środa, 7 maja 2014

Nie mów, że masz za mało

To był zwykły, szary dzień. Skończywszy zajęcia, spacerowałam poznańskimi uliczkami powoli udając się na przystanek. Pękała mi głowa ze zmęczenia, a ja myślałam tylko o tym, ile czeka mnie obowiązków po powrocie do domu. Prezentacja, opracowanie notatek, przygotowanie czegokolwiek na spotkanie z promotorką, a do tego wszystkiego cholernie ciężkie powieki. Bez mocnej kawy się nie obędzie. Mam za mało czasu, za mało odpoczynku, za mało życia... Wszystkiego za mało! Łączenie studiów z pracą i dojazdami robi swoje. Tramwaj ruszył, a ja użalając się w myślach nad mym marnym losem, myślałam tylko o ciepłym łóżku.

Założyłam słuchawki na uszy i wsłuchując się w kojący głos Eddiego Veddera, zerkałam przez brudną, tramwajową szybę na szary świat. I wtedy to zauważyłam.

Na przeciwległym przystanku dostrzegłam dziewczynę na wózku. Nie miała nóg. Boże, co za nieszczęście, pomyślałam sobie. I wtedy na mnie spojrzała. Była piękna. Miała duże oczy i długie kasztanowe włosy opadające swobodnie na ramiona. Niespodziewanie uśmiechnęła się do mnie. I ten uśmiech był tak pełen ciepła i pozytywnej energii, że momentalnie poczułam ukłucie w okolicach serducha. Odwzajemniłam jej uśmiech najcieplej, jak tylko potrafiłam, choć z trudem powstrzymywałam łzy.

Ona nie miała wyboru, pomyślałam sobie. Los skazał ją na to, w jakikolwiek sposób do tego doszło. A jednak mimo tak potwornego cierpienia, którego nawet wyobrazić sobie nie potrafię, ona potrafiła się tak cudownie uśmiechać. Jak anioł. Tak szczerze, że na jej twarzy nie było widać nawet cienia złych emocji. 


Złapałam się wtedy na tym, że czasem sama siebie skazuję na smutek. Wsiadałam akurat do całkiem pustego jeszcze pociągu. Dziewczyna nie mogła wyjść mi z głowy. Ja mówię, że mam za mało? Odwróciłam mój kalendarz na stronę z notatkami i zaczęłam pisać. Jestem cała i zdrowa, mam cudowną rodzinę, kochającego faceta, przyjaciół, nie tylko tych na wyciągnięcie ręki, ale też w blogosferze. Mam siły do tego, by się realizować, by spełniać marzenia. Skończyłam pierwszy stopień studiów, uczę się nadal, daję sobie radę, pracuję w zawodzie. A robię to tylko dlatego, że chcę, a wcale nie muszę!

To nie jest tak, że trzeba cały czas chodzić z wymuszonym uśmiechem na twarzy. To nie jest tak, że kiedy nadejdzie ten gorszy dzień, to trzeba wmawiać sobie, że i tak jest pięknie, bo przecież doskonale wiesz, że nie jest. Każdy ma prawo do smutku, każdy ma prawo do łez, ale przede wszystkim każdy ma prawo być przez chwilę sam tylko dla siebie.  

Samotność, jak wszystko na tym świecie, ma swoje dwie twarze. Na dłuższą metę bywa zabójcza, jednak czasem okazuje się zbawienna. Czyż nie tego brakuje nam w tym codziennym biegu? Piętnaście minut dziennie tylko dla siebie i swoich myśli. Piętnaście minut jak lekarstwo. Piętnaście minut na to, by zanalizować swój dzień, pochwalić siebie, że jest się tu i teraz, dodać sobie otuchy, że przecież wcale nie było, nie jest i nie będzie tak źle. Piętnaście minut... czy to naprawdę tak wiele z dwudziestu czterech godzin, które przeżywasz, powoli popadając w rutynę?

Pędzimy w tym wyścigu szczurów, zapominamy o tym, co jest naprawdę ważne, wiecznie powtarzając sobie, że mamy za mało. Ja żyję! - to podstawowy argument, przemawiający za tym, że mam więcej szczęścia, niż mogłoby się wydawać. Ja żyję, zegar tyka, czas biegnie, a ja marnuję go na przejmowanie się czymś, co po głębszej analizie okazuje się być zupełnie nieistotną kroplą w morzu codzienności. Jedno mgnienie, które nigdy nie wróci.

