Odmieniec - tak nazwała mnie moja Rodzicielka, w pozytywnym raczej znaczeniu tego słowa. Zawsze starałam się być wobec wszystkich fair, użyczałam notatek, każdego witałam z uśmiechem, bo wychodziłam z założenia, że świat jest zbyt ponury i brzydki, by jeszcze miała go psuć moja zmarnowana smutkiem twarz. Patrząc na dzisiejsze czasy - no tak, w sumie to odmieniec. Będąc dobrą duszą, przyciągnęłam do siebie inne dobre dusze, z którymi fajnie było dzielić studenckie trudy. Te dobre dusze, to była najlepsza grupa pod słońcem. Piliśmy wino na wykładach, bo M. miał urodziny, śmialiśmy się na głos, co przerwę biegliśmy na papierocha i późną wiosną chodziliśmy nad jezioro na piwo między zajęciami. Dla nich chciało mi się tłuc prawię godzinę pociągiem do Poznania, nawet na jeden wykład. Jakoś tak zawsze ratowaliśmy sobie tyłki, kiedy któreś było w niedoli. Nie przeszkadzało mi nawet, gdy mówili do mnie po nazwisku, choć na ogół tego nie znoszę. Wtedy nie czułam się jak wspomniany odmieniec. Mogłam być sobą, bo taką mnie akceptowali i lubili. Dzięki nim czułam się wolna.
Kiedy obroniliśmy tytuły inżynierskie, większość tych moich dobrych dusz wykruszyła się. Ja początkowo również nie zakładałam dalszej edukacji. Właściwie zrobiłam to za namową rodziców, promotorki (u której kontynuuję pracę) i mojego szefa. I co? I trafiłam do bloku, do którego najmniej chciałam trafić. Nie ze względu na przedmioty, bo one akurat mi się bardzo przydadzą i pozwolą utrwalić wiadomości. Ale ze względu na towarzystwo. Mało kto wyobraża sobie, jakimi świniami potrafią być ludzie (z całym szacunkiem do świń). W ostatnich dniach otacza mnie garstka osób, które poderżnęłyby innym gardło, żeby dopiąć swego. Dawniej nazwane przez nas "krzykaczkami".
Prezentacje, czy inne publiczne wystąpienia w dawniejszej studenckiej karierze raczej nie sprawiały mi większych kłopotów, a trema trwała tylko przez pierwsze trzy zdania. Tym razem mam problemy z wysłowieniem się z nerwów. "Krzykaczki", jak sama nazwa wskazuje potrafią na zajęciach przekrzykiwać się wzajemnie, wyzywać się, nie odpowiadają "cześć", bez zastanowienia walą po nazwisku, kłócą się z wykładowcami, wpieprzają się w zdanie. Nie mogą zdzierżyć, że zgłosiłam się pierwsza do prezentacji, by moc zwolnić się na pociąg. Nie rozumieją, że kolejny mam za trzy godziny i w momencie, gdy one będą wygrzewać się w mieszkaniu pod kocem, z herbatą, ja będę trzęsła się, szlajając się po dworcu z kąta w kąt. Widzę czasem na sobie pogardliwe spojrzenia, choć nie do końca wiem dlaczego, bo przecież nic im nie zrobiłam.
Czuję swoją odmienność, z jednej strony ciesząc się, że nie jestem taka, jak one, a z drugiej zastanawiając się, jak ja właściwie przeżyję te półtora roku. A może w końcu nauczę się chamstwa? A co, jeśli nie chcę? Nie chcę żyć w świecie pełnym złości i przekrzykiwania się, bo jestem inna. Bo choć potrafię walczyć o swoje, to nie potrafiłabym zrobić komuś krzywdy dla własnej korzyści. Nie chcę, bo taka rzeczywistość mnie przygnębia. Wracając do domu w czwartkowe popołudnia, nie cieszy mnie nawet wizja weekendu, ani wszystkich innych dobrych rzeczy, które mnie otaczają. Chce mi się płakać i z trudem powstrzymuję łzy, gdy odczytuję sms'a od mojego P: "głowa do góry Kochanie, przecież masz duszę wojowniczki!"
Najłatwiej byłoby nauczyć się chamstwa, ale trzymaj się swojej duszy wojowniczki i bądź takim światełkiem w tunelu w świecie pełnym 'świń'. :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że wytrwam z takim podejściem... naprawdę nie chciałabym się zmieniać, by móc "przetrwać"...
UsuńNie polubiłabyś nowej "siebie", mówię Ci.
UsuńWiem. I zdaje się, że wiele osób, które teraz mnie lubią i są mi bliskie, odwróciłoby się ode mnie...
UsuńWięc masz coś, czego możesz się trzymać.
UsuńTrzymam się tego cały czas. Ale to nie zmienia faktu, że jest mi tam potwornie trudno...
