś przeczuwam, że tylko ja jej zalazłam za skórę :P

      Usuń
    5. Bardziej pomyślałam o tym, jak bidulka w szpilkach chodziła po tych wertepach waszych :P

      Usuń
    6. No był to wesoły widok ^^'

      Usuń
    7. Haha :D Wesoły to dobre słowo :P
      Mimo wszystko uważam, że w porównaniu do innych i tak byłaś dla niej miła :P

      Usuń
    8. No starałam się jak mogłam :P Chociaż ona mi mówiła, że jestem ruda, wredna i w ogóle :( A Bartek skwitował to później krótkim: "To w sumie łysym też nie można ufać" :D

      Usuń
    9. Buahahahahaha! Jesteście wszyscy tam wredni :P

      Usuń
    10. I to jest piękne ^^

      Usuń
    11. Jak miło, że się zgadzamy ^^

      Usuń
    12. Oj tak :P Naprawdę jesteś ruda? :P

      Usuń
    13. Farbowana ^^ Od prawie pięciu lat :P

      Usuń
  9. E, to ja żałuję że nad tą Rusałkę i piwo nie dotarłem, faktycznie było wesoło XD Ale wiesz co? Dostać mandat można tam. Sam dostałem. Od...policji, która patroluje jezioro na łódkach. Więc troszkę nieraz uważać trzeba, ale troszkę, a nie...
    Naprawdę, Pani Sierżant wesoła osóbka, nie ma co XD Ale powiem szczerze- mi jest żal nieraz takich. W sensie, może w ich świecie jest im dobrze ale wiesz...to takie nieraz smutne, że ktoś np. nie umie się wyluzować w taki sposób, tak z mojej perspektywy patrząc, na pewno rozumiesz, o co mi chodzi:)
    W ogóle...ona się pana w slipach bała? To ciekawe co by było, jakby zobaczyła, że ja się w Rusałce nocą nieraz nago kąpię po bieganiu XD
    Ej...a co mówią o rudych?Zwłaszcza farbowanych?XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha XD Coś czuję, że byłoby jeszcze weselej :D A jakby zobaczyła Twoje tatuaże, to by uciekała, bo by stwierdziła, że to patologia XD A tak swoją drogą... wspominalam Ci, że myślę o tatuażu? ;>
      Ej! Kiedyś jak siedzieliśmy z Rudą i Patrykiem to właśnie pływali łódką! A my jak te zjeby wytrzeszczaliśmy oczy. Patryk od razu powiedział, że to policja, ale my we dwie, że no jak, no gdzie łódką :D No ale podpłynęli do nas. Z tym, że my już mieliśmy skrytkę na piwo :)
      Królik. Kurde. Tak szczerze: powiedz lepiej za co i gdzie Ty mandatu nie dostałeś XD
      No fakt faktem, było śmiesznie, ale mi też było jej żal. Ale widzisz, no kurde... starałam się, chciałam jej pomóc, żeby się wyluzowała, ale dało rady. Wiesz, to taki typ człowieka, który w szkole podstawowej jako jedyny zostawał w klasie i skarżył nauczycielowi, że reszta klasy poszła na wagary - żeby czasem nie dostać uwagi. No ale co zrobić :P
      Haha :D To ja jej słuchaj powiem, żeby się nad Rusałkę wybrała późnym wieczorem i że przewidziane tam są niezłe atrakcje XD Ale pewnie powie, że o ciemku to ona nie wychodzi :(
      Jak to powiedziała, cytuję: "że to już jest taki charakter, że są wredni i w ogóle inni!"
      xD

      Usuń
    2. No na pewno, patologia, dodaj też kolczyki i tak dalej XD A nie mówiłaś :> A nad czym się zastanawiasz? Zawsze ci mogę dać kontakt do mojego tatuatora:) Tak, jest dobry.
      A nas raz capnęli tak, ale wiesz, z reguły nawet jak widzą że się piwkuje to nic nie robią, tylko czasem się na takich nieugiętych Strażników Teksasu trafi jak to mawia moja siostra i ta stówka pyknie za miłą chwilę relaksu..dlatego jednak nieraz uważać trzeba, nawet nad Rusałką:)
      E...w sumie, ja nawet za seks dostałem, więc tak, jestem zdolny XD
      Więc taki typ musi się sam chcieć zmienić, albo zostaje w swoim świecie. Wiesz, jak jej tam dobrze, to czemu by nie, tylko otoczenie ma przesrane..ale człowiek szczęśliwy. Ale jeśli ją to gryzie, czuje się wyalnienowana, to już troszkę gorzej jednak. Różnie bywa.
      Zresztą, ludziom zawsze trudno zauważyć właśnie błędy, jak reaguje na nich otoczenie, prawda?
      No, jakoś po 23, już widzę, jak w te dzikie ostępy (tja..XD) się wybiera tak późną porą XD
      W sumie moja siostra jest ruda i jest wredna i trochę inna. Hm. XD