Dlatego dziś powiedz sobie: wykorzystam mój czas jak najlepiej. Zrobię to dla siebie i docenię to, co mam, bo wcale nie mam za mało. Mam wystarczająco dużo, by kochać życie, bo przecież ono, jakiekolwiek by nie było, z całego serca kocha mnie. 

102 komentarze:

  1. mądre słowa Asik, bardzo mądre :*:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś niemożliwa :* przez Ciebie się poryczałam, tak pięknie piszesz, że czytałabym Cię codziennie przez 24h :P
    Też ostatnio o tym myślałam i doszłam do wniosku, że nie mam na co narzekać, nie jest idealnie, wiele rzeczy mi brakuje, ale mimo to jestem szczęśliwa (w końcu, tak swoją drogą ;)), a przecież o to w życiu chodzi, żeby doceniać te najmniejsze gesty, ludzi, którzy są z nami i nas wspierają mimo wszystko, a ludzie, którym los poskąpił zdrowia, są najpiękniejszymi ludźmi na ziemi. To oni tak naprawdę wiedzą co to znaczy żyć i czerpać z tego życia jak najwięcej, mimo tego, co ich spotkało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serio? :* ja chyba muszę w nagłówku uprzedzić, żeby przygotować chusteczki przed czytaniem posta :P
      a ja się cieszę, że W KOŃCU to mówisz :)) prawda... my możemy tylko z tych ludzi czerpać przykład. okazuje się, że potrafią być ogromną inspiracją...

      Usuń
    2. Pytasz! Pewnie, ze serio :* to nie jest glupi pomysl :P
      wiem kochanie :* ja czasem nie moge uwierzyc w to, ze to mowie i ze w ogole tak sie czuje :) oj potrafia... kiedys natrafilam na profil pewnej mlodej dziewczyny, ktora od lat jezdzi na wozku, ale mimo to jest mega pozytywna, wiara i nadzieja moglaby zarazac swiat, ma prawdziwa milosc od kilku lat, spelnia swoje marzenia (jest wizazystka i blogerka), cieszy sie kazda chwila, jest piekna zewnetrznie i wewnetrznie :) i jak brzmi jej motto: "nie szukam ograniczen w mozliwosciach, a mozliwosci w ograniczeniach" :)

      Usuń
    3. :* serio będę musiała tak zrobić :P
      i to jest piękne uczucie... kiedy nie można uwierzyć, że jest się aż tak szczęśliwym! cieszę się Twoim szczęściem :*
      też trafiłam na profile/blogi kilku takich ludzi i ich wiara jest dla mnie czymś totalnie niezwykłym...

      Usuń
  3. Twoje posty niesamowicie mnie wzruszają...
    Święta prawda, mogę podpisac się pod każdym Twoim słowem prawą i lewą ręką.
    Często nie doceniamy tego co mamy, nie zauważamy jak wiele dobrego los nam daje. Zamiast się z tego cieszyc, ciągle wymagamy więcej i więcej...
    Moja Mama często powtarzała mi dziękuj Bogu każdego dnia za to, że jesteś zdrowa, masz co jeśc, co ubrac, gdzie mieszkac. Z biegiem lat sama dokładałam sobie kolejne rzeczy za jakie powinnam dziękowac. Dziecko, mąż, rodzina, praca, studia...Mam mnóstwo, całe mnóstwo!
    Ludzie, których dotyka nieszczęście...czy tak jak w przypadku tej Dziewczyny trwale kalectwo, potrafią cieszyc się ze wszystkiego każdego dnia. Z uśmiechu przechodnia, ładnej pogody, brzęczącej muchy. Tacy ludzie są takim promykiem, z którego często my zdrowi czerpiemy więcej od nich niż oni od nas...

