sobota, 17 maja 2014

Jak za dawnych lat

Pewne kwietniowe, piątkowe popołudnie. 
- Jakie ty masz długie włosy! Wciąż ruda. I chudniesz w oczach, dziewczyno. Zmieniłaś się jak cholera... Tylko ta wariacka muzyka wciąż u ciebie w głośnikach.
Wyściskała mnie serdecznie. Moja Iwonka, szkolna przyjaźń, z którą przeżywałam szczeniackie obozy, szkolne biwaki, nastoletnie radości i smutki, pierwsze miłości, zwierzenia i nieodwzajemnienia. Kontakt mamy nieco słabszy, niż dawniej, ale kiedy wpadniemy na siebie, nagadać się nie możemy.
Zaśmiałam się pod nosem.
- Ano mam nadzieję, że już chudnąć przestałam. Te piętnaście kilo, które wyparowało ze mnie od początku studiów, zupełnie wystarczy. A to nie wariacka muzyka, tylko Pearl Jam!
Zaparzyłam nam herbatę i usiadłyśmy w moim pokoju, w którym nawet w miarę udało mi się posprzątać.
- Ja coś dla ciebie Asiu mam.
Wręczyła mi kopertę. Domyśliłam się, co jest w środku, choć nie do końca byłam pewna, czy zostanę zaproszona, wszak nasze drogi mocno się rozeszły. Wiedziałam, że się zaręczyła niedawno i że w czerwcu bierze ślub, choć znieść nie mogłam myśli, że dowiedziałam się o tym z portalu społecznościowego. 
- Dziękuję Kochana... tylko... dlaczego tak szybko?
- Ano... szósty tydzień.
No i się poryczałam.
- Chodź ty głupku!
Wyściskałam ją znów. Nie posiadałam się ze szczęścia. Moja Iwonka, ta, która ryczała na co drugiej imprezie, że starą panną zostanie i że żaden facet jej nie będzie chciał. Ta, z którą zawsze śmiałyśmy się na lekcjach chemii i tak naprawdę nikt nigdy nie wiedział, z czego rżymy. Ba, my same często nie wiedziałyśmy. Ta, do której nieraz biegłam w środku nocy, bo ją atak doła złapał. Głupia młodość, piękna, niezapomniana...
Miała wypić herbatę i jechać dalej rozwozić zaproszenia. Siedziała trzy godziny. Poczekają, mówiła. A my wspominałyśmy nasze szkolne lata.
- Asik, a pamiętasz, jak na biwaku biegałaś po dworze owinięta kocem, wydając odgłosy Indianina i kiedy wychowawca zapytał cię, co ty właściwie robisz, to mu wyjebałaś, że jesteś babokiem?
Dżizas, pomyślałam, jakim ja byłam debilem. No tak. Nie na darmo na zakończenie liceum napisał mi wierszyk: 

"Nie spuszczajcie dzieci z oka, 
gdy gniew spadnie na baboka."

- Jasne, że pamiętam! A ty w tym samym czasie siedziałaś w domku i o ciemku czytałaś gazetę do góry nogami. Miałaś taką drzyzdę, że zastanawialiśmy się, jak cię otrzeźwić, coby nie mieć przypału na obchodzie! Na dodatek złamaliśmy wtedy klucz.

Łzy ciekły nam ze śmiechu.
- M. wtedy z nami urzędował, nie?
Cholera, musiała. Już mi przestało być wesoło.
- Ano tak, był. Zresztą, jak widać na zdjęciach. Ale poszukam zdjęć z osiemnastek...
Serio, chciałam zmienić temat.
- Asik, rozmawiacie?
- Nie. Nadal się nie znamy. Jesteśmy sobie obcy. 

Zauważyła, że nie chcę o tym rozmawiać, więc i temat pospiesznie zmieniłyśmy, ale ślad tej rozmowy we mnie pozostał. Siedziałam wieczorem na parapecie i myślałam, jakie to cholernie smutne, że człowiek, którego kiedyś nazywało się przyjacielem (jakież to fałszywe określenie), dziś jest obcym. Ocieramy się o siebie, przeciskając się przez tłum w pociągu. Wsiadamy do tego samego tramwaju. Wysiadamy na tym samym przystanku. Jak obcy ludzie. Ba... czasem obcy ludzie się lepiej traktują. Jak niewidzialni. Tak, niewidzialni to dobre określenie. 