      Usuń
    3. O, nie mówiłeś, że masz kolczyki, wspominaleś tylko o tatuażach, albo ja mam słabą pamięć:) Okej, to jak się zdecyduję i uzbieram, to się przypomnę :)
      Ano fakt... Nam się udało wywinąć kilka razy, ale tu u nas we Wronkach. Kilka razy było naprawdę gorąco, jak spieprzaliśmy przez las w nocy, a za nami świeciły tylko latarki. A jak jeszcze któryś z chłopaków palnął "a co jak mają psy?" to myślałam, że się poryczę. Ale to było parę lat temu, młodzi i głupi byliśmy XD
      No tak, właśnie ten mandat miałam na myśli xD
      Ano wlasnie. Widzisz, niech sobie dziewczyna żyje jak chce, tak jak mówisz, jeśli jest sama ze sobą szczęśliwa, to ma do tego święte prawo. Ale ona się niestety tak obnosi z tą swoją "porządnością", że czasami jest nie do wytrzymania :P Ja się nią specjalnie nie przejmuję, niech robi co chce, ale widzę nieraz miny ludzi na zajęciach :P
      Ano prawda ;) Chociaż ja zauważylam, że w niektórych towarzystwach ma się mnie za niefajną xD
      Ej no, ale mówi się... cicha woda brzegi rwie xD Wiesz, jak ja jej bym powiedziała, żeby poszła nad Rusałkę późnym wieczorem, bo tam są atrakcje, to by pewnie strzeliła na mnie focha, ale co by zrobiła wieczorem? Tego nie wiem XD
      Wyczuwam sugestię xD

      Usuń
    4. Kurde, musiałam tę wiadomość pisać dwa razy i później zapomniałam o tatuażu xD Ja nie chcę nic dużego, marzy mi się bransoletka, coś podobnego, jak ma Karen w Californication xD Ale na zdjęciach tatuaż jest mega niewyraźny, więc będę musiała wykorzystać me zdolności i sama coś w ten deseń zaprojektować:P

      Usuń
    5. W ogóle łojeny, łojeny, jakie ładne zdjęcie!
      Nie oglądałem Californication, więc nie wiem, o czym do mnie mówisz. Naprawdę, nie oglądałem, możesz się teraz dziwić XD
      No to mam i kolczyki a nawet tunele :P I miałem 5 kolczyków na języku, nieźle, co?XD
      Psy..na pewno, wypuściliby na was rottweilery XD Serio, bo nie ma większych bandziorów XD A w ogóle ja sobie poczytałem i wiesz, że nad Rusałką można legalnie pić? Kruczek prawny. Bo to jest las miejski, nie park. W ustawie o zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych wymienione są parki- nie lasy XD Także jakby co możesz się powołać na ustawę z 1982 roku z późniejszymi poprawkami, ostatni tekst jednolity był chyba w 2012 XD Więc dostałem mandat tam nieprawnie, damn it. Ale już za późno XD
      No tak, mój słynny mandat. Ale mam jeszcze inne ciekawe XD
      No więc właśnie, to, czy jest się "fajnym" jest kwestią osób, z jakimi przebywasz. Więc...nie można jednoznacznie oceniać, o! XD
      To lepiej jej nie mów, bo to też swoją drogą żadna atrakcja cholera, takie to to wychudzone i tak dalej xD
      Oho, sugestię? Ależ skąd! XD

      Usuń
    6. A dziękuję, dziękuję :D
      Nie no, nie dziwię się xD To mi się dziwią, że jako dziewczyna to oglądam, ale zdecydowanie wolę to od jakichś słitaśnych pierdół ^^
      Ulala, to faktycznie nieźle! :P
      Ty się śmiejesz, ale myśmy wtedy serio trochę narozrabiali xD Aż strach o pewnych rzeczach mówić głośno :D Wiesz, my też rozprawialiśmy o tych wszystkich ustawach, ale... ktoś powiedział, że wszystkie przekreśla jedna ustawa o trzeźwości, że ponoć nie możesz pić nigdzie, gdzie mają prawo przebywać dzieci. Czyli na dobrą sprawę wjebaliby Ci mandat, gdyby policja odwiedziła Cię w domu, Ty piłbyś piwo a Twoje dziecko bawiło się obok. Coś mi tu nie gra, ale koledzy z redakcji zaczęli się zagłębiać w ten temat. No i warto poczytać na ten temat.
      Ano nie można ^^
      Ady tam xD
      Taa, jasne :P