    Nie jest łatwo, ale damy radę :)
    Uszy do góry Asiek, będzie dobrze!
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      i to jest właśnie ten paradoks... ludzie, którzy mieliby święte prawo do smutku potrafią się tak szczerze uśmiechać i cieszyć życiem. może to też wiąże się z tym, że docenili, co mogli stracić. w takim obliczu człowiekowi momentalnie zmienia się myślenie.
      tak czy siak warto od czasu do czasu poświęcić chwilę dla siebie i podziękować losowi. naprawdę jesteśmy szczęśliwi :)

      uszy mam w górze, jasne, że będzie dobrze!
      :**

      Usuń
  4. Przypomniał mi się tekst Agnieszki Chylińskiej jak kiedyś w "Mam talent" wystąpiła jakaś niepełnosprawna para na wózkach (chyba). Byli tak wspaniali, że powiedziała wtedy, że jeśli kiedyś przyjdzie do niej taki moment, że zacznie użalać się nad sobą przypomni sobie ich i sama siebie kopnie w dupę. Dzięki takim ludziom doceniamy bardziej to co mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba widziałam ten odcinek :)
      to prawda. tacy ludzie są takimi "światełkami" w tej szarej codzienności.

      Usuń
    2. Jeden z niewielu jakie oglądałam, ale zapadł mi w pamięć. Zobacz jak tacy ludzie sobie doskonale radzą, podczas gdy my często i gęsto narzekamy na to co jest, zamiast to po prostu docenić.

      Usuń
    3. to chyba wynika z tego, że bardziej rzuca nam się w oczy to, co złe. na to, co dobre spoglądamy obojętnie. "jest dobrze? to dobrze. jest źle? tragedia..."

      Usuń
    4. jak mija poniedziałek? ;)

      Usuń
  5. Napisałaś tą notkę, w takim momencie, że nie wiem co napisać. Normalnie bym się z Tobą zgodziła. Codzienne wyrażanie tego, za co jesteśmy życiu wdzięczni czyni nas szczęśliwszymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jakim momencie? :*

      Usuń
    2. Już wiesz - przeczytałaś notkę :P Miałam wyjątkowo otępiałe myśli przez nadmiar rzeczy, które na mnie spadły.

      Usuń
    3. ano tak... znam to. najgorzej, jak człowieka przytłoczy za dużo spraw na raz...

      Usuń
    4. Tylko jeszcze nie jest tak źle gdy te rzeczy są dobre :P Co innego jak nieszczęścia chodzą parami, a lubia :/

      Usuń
    5. oj to prawda - lubią i to bardzo...

      Usuń
    6. Często jak się wali to wszystko na raz :/

      Usuń
    7. jak na złość...

      Usuń
    8. cóż poradzić :P

      Usuń
  6. Faktycznie, potrafimy tylko narzekać, a ludzie w gorszej sytuacji umieją wycisnąć z życia ile się da.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może nie "tylko", ale zdecydowanie za często ;)

      Usuń
  7. „Jeżeli dzisiaj rano wstałeś z łóżka raczej zdrowy niż chory… masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia.
    Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś niebezpieczeństw wojny, samotności, więzienia, tortur ani głodu.. jesteś w lepszym położeniu, niż 500 milionów ludzi na świecie.
    Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci… jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.
    Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać… jesteś bogatszy niż 75% ludzi.
    Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu… jesteś wśród 8% światowych bogaczy.
    Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem… jesteś wyjątkową rzadkością.
    Jeżeli możesz przeczytać tą notkę… Jesteś szczęśliwszy niż dwa miliardy ludzi, które w ogóle nie umieją czytać.”


    OdpowiedzUsuń
  8. Za mało myśli poświęcamy na te istotne i naprawdę ważne rzeczy w życiu. Zazwyczaj doceniamy wszystko to co mamy, gdy część z tego tracimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to przykre...szczególnie, kiedy nie da się już tego odzyskać.

      Usuń
  9. Znowu nabrały mi się łzy do oczu.. ale mądre i trafne słowa.
    Zawsze mi smutno widząc takie osoby i serca ściska w środku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, ja myślę, że takie osoby nie chcą litości.. ale sam fakt, ile jednym uśmiechem potrafią wzbudzić emocji i myśli, daje do myślenia...

      Usuń
  10. piękna refleksja! w codziennym biegu właśnie o tym zapominamy....to dobrze,że wspomniałaś ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. będę przypominać nie raz! :)

      Usuń
  11. Święte słowa- potrzebujemy chwili refleksji i samotności. Takiego czasu tylko dla siebie, dla wyciszenia po męczącym dniu, dla odpoczynku myśli.....dla docenienia tego, co mamy po prostu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówimy, że brakuje nam czasu, a może czasem lepiej po prostu wyłączyć komputer? ;)

      Usuń
  12. Bo ludzie już tacy są. Użalają się nad sobą a tak naprawdę nie zdają sobie sprawę z tego co mają! :)
    Kurczeee niestety też czasami się użalam nad sobą ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy się użala. w końcu jesteśmy tylko ludźmi... grunt to czasem umieć samemu sobie dać kopa w tyłek.

