Wiem, że to dopiero początki przedślubnej bieganiny, ale już teraz wizja tego, co zbliża się wielkimi krokami uszczęśliwia mnie ogromnie, jednocześnie budząc senne ostatnimi czasy motyle w brzuchu. Motyle, tym razem trochę jakby poddenerwowane, ale tak samo kolorowe, jak dawniej.
Już odliczam, choć jeszcze zostało trochę czasu.
Szesnastego o szesnastej zatem. W miesiącu, który zawsze przynosił najwięcej szczęścia - w lipcu. Termin w kościele zaklepany. W lokalu też. Kapela wybrana. Fotograf także. I to ostatnie przyniosło mi dzisiaj ogrom radochy. Wszystko staje się jakieś takie bardziej przejrzyste, widoczne nawet w przykładowych kadrach. I jego uśmiech i słowa, że może wcale nie będzie tak strasznie. Coraz więcej znajomych ludzi się do mnie uśmiecha, pytając: "jak przygotowania?" Rozmowy o gościach, o świadkach, o drużbach. Przeglądanie zaproszeń w hurtowni. Sukienka ślubna, której projekt wyostrza mi się gdzieś w głowie, pewność, że "to będzie to". Rozmowy z Mamą, kiedy wybierzemy się do salonu, by wykonać pierwsze przymiarki. Nucenie z nim piosenek. Słuchanie, pod drzwiami, kiedy gra w samotności w moim pokoju na gitarze. Częstsze "przepraszam" po kłótni. Częstsze "kocham" bez okazji. Przekomarzanie się z nim, że właśnie ta, a nie inna piosenka nadaje się na pierwszy taniec.
I obietnica, że w naszym ślubnym albumie widniały będą zdjęcia ogniście rudej panny młodej w białej sukni, skórzanej kurtce i glanach. Przy panu młodym, gitarzyście, który zdąży do tego czasu zapuścić włosy, bo w długich podobał jej się przecież najbardziej. Z butelką Jacka Danielsa w tle, paczką Marlboro Gold'ów i trochę zakurzonym piecem od gitary.
Dokładnie tak, jak chciałam.
Przypomniałam sobie, że dawniej wcale się tego wszystkiego nie bałam. Ja przecież o tym marzyłam. A nauczyłam się, że marzeń nie wolno się bać.
Ta jesień to czas dobrych zmian. Pora się zatem na nie otworzyć. Jak na szczęście, które obejmuje mnie dziś niczym dobry anioł swoimi skrzydłami. Uspokoiłam się, wyciszyłam. Wszystko będzie dobrze. Wystarczy się tylko oddać dobremu Losowi. I niczego, niczego się już nie bać.
Bo ja już teraz jestem szczęśliwa.
"Dzisiaj mój świat się uśmiecha
Twoja dłoń w mojej, idziemy całe mile.
Dzięki tobie to się dokona
Bo ty jesteś dla mnie jedynym.
Twoja dłoń w mojej, idziemy całe mile.
Dzięki tobie to się dokona
Bo ty jesteś dla mnie jedynym.
Szczęście nie ma już smutku,
Szczęście... jestem zadowolona.
Nawet jeśli słońce przestanie świecić,
Nadal będę cię kochać.
Kiedy góry zwalą się do morza,
Nadal będziemy ty i ja."
I to szczęście widać! to będzie piękny dzień, na pewno :)
OdpowiedzUsuńOby tak było :)
Usuńbędzie, ja już Cię widziałam w tym dniu! :D
UsuńLubię Twoje sny :D
Usuńja też je lubię :D
Usuńmi się śnią pingwiny xD
Usuńpingwinki są słodkie :D
Usuńtak <3 takie niesforne :D
Usuńtakie jak Ty? :>
UsuńCoś w ten deseń :P
Usuńwiedziałam :P
UsuńTo ma być Wasz dzień i ma być tak jak Wy chcecie. Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńDzień piękny będzie, bo się kochacie jak wariaty, ale ta sesja... rock' n roll! Sama bym taką chciała, mimo że kandydata oraz perspektywy zaślubin na horyzoncie brak :D
OdpowiedzUsuńHoryzont może się wcale taki daleki nie okazać, nigdy nie mów nigdy, Papużko ^^
UsuńPosłałabym Ci ironiczny uśmiech, gdyby to był real xD
UsuńWeź mnie nie denerwuj xD
UsuńAle ładnie napisałaś :) Czekam na relację z Waszego ślubu, to będzie bardzo wyjątkowy dzień, i magiczny:)
OdpowiedzUsuńhttps://sweetcruel.wordpress.com/
Pewnie będę o tym pisać i pisać :)
UsuńI życzę Ci tego, żebyś była szczęśliwa tak bardzo cały czas :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)
UsuńJa wciąż jestem daleko do nawet marzeń o takim życiu... Chyba każdy ma swoją drogę - niekoniecznie wiodącą przez ślub, zakładanie rodziny... Chociaż wciąż czytanie o tym przynosi mi spokój i uśmiech na twarzy/
OdpowiedzUsuńpozdrawiam jesiennie!
Bo najważniejsze to spełniać swoje marzenia, tak, jak mówisz - każdy ma swoją drogę. I własne pragnienia, których spełnianie przynosi mu szczęście :)
UsuńRównież pozdrawiam!
Jak miło się czyta te słowa :) Niech ten stan szczęścia się Ciebie trzyma. Życzę Ci, żeby to uczucie trwarło i trwało...:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Moniu :)
UsuńTen stan niemożności ciągłego uśmiechania się jest przecudowny! Na fotografiach uchwycone szczęście - ahh :) Marzeń nie wolno się bać - niby oczywiste, ale na tym zdaniu przystanęłam i stwierdziłam, że ja się bałam marzyć o białej sukni .. Na szczęście nadrabiam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Biedronka
Aż za dobrze znam strach przed marzeniami, ale kiedy ich spełnienia dotknie się raz, to później chce się więcej i więcej :) To uzależnia :)
UsuńRównież pozdrawiam :)
ten dzień będzie piękny dla Was obojga na pewno:)
OdpowiedzUsuńOby tak było :)
UsuńKochana to dopiero początek tego szczęścia :) Serio pójdziesz w glanach? Dam ci stronkę z sukienkami to sobie obejrzysz https://twojasuknia.pl/
OdpowiedzUsuńSię zobaczy :D Wiem, wiem, Kochana, znam tę stronę :)
UsuńI co wybrałaś coś już?
UsuńZnaczy... mam pomysł w głowie :)
UsuńCiesze się i trzymam kciuki, by wszystko się udało :) Ja miałam czerwonoczarną suknię, ale włosy też krwiste :)
OdpowiedzUsuńNo to też oryginalnie ^^
UsuńCholera jasna, jesteś drugą lub trzecią znaną mi osobą, która się hajta w przeddzień moich imienin ;p
OdpowiedzUsuńNo proszę, a to ci zbieg okoliczności :D
UsuńMoże to jakiś znak dla mnie? :D
UsuńKto wie :D
UsuńAwww to by było super...Chciałabym zobaczyć taki ślubny obrazek...O rany byłby cudowny!
OdpowiedzUsuńDreszczyk przygotowań ma wiele uroku :)!!! Życzę Ci Asiu, aby Twoje/Wasze marzenia się ziściły co do joty :D!!!
OdpowiedzUsuń