czwartek, 14 maja 2015

Trochę wolniej...

- Asiu, przyhamuj, bo ty musisz jeszcze za mąż wyjść! - zaśmiała się wczoraj moja promotorka, kiedy skończyłyśmy przeglądać stertę kartek z wynikami mojej pracy magisterskiej, a ja usiłowałam złożyć potężny arkusz z mapą. 
Zadowolona jestem z siebie. Raczej wszystko będzie pięknie zaakceptowane przez nią. Do tego powinnam wyrobić się do końca maja! Czeka na mnie jeszcze tylko przegląd literatury. Teoria, na którą czekałam od początku zmagań z pracą magisterską. Wieczory spędzone nad artykułami z kubkiem herbaty, a później noce z wytężaniem wzroku przed komputerem. Lepsze to, aniżeli monotonne wklepywanie liczb w niekończące się tabelki i wykresy.
- Wiem pani profesor, wiem - przyznałam jej trochę smutno rację, choć usiłowałam się pod nosem uśmiechnąć.
- Ja nie żartuję. Za dużo sobie wzięłaś na głowę, Asiu. Trochę wolniej, jesteś tylko człowiekiem.

Trochę nie chciało mi się w jej słowa wierzyć. Nie dlatego, że nie były prawdziwe, ale dlatego, że pamiętam, jaka bywała dla mnie surowa, gdy pisałam pod jej kierunkiem pracę inżynierską. Zawsze była dla mnie życzliwa, ale także bardzo wymagająca. Nie mogłam się załamać, ani zacząć narzekać. Musiałam twardo brnąć do przodu i czasami ze łzami w oczach udowodnić sobie i jej, że sobie poradzę. Nigdy wcześniej nie kazała mi zwolnić, zawsze popędzała. Do wczoraj.

Nie uwierzycie mi, jeśli Wam powiem, że zatęskniłam za zimowymi wieczorami. Tak znikąd, sama nie wiem, skąd taka myśl przyszła mi do głowy. Ja, późnowiosenne dziewczę, ta, która ze wszystkich swoich sił zawsze wyczekiwała pierwszych ciepłych promieni słońca. Zatęskniłam za długimi wieczorami. Zatęskniłam za tym, by zapaść w zimowy sen. By w końcu odpocząć.

W gruncie rzeczy nie robię nic nadzwyczajnego. Chodzę do pracy. Do pracy fizycznej, bo cały czas spędzam na szkółce co prawda, ale to przecież tylko "pół etatu i trochę". No i przynajmniej praca na świeżym powietrzu, więc nie narzekam. Środy spędzam na uczelni, już ostatnie dni jako studentka. Po powrocie do domu wcinam ze smakiem obiad i wchodzę do pokoju z którym znów nie miałam czasu posprzątać. Rzucam plecak, włączam telewizor, "żeby coś grało" (nie, nie zawsze mam ochotę na słuchanie muzyki, czasem telewizor wystarcza). I siadam do biurka. Projekt. Jeden. Drugi. Mail. Pytanie. Odpowiedź. Sterta notatek po lewej stronie. Wystygła kawa po prawej. Czas zaparzyć świeżą. Potem kolejną dopiero przed dwudziestą trzecią. Tak, dopiero. Prędzej, niż przed drugą nie położę się przecież spać. A później padnę na łóżko, jak mucha.

I wiecie, gdy wpadałam w ten rytm, to trudno mnie z niego było wyrwać. Jak pracoholiczka. Miałam zaplanowaną każdą godzinę, przydział pracy. Czasami nie poznawałam siebie, nie wiedziałam, że potrafię być aż tak uparta. Gdy nie zrobiłam tyle, ile chciałam, czułam zawód, obwiniałam siebie, czułam się beznadziejnie. Mierzyłam zamiary na siły.

Aż nagle poczułam się zmęczona. We wtorkowy, młody jeszcze wieczór - bo przecież nie było jeszcze dwudziestej pierwszej nagle opadłam z sił. Mam ochotę na kakao - pomyślałam. - Na gorące kakao i książkę. Gapiłam się w monitor bezwiednie, a później odwróciłam głowę i spojrzałam w lustro. Zobaczyłam przemęczoną, szarą twarz z podkrążonymi oczami, do których nagle wezbrały łzy. Do mojej głowy nie mogła wpaść już ani jedna, sensowna myśl. Zatęskniłam.