      Usuń
    2. Albo potrzeba takiego zastrzyku jak Ty miałaś :)

      Usuń
    3. albo :) choć ja niekoniecznie takiego zastrzyku potrzebuję :)

      Usuń
    4. A co wystarczy? Bo na mnie tak działa uśmiech dziecka ;)

      Usuń
    5. mi wystarcza to, że zakochałam się w życiu ;)
      oj dzieci mają w sobie coś magicznego :)

      Usuń
  13. Kochana, podoba mi się to co napisałaś :) Czasem tak bardzo nie doceniamy tego, co mamy, że aż mnie to boli. A przecież jesteśmy zdrowe, mamy przyjaciół, mamy dach nad głową, mamy czas, mamy marzenia i cele i przede wszystkim mamy energię i wiarę niezbędne do spełnienia. Przecież to jest najcenniejsze :)))) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy zerknąć na to, co napisała Schocolla :)

      Usuń
    2. jak miło, że się zgadzamy :)

      Usuń
    3. myślę, że my sie zwykle zgadzamy :D :*

      Usuń
    4. bo my takie zgodne, że hoho ;D :*

      Usuń
  14. I ja powiem "święte słowa" i chyba kwintesencja życia. te wszystkie smuteczki najczęściej są wytworem naszej chorej wyobraźni, zamiast żyć naprawdę my fiksujemy, wymyślamy sobie nasze prywatne nieszczęścia. Na mnie też trzeźwiąco działa widok dziewczyny na wózku itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powtarzam sobie, że moje położenie tu i teraz zależy nie od tego, co "musiałam", ale od tego, co "chciałam" - więc teraz "muszę" konsekwentnie z tego wybrnąć, a przede wszystkim mniej się nad sobą użalać :)

      Usuń
  15. Przez chwilę o tym zapomniałam... O tym jakie mam szczęście że mam to co mam...
    Dziękuję że mi to przypomniałaś :)
    Trafiłam tu przypadkiem ale mi się spodobało :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co, od tego jestem, by przypominać Wam dobre rzeczy :)
      siadaj, rozgość się! :)

      Usuń
  16. Zbyt często zapominamy o tym, co mamy, o tym jak dużo mamy.
    Wzruszający wpis..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mamy dużo, oj dużo :)
      już kilku osobom wcześniej pisałam, że załatwię Wam jakieś wirtualne chusteczki, czy coś :P

      Usuń
  17. Po takim tytule można było się spodziewać banałów w stylu "myśl pozytywnie", ale napisałaś naprawdę pięknie i dobrze :) Oczarowałaś mnie i trochę wzruszyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zatem cieszę się, że udało mi się Ciebie nie zawieść :)

      Usuń
  18. kopnij mnie w dupę, bo znów źle myślę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zawsze sobie powtarzam w trudnych chwilach, że nie ma się co użalać, bo miliony ludzi na świecie mają gorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. choć takie podejście nie zawsze działa, to warto mieć taką świadomość ;)

      Usuń
  20. Z tym, że życie nas kocha to bym tak nie przesadzała, bo czasami potrafi nas solidnie w dupę kopnąć ;-) Ważne, żebyśmy umieli je doceniać. Żebyśmy umieli doceniać każdą minutę swojego życia, cieszyć się z tego, co mamy, a nie co moglibyśmy mieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale czy zazwyczaj nie kopie nas w dupę po to, by nas czegoś nauczyć? ;)
      zawsze warto sięgać po więcej, ale dopiero, gdy doceni się to, co ma się tu i teraz ;)

      Usuń
    2. Pytanie, czy rzeczywiście nas czegoś uczy. Poza tym - czego ma się nauczyć człowiek, który stracił wszystko, dom, rodzinę? Który jest zupełnie sam, bez żadnych perspektyw na przyszłość?
      Docenianie to, co się ma, wcale nie oznacza, rezygnacji z tego, co mogłoby się mieć.