Od tamtego piątku takich wspomnień pełno w mojej głowie. Wczoraj spotkałam się z dziewczynami, coby dogadać kwestię wieczoru panieńskiego, który Iwonce organizujemy. Poczułam, jak inaczej mi się z nimi rozmawia. Inaczej, niż kiedyś, choć tej inności nie umiem Wam opisać. Jestem inna. Inna, niż wtedy. Inna także od nich. Na swój sposób tęsknię za tamtymi czasami, choć nie czułam się wtedy szczęśliwa. Byłam zakompleksioną, nieszczęśliwie zakochującą się i mającą skłonności do depresji dziewczyną. Dziś nie jestem już krótkowłosym pulpetem z aparatem na zębach, tylko szczupłą, wysoką, rudą dwudziestoparolatką. Długo szukałam swojej drogi. Każda z nas szukała. Tylko moja przystań okazała się inna od ich przystani. I pomyśleć, jak kilka lat może zmienić człowieka. Największym szczęściem napawa mnie fakt, że nauczyłam się wybaczać. Wybaczyłam M., choć mówiłam sobie, że tego nie zrobię. To jednak temat na głębsze rozważania i opowiem Wam o tym innym razem. Najważniejsze, że nauczyłam się czuć ten spokój ducha, gdy go widzę, choć nierzadko w duecie ze smutkiem. 

Ale cóż tu się smucić, kiedy cieszyć się trzeba! Zostanę przybraną ciocią, od przyszłego tygodnia zaczynamy się bawić. Najpierw panieński w najbliższy piątek, tydzień później purtelam, a za trzy tygodnie ślub. Przygotowań wiele, także ze strony naszej - jej starych, dobrych kumpeli. Spotykamy się teraz tak często, jak dawniej, choć rozmawiamy o zupełnie innych sprawach, niż kiedyś. 



- Wiesz Asik? Iwonka już od nas odpadnie. - powiedziała mi wczoraj D. ze smutkiem - Pierwsza będzie mężata i dzieciata.
Jakich "nas", pomyślałam mimowolnie. Przecież "nas" już praktycznie nie ma, jesteśmy tylko, gdy musimy. Tamta paczka już nie istnieje.
I chcąc nie chcąc, dopadł mnie smutek. Zaczęłam zastanawiać się, czy to mogłoby się jeszcze powtórzyć. Może wizja najbliższych imprez, ponownie zbliży nas do siebie? Może nasi faceci będą pić ze sobą piwo? Może znów będziemy wychodzić na długie spacery, jak kiedyś, a dziewczyny będą próbowały mnie zaciągnąć do tego klubu, którego nie znoszę?

Chciałabym. Chciałabym jak cholera, bo w głębi duszy pamiętam, jakie to wszystko było na swój sposób magiczne.

105 komentarzy:

  1. Niech ta magia jeszcze nadejdzie tego Ci kochana życzę z całego serca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Mamy szansę to odnowić i mam cichą nadzieję, że tego nie zmarnujemy...

      Usuń
  2. Och życzę Ci tego! Tak dobrze rozumiem to pragnienie i te emocje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mnie rozumiesz ;) Emocje nieziemskie, same wspomnienia chwytają ze serce. Dziękuję :)

      Usuń
  3. ale tu pieknie!!!
    magia bedzie trwala jesli dacie jej szanse by zaistniala na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Nieco mroczniej, niż wcześniej ;)
      Spróbujemy dać jej szansę... w końcu mamy okazję. Pierwsza z nas wychodzi za mąż ;)

      Usuń
  4. Coś mi to przypomina. Moje relacje z osobami, za którymi jeszcze niedawno w ogień bym skoczyła, są podobne. Chociaż nie... są o wiele gorsze. Gadamy ze sobą, czasem gdzieś się spotkamy u któreś, ale to wszystko jest takie sztuczne, takie udawanie, że wszystko między nami jest w porządku.
    To smutne, że to, co kiedyś wydawało się na zawsze, tak nagle znika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, to smutne. Właśnie ten M. o którym wspomniałam, był kiedyś moim przyjacielem (tfu, tfu). Pisałam na starych blogach o tym, jakie nadzieje z nim wiązałam, ale cóż. Dziś jesteśmy dla siebie niewidzialni, bo obcy to nawet zbyt "dobre" określenie. W dodatku ostatnio moje relacje z dziewczynami też były sztuczne. Czułam, że jestem inna od nich... Dlatego doskonale Cię rozumiem.

      Usuń
  5. Ależ tu u Ciebie zmiany piękne! :)
    Wiesz, Twoja Iwonka przypomina mi mnie samą sprzed 3lat...naprawdę :)
    Oby to co zniknęło, powróciło na nowo! :*
    Buziaki!