Marzy mi się wyjazd nad morze, siedzenie na ciepłym piasku, wpatrywanie się w delikatnie wzburzone fale. Albo w góry, nawet nie musiałoby być tym stopem, jak planowaliśmy z Ibim. Jakoś nie w głowie mi ostatnio takie atrakcje. Jak widać, nie jestem tak szalona i spontaniczna, jak mi się wydawało. Jestem (za)pospolita. Marzy mi się jedynie przestrzeń, świeże powietrze i poczucie, że nic nie muszę, że nie goni mnie żaden termin, żaden egzamin, żadna obrona. Marzą mi się wieczory z książką w dłoni, albo te spędzone tylko z Nim, bo to za Nim chyba najbardziej tęsknię. Zdecydowanie za Nim.

- I nie spiesz się z tą teorią Kochana - powiedziała pani profesor, kiedy żegnając się już otwierałam drzwi.
- Obiecałam, że przyniosę ją pani w przyszłym tygodniu, a ja obietnic dotrzymuję - odparłam grzecznie.
- Jak napiszesz, to przyniesiesz. Trochę wolniej Asiu.

Trochę wolniej. Ileż ja bym za to wszystko dała. I za to, by swój upór odstawić czasami na dalszy plan. Ale najwięcej dałabym za to, żeby mieć to wszystko już za sobą.

108 komentarzy:

  1. Więc jaka ulga nadejdzie jak już będziesz miała to wszystko za sobą :). I wiesz co, też jak miałam jakiś czas temu wszystkiego kompletnie dosyć. to dosłownie marzyłam, żeby wsiąść do pociągu, jechać nad morze, położyć się w nocy na plaży i patrzeć w gwiazdy, nic poza tym. Zwolnij troszkę, zapewne wszystko się uda, a przecież, właśnie, jesteś tylko człowiekiem moja droga :). A te wszystkie terminy, praca, nie uciekną, jak nam się często wydaje i to my je gonimy, a one wysysają z nas resztki energii. Więc trzymaj się! I nie daj się terminom! A kakao - o każdej porze dnia i nocy ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się tej ulgi doczekać :P I coś chyba jest w tych marzeniach o leżeniu na plaży ^^ Ano zwolniłam. Nie ma sensu się szarpać, już raz się na moich ambicjach przejechałam i wystarczy. O, kakao, dobrze, że mi przypomniałaś :D

      Usuń
  2. Ale uważam, że dobre są takie osoby, które sporo wymagają. Dlatego jeszcze trochę poczekać ze ślubem, mam dopiero 24 lata więc nigdzie mi się jeszcze nie śpieszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z tego samego zdania ;)
      Też mam (jeszcze :D) 24 lata i już chcę :D

      Usuń
    2. Bardzo dużo można się od nich nauczyć :)
      A ja sobie poczekam jakieś 6 lat. A po za tym trzeba trafić na odpowiednią osobę.

      Usuń
    3. Dokładnie :)
      Wiesz, czasem lepiej nie wybiegać, 6 lat to sporo czasu. Dokładnie, ja trafiłam, dlatego nie mam wątpliwości ;)

      Usuń
    4. Mam kilku takich nauczycieli, dzięki którym łatwiej było mi się uczyć. Byli wymagający, ale potrafili widzę przekazać. A to chyba klucz w tym wszystkim.
      Pożyjemy, zobaczymy. Życie lubi zaskakiwać.

      Usuń
    5. I jeszcze odrobina życzliwości. Wymaganie wymaganiem, ale jednak dobre słowo też się liczy :)
      Jasne! Wszystko pokaże czas ;)

      Usuń
    6. Oj tak. Jakieś słowo pochwały, otuchy też potrafi dodać siły.
      Jak na razie z niczym się nie śpieszę. :)

      Usuń
    7. Dokładnie :) Jak mi jeszcze kiedyś odwali i faktycznie zrobię ten doktorat, to będę życzliwym wykładowcą xD
      I to jest właśnie zdrowe podejście ;)

      Usuń
    8. A ja podobno jestem władczą i wymagającą osobą :p Jak ja będę po doktoracie to będę wyrozumiała. Wykładowca też człowiek ;)
      Hehe :p

      Usuń
    9. To też masz w planach doktorat? :>

      Usuń
    10. Pod warunkiem, że dostanę się na studia doktoranckie. Oczywiście, że mam w planach.