      Usuń
    3. widzisz... ja wychodzę z założenia, że po pierwsze nie można stracić absolutnie wszystkiego, a po drugie - zawsze jest w tym choć cząstka winy człowieka. ale i nie na darmo istnieje powiedzenie, że z każdej sytuacji jest wyjście.

      Usuń
  21. Wiesz co? Ja może powiem coś dziwnego ale...czasem drażni mnie takie "o boże ona nie ma nóg/ nie ma rąk/ nie słyszy/ jest niewidoma a się uśmiecha!" Znaczy, nie zrozum mnie źle, ja jestem trochę przewrażliwiony, pewnie dlatego, że mam głuchoniemego brata..ale drażni mnie nieraz wartościowanie w dół. W sensie no..jasne, to nie jest dyskryminacja negatywna czy coś..ale słyszałaś o dyskryminacji pozytywnej tak zwanej? Mi się to z tym kojarzy. Podziw za coś, co dla tego człowieka jest normalne. Jak wielu na przykład podziwia mojego brata, bo sobie radzi z wieloma rzeczami lepiej niż ludzie tzw. sprawni. A go to wkurza. Bo przecież to że nie słyszy nie znaczy, że i inne rzeczy, takie jak ten uśmiech, są dla niego nieosiągalne. W ogóle ja mam wrażenie, że my przez to tworzymy w społeczeństwie kaleki. Serio. Kaleką nie jest ktoś- w ogole to brzydkie słowo, kaleka, ale używam go z premedytacją- kto nie ma nóg, rąk. Kaleką jest ktoś, kto siebie z niego robi. A my przez podziw przy takich naturalnych rzeczach umacniamy to kalectwo, bo ono jest w świadomości. Tak mi się po prostu nasunęło przy czytaniu tego tekstu, no musiałem zrobić ten wywód, wybacz XD I nie odbierz tego źle, bo ja wiem też, że ja często w tej kwestii przesadzam:)

    A co do głównego tematu to cóż...wnioski piękne że tak powiem, pomimo tego co napisałem wyżej XD
    Bo tak powinno być, że doceniamy to co mamy. Widzimy przez to piękno. Musimy docenić samo życie w życiu, bo ono przez samą swoją istotę bywa najcenniejsze. To banały, ale banały są dla ludzi najtrudniejsze. Banały, z którymi często sobie nie radzimy. Dlatego warto je sobie przypominać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A daj spokój, nie odbieram tego źle, wszak masz święte prawo do swojego zdania :)
      doskonale Cię rozumiem i wiem o co Ci chodzi. tylko widzisz... ja nieco częściej spotykam ludzi o zupełnie odmiennym podejściu niż Twój brat. ci ludzie pogodzili się z tym, że inni patrzą na nich przez pryzmat jakiejś takiej litości, a litość zmiękcza serce i wtedy łatwiej jest ugodzić słowami "weź się w garść!". jednym z takich ludzi był Janek Mela, z którym swego czasu udało mi się rozmawiać wirtualnie na jakimś blogu i to, jak on wtedy otworzył mi oczy... Widzisz, on jest dla mnie przykładem takiego człowieka o jakim wspomniałam wyżej - on nie wkurza się na to, że ktoś się nad nim lituje, bardziej wkurza się na tych, którzy wmawiają sobie, że nie umieją normalnie żyć. Także, no... ile ludzi, tyle podejść:)

      Ano własnie, te banały warto docenić :) I trzeba o tym trąbić na prawo i lewo i przypominać sobie o tym najczęściej, jak się da :)

      ej, śniłeś mi się dzisiaj xD oprowadzałeś mnie po Indiach xD

      Usuń
    2. Nie no jasne, to ma też różne strony, niektórzy mobilizują tym innych...tylko mnie nieraz irytuje, że już abstrahując nawet od osób niepełnosprawnych, że nieraz w człowieku nie widzimy najpierw człowieka. Tylko widzimy tą uciętą nogę, kolor skóry, płeć...ale to już inna sprawa trochę:) Ja po prostu mam też dziwne podejście do życia i to się z tym wszystkim wiąże. Bo jak dla mnie dla człowieka nie ma niemożliwego, niezależnie czy jest chory, czy jest niepełnosprawny. Nie ma niemożliwego w takim sensie, że nie może się cieszyć z życia. I tu nie ma co podziwiać, bo to po prostu...ludzkie XD Rozumiesz o co mi chodzi czy za bardzo zakręciłem?XD

