niedziela, 23 marca 2014

Odmieniec

Odmieniec - tak nazwała mnie moja Rodzicielka, w pozytywnym raczej znaczeniu tego słowa. Zawsze starałam się być wobec wszystkich fair, użyczałam notatek, każdego witałam z uśmiechem, bo wychodziłam z założenia, że świat jest zbyt ponury i brzydki, by jeszcze miała go psuć moja zmarnowana smutkiem twarz. Patrząc na dzisiejsze czasy - no tak, w sumie to odmieniec. Będąc dobrą duszą, przyciągnęłam do siebie inne dobre dusze, z którymi fajnie było dzielić studenckie trudy. Te dobre dusze, to była najlepsza grupa pod słońcem. Piliśmy wino na wykładach, bo M. miał urodziny, śmialiśmy się na głos, co przerwę biegliśmy na papierocha i późną wiosną chodziliśmy nad jezioro na piwo między zajęciami. Dla nich chciało mi się tłuc prawię godzinę pociągiem do Poznania, nawet na jeden wykład. Jakoś tak zawsze ratowaliśmy sobie tyłki, kiedy któreś było w niedoli. Nie przeszkadzało mi nawet, gdy mówili do mnie po nazwisku, choć na ogół tego nie znoszę. Wtedy nie czułam się jak wspomniany odmieniec. Mogłam być sobą, bo taką mnie akceptowali i lubili. Dzięki nim czułam się wolna.

Kiedy obroniliśmy tytuły inżynierskie, większość tych moich dobrych dusz wykruszyła się. Ja początkowo również nie zakładałam dalszej edukacji. Właściwie zrobiłam to za namową rodziców, promotorki (u której kontynuuję pracę) i mojego szefa. I co? I trafiłam do bloku, do którego najmniej chciałam trafić. Nie ze względu na przedmioty, bo one akurat mi się bardzo przydadzą i pozwolą utrwalić wiadomości. Ale  ze względu na towarzystwo. Mało kto wyobraża sobie, jakimi świniami potrafią być ludzie (z całym szacunkiem do świń). W ostatnich dniach otacza mnie garstka osób, które poderżnęłyby innym gardło, żeby dopiąć swego. Dawniej nazwane przez nas "krzykaczkami". 

Prezentacje, czy inne publiczne wystąpienia w dawniejszej studenckiej karierze raczej nie sprawiały mi większych kłopotów, a trema trwała tylko przez pierwsze trzy zdania. Tym razem mam problemy z wysłowieniem się z nerwów. "Krzykaczki", jak sama nazwa wskazuje potrafią na zajęciach przekrzykiwać się wzajemnie, wyzywać się, nie odpowiadają "cześć", bez zastanowienia walą po nazwisku, kłócą się z wykładowcami, wpieprzają się w zdanie. Nie mogą zdzierżyć, że zgłosiłam się pierwsza do prezentacji, by moc zwolnić się na pociąg. Nie rozumieją, że kolejny mam za trzy godziny i w momencie, gdy one będą wygrzewać się w mieszkaniu pod kocem, z herbatą, ja będę trzęsła się, szlajając się po dworcu z kąta w kąt. Widzę czasem na sobie pogardliwe spojrzenia, choć nie do końca wiem dlaczego, bo przecież nic im nie zrobiłam.



Czuję swoją odmienność, z jednej strony ciesząc się, że nie jestem taka, jak one, a z drugiej zastanawiając się, jak ja właściwie przeżyję te półtora roku. A może w końcu nauczę się chamstwa? A co, jeśli nie chcę? Nie chcę żyć w świecie pełnym złości i przekrzykiwania się, bo jestem inna. Bo choć potrafię walczyć o swoje, to nie potrafiłabym zrobić komuś krzywdy dla własnej korzyści. Nie chcę, bo taka rzeczywistość mnie przygnębia. Wracając do domu w czwartkowe popołudnia, nie cieszy mnie nawet wizja weekendu, ani wszystkich innych dobrych rzeczy, które mnie otaczają. Chce mi się płakać i z trudem powstrzymuję łzy, gdy odczytuję sms'a od mojego P: "głowa do góry Kochanie, przecież masz duszę wojowniczki!" 