      Usuń
    11. No to jasne. Ale widzę własnie, że tak dość poważnie o tym myślisz, u mnie to takie bardziej luźne plany ;)

      Usuń
    12. Trzeba się rozwijać, po za tym z doktoratem będę mogła objąć posadę adiunkta i się dalej rozwijać w swojej dziedzinie. :)

      Usuń
    13. Fakt, choć wszystko zależy od dziedziny w której chcesz się specjalizować. Tobie doktorat zapewne faktycznie się przyda ;)

      Usuń
    14. I to nie dlatego, że nie znajdę pracy tylko dlatego, że nie pracują u nas na uczelni magistrzy. :p

      Usuń
    15. A u nas pracują i czasami wiedzą więcej od doktorów :P

      Usuń
  3. pędzisz jak wiatr na pustynnych bezdrożach:) ochłoń trochę, ogarnij... bo się zagalopujesz i dech stracisz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie jest spotykać takie osoby na uczelni. Osoby, które od nas wymagają, ale jednocześnie są w stanie zrozumieć, że poza uczelnią mamy jakieś obowiązki. Takich osób jest naprawdę mało. Twoja promotorka to anioł. Wymaga, ale także docenia i rozumie. Mam nadzieję, że podobna osoba trafi mi się w przyszłym roku, gdy będę pisać licencjat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego drugi raz piszę u niej pracę, choć wielu ludzi uważa mnie z tego względu za dziwadło, bo naprawdę ciężką pracę sobie wzięłam na głowę :P Ale dla mnie właśnie bardzo ważne jest to podejście, pewna motywacja i właśnie takie minimum stresu, że nie muszę trząść portkami, kiedy idę na konsultacje. I cóż, życzę Ci, żebyś właśnie na takiego promotora trafiła :)

      Usuń
  5. Możesz przecież rzucić wszystko i pojechać na Juwenalia nad morze, a co ;p I tak będziecie mieć rektorskie, a może szef zgodzi się na wolny weekend? :) A jeśli nie nad morze, z Poznania trochę tam daleko, to chociaż nad jakieś niedalekie piękne jezioro. Zrób dzień dla siebie i nie włączaj komputera. Zero obowiązków, tylko Ty. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już lecę xD Nas rektorskie raczej nie obejmą Skarbie, musimy do końca maja wyrobić godziny i mamy już że tak powiem "zaplanowany grafik" :P Ale spokojnie, odpoczęłam sobie wczoraj i po pracy spędziłam naprawdę fajne popołudnie, a w nocy spałam prawie 12h ^^ Więc odespałam. I dzisiaj pisanie lepiej szło i w ogóle :)

      Usuń
    2. I lepiej się czujesz? :) Więcej masz energii? :D

      Usuń
    3. Jasne, że tak :) I pisanie wczoraj szybko szło :) Właśnie biorę się za zagłębianie się w historię mojego miasta ^^

      Usuń
    4. No proszę :D Cieszę się, że znalazłaś takie popołudnie dla siebie i czas na to, by to wszystko odespać :)

      Usuń
    5. I już mam prawie stronę ^^' Też się cieszę, było mi to bardzo potrzebne :) Ogólnie pisanie lepiej idzie mi wieczorami i nocami - jakoś łatwiej mi zdania zlepiać wtedy. W ogóle promotorka powiedziała mi, że choć piszę dobrze, to układam bardzo długie zdania, a to jest hmm... męczące dla recenzenta ^^ Więc dzielę je na kilka mniejszych :D I tak sobei niby odpoczęłam, ale jak sobie pomyślałam, że dzisiaj wieczorem też sobie tak posiedzę w kuchni z herbatą, zawalona tymi wszystkimi książkami, a rano będę próbowała zwlec się do pracy, to mi się odechciało xD

      Usuń
    6. To może pójdź dziś wcześniej spać? :) Musisz kiedyś spać w końcu ;p A skoro wieczorem piszesz takie długie zdania, to może lepiej jednak pisać w dzień? :D