      Otóż to, hejnałem wręcz nieraz XD

      O geez... to co, zabierasz się ze mną na samolot w niedzielę?XD

      Usuń
    3. Nie no jasne, to ma też różne strony, niektórzy mobilizują tym innych...tylko mnie nieraz irytuje, że już abstrahując nawet od osób niepełnosprawnych, że nieraz w człowieku nie widzimy najpierw człowieka. Tylko widzimy tą uciętą nogę, kolor skóry, płeć...ale to już inna sprawa trochę:) Ja po prostu mam też dziwne podejście do życia i to się z tym wszystkim wiąże. Bo jak dla mnie dla człowieka nie ma niemożliwego, niezależnie czy jest chory, czy jest niepełnosprawny. Nie ma niemożliwego w takim sensie, że nie może się cieszyć z życia. I tu nie ma co podziwiać, bo to po prostu...ludzkie XD Rozumiesz o co mi chodzi czy za bardzo zakręciłem?XD

      Otóż to, hejnałem wręcz nieraz XD

      O geez... to co, zabierasz się ze mną na samolot w niedzielę?XD

      Usuń
    4. Czaje xD
      Ano fakt, inna sprawa i zupełnie nie to miałam na myśli :) Bo widzisz... ja patrzę na życie też trochę przez pryzmat mojego Brata, o którym też ostatnio pisałam. Przeszedł wiele, ale się nie poddał mimo przeszkód. A ja nawet nie mając tego "pomimo" czasem nie umiem sobie w życiu poradzić i złoszczę się na siebie o to, a mój brat, czy właśnie ludzie tacy, jak opisana dziewczyna są dla mnie nieziemską motywacją. Ale wydaje mi się, że to dobrze :)

      Hejnałem xD

      dwa razy nie mów :) jestem tak przemęczona, że mam niepohamowaną ochotę uciec od tego wszystkiego...

      Usuń
    5. Nie no jasne, lepiej że są motywacją niż się nad nimi załamujesz XD Tylko widzisz, każde z nas patrzy przez pryzmat brata, mój właśnie ma cóż..pewne ograniczenia, ale nie chce, żeby go ktoś podziwiał po prostu za rzeczy zwyczajne..on chce osiągnąć dużo i cóż, żadna głuchota mu nie przeszkodzi Xd I powiem ci że każdy z nas ma momenty że sobie nie radzi no ale jeju...ważne, że sie motywujemy i "jedziemy dalej":)

      Ja już spakowany prawie, więc to ostatni moment na decyzję XD A tak serio...to szkoda że nie zostaję, bo byś mogła wpaść nad Rusałkę się oderwać. Ale wracam w połowie czerwca, to wiesz:)

      Usuń
    6. no jasne :) najważniejsze, że każdy ma swój sposób na tego kopa w cztery litery :P

      łooo toż to długo Cię nie będzie! więc znikasz i z blogowego świata, czy będziesz miał dostęp do blogosfery?
      a nad Rusałkę i tak się wybierzemy :)

      Usuń
  22. O tak pięknie to napisałaś i trzeba się zabrać za to od teraz. Doceniać to swoje życie takie jakie ono jest a ja dziś mam już dość tej samotności i czekam na mojego ukochanego i z nim będę cieszyć się tym naszym życiem :)
    Dziękuję Asiu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, piękne będzie te Wasze życie :)
      ależ nie ma za co :*

      Usuń
    2. Mam nadzieję :)
      Jest za to, że jesteś :*

      Usuń
    3. ja jestem tego pewna :)
      ojej :):*

      Usuń
    4. Ja czasami mam wątpliwości, ale zobaczymy, będziemy się w każdym razie starać :)
      Te Twoje posty tak do mnie przemawiają, że momentami to bym weszła w ten monitor i Cię uściskała :))

      Usuń
    5. Oj Kochana, ja mam nadzieję, że w końcu uda nam się wyściskać, niekoniecznie przez monitor :))

      Usuń
    6. Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie :)

      Usuń
    7. Choć póki co nigdzie się nie wybieram ;) cały czas funduszy brak ;-/

      Usuń
    8. moje skromne fundusze też się rozpływają w powietrzu. chyba dopiero w wakacje uda mi się cokolwiek odłożyć.