    Ja do mojej przyjaciółki też mówię Asik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, trochę mroczniej i inaczej, ale póki co tak pozostanie :)
      Wierzę! :)
      Oby powróciło. Mam nadzieję, że te wydarzenia na nowo nas do siebie zbliżą. Naprawdę, chciałabym po tym, co razem przeszłyśmy.
      :*

      Serio? No proszę ^^

      Usuń
  6. Ta relacja i to jak do siebie mówicie przypomina mi moja utraconą przyjaźń , więc trochę mi się smutno zrobiło. Super, że Cie zaprosiła :) będziesz się bawić na weselu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się, bo przeżyłam podobną utraconą "przyjaźń" i też ciężko mi z tego powodu... Ano będę się bawić i już doczekać się nie mogę :)

      Usuń
  7. czytam to i czytam i jakby ktoś pisał o moim życiu, moich przyjaźniach. To zawsze boli, kiedy się kogoś traci, kiedy ma sie wrażenie, że świat jest niesprawiedliwy. Może jednak coś magicznego w was odżyje z racji nadciągających wydarzeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze sobie mówiłam, że prawdziwa przyjaźń nie przemija, bo jeśli przeminęła, to zapewne przyjaźnią nie była. cóż... jesteśmy tylko ludźmi, mamy okazję to odbudować i mam nadzieję, że tak się właśnie stanie. ;)

      Usuń
  8. Może akurat najbliższy czas jest tym, który zbliży Was do siebie i będzie jak dawniej. :)
    A i zazdroszczę tego wesela, też bym sobie na jakieś poszła. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się okaże :)
      Ano cieszę się bardzo, brakowało mi takich imprez :D Chociaż najbliższe tygodnie i tak będę miała baaardzo intensywne, pod wieloma względami :P

      Usuń
    2. Też jakieś większe imprezy? :)

      Usuń
    3. imprezy, nie imprezy, ten ślub, panieński, purtelam, moje urodziny, imieniny, koncerty dwa, wyjazd do Łodzi, sesja, egzaminy, praca, olaboga :P

      Usuń
  9. tu czekoladka i jej nowe namiary http://schocollate.blogspot.de/
    przez nieuwage stracilam cale googlei bloga :( i musze Was wszystkich na nowo szukac i prosic o adres mailowy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już Cię "namierzyłam" :) mój mail: joannask90@gmail.com :)

      Usuń
  10. Dlatego nie lubię spotykać ludzi, którzy kiedyś byli mi bliscy a potem wyruszyli gdzieś w swoją drogę. Nie umiem już z nimi rozmawiać, a niektóre wspomnienia wracają, nie zawsze te dobre niestety...Trzeba być na to przygotowanym, znajomości znikają, przyjaciele znikają i już nie będzie tak jak dawniej. Niedługo sama tego doznam na mojej skórze. Zawsze można z tymi starymi znajomymi zdobywać nowe, dobre wspomnienia i to odbudowywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę właśnie, jaka inna jest między nami rozmowa... jedyne wyjście, to właśnie zacząć od nowa. Z jednej strony chciałabym, aby było jak dawniej, ale z drugiej... średnio w to wierzę.

      Usuń
  11. Właśnie tak to w życiu jest, czas pokazuje kto jest prawdziwym przyjacielem a kto nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh, ja się na własnej skórze boleśnie przekonałam o tym...

      Usuń
    2. Nie przejmuj się, ja też :) Myślę, że jeszcze nas to w przyszłości czeka :) Ale będziemy już mniej zdziwione :)

      Usuń
    3. Ja już dostałam od losu taką nauczkę, że w kwestii "przyjacioł" stałam się bardzo ostrożna. Próbuję nie przyzwyczajać się do ludzi, choć jest to trudne.

      Usuń
    4. Ja się powinnam od swoich już dawno odzwyczaić, bo od dłuższego czasu nie poszerzam grona przyjaciół. Też stałam się ostrożna, nawet we własnym gronie. Lepiej trzymać język za zębami ;)

      Usuń
    5. Wiesz, potwornie trudno się odzywczaić, zdecydowanie łatwiej się nie przyzwyczajać, choć tez nie lekko... Racja, czasem lepiej nie mówić nic.