      Usuń
    7. I tak nie zasnę szybko, bo odespałam ^^ Więc spokojnie mogę dzisiaj posiedzieć sobie. W dzień mnie szlag trafia, bo co chwile ktoś mi cztery litery tu zawraca xD

      Usuń
    8. Nie rozumieją, że tworzysz coś ważnego? :D U mnie w domu to jak wiedzą, że piszę to się boją odezwać :D

      Usuń
    9. Kto by się tam mną przejmował xD

      Usuń
    10. Eee tam :P Pokrzycz trochę na nich to zaczną :P

      Usuń
    11. Nie mam siły krzyczeć xD Teraz mam chwilę spokoju, bo Brat z Ojcem na mecz pojechali :D

      Usuń
    12. No widzisz, to na spokojnie możesz zabrać się za pisanie pracy a później będziesz mogła się wcześniej położyć do spania :D

      Usuń
    13. Rozdział dokończyłam, ale mam ambicje napisać jeszcze jeden ^^

      Usuń
    14. Ile zostało Ci do końca? :)

      Usuń
    15. Dużo, cholera xD Zaczynam panikować xD

      Usuń
  6. Mój promotor nie miał przez 1,5 roku żadnych wymagań, potem mu się przypomniało, a ja w sumie też i był problem, jak zmotywować się ze stanu lenistwa do pracy?
    Mam nadzieję,że trochę zwolnisz, odpoczniesz i złapiesz oddech w tej gonitwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich promotorów też jest wielu, ale jednak, kiedy nie ma tej motywacji, to czasami człowiek się tak hmm... zasiedzi. A wtedy jest kaplica :P
      No próbuję zwolnić, próbuję :)

      Usuń
  7. struś pędziwiatr z Ciebie ;)
    zwolnij...w ciągłym pośpiechu kakao nie smakuje tak jak powinno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać nie bez powodu to była moja ulubiona bajka ^^
      Wiem, wiem :) Zwalniam grzecznie :)

      Usuń
  8. Asik życzę Ci takiego wyjazdu i odreagowania :)
    Tymczasem trzymam mocno kciuki i zwolnij Kochana bo z pośpiechu nic dobrego nie wynika ;*
    zatem...spokojnego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, przyda się, przyda ^^
      Zwolniłam :)
      Dziękuję :* Jest nawet w miarę spokojny, mam nadzieję, że i Tobie dobrze mija :)

      Usuń
  9. Sama nieraz kocham się zapracowywać, zajechać wręcz, jak koń na polu w czasie siewów, jak to mówi Wojtek:D Ale, nawet jak nam to odpowiada dłuższy czas, bo lubimy ruch...w końcu trzeba właśnie zwolnić. Pozwolić sobie na ten słynny oddech, na wyciszenie. Na wyzwolenie tego, co siedzi w środku, bo w tym pędzie staje się to przygniecione. Aż nieraz staje się nieznośnym ciężarem.
    I nie dziwię się, że marzy ci się wyjazd. Mi marzyły się moje Bieszczady, w które pewnie nie pojadę. Ale mówi się trudno. Wyciszenie i odpoczynek można znaleźć wszędzie...a zacząć trzeba od własnej głowy i od najbliższych. Potem już samo się układa. I chociaż jedna chwila, na którą sobie człowiek pozwoli...i od razu robi się lepiej. Od razu ma się też energię na więcej :D
    Ale, zresztą, jeszcze niedługo, prawda?:)Zaciśniesz zęby i dasz radę. Skoro ja dobrnęłam do obrony latając z innymi rzeczami i ty ogarniesz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie też lubię taki pęd. Wydawało mi się wtedy, że życie jest wtedy wyraźniejsze i ciekawsze. Ale okazuje się, że omijam przez to wszystko mnóstwo pięknych chwil. Dlatego właśnie trzeba zwolnić :)
      Nie pojedziecie jednak?
      Marzę o tym wyjeździe, ale odkładanie kasy też nas na swój sposób przytłacza. Nie wiadomo, jak to wszystko przez to wyjdzie.
      Dokładnie, już niedługo :) Widać metę ^^