104 komentarze:

  1. Najłatwiej byłoby nauczyć się chamstwa, ale trzymaj się swojej duszy wojowniczki i bądź takim światełkiem w tunelu w świecie pełnym 'świń'. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wytrwam z takim podejściem... naprawdę nie chciałabym się zmieniać, by móc "przetrwać"...

      Usuń
    2. Nie polubiłabyś nowej "siebie", mówię Ci.

      Usuń
    3. Wiem. I zdaje się, że wiele osób, które teraz mnie lubią i są mi bliskie, odwróciłoby się ode mnie...

      Usuń
    4. Więc masz coś, czego możesz się trzymać.

      Usuń
    5. Trzymam się tego cały czas. Ale to nie zmienia faktu, że jest mi tam potwornie trudno...

      Usuń
    6. Rzucę mądrym cytatem: "W życiu nie chodzi o to by było łatwo, ale o to by było warto". ^^

      Usuń
    7. A to Ci mądrość życiowa :D Aż sobie gdzieś zapiszę ^^

      Usuń
    8. Polecam, niesie za sobą... mądrość? Jak to mądrość. ;D

      Usuń
    9. Mądre mądrości :D

      Usuń
    10. Tak bardzo polonistycznie na kilkanaście dni przed maturą. ^^

      Usuń
    11. O popatrz, to jeszcze sobie powtórzysz :D same plusy xD

      Usuń
    12. Czyli jak oszukiwać się, że się uczy, siedząc na blogu/fejsie. ^^

      Usuń
    13. Możesz powtarzać sobie u mnie na blogu, pisząc mi różne mądrości - ja się nie pogniewam, a co nieco sobie przypomnę :D

      Usuń
    14. No to... wzór na jedynkę trygonometryczną... A, miały być mądrości, to są głupoty. ;p

      Usuń
    15. Nie pamiętam tego wzoru :D Dawaj, przynajmniej sobie coś przypomnę xD

      Usuń
    16. Sin kwadrat alfa + cos kwadrat alfa = 1. Bla bla bla, chcę już dwa miesiące później. ^^

      Usuń
  2. nad Rusałkę się szło? i tak najlepiej się piło piwo w okienku od zajęć w ogrodzie dendrologicznym albo pod biblioteką XD
    i cóż..znam takie stosunki grupowe. bo sam, będąc na UP miałem taką ekipę- i pomimo tego, że jesteśmy po studiach już jakiś czas jednak, trzymamy się ciągle razem. stale wiemy co się dzieje, spotykamy się,...to są relacje, których się nie zaprzepaszcza:)
    Więc tym bardziej szkoda, że teraz wyszło, jak wyszło, że masz całkowitą zmianę środowiska.
    I wiesz co? Nie ucz się. Nie zmieniaj. Może teraz trochę cię pokopią..ale nie warto się dać takim ludziom. Jesteś dobrą osobą, z ładnym sercem- więc nie pozwól, żeby przez kogoś choć jego kawałek zgnił. Nie warto, naprawdę nie warto. Wiesz, może takie kopanie warto po prostu traktować jako bardzo cenną lekcję od życia? Która uczy też, jak bardzo brzydkie jest brzydkie dosłownie i jak nie warto się w tym babrać.
    Każdemu wojownikowi bywa ciężko...nieraz płacze. Ale nadal jest wojownikiem, prawda? Dasz sobie radę, trzymam za ciebie kciuki. Żebyś już była inna, bo takich ludzi świat potrzebuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałam na Twój komentarz, bo byłam przekonana, że będziesz wiedział, że chodzi o Rusałkę :D Uwielbiam tam spacerować, nawet sama :) Z ekipą, to zawsze jajcarsko było, raz spotkałyśmy pana naturystę, a mijając go kolezanka nie wiedząc w ktorą stronę wiać, powiedziała: "dorodny" - myślałam, że się zeszczam za przeproszeniem ze śmiechu xD Pod biblioteką? Tam przy Witosa? :D

      Fajnie, że udało Wam się utrzymać kontakty. To ważne :) Mi z tamtej ekipy w sumie zostala jedna koleżanka, mieszka w Luboniu, więc mogę ją odwiedzić choćby w tym moim nieszczęsnym sześciogodzinnym okienku. Reszta rozjechała się po Polsce :( a trudno mi, bo ja się szybko przywiązuję do ludzi.

