sobota, 23 maja 2015

Dwadzieścia pięć

A więc wczoraj minęło dwadzieścia pięć lat mojego życia. Ćwierćwiecze, jak śmiała się Martyna. Dla jednych to dużo, dla drugich mało. Dla mnie - w sam raz.

Wiecie, kiedyś nie lubiłam mieć urodzin. Znienawidziłam je jako nastolatka, kiedy chciałam zorganizować przyjęcie urodzinowe, na które nie przyszedł nikt. Nie przyszły "przyjaciółki", nie przyszedł chłopak, na którym mi wówczas zależało. Pamiętam, jak dostawałam sms'y o treści "Sorry, dzisiaj jednak nie mogę przyjść, no to... wszystkiego najlepszego!". I dwukropek z gwiazdką na końcu będący skwitowaniem wszystkich fałszywych znajomości. Dlatego właśnie od tamtego czasu bardzo ostrożnie używałam słowa "przyjaciel", zastanawiając się dobrze, kiedy mogę napisać je z wielkiej litery. I nigdy już nie organizowałam przyjęć urodzinowych nawet, kiedy przecież miałam kogo zaprosić. Zrozumiałam, jak bardzo boję się samotności, czy odrzucenia.

Lecz urodzinowe przyjęcia mają to do siebie, że czasami lubią... organizować się same. Tak właśnie stało się w moje dwudzieste pierwsze urodziny, kiedy spacerując z Patrykiem cofnęliśmy się do domu "niby po fajki". Dziwnym trafem w dużym pokoju była spora grupka ludzi, którzy odśpiewali mi gromkie "sto lat", a ja się popłakałam. Nie przestałam co prawda bać się samotności, ale zaczęłam rozumieć, że tak naprawdę wcale nie jestem sama.

I wczoraj przeżyłam też nie lada zaskoczenie, kiedy odezwała się do mnie Agnieszka, gdy byłam jeszcze w pracy:
- Co powiesz na popołudniowe piwo urodzinowe? - zapytała.
- A wiesz, że chętnie? Tylko ja nie wiem, jak ja dzisiaj do Poznania dotrę, minimum do 14-stej będę na szkółce, a jeszcze muszę napisać rozdział... - odparłam. 
- Nie szkodzi. To ja dotrę do ciebie. A jak będzie trzeba, to i rozdział pomogę napisać.

Cholera, pomyślałam sobie. Dawniej od różnych koleżanek z Poznania słyszałam, że wpadną, że odwiedzą, że bilet na pociąg wcale nie jest drogi. I na słowach się kończyło. Do wczoraj. Aga bez zbędnych słów po prostu wsiadła w pociąg i przyjechała przywożąc ze sobą uśmiech od ucha do ucha. Odebrałam ją z dworca i powędrowałyśmy do mojego ulubionego baru.

- Wiesz, w sumie mogę ci już powiedzieć, że miała być dzisiaj impreza-niespodzianka, ale nie wypaliło, bo wiesz, jak to ludzie, obiecują, a potem nawalają - powiedziała mi, kiedy popijałyśmy piwo.
Skinęłam głową, bo przecież do bólu wiem, jak to jest.
- No i Patryk do pracy musiał iść dzisiaj jak wiesz - kontynuowała. - Ale ja jestem i... upiekłam dla ciebie babeczki! No i jak urodziny, to mam jeszcze świeczki. Czekaj...

Poszła po zapałki, zapaliła świeczki. Miałam pomyśleć życzenie i zdmuchnąć. A później jeszcze dwa razy, kiedy dotarł do nas Hubert. I gdybyśmy tylko mieli zapałki, to miałabym to zrobić czwarty raz gdy szybko po pracy dotarł do nas Patryk, żeby Agę chociaż zdążyć wyściskać, kiedy już staliśmy na peronie czekając na jej powrotny pociąg.

Tak dobrze było mieć ich obok. Bez długich życzeń, bez wielkich prezentów, czy bukietów. Dobrze było po prostu czuć czyjąś obecność. Obecność ludzi, przy których zawsze się czuje dobrze i których się kocha.

- Dziękuję, że przyjechałaś - powiedziałam, gdy przytuliłam Agnieszkę na pożegnanie. - Nie spodziewałam się...
- Daj spokój. Wpadać tu do was to sama przyjemność przecież!

I odjechała. A kiedy pożegnałam się z chłopakami i wróciłam do domu z tym ogromnym ciepłem pod sercem, kolejny raz przypomniałam sobie, jaka jestem szczęśliwa.

Od wczoraj mam dwadzieścia pięć lat. I kocham życie. I kocham ludzi. Kocham tych, którzy są blisko, do których wystarczy jeden telefon. I kocham tych, którzy są daleko, ale każdego dnia o mnie pamiętają. I kocham wszystkich Aniołów, którzy nade mną czuwają, bo radzą sobie z tym najlepiej na świecie.