      Usuń
  10. Gratuluję magistra, to po pierwsze :D
    A Pani Sierżant... Cóż, tacy też muszą chodzić po tej ziemi, żeby trochę weselej było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie ma co gratulować, bo ja dopiero magisterkę zaczęłam :D Co najwyżej inżyniera XD Ale dziękuję, dziękuję, coś czuję, że to dobry znak na przyszłość :)
      Ano prawda, wszak inaczej świat byłby nudny :)

      Usuń
  11. Szczerze mówiąc... nie za specjalnie cieszyłabym się takim spędzaniem czasu. Ale może jestem dziwna. W dodatku każdy lubi co innego :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś dziwna :) Po prostu zdajesz sobie sprawę, że czegoś nie lubisz i potrafisz powiedzieć, że Ci się to nie podoba, a to się ceni ;)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  12. Też mam taką Panią Sierżant.Chociaż do niej pasowałoby określenie Madmoiselle Perfection. Akurat nienawidzę takich osób,które muszą być zawsze idealne więc i ją obdarzyłam tym jakże pięknym uczuciem.Lepiej takich osób nigdzie ze sobą nie brać,bo jeszcze po pół godzinie stwierdzą,że muszą iść się uczyć.
    Serdeczne wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee to nie, to ja aż tak nie nienawidzę xD Po prostu mi szkoda dziewczyny było. Nie trafiła w towarzystwo, choć z drugiej strony zastanawiam się, po cholerę tkała się na obcasach w plener?

      Usuń
  13. Haha ja bym tam chyba padła, jakby była i miała jej wysłuchiwać. Nienawidzę taki hmm.. kobiet? Sama raczej nalezę do takich kobiet z męskim mózgiem, jak to napisałaś o sobie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli byśmy się dogadały :P

      Usuń
    2. Zapewne. :D
      Też lubię się usiąść gdzieś na ziemi i jak człowiek napić się piwa, nie przejmując się czy nie daj boże jakaś mrówka mi koło nogi nie przejdzie. :D

      Usuń
    3. A to ja robaków się boję strasznie XD czasem bym chciała, żeby ktoś mnie nagrał, jak sadzę rośliny na szkółce :D

      Usuń
    4. Robaków też się boję ogólnie, ale takich większych. :P Taką mrówką bym się nie przejmowała. :D
      Haha aż tak wesoło tam jest? :D

      Usuń
    5. O, te wielkie to bym wytępiła xD
      Tak :D Dla przykładu wczoraj, po skończeniu biurkowej roboty miałam przesadzić rośliny w pojemnikach. No to taszczę ten pojemnik za szkółkę, w cień, męczę się i męczę... i nagle w moim kierunku leci chrabąszcz. Nie wiem, jak to wyglądało, ale: spokojnie odstawiłam pojemnik, zrobiłam unik, po czym zaczęłam spieprzać xD

      Usuń
  14. Też jestem kobietą z męskim mózgiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego jestem zodiakalnym Lwem, chodzę własnymi ścieżkami ;)

      Usuń
    2. A to ja jestem Bliźniakiem :D Ale odkąd słyszałam coś o dwulicowości, to nie chcę chyba się bardziej zagłębiać w zodiakalne przesądy :D

      Usuń
    3. Hmm, nie wszystkie cechy zodiakalne pasują do danej osoby :)

      Usuń
    4. Ja wychodzę z założenia, że kiedy bardzo chcemy się czegoś doszukać, to się doszukamy ;)

      Usuń
    5. Każdy jest indywiudalny, a na osobę ma wpływ data i godzina, w której się urodził i ułożenie planet wtedy ;)

      Usuń
    6. Byłam u takiego kogoś, i okazało się, że jestem Lwem a nie Panną ;)

      Usuń
    7. Chyba nie do końca rozumiem :P

      Usuń
  15. A ja to chyba zależy od dnia. Czasami mam ochotę na sukienkę i obcasy a czasami mam ochotę połazić po drzewach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, jasne :) Ja też lubię ładnie się ubrać... Obcasów nie mogę nosić, bo moje stopy... nie są do nich przystosowane ;) Ale zdecydowanie lubię włazić na drzewa :)

      Usuń
    2. To może prawdziwa kobieta jeszcze się w Tobie obudzi :P Bo na razie to chyba biegasz w połatanych szortach z kijem w ręku :P