UsuńRzucę mądrym cytatem: "W życiu nie chodzi o to by było łatwo, ale o to by było warto". ^^
UsuńA to Ci mądrość życiowa :D Aż sobie gdzieś zapiszę ^^
UsuńPolecam, niesie za sobą... mądrość? Jak to mądrość. ;D
UsuńMądre mądrości :D
UsuńTak bardzo polonistycznie na kilkanaście dni przed maturą. ^^
UsuńO popatrz, to jeszcze sobie powtórzysz :D same plusy xD
UsuńCzyli jak oszukiwać się, że się uczy, siedząc na blogu/fejsie. ^^
UsuńMożesz powtarzać sobie u mnie na blogu, pisząc mi różne mądrości - ja się nie pogniewam, a co nieco sobie przypomnę :D
UsuńNo to... wzór na jedynkę trygonometryczną... A, miały być mądrości, to są głupoty. ;p
UsuńNie pamiętam tego wzoru :D Dawaj, przynajmniej sobie coś przypomnę xD
UsuńSin kwadrat alfa + cos kwadrat alfa = 1. Bla bla bla, chcę już dwa miesiące później. ^^
UsuńA, coś było :D
Usuńnad Rusałkę się szło? i tak najlepiej się piło piwo w okienku od zajęć w ogrodzie dendrologicznym albo pod biblioteką XD
OdpowiedzUsuńi cóż..znam takie stosunki grupowe. bo sam, będąc na UP miałem taką ekipę- i pomimo tego, że jesteśmy po studiach już jakiś czas jednak, trzymamy się ciągle razem. stale wiemy co się dzieje, spotykamy się,...to są relacje, których się nie zaprzepaszcza:)
Więc tym bardziej szkoda, że teraz wyszło, jak wyszło, że masz całkowitą zmianę środowiska.
I wiesz co? Nie ucz się. Nie zmieniaj. Może teraz trochę cię pokopią..ale nie warto się dać takim ludziom. Jesteś dobrą osobą, z ładnym sercem- więc nie pozwól, żeby przez kogoś choć jego kawałek zgnił. Nie warto, naprawdę nie warto. Wiesz, może takie kopanie warto po prostu traktować jako bardzo cenną lekcję od życia? Która uczy też, jak bardzo brzydkie jest brzydkie dosłownie i jak nie warto się w tym babrać.
Każdemu wojownikowi bywa ciężko...nieraz płacze. Ale nadal jest wojownikiem, prawda? Dasz sobie radę, trzymam za ciebie kciuki. Żebyś już była inna, bo takich ludzi świat potrzebuje.
Czekałam na Twój komentarz, bo byłam przekonana, że będziesz wiedział, że chodzi o Rusałkę :D Uwielbiam tam spacerować, nawet sama :) Z ekipą, to zawsze jajcarsko było, raz spotkałyśmy pana naturystę, a mijając go kolezanka nie wiedząc w ktorą stronę wiać, powiedziała: "dorodny" - myślałam, że się zeszczam za przeproszeniem ze śmiechu xD Pod biblioteką? Tam przy Witosa? :D
UsuńFajnie, że udało Wam się utrzymać kontakty. To ważne :) Mi z tamtej ekipy w sumie zostala jedna koleżanka, mieszka w Luboniu, więc mogę ją odwiedzić choćby w tym moim nieszczęsnym sześciogodzinnym okienku. Reszta rozjechała się po Polsce :( a trudno mi, bo ja się szybko przywiązuję do ludzi.
Dziękuję Ci za te słowa. Czytałam je ze łzami w oczach i wiesz co? Chyba właśnie ich potrzebowałam. Wydaje mi się, że to, jaka jestem, jest tam takie inne, takie niepotrzebne i tak bardzo niezrozumiałe. Trudno mi uwierzyć w to, że jest to na swój sposób "unikatowe" i że jeżeli się nie zmienię, to będę miała się naprawdę czym pochwalić, czy podać za przykład swoim dzieciom. Dziękuję za kciuki i jeszcze raz za każde ciepłe słowo - bardzo mi ich ostatnio potrzeba :)
Pff, podpuszczasz mnie? Wiesz, ja codziennie robię kółeczko nad Rusałką biegając, także tego, nie mogłem nie wiedzieć XD
UsuńNo, biblioteka główna. Uwierz, my to mieliśmy swoje dziwne miejscówki. Zresztą..my to nawet na terenówkach robiąc profile glebowe mieliśmy wino. W sumie, to na wykładach w maxie nawet się nam zdarzyło pić miód pitny...no, ja mam dużo dziwnych wspomnień z UP XD
No u mnie jakoś pozostawali w Poznaniu, z moim mentalnym bratem gram z zespole do tego, więc wiesz:) My tak jakoś bardzo się kochamy XD
No ja tak samo.
Jeny um....to chyba dobrze. Czy coś.