      Usuń
    2. No właśnie tu trzeba wypośrodkować, bo jednak...pęd jest dobry, ale nieraz i zwolnienie bardziej otwiera oczy na pewne sprawy.
      Nie. Bo jednak mamy zawirowania życiowe, trochę problemów, dlatego na razie to odkładamy na termin nieokreślony.
      W sensie odkładanie na ślub? Czy na wyjazd? Bo wolę się upewnić.
      To się cieszę:)

      Usuń
    3. Albo inaczej - pędzić w innym kierunku :D
      Ojoj, to szkoda... mam nadzieję, że jednak się wybierzecie jak najszybciej. Trochę oddechu się przyda...
      Na ślub i mieszkanie. ;)
      :)

      Usuń
  10. to ja się podpisuję obiema rękami: zwolnij Asiu! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Asiu, dasz radę, ale podobnie jak Twoja promotorka uważam, że powinnaś zwolnić ;)) jeden dzień tylko dla siebie, na pewno pomógłby Ci się nieco zregenerować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam sobie dzień wolnego, następnego dnia się też za mocno nie rozpędzałam, więc zwolniłam i czuję się lepiej :)

      Usuń
    2. No widzisz, mówiłam, że pomoże :* cieszę się, że trochę sobie dałaś luzu :)

      Usuń
    3. :* też się cieszę :)

      Usuń
  12. Kochana Asieńko, myślę, że powinnaś zaserwować odpoczynek sobie i swojemu zmęczonemu organizmowi. Jeśli się wykończysz to nici z wesela ;p Pamiętaj o tym ! :) Trochę żartobliwie, ale mówię poważnie : zwolnij !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wesela jeszcze długa droga, jeszcze zdążę po drodze kilka razy paść xD
      Wiem Kochanie. Zwolniłam :)

      Usuń
  13. Odpoczynek jest ważny. Gdy go brakuje to Twoja efektywność pracy spada. Czasami szkoła wyczerpuje mnie na tyle, że po powrocie ze szkoły nie robię nic, czego nie muszę - jak nie ma kartkówki lub sprawdzianu na następny dzień to się nie uczę. Olewam i odpoczywam. Bo to też mi się należy :). Asia, jesteś TYLKO I AŻ człowiekiem. TYLKOCZŁOWIEKOWI należy się odpoczynek z racji potrzeb fizjologicznych, AŻCZŁOWIEKOWI należy się on, dlatego że postawił sobie największe cele, jesteśmy jedynym tak inteligentnym gatunkiem, dlatego należy nam się odpoczynek :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie i wczoraj i dziś porządnie się wyspałam i zamiast tylko opracowywać literaturę w rozdziałach, zaglądam od czasu do czasu i tutaj :)

      Usuń
  14. Dokładnie. Jesteś tylko człowiekiem,a nie robotem,który musi wszystko wykonywać na tip top. Trzeba wiedzieć kiedy trochę zwolnić,bo naprawdę może to mieć niekorzystny wpływ na Twoje zdrowie. Wiem,że czasem chce się mieć już wszystko za sobą,ale niestety nie da się tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ma niekorzystny wpływ niestety. Ale zaczęłam już o siebie dbać ;)

      Usuń
  15. Odpoczynek jest ważny, upartości systematyczność również. Ważne, by znaleźć złoty środek . Trzymaj się Asiu :) Wiem, że dasz rade, tylko się nie zajedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że złoty środek odnalazłam, ale jeszcze trochę ciężkich dni przede mną, więc nie chcę "mówić hop" ;)

      Usuń
  16. Warto czasem wrzucić na luz ;) Lubię brać przykład z "południowego modelu pracy" - trochę pracy, dużo siesty... :D Bo za czym tu gonić? Dobra książka, wspaniałe towarzystwo wystarczą, żeby być szczęśliwym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę pracy, dużo sjesty :D Przydałoby się, oj przydało ^^ Jasne, że wystarczą, tylko właśnie czasem trzeba zacisnąć zęby ;)