Jeśli miałabym sobie czegoś życzyć, to jako człowiek mający fobię przed samotnością, życzyłabym sobie właśnie obecności ludzi. Waszej obecności też. Bo jesteście dla mnie ważni, mimo, że z niektórymi łączą mnie "tylko" ciągi literek. Niektórym wydaje się to niewiele, ale dobrze wiem, jakie silne więzi potrafią te literki zbudować. I jeśli miałabym sobie czegoś na te dwudzieste piąte urodziny życzyć to może właśnie tego, żebyście byli. I żebyście się uśmiechali do mnie nawet, kiedy jest to "tylko" uśmiech do monitora, albo ten zbudowany z dwukropka i zamkniętego nawiasu. Przecież uśmiech jest najprostszą drogą do ludzkich serc i Wy też dobrze o tym wiecie. Dlatego dziś dziękuję za to, że jesteście. Za każdego sms'a z życzeniami od tych, którzy znają mnie dłużej, za każdy list, za każdą urodzinową kartkę, za każdy głos zasłyszany w słuchawce telefonu. Tak dobrze jest mieć świadomość, że nie jest się samotnym.

29 komentarzy:

  1. Z życzeniami nie będę się powtarzać raczej, no nie? :) Chociaż poafirmować zawsze dobrze by było...ale myślę, że wczoraj było tyle dobrych myśli w twoją stronę, że i na rok starczy:D
    W sumie właśnie nigdy nie organizowałam urodzin, to urodziny przychodziły zawsze do mnie, jak ja to mówiłam. Zwłaszcza, że bez wielkich słów spędzałam je też z tymi, co ten dzień świętowali. Zresztą, słowa mają to do siebie, że często są zbędne. Starcza sama obecność i świadomość tego, że niektórzy są i tak naprawdę, zawsze już będą. Choć, zawsze nie istnieje, chyba że w naszej świadomości, a to ona jest najważniejsza:) Ale chyba zaczynam się powtarzać, co?:D
    A niech będzie, jeszcze raz, tym razem, po prostu wszystkiego najlepszego, ćwierczeiwczowcu, Witaj w klubie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiku, kochana, jeszcze raz wszystkiego co najlepsze z głębi serca :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego co najlepsze bo po prostu na to zasługujesz. Nie na następne 25 lat, a na całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli kochasz życie, to ja życzę Ci, by to uczucie trwało nadal. :) Wszystkiego dobrego.

    Ja nie obchodzę urodzin, bo nie umiem się cieszyć z tego, że jestem coraz starsza. Ale może kiedyś się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, że kompletnie nie ogarnęłam, że 25 to takie znaczące 25? że ćwierćwiecze? :D składając Ci życzenia nie myślałam nawet o tym ile mija, cały czas mam wrażenie że jesteś przed dwudziestką :D
    Cieszę się bardzo, że te urodziny zorganizowały Ci się same, bo ciężko było mi z myślą, że spędzisz ten dzień w samotności na pisaniu pracy, ale o tym wiesz ;) jak przyjedziesz do Krakowa to zrobimy Ci urodzinowe powitanie, jakiego jeszcze nie miałaś, zobaczysz! :D :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja będę zawsze, nawet jeśli tylko wirtualnie :* I wiem co mówię, bo dzielimy tę samą fobię, nie mogłabym zawieść, wiedząc co czujesz.
    Sto lat!!

    OdpowiedzUsuń
  7. O kurcze, oczy mi sie zaszkliły gdy to czytałam ;-) Najlepszego! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bejb, niezaprzeczalnie musimy się w tym roku spotkać! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co mogę Ci napisać. Wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich najskrytszych marzeń. :* Dlatego mam tak mało przyjaciół.

    OdpowiedzUsuń

  10. Wytrwałości, aby zmienić to, co zmienić można.
    Pogody ducha, aby pogodzić się z tym czego zmienić nie można.
    I mądrości aby odróżnić jedno od drugiego.

    100 lat Kochana:*

    OdpowiedzUsuń

  11. Wytrwałości, aby zmienić to, co zmienić można.
    Pogody ducha, aby pogodzić się z tym czego zmienić nie można.
    I mądrości aby odróżnić jedno od drugiego.

    100 lat Kochana:*

    OdpowiedzUsuń
  12. No to wszystkiego najlepszego i oby spełniły się wszystkie Twoje marzenia i życzenia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Też przez długi czas nie miałam z kim spędzać urodzin, więc rozumiem co przezywalas. I fajnie, ze sie to zmieniło. Zarówno u mnie jak i u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. aj... przegapiłam :( Asiu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! mooooc szczęścia :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Spóźnione ale najlepsze życzenia Kochana :* a przede wszystkim dużo zdrówka, szczęścia, miłości i obrony magistra na 6 :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkiego dobrego! :) To w końcu DOPIERO 25 ;p. Oby to następne ćwierćwiecze (jak to poważnie brzmi :D) przyniosło wiele szczęścia i radości, a z najbliższych wydarzeń, to oby ślub się udał i był dla Ciebie, dla Was najpiękniejszym dniem w życiu :). I żeby magisterka była już za Tobą z zadowalającym wynikiem, żebyś mogła już troszkę zwolnić, czego Ci ostatnio brakowało. I spełnienia wszystkiego tego, co kształtuje się w Twojej głowie, a mi trudno wymienić :).

