piątek, 2 października 2015

O szczęściu, które przyspiesza kroku

Wszystko nabiera kolorów zupełnie, jak liście na drzewach. Wszystko się układa w piękne kształty sprawiając, że nie mogę przestać się uśmiechać, mimo uciążliwego bólu brzucha przez kobiece dni.

Wiem, że to dopiero początki przedślubnej bieganiny, ale już teraz wizja tego, co zbliża się wielkimi krokami uszczęśliwia mnie ogromnie, jednocześnie budząc senne ostatnimi czasy motyle w brzuchu. Motyle, tym razem trochę jakby poddenerwowane, ale tak samo kolorowe, jak dawniej.

Już odliczam, choć jeszcze zostało trochę czasu.

Szesnastego o szesnastej zatem. W miesiącu, który zawsze przynosił najwięcej szczęścia - w lipcu. Termin w kościele zaklepany. W lokalu też. Kapela wybrana. Fotograf także. I to ostatnie przyniosło mi dzisiaj ogrom radochy. Wszystko staje się jakieś takie bardziej przejrzyste, widoczne nawet w przykładowych kadrach. I jego uśmiech i słowa, że może wcale nie będzie tak strasznie. Coraz więcej znajomych ludzi się do mnie uśmiecha, pytając: "jak przygotowania?" Rozmowy o gościach, o świadkach, o drużbach. Przeglądanie zaproszeń w hurtowni. Sukienka ślubna, której projekt wyostrza mi się gdzieś w głowie, pewność, że "to będzie to". Rozmowy z Mamą, kiedy wybierzemy się do salonu, by wykonać pierwsze przymiarki. Nucenie z nim piosenek. Słuchanie, pod drzwiami, kiedy gra w samotności w moim pokoju na gitarze. Częstsze "przepraszam" po kłótni. Częstsze "kocham" bez okazji. Przekomarzanie się z nim, że właśnie ta, a nie inna piosenka nadaje się na pierwszy taniec.

I obietnica, że w naszym ślubnym albumie widniały będą zdjęcia ogniście rudej panny młodej w białej sukni, skórzanej kurtce i glanach. Przy panu młodym, gitarzyście, który zdąży do tego czasu zapuścić włosy, bo w długich podobał jej się przecież najbardziej. Z butelką Jacka Danielsa w tle, paczką Marlboro Gold'ów i trochę zakurzonym piecem od gitary.

Dokładnie tak, jak chciałam.

Przypomniałam sobie, że dawniej wcale się tego wszystkiego nie bałam. Ja przecież o tym marzyłam. A nauczyłam się, że marzeń nie wolno się bać.

Ta jesień to czas dobrych zmian. Pora się zatem na nie otworzyć. Jak na szczęście, które obejmuje mnie dziś niczym dobry anioł swoimi skrzydłami. Uspokoiłam się, wyciszyłam. Wszystko będzie dobrze. Wystarczy się tylko oddać dobremu Losowi. I niczego, niczego się już nie bać.

Bo ja już teraz jestem szczęśliwa.


"Dzisiaj mój świat się uśmiecha
Twoja dłoń w mojej, idziemy całe mile.
Dzięki tobie to się dokona
Bo ty jesteś dla mnie jedynym.

Szczęście nie ma już smutku,
Szczęście... jestem zadowolona.
Nawet jeśli słońce przestanie świecić,
Nadal będę cię kochać.
Kiedy góry zwalą się do morza,
Nadal będziemy ty i ja."

42 komentarze:

  1. I to szczęście widać! to będzie piękny dzień, na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ma być Wasz dzień i ma być tak jak Wy chcecie. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień piękny będzie, bo się kochacie jak wariaty, ale ta sesja... rock' n roll! Sama bym taką chciała, mimo że kandydata oraz perspektywy zaślubin na horyzoncie brak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Horyzont może się wcale taki daleki nie okazać, nigdy nie mów nigdy, Papużko ^^

      Usuń
    2. Posłałabym Ci ironiczny uśmiech, gdyby to był real xD

      Usuń
    3. Weź mnie nie denerwuj xD

      Usuń
  4. Ale ładnie napisałaś :) Czekam na relację z Waszego ślubu, to będzie bardzo wyjątkowy dzień, i magiczny:)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będę o tym pisać i pisać :)

      Usuń
  5. I życzę Ci tego, żebyś była szczęśliwa tak bardzo cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wciąż jestem daleko do nawet marzeń o takim życiu... Chyba każdy ma swoją drogę - niekoniecznie wiodącą przez ślub, zakładanie rodziny... Chociaż wciąż czytanie o tym przynosi mi spokój i uśmiech na twarzy/
    pozdrawiam jesiennie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najważniejsze to spełniać swoje marzenia, tak, jak mówisz - każdy ma swoją drogę. I własne pragnienia, których spełnianie przynosi mu szczęście :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  7. Jak miło się czyta te słowa :) Niech ten stan szczęścia się Ciebie trzyma. Życzę Ci, żeby to uczucie trwarło i trwało...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten stan niemożności ciągłego uśmiechania się jest przecudowny! Na fotografiach uchwycone szczęście - ahh :) Marzeń nie wolno się bać - niby oczywiste, ale na tym zdaniu przystanęłam i stwierdziłam, że ja się bałam marzyć o białej sukni .. Na szczęście nadrabiam :)
    Pozdrawiam, Biedronka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż za dobrze znam strach przed marzeniami, ale kiedy ich spełnienia dotknie się raz, to później chce się więcej i więcej :) To uzależnia :)
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  9. ten dzień będzie piękny dla Was obojga na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana to dopiero początek tego szczęścia :) Serio pójdziesz w glanach? Dam ci stronkę z sukienkami to sobie obejrzysz https://twojasuknia.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się zobaczy :D Wiem, wiem, Kochana, znam tę stronę :)

      Usuń
    2. I co wybrałaś coś już?

      Usuń
    3. Znaczy... mam pomysł w głowie :)

      Usuń
  11. Ciesze się i trzymam kciuki, by wszystko się udało :) Ja miałam czerwonoczarną suknię, ale włosy też krwiste :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cholera jasna, jesteś drugą lub trzecią znaną mi osobą, która się hajta w przeddzień moich imienin ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, a to ci zbieg okoliczności :D

      Usuń
    2. Może to jakiś znak dla mnie? :D

      Usuń
  13. Awww to by było super...Chciałabym zobaczyć taki ślubny obrazek...O rany byłby cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  14. Dreszczyk przygotowań ma wiele uroku :)!!! Życzę Ci Asiu, aby Twoje/Wasze marzenia się ziściły co do joty :D!!!

    OdpowiedzUsuń