      Usuń
  17. Pod względem szkoły i projektów mam tak jak Ty. Przez ostatnie tygodnie siedziałam nad projektem, aż nie padłam na łóżko. Nie mogłam sobie tak po prostu odpuścić z myślą, że go nie rozwiązałam, a mam jeszcze dość sił by nad nim posiedzieć. Nie umiem przerwać w połowie i iść odpocząć. Muszę mieć wszystko skończone. Najpierw praca, potem relaks. Także rozumiem Cię i nie raz marzy mi się właśnie taka przerwa, poczucie beztroski. No cóż, mnie po obronie czekają trzy miesiące. Ale Ty już kończysz i pomyśl - do końca życia czekają Cię wieczory z książką. I żadnych więcej egzaminów. <3
    No chyba, że marzy Ci się jeszcze wyższy tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raz przy biurku zasnęłam xD Dokładnie. Masz dokładnie takie samo podejście jak ja, rozumiemy się doskonale... A wiesz, chodzi mi od czasu do czasu głupi pomysł, czy nie robić doktoratu z dendrologii, ale na razie to tylko pomysł :D

      Usuń
  18. Po pierwsze: nie jesteś pospolita! Jesteś jedyna w swoim rodzaju! :*
    Skoro nawet promotorka Ci to mówi, to może faktycznie przyhamuj. Zazwyczaj promotorzy narzekają i mówią, że za mało się zrobiło, a ona ma inne stanowisko, więc moze warto jej posłuchać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojoj, serio? ^^ :*
      Dokładnie, dlatego przyhamowałam. Poza tym pisanie idzie mi już teraz naprawdę szybko, więc nie ma co się spinać :)

      Usuń
    2. Serio, serio:*
      No to zrelaksuj się trochę, ze mną się zobacz.. ^^

      Usuń
    3. :*
      Teraz to już nie czas na relaks, teraz zasuwam :D

      Usuń
    4. Daj se odpocząć dziewczyno:P
      Powinnam się chyba zacząć pakować, co..?

      Usuń
    5. No przecież odpoczywałam :D I w piątek i wczoraj cały wieczór i dzisiaj do południa, ile można cholera xD
      Bo ja wiem... ja się pakuję zwykle na ostatnią chwilę, ale nie wiem, czy to dobre rozwiązanie ^^'

      Usuń
    6. No niech Ci będzie;p
      No ja też na ostatnią chwilę.. a muszę jeszcze bluzkę wyprasować i głowę umyć.

      Usuń
    7. No! :D
      To już chyba bluzka wyprasowana i głowa umyta? :)

      Usuń
  19. Asieńko! Ty weź się uspokój trochę, bo Ty masz tu z nami być, a nie wykitować pewnego (nie)pięknego dnia z przepracowania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już, już jestem spokojna xD

      Usuń
    2. No i dobrz! Jak tam przygotowania do ślubu? xD

      Usuń
    3. :D A jakoś się to wszystko kręci do przodu, chociaż jeszcze dużo czasu :D

      Usuń
    4. niby tak :D ależ się tym ekscytuję ja sama!

      Usuń
  20. Czyli promotor to też człowiek ;)
    Ale Ty chyba będziesz odpoczywać dopiero jak skończysz, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie cuda się zdarzają, jak widać ^^
      Znając mnie - tak na dobre odpocznę dopiero wtedy :)

      Usuń
    2. Mój promotor też był człowiekiem - bo podał odpowiedzi na wszystkie pytania na obronę :P
      BTW - do Twojej notki pasuje mi piosenka "Trochę wolniej" Iry :P

      Usuń
    3. No to dusza człowiek, faktycznie :D
      Tak czułam, że się komuś tak skojarzy, szczególnie, kiedy wpisałam taki tytuł ;)

      Usuń
    4. Gdyby wszyscy wykładowcy byli tacy to studiowania byłoby cały czas czystą przyjemnością :)
      A jestem pierwsza? :P

      Usuń
    5. Zgadzam się... takich właśnie najbardziej brakuje.
      Tak, wyobraź sobie, żeś pierwsza :D

      Usuń
    6. Większość to służbiści. Chyba im wyżej stopniej tym gorzej.
      Co wygrałam? :p