    OdpowiedzUsuń
  17. :) Kochana, to dopiero dwadzieścia pięć lat, jeszcze wiele przed Tobą. :)) Życzenia składałam, więc nie będę się powtarzała, ale... wszystkiego najlepszego! A co! :p
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Asik ;* życzę Ci tego czego sama sobie życzysz :))))))
    śpiewam sto lat :D

    OdpowiedzUsuń
  19. no to wszystkiego najlepszego, spóźnione ale szczere <3 nienawidzę urodzin, ludzie cieszą się z tego, że są starzy, no komon!

    OdpowiedzUsuń
  20. ah no i mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. wiem, że spóźnione, ale jak najbardziej szczere życzenia! życzę Ci kochana, byś nie obawia się samotności, byś tak naprawdę uwierzyła, że nie jesteś sama, bo masz wokół siebie wspaniałych ludzi! dużo miłości, szczęścia, spełnienia marzeń oraz uśmiechu każdego dnia! :*
    tak swoją drogą, mnie w tym roku też czeka ćwierćwiecze! moja siostra i jej chłopak mnie wczoraj namawiali bym jakąś imprezkę zrobiła, ale ja jeszcze sama nie wiem!
    bo... w sumie też jakoś nie lubię swoich urodzin. kiedyś też ktoś rozwalił moje przyjęcie... koleżanka, którą zaprosiłam najpierw powiedziała, że nie przyjdzie, a później przyszła, wymyśliła sobie jakąś niby akcję i zamiast siedzieć u mnie, bawić się itd. biegałyśmy jak głupie po osiedlu, bo ona sobie coś wymyśliła, dla mnie to zabawne nie było. wręcz było mi przykro, poza tym moje urodziny przypadają w urodziny mojego Taty i od jego śmierci jakoś te moje urodziny w moim domu są dziwne, niby jest tort, prezent, lody, miła atmosfera itd. ale też panuje jakiś smutek... i jakoś tak mi dziwnie wtedy.

    chciałabym się w końcu w jedną całość poskładać, mam nadzieję, że teraz mi się to uda! zwłaszcza, że kiedy pisałaś, że jesteś szczęśliwą i zadowoloną z życia dwudziestopięciolatkom zapragnęłam bym i ja tak mogła napisać za te kilka miesięcy jak będą moje urodziny...

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego wspaniałego kochana! Dużo miłości, przyjaźni, żeby wszystkie marzenia Ci się spełniały, każdego dnia - nawet te malutkie, a może zwłaszcza one? No i żeby uśmiech nie schodził Ci z twarzy, żebyś zawsze była tym naszym promyczkiem. I na sam koniec życzę Ci, żebyśmy się w końcu na to piwo wybrały! :D
    Aha i ja nigdzie się nie wybieram. Będę tu, póki tylko będzie taka możliwość. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Witaj.
    Chciałabym Cię poinformować o nominacji. Więcej słów znajdziesz u mnie.
    Gratuluję i pozdrawiam,
    http://13akfadrat.blogspot.com/2015/05/n-jak-nominacja-za-ktora-bardzo-dziekuje.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Spóźnione ale szczere życzenia...
    Szczęścia, by każdy dzień przynosił radość
    Radości, by uśmiech nie znikał z Twojej twarzy
    Uśmiechu, by przeganiał zmartwienia
    Beztroski, by żyć w pomyślności i zdrowiu
    Pomyślności i zdrowia, by realizować marzenia
    Spełnienia marzeń, by odnaleźć szczęście...
    I życzę Ci by takich ludzi jak Agnieszka nigdy koło Ciebie nie zabrakło :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Baardzo spóźnione, ale szczere: Wszystkiego najlepszego! :) Oby życie każdego dnia dostarczało Ci tysiąca powodów do uśmiechu!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja będę i się nigdzie nie wybieram! :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Spóźnione wszystkiego najlepszego, Kochana i przede wszystkim spełnienia marzeń! ;*
    Bo tak to chyba jest, wiesz, że kiedy nie zabiegamy o przyjęcia urodzinowe, o ludzi, to one "same z siebie" się pojawiają :) Ja się wzruszyłam, jak moja przyjaciółka o 21:00 przyszła do mnie niespodziewanie z babeczką i świeczką zapaloną, bo nigdy bym się takiego gestu nie spodziewała.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze, że masz obok siebie tak wspaniałych ludzi, którym nie trudno znaleźć czas, których stać na spontaniczność i którzy nie pozwalają Ci być samej w tak uroczystym dniu. Tacy ludzie to prawdziwy skarb, a Ty możesz uważać się za szczęściarę ;-) Niech ten rodzaj szczęścia nigdy Cię nie opuści!

    OdpowiedzUsuń