      Usuń
    3. No prawie trafiłaś - brakuje mi kija ;D

      Usuń
  16. ja miałam laskę na studiach co to piwa nie piła - bo kobiety nie piją, nie chodziła na imprezy - to tam gwałcą xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no także podążają ową logiką ja powinnam być już zgwałcona hohohohh razy;p

      Usuń
    2. To witam w klubie :P

      Usuń
  17. O matko i tak Ci podziwiam za tą wyrozumiałość, którą w stosunku do niej okazywałaś przez ten cały czas.
    Ja od czasu do czasu lubię ubrać sukienkę czy też spódnicę, ale to bardzo sporadycznie. Nie umiałabym się zachowywać jak taka typowa lala, ale to kwestia charakteru jest jak wiadomo. Sama na przykład klnę więcej niż niejeden facet, przez co czasem mi wstyd i staram się nad tym panować. Takie osoby są i trzeba zacisnąć zęby na ich gderanie. Choć często zastanawia mnie pewna rzecz: skoro danej osobie z góry się coś nie podoba, to po co w to wchodzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wiesz, ja dużo rzeczy staram się jednak obracać w żart :)
      Oj, ja też mam problem z przeklinaniem. Jak się wkurzę, to potrafię zarzucić taką wiązanką, że szok. A później, jak słyszę, jak Patryk tak przeklina, to nieraz nie wytrzymuję i zwracam mu uwagę, a on wtedy odpowiada: "a ty co? święta? nie przeklinasz?" Fakt... pewnie z ust dziewczyny słyszy się to dwa razy gorzej...

      Usuń
    2. Hoh ja też się staram, ale czasem mi się zdaje, że zachowanie niektórych ludzi samo w sobie jest jakimś... żartem. I to bardzo niesmacznym.
      Jak się wkurzysz... ja potrafię tak bez powodu. Nie ma się czym chwalić, ale tak jest i dlatego... ograniczam się od jakiegos czasu :p Może nie idzie mi jakoś super, no ale grunt, że próbuję xd

      Usuń
    3. No czasem może to wyprowadzić z równowagi. Doskonale o tym wiem ;)
      Ale ja też bez powodu! Po prostu... nieraz "kurwa" to mój ulubiony przerywnik. Nieraz, bo zależy z kim rozmawiam xD Ale wiesz co? Ja sobie zawsze mówiłam, że łatwiej mi zaufać komuś, kto przeklina ;)

      Usuń
  18. hihi hihi:) od razu porankiem humor mi się poprawił ;-) Nie ma co ;) gderanie innych należy chyba zlać bo co innego? po co się wiecznie przejmować?:) a wypad miałaś nader udany!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się, że pokolorowałam Twój dzień ^^

      Usuń
  19. A wiesz, jesteś na maksa pozytwyną osobą, chyba wystarczy przeczytanie kilku notek, żeby to stwierdzić :D Czytałam z ogromnym uśmiechem na ustach. No cóż, ludzie są różni, najróżniejsi. Chyba dość rzadko spotykam osoby pokroju Pani Sierżant. Moje środowisko jest dość... moje - to najodpowiedniejsze słowo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Miło mi to czytać :) Tym bardziej, że moim celem jest poniekąd sprawienie, byście się uśmiechali :) I to jest wlaśnie dobre! Mieć paru ludzi, przy których można bez ograniczeń być sobą :)

      Usuń
  20. 100 komentarz :D
    A co do Pani Sierżant, to mimo zabawnych momentów życie u jej boku musi być bardzo stresujące, takie życie pod pręgierzem i w ciągłym strachu ;] No, ale cóż.. sa różni ludzie na tym świecie i mało tego, nikt nie jest idealny ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo :D Chyba muszę pomyśleć nad nagrodą :D
      Ja szczerze współczuję jej facetowi. Chociaż znam kilka podobnych "dam" i ich biednych facetów.

      Usuń
  21. hahahah no rzeczywiście koniec posta powala na kolana:D
    oj to były czasy, też miałam taką "rudą", przeprowadziła się ale utrzymujemy kontakt. sądziłam że z 'kumpla' w niej niewiele zostało, ale jak ostatnio stwierdziła, że "każda by mu dała" mając na myśli swojego byłego, wspomnienia z takich wypadów, wypitych litrów piwa i żebrania od ludzi fajek nie zapomnę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że ona pobiegła do tojtoja stojącego w krzakach? Za cholerę bym tam nie weszła :D A później powiedziałam chyba za głośno, że tam spał stary żul no i... wiadomo xD
      No i takie wspomnienia są piękne :) My też utrzymujemy kontakt. To co prawda nie to samo, co wspólne studiowanie, ale zawsze :)

      Usuń