      Usuń
    6. Nigdy nie wiadomo kto co komu powtórzy i na co to wszystko. ja tylko Ciachu mówię najwięcej teraz i na blogu ;) Z moją przyjaciółeczką od piwa Karoliną już prawie nie utrzymuje kontaktu. Wysłałam do niej w piątek chyba ze trzy smsy i mi nie odpisała do dziś :/ Miałam do niej pisać, czy się dziś spotkamy, ale nawet nie piszę, bo co sie będę narzucać :/

      Usuń
    7. Pamiętam, jak o niej opowiadałaś... daj spokój, takim ludziom nie ma się co prosić. Nawet nie o narzucanie tu chodzi, ale po prostu... też mam taka znajomą i też nieraz pokazuje, jak bardzo ma mnie za przeproszeniem w nosie. No, chyba, że się nudzi, wtedy pisze. Tylko, że ja nie jestem od zaspakajania nudy.

      Usuń
    8. ja właśnie zazwyczaj się nudzę to się zgadzam jak mi coś proponuje, ale nie pamiętam kiedy ostatnio mi coś proponowała. jestem dla niej po prostu za nudna, bo nie piję na umór, nie szlajam się po nocach w klubach i nie zdradzam faceta.
      Dziś spotkałam się z inną koleżanką, też z tej właśnie paczki i myślę, że zacznę zabiegać o jej przyjaźń. Jest dużo lepszym materiałem, narazie na dobrą koleżankę a z czasem sie zobaczy.

      Usuń
    9. Skoro brak takowych zachowań jest dla niej wyznacznikiem nudy, to pozostaje nam jej tylko współczuć. Wiesz... nie do końca miałam na myśli to z tą nudą.To, że Ty się zgadzałaś na spotkania z nią, gdy się nudziłaś, to nic złego. Po prostu nie można się odzywać do kogoś, kogo ma się za przyjaciela tylko, kiedy się nudzi. Trzeba o tej osobie pamiętać także, kiedy ma się nadmiar spraw na głowie.
      Oby więc okazała się odpowiednią osobą :)

      Usuń
    10. Dokładnie. Dystans do niej trzymam już od dłuższego czasu. Nie ma sensu po prostu. Wczoraj do mnie napisała na fb wieczorem to ją traktowałam oschle. Nawet niespecjalnie miałam ochotę jej się zwierzać jak było na Juwenaliach. Wiem, że też była, a ona udaje, że już spała jak do niej pisałam.
      Myślę, że będzie można z nią miło spędzić czas. Zaproponowała nawet wspólny wyjazd w góry pod koniec czerwca, ale Ciacho nie będzie mógł :(

      Usuń
    11. No i bardzo dobrze. Konkretna babka jesteś i nie możesz pozwolić, by sobie z Tobą leciała w kulki no...
      O, to szkoda... ale mam nadzieję, że prędko nadarzy się jeszcze okazja :)

      Usuń
    12. Haha :P
      Właśnie nie wiem co z tymi okazjami. Kiedyś Ciacho chciał wyjeżdżać ze mną, mówił, planował, a teraz cisza... W tamtym roku planowaliśmy od stycznia wakacje i pojechaliśmy pod koniec sierpnia. Potem po wakacjach powiedział, że zimą pojedziemy w góry, ale w tym roku już nic nie mówi na ten temat.

      Usuń
    13. Oj wiem jak to jest. Trudno teraz cokolwiek zaplanować, studia, praca, bla, bla... My chcieliśmy zostać w lipcu nad morzem, bo jedziemy do Gdyni na koncert, ale lipa z urlopem... Więc myślimy o sierpniu, ale ciągle nie wiadomo, jak to będzie.
      Może mu przypomnij? :P

      Usuń
    14. ja tam nic nie proponuje bo nie mam kasy ;)

      Usuń
    15. ano chyba, że tak... ;p

      Usuń
    16. Niestety, trudne czasy nastały, głównie przez tą komunię... Po za tym spodziewałam się dwóch wesel we wrześniu a okazało się, że chyba nie będzie żadnego, więc zobaczymy :)

      Usuń
    17. A to się tak mówi, że "na weselu za darmo się napijesz i najesz!" Tak dobrze nie ma... Może jednak uda Ci się coś odłożyć, jeszcze jest trochę czasu :)
      U mnie też wydatków sporo, a wypłata niewielka, bo pracuję na ćwierć etatu i za to dojeżdżam na studia i się tam "utrzymuję" całymi dniami. Cel osiągnęłam - usamodzielniłam się na tyle i na tyle odciążyłam rodziców, że w domu właściwie tylko śpię :P Ale odłożyć mi jest paskudnie trudno.