      Dziękuję Ci za te słowa. Czytałam je ze łzami w oczach i wiesz co? Chyba właśnie ich potrzebowałam. Wydaje mi się, że to, jaka jestem, jest tam takie inne, takie niepotrzebne i tak bardzo niezrozumiałe. Trudno mi uwierzyć w to, że jest to na swój sposób "unikatowe" i że jeżeli się nie zmienię, to będę miała się naprawdę czym pochwalić, czy podać za przykład swoim dzieciom. Dziękuję za kciuki i jeszcze raz za każde ciepłe słowo - bardzo mi ich ostatnio potrzeba :)

      Usuń
    2. Pff, podpuszczasz mnie? Wiesz, ja codziennie robię kółeczko nad Rusałką biegając, także tego, nie mogłem nie wiedzieć XD
      No, biblioteka główna. Uwierz, my to mieliśmy swoje dziwne miejscówki. Zresztą..my to nawet na terenówkach robiąc profile glebowe mieliśmy wino. W sumie, to na wykładach w maxie nawet się nam zdarzyło pić miód pitny...no, ja mam dużo dziwnych wspomnień z UP XD

      No u mnie jakoś pozostawali w Poznaniu, z moim mentalnym bratem gram z zespole do tego, więc wiesz:) My tak jakoś bardzo się kochamy XD
      No ja tak samo.

      Jeny um....to chyba dobrze. Czy coś.
      Weź, niepotrzebne? Właśnie to jest przede wszystkim potrzebne w tych chorych na znieczulicę czasach. Jeśli się zmienisz...czy nie żałowałabyś? Może nie od razu, ale za ileś lat nawet...ważne to właśnie żyć w zgodzie z sobą.
      To ja ci przesyłam trochę dobrej afirmacji, o:)

      Usuń
    3. xD Ależ skąd. Pewna byłam, że będziesz wiedział, tym bardziej, że to w końcu Twoje okolice :P

      Wierzę :D W sumie tak sobie myslę o tej bibliotece teraz i rzeczywiście dałoby się tam skitrać :D

      No to zazdraszczam w takim razie. Coś mi się tak kojarzyło z tym Waszym zespołem właśnie ;) Dobrze, że zostaliście "w kupie".

      Pewnie bym żałowała i pewnie masz rację. Jedyne, co mnie pociesza, to to, że jest tak właśnie tylko tam. Że tu, w domu, wśród moich przyjaciół jest normalnie i mogę bez problemu być sobą. Tylko czasem jestem tak cholernie przygnębiona tym, co dzieje się tam, że jestem przygaszona i smutna tu, gdzie najbardziej potrzebują mojego entuzjazmu...

      Usuń
    4. no tak, nic dziwnego XD

      No tam się najlepiej piło piwo XD

      Też się cieszę, bo nieraz wsparcie takich ludzi to najcenniejsza z rzeczy na świecie.

      No właśnie, nie tylko uczelnią człowiek żyje. To sporo czasu w życiu...ale ma się też inne osoby. Bliskie, ważne. I ja się nie dziwię wcale, że ci ciężko..ale właśnie może dla tych ważnych osób też warto być fair w stosunku do siebie, nie dać się zgnoić, zmienić. I masz prawo być jakiś czas "smętem", jak każdy. Ale ja wierzę, że to minie, że będzie dobrze. No głowa do góry, no! :*