      Usuń
  23. Ja przeżyłam ten sam szok co i TY jakiś rok temu, kiedy poznałam chłopaka, a raczej jego historię życia po wypadku motocyklowym. Dziś już nie jeździ na wózku, a znów na motorze, mimo, że nogę ma właściwie do połowy z metalu. Jest szczęśliwy i nie zrezygnował nigdy z życia i słuchając Jego słow o tym, żeby korzystać z życia, żeby wyciągać ręce po to czego się chce zrozumiałam, że On ma rację. A dla mnie lepiej by było, gdybym go posłuchała, a nie czekała, aż stanie się coś tak strasznego co rozbudzi miłość do życia we mnie. Ta miłość musi być już. Trzeba umieć kochać życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze powiedziane :) niestety często dopiero w obliczu stracenia czegoś doceniamy to.

      Usuń
  24. Ja też często marudzę, narzekam, za dużo bym chciała, a nie doceniam tego co mam. Właśnie w takiej chwili, jak tutaj opisałaś... gdy zobaczę, że ktoś naprawdę ma dużo gorsze życie, że coś dzieje się, bo taki okrutny jest los. My marudzimy mając tak naprawdę wszystko, a oni są szczęśliwi będąc czasami w bardzo kryzysowych sytuacjach. To daje do myślenia. Powinniśmy doceniać to co mamy i cieszyć się każdym dniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oh.....takie sytuacje potrafią nam uświadomić, że nie powinniśmy narzekać, gdyż...mogłoby być gorzej. Powinniśmy doceniać drobnostki, lecz...dlaczego tak ciężko nam to jednak zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to co złe bardziej nas dotyka, zostawia na nas ślad. to, co dobre coraz częściej po prostu przyjmujemy do wiadomości.

      Usuń
    2. Powinno być na odwrót. Nie uważasz? Choć czasem warto być ostrożniejszym niż wcześniej.

      Usuń
    3. jasne, że warto być ostrożniejszym. tylko oprócz tej ostrożności spróbować dostrzec to co dobre, to naprawdę nie jest trudne, a z własnego doświadczenia wiem, że się da.

      Usuń
  26. Ojej ile razy ja tak narzekam, że nie mam na nic czasu, że za dużo na głowie, wściekam się na telefon, komputer bo głupi się zawiesza! A wystarczy czasem spojrzeć za okno i zobaczyć, że naprawdę nie mam powodu, do narzekania, powinnam cieszyć się, że robię to co kocham, że mam taką szansę, bo inni mogli jej nie dostać... I to właśnie Ci ludzie, z problemami znacznie większymi od naszych, mają często najwięcej optymizmu w sobie, potrafią dać od siebie tyle ciepła i radości z małych rzeczy, że powinniśmy się od nich uczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to takie paradoksalne. to właśnie Ci ludzie mieliby prawo się załamać, poddać... a jednak chcą, mimo wszystko. więc zastanawia mnie, dlaczego nam jest tak trudno?

      Usuń
  27. Człowiek zazwyczaj myśli egoistycznie, narzeka na świat, na niesprawiedliwość i nie widzi tego, co się dzieje dookoła, ale to jest chyba normalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalne? Zapewne :) wszak jesteśmy tylko ludźmi. tylko pytanie, czy to jest dobre dla nas. i czy naprawdę nie da się tego zmienić?

      Usuń
    2. Na pewno da się to zmienić, może nie całkiem zrezygnować, ale zminimalizować narzekanie do minimum. I myślę, że czasami narzekanie jest dobre - mnie przynajmniej pomaga w trudnych sytuacjach. Trochę sobie ponarzekam i od razu mi lepiej;p

      Usuń
    3. tylko na ile dobrze znoszą inni te nasze narzekanie :P chociaż nasz naród typowo do narzekaczy należy.

      Usuń
  28. Czasami ludzie, którzy mają tak niewiele potrafią bardziej doceniać życie. Możemy się od nich uczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że możemy. To wręcz wskazane ;)

      Usuń
  29. Skojarzył mi się z tą notką ten cytat, więc pozwolę go sobie tu wkleić:
    "Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytat piękny. Podpisuję się pod tymi słowami rękami i nogami :)

      Usuń