      Usuń
    18. Za darmo? :P Mój Boże :P Chyba, że idziesz jako osoba towarzysząca to tak :P
      Nie mam za bardzo z czego odkładać, dlatego wiem, że mi się to nie uda :)
      mam podobną sytuację, uniezależnienie się jednak ma też minusy :)

      Usuń
    19. Chyba tylko w takim wypadku :D
      Ma swoje minusy, jak wszystko. Dla mnie samo wydawanie pieniędzy jest trudniejsze, bardziej je liczę i czasem trudno wygospodarować je tak, aby wystarczyło na cały miesiąc. No ale na razie jakoś sobie radzę, więc chyba aż tak rozrzutna nie jestem :P

      Usuń
  12. Dobrze cię rozumiem. Też miałam takiego przyjaciela. I teraz zostają tylko wspomnienia jak to pani od chemii musiała nas uciszać,bo tak się tam bawiliśmy.A teraz ja idę na profil chemiczny on matematyczny. Ciężko zapomnieć jak było fajnie nie?Ale chyba nie warto trzymać się przyjaźni,która stała się powodem smutku.No,a osoba,która to zrobiła chyba nie powinna się już mianować przyjacielem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jeśli chodzi o wspomnianego M. to owszem, nigdy już nie nazwę go swoim przyjacielem, bo skoro tak mnie potraktowal, jak mnie potraktował, to nigdy nim tak naprawdę nie był. Ale o nim opowiem Wam innym razem :)
      Tymczasem z Iwonką cały czas miałam kontakt, choć słaby. Czasem spotkałyśmy się w pociągu, dzwoniłyśmy do siebie na święta i ras na ruski rok wychodziłyśmy razem na piwo. Tylko ciężko było się przyzwyczaić, bo dawniej widziałyśmy się codziennie i to nie tylko przy szkolnej ławce.
      Nie wiem, czy zauważyłaś, ale ja w ogóle unikam słowa "przyjaciel" ;)
      Czyli nie będziecie mieli już ze sobą kontaktu?

      Usuń
    2. W sumie to było tak jak w twoim przypadku. Po prostu przestał gadać,odsunął się...Nie byliśmy taki super przyjaciółmi.Lubiliśmy się razem śmiać,wydurniać...Potem tego brakowało.W jakimś okresie czasu jeszcze mówił cześć a potem to już nawet tego nie. Mamy się w znajomych,ale nie piszemy ze sobą.
      Oj też to znam.Moja kumpela chodzi do innej szkoły i też trudno przyzwyczaić się,że nie można z nią gadać kiedy sie chce...Ale taki czas w końcu by przyszedł

      Usuń
  13. Drogi się czasem rozchodzą, ale jeśli fundamenty są solidne, to wszystko jest jeszcze możliwe :) Mam taką przyjaciółkę, z którą przez 8 lat rozmawiałam od święta, a widywałyśmy się raptem raz w roku - po prostu było nam "nie po drodze". Nie wiedziałam, jaką zupę lubi najbardziej, z czym nie zje pierogów, czy jaki ma kolor ścian w pokoju, ale jak się spotykałyśmy, to nie szło się nagadać. O problemach, o pierdołach i o wszystkim. Od dwóch lat jesteśmy w tej samej szkole, widujemy się codziennie i przyjaźń stała się jeszcze mocniejsza :)
    Są tacy ludzie, z którymi nie trzeba rozmawiać codziennie.
    Mam nadzieję, że z Twoją Iwonką będzie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, również mam taką nadzieję... Wydaje mi się, że to zaproszenie na ślub sprawi, że znów wszystko się odrodzi. Za chwilę panieński, purtelam i wesele, wierzę, że ponownie nas to zbliży do siebie. A jeszcze jak maleństwo będzie miala, to będę musiała ją w ogóle częściej odwiedzać!
      I coś w tym jest - mogę widzieć ją raz na ruski rok, a ona jeszcze nigdy nie odmówiła mi pomocy. Ja jej zresztą też :)

      Usuń
    2. Pamiętaj, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bywało różnie, czasem może nawet i nie bywało w ogóle, ale teraz macie szansę zacząć od nowa :)
      I właśnie to jest ważne. Co z tego, że nie widujecie się tak często jak kiedyś. Jeśli tylko napisałaby ci smsa, że potrzebuje Twojej pomocy, zgaduję - rzuciłabyś wszystko w cholerę i gnała na łeb, na szyję. A o to właśnie chodzi :)

      Usuń
    3. Może czasem i takie przerwy są potrzebne. Wszak teraz mamy sobie tyle do opowiedzenia...
      Jasne, że tak! Nawet bym się nie zastanawiała. Ja tak unikam słowa "przyjaźń", ale może właśnie to jest ona?