      Usuń
    7. albo psychopaci xD
      kilo uśmiechu, może być? :D

      Usuń
  21. Ostatnio też tak mam. Pierwszy raz postawiłam sobie poprzeczkę wysoko i nagle odkryłam, że mi jednak zależy na edukacji bardziej, niż wcześniej myślałam. I też czuję się porządnie zmęczona i marzą mi się wakacje. Pierwszy raz w życiu planuję je jakoś bardziej skrupulatnie. Tak, żeby naprawdę móc odpocząć.
    Może naprawdę powinnaś zwolnić, hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze, że planujesz sobie tak wakacje, odpoczynek się należy. I Tobie też na pewno się przyda.
      Powinnam i zwolniłam :)

      Usuń
  22. Po pierwsze, gratuluję :) Z Twoją pracą jest odwrotnie niż u mnie... cały czas praktycznie stoi w miejscu przez tę cholerną chorobę, Zawiodłam promotora, który we mnie wierzył. W środę idę do niego na dyżur - choćby półżywa - by się jakoś wytłumaczyć,
    Cóż mam powiedzieć? Musisz odpocząć, skoro wszyscy to widzą, łącznie z Tobą.
    I też tęsknię, ale Ty wiesz, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Papużko :* Stoisz w miejscu, ale nie z Twojej winy Skarbie, a to różnica. Jeśli mowa o zawodzie jakimkolwiek, to to nie Ty zawiodłaś promotora, a Twoja choroba Ciebie. Cóż, mam nadzieję, że rozmowa z promotorem dobrze się potoczy i że zrozumie :*
      Odpoczęłam, oszczędzam się, dam radę :)
      Wiem Kochanie :*

      Usuń
    2. No właśnie, ale on mnie dodatkowo dobija. Jakieś dziesięć dni temu pisałam maila, że jest gorzej niż źle i długo nie wezmę pełnego rozpędu nie z mojej winy, przeprosiłam... cisza, Stąd pomysł ze środą, musi mi coś odpowiedzieć, Jak nie da sobie rady, powinnam mieć czas na zmianę promotora,
      Liczę na Twój rozsądek :)

      Usuń
    3. Hmm, może nie odczytał, a może właśnie jutro wszystko się wyjaśni :) Oby wszystko wyszło na Twoją stronę, będę czekała na znak :)

      Usuń
  23. "Trochę wolniej" to piosenka Iry :P
    Jesteś już na ostatniej prostej, jeszcze tylko chwila i całkowicie odsapniesz od tego wszystkiego, a orzynajmniej od obowiązków związanych z uczelnią. Oczywiście nie mówię, że dalej masz tak zapierdzielać jak do tej pory, ale że... już niedługo koniec :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, jesteś drugą osobą, która powiązała te fakty xD
      Wiem, wiem o co Ci chodzi ;) Po prostu widać już metę, o ^^

      Usuń
    2. Kocham Irę całym serduchem, więc nie mogłam tego nie zauważyć XD

      Usuń
    3. no to faktycznie, nie mogło to umknąć Twej uwadze xD

      Usuń
  24. przypomniały mi się moje ostatnie miesiące na uczelni kiedy to oprócz pisania pracy magisterskiego wymyśliłam sobie kurs na prawo jazdy i kurs pedagogiczny i tak biegałam między wykładami a jazdami a jeszcze wieczornymi spotkaniami z promotorem :) i tak szczerze to mimo wszystko brakuje mi ówczesnego biegu. teraz też nie mam za bardzo kiedy odpocząć ale jest to już coś zupełnie innego, coś co powoduje jednak zmęczenie i brak chęci do czegokolwiek. ale mam nadzieje, że w Tobie ten zapał pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie jakby panowała jakaś taka mania brania sobie zbyt wielu rzeczy na głowę nie wtedy, gdy się powinno ^^ też mam taką nadzieję :)

      Usuń
  25. Kochana jeszcze trochę i potem tylko odpoczynek na który zasłużyłaś. Wiem o czym piszesz bo ja mimo, że "tylko" pracuje też czasami padam na twarz i nie umiem ruszyć ani ręką ani nogą. Meta jest tuż tuż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja nigdy nie mówię, że ktoś "tylko" pracuje, bo wiem, jak i sama praca potrafi wymęczyć, więc rozumiem ;)

      Usuń
  26. Cierpliwości, bo nie ma lepszego uczucia dla zmęczonego człowieka jak ten moment błogiej samowolki. Odczujesz ten odpoczynek dużo bardziej wyraźnie ;p

    OdpowiedzUsuń