      Usuń
    5. Muszę sobie obrać metodę "otrząsania się" po tych czterech dniach z nimi. Plus jest taki, że na ćwiczeniach grupowych (nie w blokach) mam przy sobie trzy dziewczyny, z którymi też trzymałam wcześniej. Tak więc taki plus :) Każdy ma prawo do smutku, ja sobie je często odbieram i na siłę próbuję być silna przy najbliższych, ale niestety efekty sa marne.
      No, ale postaram się zebrać w sobie, no :)

      Usuń
    6. Na pewno czasem trzeba się wygadać, po prostu to gdzieś wylać i właśnie potem otrząsnąć jakoś, no:) Tyle dobrze, zawsze ktoś:)
      No bo udawanie mało daje tak naprawdę, nie ma się co oszukiwać nieraz. Ale znam ten mechanizm niestety.

      Usuń
    7. Mi właśnie pomaga wylanie tego tu, na blogu. Jakoś tak cieplej się na serduchu robi od tych wszystkich dobrych słów :)
      Więc rozumiesz mnie. Trudno zaciskać czasem zęby, najbardziej to żal mi P., jak mu się rozryczę bez powodu, a on biedny przerażony o co chodzi xD

      Usuń
    8. No to fakt, to zawsze działa:)
      No widzisz, może lepiej, jak by od razu wiedział?XD

      Usuń
    9. Ale on wie, tylko jakoś nie przyjmuje tego do wiadomości xD

      Usuń
    10. a, wie ale udaje że nie wie XD albo naprawdę nie dopuszcza do świadomości, wiem o co biega XD

      Usuń
    11. żyje złudzeniem xD
      matko, ja się teraz sama zastanawiałam o co mi chodziło w tym komentarzu :D

      Usuń
    12. brawo XD roztrzepanie vs. Asia 1:0 XD

      Usuń
    13. hahaha :D oj, bo miałam okienko, a musiałam się zbierać na zajęcia. chciałam Ci szybko odpisać na komentarz i biec na autobus xD

      Usuń
  3. Napewno nie warto być taką jak one i zmieniać się dla nich, żeby wtopić się w ich tłum. Najlepiej bądź sobą i walcz o swoje w końcu Tobie tez się to należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę walczyć, tylko czasem jestem tak zdołowana, że po prostu nie mam siły :(

      Usuń
    2. Rozumiem ale nie warto odpuszczać. Przytulam Cię mocno :)

      Usuń
    3. Dziękuję :* każdy przytul mi się ostatnio przyda :)

      Usuń
    4. To jeszcze raz Cię przytulam a co :D

      Usuń
    5. O, jak miło :D Ja się bardzo lubię przytulać :D

      Usuń
  4. Ciężko jest wytrzymać z takimi `chamskimi` ludźmi, coś o tym wiem ...
    Też miałam w swoim towarzystwie osoby, które takie były, też im przeszkadzało, że ktoś chce się zwolnić 5 minut na autobus, bo następny ma za długi czas, a one mając co 30 minut miały wielkie fochy, że nikt nie chce ich zwolnić na tej chwilę wcześniej ...
    Pozostaje Ci wytrzymać, a mi życzyć Tobie powodzenia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dokładnie - idealny przykład zachowania. Na razie szukam sposobu na to, jak zacisnąć zęby... dziękuje Ci :)

      Usuń
    2. Najlepiej jest chyba nie zwracać na te osoby uwagi, tak po prostu :)

      Usuń
    3. Chciałam, ale uwierz - jest cholernie trudno. Raczej się nie da...

      Usuń
    4. A to dlaczego?
      Jakieś konkretne powody?

      Usuń
    5. Głównie taki, że jestem cholernie wrażliwą osobą i bardzo mocno biorę różne rzeczy do siebie.

      Usuń
    6. To w takich sytuacjach pomyśl sobie o osobach, które są blisko Ciebie, o rodzinie, przyjaciołach i na sercu od razu zrobi się lżej, a w tym czasie te osoby na prawdę olej, nie warto o Nich w ogóle myśleć.