      Usuń
    4. Spróbuj, daj Wam szansę :)

      Usuń
    5. Jasne, że spróbuję! :)

      Usuń
  14. Gratuluję przyszywana Ciociu:)
    Wiem o czym mówisz, bo moja licealna paczka już też nie istnieje. Spotykamy się od czasu do czasu i to w niepełnym składzie. "Przyjaciółki" też nas unikają, zapomniały chyba o tym co było. No cóż, takie życie, ale trzeba iść dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję, radość to wielka :)
      właśnie przedwczoraj koleżanka odkopała zdjęcie sprzed sześciu lat, z ostatniej wigilii klasowej. łzy się polały... przykre.

      Usuń
    2. Przykre, ale co zrobić. Czasu się nie cofnie, a i zmuszać kogoś do spotkania nie ma sensu. Trzeba pielęgnować piękne wspomnienia.

      Usuń
    3. Nikogo zmuszać nie zamierzam :) Tym bardziej, że nie wszystkie wspomnienia z tamtego okresu są takie piękne.

      Usuń
    4. I o tych powinnaś zapomnieć. Po co pamiętać bolesne wspomnienia?

      Usuń
    5. Wiesz, chyba nie da się zapomnieć. Po prostu staram się nie chować urazy i jak najrzadziej o tym myśleć, ale te wspomnienia wracają nieraz ze zdwojoną siłą.

      Usuń
  15. I przypomniałam sobie o swoich przyjaźniach.. były i nie ma..
    Też kiedyś miałam takiego M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie nie zasługiwały na miano przyjaźni. Podobno przyjaźń nie mija...
      No proszę, jeszcze powiedz, że kończył się na "n"?:P

      Usuń
    2. No podobno, też to kiedyś słyszałam, że jak się przyjaźń kończy, to nie była przyjaźnią ;]
      Nie, kończył się na "ł" ;]

      Usuń
    3. Wszystko zależy od tego, jaką kto ma definicję przyjaźni. :)
      Ano to wszystko już wiemy :P

      Usuń
  16. Ja też przypominam sobie o relacjach, ale wydaje mi się, że co jest prawdziwe to przetrwa. Ja z moją przyjaciółką buduję tą relacje kilka lat, fakt, że bywało różnie między nami ale jest niezwodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że nie zawsze będzie kolorowo, ale właśnie te gorsze chwile pokazują, jak silna jest ta więź między ludźmi. Jeśli twierdzisz, że mimo ciężkich chwil Twoja przyjaciółka jest niezawodna, to tylko pogratulować :)

      Usuń
    2. Po prostu możemy być ze sobą 100% szczere. Bywało różnie, a prawdziwe relacje nie znikają od tak.

      Usuń
    3. Taka szczerość jest najważniejsza. To chyba podstawowy wyznacznik przyjaźni, zaufanie liczy się przede wszystkim.

      Usuń
    4. Po prostu wiem, że mnie nie zawiedzie i że obie możemy sobie powiedzieć to co myślimy. Najgorzej jest dawać komuś złudne nadzieje na coś. Ale jak obie strony chcą to relacje się nie rozpadną. A ludzie teraz olewają.

      Usuń
    5. Otóż to... wzajemne pozytywne relacje i chęci to podstawa ;)

      Usuń
  17. Cóż...moja wieloletnia przyjaźń także się zakończyła...ja mam jeszcze żal, gdyż pierwsza nigdy nie mówię 'cześć'....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja bym mu nawet te "cześć" powiedziała. Ja bym nawet do niego podeszła. Ja się śmieję pod nosem, kiedy on nie wie, gdzie ma patrzeć, gdy stoimy na peronie, ale to nie jest już złośliwe, mnie to po prostu bawi, bo to zachowanie trzylatka, no... ;)

      Usuń
    2. Dlaczego zatem nie powiesz?

      Usuń
    3. Bo za mocno mnie bolało to, co zrobił, to, jak bez powodu przestałam dla niego istnieć.

      Usuń
    4. Rozumiem. Jednak czasem warto pokazać, że jesteś ponad to wszystko/

      Usuń
    5. Bo jestem, dziś już tak. Oj... jak ja Wam jeszcze opowiem tę historię. Niebawem...

      Usuń
    6. Zatem czekam...ale pozwolisz, że zmienię teraz temat. Bardzo ładny, gustowny szablon ! ;)

      Usuń
    7. Bardzo dziękuję! Cieszę się, że się podoba, choć klimat całkiem odmienny od poprzednich :)

      Usuń
    8. Ależ proszę. Mnie się on podoba. Przyznam, że mnie zaskoczyłaś trochę tym wyglądem , szablonem. Poważnie! ;)

      Usuń
    9. Serio? Dlatego, że tak inaczej? ;D

      Usuń
    10. Serio. Jakoś taki nie podobny do Ciebie (?). Sama nie wiem, chociaż te kwiaty idące jakby z włosów...to jednak jakoś mi pasuje do Twojej osoby. Inaczej - też plus.
      PS nie zrozum mnie tylko źle ! ;p

      Usuń
    11. Nie, no czaję XD
      Wiesz... kurcze, nie wiem, jak to ująć, bo nie chcę napisać,że mam "kilka twarzy". Generalnie jestem osobą kochającą życie, ludzi i mającą takie dość pacyfistyczne poglądy i to się raczej nie zmienia. Ale moja życie posiada też w sobie taki swoisty mrok, który na swój sposób ukształtował mój charakter. I wiesz, ja ten mrok w sobie lubię. A więc, żeby nie zawsze było pięknie i kolorowo, muszę od czasu do czasu trochę zmienić atmosferę :)

      Usuń
  18. Widzę u Ciebie też był rozdział zaczynający się na M? U mnie też był i też teraz to wygląda w ten sposób, że mijamy się na ulicy uciekając od siebie wzrokiem i udając, że się nie znamy. To w człowieku zawsze siedzi, ale ja się jakoś na to uodporniłam.

    Miło tak powspominać przeszłość, jeśli jest tego warta. Zmieniamy się tak szybko, że szkoda gadać. Ja sama obecnie przechodze przez jakiś dziwny okres zmian. Mimo, że proces ten jest mi znany, to specyfika tego, co się dzieje teraz jakoś mi nie podchodzi i czuję się z tym źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Si, zaczynający się na M i kończący na N :P Czyli dokładnie, jak między nami. Wiesz, u mnie już troszeczkę czasu minęło, bo pięć lat aż, więc jedyne, co mnie żenuje w jakiś tam sposób, to to, że jemu nadal nie przeszło. Dopiero teraz widzę, jakiego człowieka... kochałam. Aż ciężko to słowo przechodzi przez myśl...

      Te zmiany czasami same w sobie bywają niepokojące. Mam nadzieję, że mimo wszystko jednak u Ciebie okażą się one dobre.

      Usuń
    2. Ty chociaż jesteś pewna, że go kochałaś. Ja nie wiem, czy tak było i dlatego może aż tak mi to już nie przeszkadza, gdy go gdzieś tam zobaczę przelotnie.

      Usuń
    3. Kiedy Ci to pisałam, to wiesz, przez moment się zawahałam, czy to na pewno była miłość. Z perspektywy czasu wydaje się to co najmniej dziwne, a nawet trochę mnie przeraża. Może dlatego, że dziś wiem, jakim on był człowiekiem. Ale tak, kochałam go, zwłaszcza, jak przypomnę sobie te cierpienie. Tak potwornie można cierpieć tylko przez miłość.

      Usuń
  19. piękne są takie przyjaźnie. sama mam taką przyjaciółkę. :)
    mam nadzieję, że będziecie utrzymywać kontakt i pielęgnować wspólną relację jeszcze przez długie lata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję :)

      Usuń
    2. będę trzymać kciuki. :)
      a tak w ogóle, to takie wspominanie przeszłości jest bezcenne; w tamtych momentach wydawało się to takie albo straszne, albo niesamowite, albo cholernie trudne, a z perspektywy czasu to śmieszne się wydaje.

      Usuń
    3. Tutaj sprawdza się to powiedzenie: "za parę lat będziesz się z tego śmiać!" Fakt, faktem, że z perspektywy czasu wszystko wygląda inaczej, wręcz zabawnie, ale w tamtych momentach wcale nie było tak wesoło. Fajnie powspominać, pośmiać się z siebie, jednak dobrze, że to minęło :)

      Usuń
    4. no dokładnie. :) ja mam teraz właśnie taką sytuację, że teraz to jest nieprzyjemnie i jest napięta atmosfera, ale wiem - ba, wszyscy wiedzą! - że za kilka lat będzie z tego kupa śmiechu.