      Usuń
    7. To zdaje się być dobrym sposobem... myśl o nich dodaje mi otuchy, tylko często mam wtedy łzy w oczach

      Usuń
    8. przykro mi, wiesz ? :(

      Usuń
    9. Oj, nie smuć się :(

      Usuń
  5. To ja też tak mam - praktycznie od zawsze - nie umiem i nie chcę iść do celu po trupach, nie umiem działać na swoją korzyść krzywdząc innych..
    A jeśli chodzi o te referaty, to to jest po prostu brak zrozumienia i chamstwo. Jak ktoś jest dojezdny i rzeczywiście zależy mu na czasie, to powinni go puścić pierwszego. U mnie na studiach akurat to było przestrzegane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się zatem, że się rozumiemy :) Takie dwa odmieńce z nas w tych smutnych czasach.
      Prawda. W mojej poprzedniej grupie to było jak najbardziej zrozumiałe. Często bylo: "Acha, leć pierwsza, wystarczy że musisz się użerać z pkp". Teraz niestety muszę użerać się z czymś innym...

      Usuń
    2. Smutne czasy, ale tacy ludzie jak my też są potrzebni :D
      A z tym użeraniem się z samym PKP współczuję..

      Usuń
    3. Pewnie, że tak :D Nigdy nie śmiałabym myśleć inaczej :P
      PKP nie jest takie złe, nawet lubię te dojazdy. Chyba, że mam wracać późno, zimą, w mrozie, a pociąg się spóźnia :P

      Usuń
  6. Początki zawsze są trudne. Bądź sobą a wkrótce na pewno przyciągniesz do siebie kogoś takiego jak Ty.
    Nie przejmuj się nimi. To Twoje życie, Twoje studia, Twoje oceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy przyciągnę kogoć takiego jak ja, to wątpię, bo znam tych ludzi już ze studiów inżynierskich, a na nic nowego z ich strony się raczej nie zapowiada.
      Próbuję się nie przejmować, naprawdę, tylko czasami po prostu nie da się nie mieć doła przez to wszystko. Sama myśl, że jutro muszę tam wrócić, przyprawia mnie o mdłości...

      Usuń
    2. Ale nie wierzę, że cała grupa jest identyczna z charakteru. Część z nich może po prostu wpasowuje się i się nie wychyla, ale może w gruncie rzeczy nie jest zła?
      Znam ten ból. Miałam w gimnazjum podobną sytuację. W ostatniej klasie wszyscy, nie wiadomo czemu się ode mnie odwrócili, stałam się wyrzutkiem, bo nie umiałam dobrze grać w siatkę, pokłóciłam się z koleżankami, z którymi trzymałam. Byłam sama. Pod koniec roku odebrałam świadectwo i wyszłam z nikim się nie żegnając :/

      Usuń
    3. Hmm, wiesz, jest nas w grupie 10, więc szczególnie nie ma w czym wybierać :P mam tam jedną koleżankę z którą jako tako się trzymam i Bogu dzięki, że jest chociaż ona. reszta to wspomniane "krzykaczki" lub osoby calkowicie neutralne, mające na wszystko wyjebane.
      No to nieciekawą sytuację miałaś... Al ciesz się, że te czasy są już za Tobą :*

      Usuń
    4. Aha :/ U mnie jest 30, więc jednak miałam jakąś nadzieję :/
      Może warto dołączyć więc chociaż do tej grupy, którzy mają na wszystko wy... :P Nie no, nie wiem. Ciężka sprawa.
      Są za mną. Pozostał pewien kompleks, ale walczę z nim każdego dnia i za każdym razem kiedy udaje mi się przełamać, tamte czasy są coraz bardziej zamazane. ;)

      Usuń
    5. Wiesz, może/nie może... nie lubię szukać kolegów i koleżanek na siłę, to jest dla mnie najgorsze, co może być. Chyba już z krzykaczkami dałoby się szybciej dogadać, niż z tymi neutralnymi xD
      Zawsze pozostaje jakiś ślad, ale najważniejsze, że walczysz z tym ;)