      Usuń
    5. A wiesz, taka świadomość czasem pomaga :)

      Usuń
    6. oj i chyba nawet nie wiesz jak bardzo... gdyby nie to, to bym zwariowała z nerwów.
      a tak ogólnie to jak u Ciebie, kochana? :*

      Usuń
    7. Więc powtarzaj to sobie jak najczęściej :*
      A u mnie wszystko dobrze, dziękuję ^^ Mam tyle rzeczy na głowie, że średnio ogarniam, ale jakoś daję radę xD :*

      Usuń
  20. Fajne są takie wspominki z przyjaciółką, posiedzieć i pośmiać się ze wspólnych historii- bezcenne !!! I masz rację, że wszystko się w tych relacjach koleżeńskich zmienia, każdy idzie w swoją stronę, ma swoje problemy, trudno się zgrać i dogadać na wspólne wyjścia. Już trzymam kciuki za udany panieński, wybawcie się za wszystkie czasy !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tym bardziej, że tych wspomnień mamy od groma! Jak zaczniemy wspominać, to skończyć nie możemy. Dziś już jest zupełnie inaczej, niż kiedyś, każda z nas jest w związku, studiuje, pracuje i tego czasu jest naprawdę mało. Ale cieszę się, że w razie czego zawsze możemy na siebie liczyć :)
      Dziękuję! Oj wybawimy się na pewno, na razie walczymy z organizacją, bo robimy jej niespodziankę :))

      Usuń
  21. Jak mówiłam, ludzie przychodzą i odchodzą i wielki szacunek dla tych, którzy mimo odsunięcia się na jakiś czas, są przy nas nadal - niewielu na to potrafi się zdobyc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na tym właśnie polega próba zaufania do drugiego człowieka :)

      Usuń
  22. Lubię takie momenty, kiedy wspomina się jakieś drobnostki, a każda z osób obecnych wie, o co chodzi, bo była uczestniczką tych wydarzeń. Ale... pisałam o tym jakiś czas temu, że w liceum też miałam takie nierozłączne przyjaciółki, a z upływem lat wszystko pomału wyparowuje, mamy coraz mniej wspólnych tematów do rozmowy i jakoś nie lecimy na spotkania "na skrzydłach wiatru". Szkoda, ale żeby utrzymać przyjaźń nie wystarczy chęć jednej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przemija. Tak, jak napisałam, każda z nas ma swoją przystań. Dziś jesteśmy już w związkach, studiujemy, pracujemy i chodzimy na zupelnie inne imprezy. Każda z nas ma swoją paczkę, swoje upodobania... Może kiedyś stanie się coś, co znów nas do siebie zbliży. Może właśnie teraz, kiedy powoli zaczynamy się "hajtać" ;)

      Usuń
  23. Wiesz co, my teraz próbujemy się zejść naszą paczką, jak już wszystkie mamy dzieci i rodziny. Wcześniej każda miała inne priorytety i było trudniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To my wlaśnie teraz przez taki okres przechodzimy. Każda z nas ma swoją przystań, swoje własne podejście do życia, swoją muzykę i swój mały świat. Może w przyszłości, gdy na świat przyjdą nasze dzieci, znów zbliżymy się do siebie :)

      Usuń
  24. szkoda ze z czasem wiele spraw sie zmienia... ale widocznie niestety tak musi byc ale czy warto sie smuci jak tyle milych i fajnych chwil przed Toba :) to udanej zabawy zycze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano jasne, że nie warto się smucić. Tylko czasem człowiekowi dużo wspomnień wraca w takich momentach i to niekoniecznie dobrych...
      Dziękuję :)

      Usuń
  25. Widzę zmiany w szablonie :)

    Eh, tak to jest, że paczki się rozsypują, swoją drogą nie wiem czemu ale tak jest. Moja trwała tylko w okresie liceum i jak prędko się zawiązała tak bardzo prędko się rozsypała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzeżenie ^^ Trochę odmiany nie zaszkodzi :)

      Mi się łza w oku kręci, kiedy widzę zdjęcia z pewnego osiemnastkowego ogniska, jak wszyscy przytulamy się do siebie, coby się w kadrze zmieścić. Ale mam nadzieję, że choć z dziewczynami będzie jak dawniej.

      Usuń
  26. fajnie,że masz takie fajne koleżanki a nawet przyjaciółki :) z którymi możesz o wszystkim pogadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :) Tylko niestety widujemy się bardzo rzadko... każda ma swoje obowiązki.

      Usuń