      Usuń
    6. Krzykaczki chociaż bardziej zaangażowane :D
      Tzn - żeby było jasne :P Nie jestem jakiś tam zamkniętym w sobie odludkiem, który jąka się za każdym razem gdy chce coś komuś powiedzieć :P Chodzi jedynie, że czasem gdy słyszę śmiech obracam się mimo woli by sprawdzić, czy chodzi o mnie. Po prostu niektóre zachowania biorę zbyt bardzo do siebie ;)

      Usuń
    7. Żebyś wiedziała :D Czasem, jak się dobrze wydrę, to nawet się z nimi dogadam xD
      No ja też nie. Lubię być duszą towarzystwa, tylko czasem się po prostu nie da :P Chyba zbyt wrażliwa jesteś, co?

      Usuń
    8. Haha xD Genialne to zdanie jest xD Rozbawiłaś mnie :P
      Tak tak, jestem przewrażliwiona na punkcie niektórych rzeczy:P To wszystko przez te hormony xD

      Usuń
    9. Pewnie sobie to wyobraziłaś :D
      Hormony, nie hormony, ale czasem lepiej dla samej siebie trochę wyluzować :*

      Usuń
    10. Tak, wyobraziłam to sobie :D
      Powinnam wyluzować, ale niestety, czasem się po prostu nie da ;) Będę szczęśliwa jak załatwię wreszcie sprawy, które za mną chodzą a których na raz nie da się załatwić ;) Myślę, że na maj powinnam się wyrobić :P

      Usuń
    11. No to masz tak bujną wyobraźnię, jak ja xD
      To trzymam kciuki, byś wszystko sobie poukładała na spokojnie. Tylko w razie co - wiesz: głęboki wdech i wydech :*

      Usuń
    12. Czasami mam aż za bujną :P Więc uważam to za nieszczęście :D

      Usuń
    13. Haha :D ja się tam cieszę xD

      Usuń
    14. To dobrze :P Zwłaszcza jeśli wyobraźnia przenosi Cię w pozytywne miejsce :P

      Usuń
    15. zazwyczaj :P aczkolwiek różnie to bywa :P

      Usuń
    16. Ważne, że zazwyczaj jednak w dobre :P Wyobraźnia to w gruncie rzeczy dobra sprawa. Przydaje się zwłaszcza kierowcom ;)

      Usuń
    17. Myślę, że każdemu się przydaje ;)

      Usuń
  7. a ludzi w ogóle nie można zrozumieć czasami. prawie nigdy.
    taka grupa zdarza się tylko raz. :) trochę Ci zazdroszczę, że miałaś okazję spotkać kogoś takiego w swoim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, niektórych to naprawdę nie da się zrozumieć...
      Czy ja wiem, czy tylko raz :) Mam nadzieję, że spotkam jeszcze takich ludzi w życiu. A no i wszystko przed Tobą :)

      Usuń
    2. i nie warto nawet. :D
      wiesz, nie zawsze za drugim razem czas będzie taki sam z innymi osobami. pewne rzeczy zdarzają się raz, aby nas czegoś nauczyć i przygotować.
      ano tak, wszystko przede mną. :)

      Usuń
    3. Nie ma sensu próbować :P
      Ale warto mieć nadzieję, że będzie przynajmniej podobnie :)

      Usuń
    4. ależ oczywiście, tutaj nie zaprzeczę. :) chociaż ja i tak rzadko gdziekolwiek wychodzę.

      Usuń
    5. to może czas to zmienić? ;)

      Usuń
  8. Odmienna znaczy ORYGINALNA, zapamiętaj :p
    PS. Piosenka *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się tak myśleć ;) Ale czasem bywa trudno...
      Piosenka cudna :) Ale najbardziej z Fismolla to chyba "Flowering" lubię, z tym, że nie ma jej na YT :(

      Usuń
  9. Strasznie Ci współczuję, bo wiem jak to jest być takim odmieńcem. Ale już tyle za Tobą, że na pewno dasz radę wytrzymać do końca.

    OdpowiedzUsuń
  10. Odmieniec to samo mogę powiedzieć o sobie :P
    nie przejmuj się ludźmi bo nie warto, szkoda na to nerwów ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To my dwa odmieńce w takim razie :D
      Wiem Kochana, że nie warto... Tylko czasem nawet podświadomie jakis taki dół człowieka przez nich łapie.

      Usuń
    2. wiesz w życiu co rusz się pojawiają takie osoby - w szkole w pracy - nie unikniemy tego, trzeba po prostu nauczyć się nie przejmować ;)
      ściskam :*

      Usuń
    3. Muszę znaleźć więc jakiś sposób na to, by się uodpornić :)
      Dziękuję :*

      Usuń
    4. koniecznie, ale dasz radę :) :*

      Usuń
    5. chyba nie mam innego wyjścia :) :*

      Usuń
  11. Kochana! Piękna jesteś, wiesz? Masz piękne wnętrze, swoim uśmiechem rozświetlasz świat :) Taka odmienność to coś, czego inni mogą Ci zazdrościć :) Szkoda, że świat jest pełny dupków, kretynów i innych takich egoistów, ktorzy całe życie myśla tylko o sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Gwiazdeczka kochana :* :) Chyba się starzeję, bo zaczyna mi przeszkadzać, że niektórzy patrzą na mnie, jak na debila, kiedy się śmieję... Jak tak dalej pójdzie, to uda im się mnie zgasić.

      Usuń
  12. Jesteś za dobra i zbyt uczciwa, ale natury nie oszukasz. Ludzie to wstrętni egoiści, którzy zawsze będą to wykorzystywać. Z drugiej strony, jeśli pomożesz komuś, kto naprawdę tego potrzebuje, masz niebywałą satysfakcję, prawda? Też po trosze tak mam, więc wiem o czym mówisz: lojalność i bycie fair ponad wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Kochana... własnie wiele osób powtarzało mi, że jestem za dobra. I to od dzieciaka. Nie wiem, czy to dobre, czy złe. Dobre dla innych, dla mnie - zależy. Chciałabym nauczyć się chamstwa, ale przychodzi mi to niestety bardzo trudno.

      Usuń
    2. Mnie też, bo wiem jak to jest potrzebować pomocy drugiego człowieka i nie wyobrażam sobie odmowy. A hieny żerują...

      Usuń
    3. Hieny. Ostatnio by mnie zagryzły, jak się odezwałam. Pytanie, czy wtedy krzyczeć głośniej, czy się zamknąć? :P

      Usuń
    4. Ja ignoruję, nie mogą zawodzić i warczeć, co je jeszcze bardziej wkurza :P

      Usuń
    5. a to Ci dobry sposób na nie :D ja je dzisiaj olałam, jak coś ode mnie potrzebowały xD

      Usuń
  13. O, P. idealnie to skwitował :) Nie warto zniżać się do ich poziomu, pokaż im, że inaczej też można coś osiągnąć! Nie znoszę takich ludzi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze, że nawet, jesli im to pokażę, to one tego nie zrozumieją. Całe życie będą drzeć koty z innymi... Też nie znoszę... :/

      Usuń
  14. Odpowiedzi
    1. Świetny? To takie bardziej użalanie się, no ale niech będzie :P

      Usuń
  15. Taka grupa, niby nic, a tak dużo od niej zależy. Ludzie potrafią dać strasznego kopa, sprawić, że tak ogromnie się chce. I równie mocno zdołować. Szkoda, że na niektórych nie mamy wpływu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to. Wiele osób twierdzi, że ludzie to tylko dodatek... nieprawda. Czasem, jak ma się dobre stosunki z ludźmi - z przykładowej grupy - nie dostrzega się, jak wiele od nich zależy...

      Usuń
  16. Błagam, tylko się nie zmieniaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie chcę,żebyś się nie zmieniała ;-) a z chamskimi ludźmi naprawdę ciężko żyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak naprawdę to wcale nie mam ochoty się zmieniać :*
      oj ciężko niestety... dziś jakoś na szczęście przeżyłam :)

      Usuń