Weź, niepotrzebne? Właśnie to jest przede wszystkim potrzebne w tych chorych na znieczulicę czasach. Jeśli się zmienisz...czy nie żałowałabyś? Może nie od razu, ale za ileś lat nawet...ważne to właśnie żyć w zgodzie z sobą.
To ja ci przesyłam trochę dobrej afirmacji, o:)
xD Ależ skąd. Pewna byłam, że będziesz wiedział, tym bardziej, że to w końcu Twoje okolice :P
UsuńWierzę :D W sumie tak sobie myslę o tej bibliotece teraz i rzeczywiście dałoby się tam skitrać :D
No to zazdraszczam w takim razie. Coś mi się tak kojarzyło z tym Waszym zespołem właśnie ;) Dobrze, że zostaliście "w kupie".
Pewnie bym żałowała i pewnie masz rację. Jedyne, co mnie pociesza, to to, że jest tak właśnie tylko tam. Że tu, w domu, wśród moich przyjaciół jest normalnie i mogę bez problemu być sobą. Tylko czasem jestem tak cholernie przygnębiona tym, co dzieje się tam, że jestem przygaszona i smutna tu, gdzie najbardziej potrzebują mojego entuzjazmu...
no tak, nic dziwnego XD
UsuńNo tam się najlepiej piło piwo XD
Też się cieszę, bo nieraz wsparcie takich ludzi to najcenniejsza z rzeczy na świecie.
No właśnie, nie tylko uczelnią człowiek żyje. To sporo czasu w życiu...ale ma się też inne osoby. Bliskie, ważne. I ja się nie dziwię wcale, że ci ciężko..ale właśnie może dla tych ważnych osób też warto być fair w stosunku do siebie, nie dać się zgnoić, zmienić. I masz prawo być jakiś czas "smętem", jak każdy. Ale ja wierzę, że to minie, że będzie dobrze. No głowa do góry, no! :*
Muszę sobie obrać metodę "otrząsania się" po tych czterech dniach z nimi. Plus jest taki, że na ćwiczeniach grupowych (nie w blokach) mam przy sobie trzy dziewczyny, z którymi też trzymałam wcześniej. Tak więc taki plus :) Każdy ma prawo do smutku, ja sobie je często odbieram i na siłę próbuję być silna przy najbliższych, ale niestety efekty sa marne.
UsuńNo, ale postaram się zebrać w sobie, no :)
Na pewno czasem trzeba się wygadać, po prostu to gdzieś wylać i właśnie potem otrząsnąć jakoś, no:) Tyle dobrze, zawsze ktoś:)
UsuńNo bo udawanie mało daje tak naprawdę, nie ma się co oszukiwać nieraz. Ale znam ten mechanizm niestety.
Mi właśnie pomaga wylanie tego tu, na blogu. Jakoś tak cieplej się na serduchu robi od tych wszystkich dobrych słów :)
UsuńWięc rozumiesz mnie. Trudno zaciskać czasem zęby, najbardziej to żal mi P., jak mu się rozryczę bez powodu, a on biedny przerażony o co chodzi xD
No to fakt, to zawsze działa:)
UsuńNo widzisz, może lepiej, jak by od razu wiedział?XD
Ale on wie, tylko jakoś nie przyjmuje tego do wiadomości xD
Usuńa, wie ale udaje że nie wie XD albo naprawdę nie dopuszcza do świadomości, wiem o co biega XD
Usuńżyje złudzeniem xD
Usuńmatko, ja się teraz sama zastanawiałam o co mi chodziło w tym komentarzu :D
brawo XD roztrzepanie vs. Asia 1:0 XD
Usuńhahaha :D oj, bo miałam okienko, a musiałam się zbierać na zajęcia. chciałam Ci szybko odpisać na komentarz i biec na autobus xD
UsuńNapewno nie warto być taką jak one i zmieniać się dla nich, żeby wtopić się w ich tłum. Najlepiej bądź sobą i walcz o swoje w końcu Tobie tez się to należy :)
OdpowiedzUsuńBędę walczyć, tylko czasem jestem tak zdołowana, że po prostu nie mam siły :(
UsuńRozumiem ale nie warto odpuszczać. Przytulam Cię mocno :)
UsuńDziękuję :* każdy przytul mi się ostatnio przyda :)
UsuńTo jeszcze raz Cię przytulam a co :D
UsuńO, jak miło :D Ja się bardzo lubię przytulać :D
UsuńCiężko jest wytrzymać z takimi `chamskimi` ludźmi, coś o tym wiem ...
OdpowiedzUsuńTeż miałam w swoim towarzystwie osoby, które takie były, też im przeszkadzało, że ktoś chce się zwolnić 5 minut na autobus, bo następny ma za długi czas, a one mając co 30 minut miały wielkie fochy, że nikt nie chce ich zwolnić na tej chwilę wcześniej ...
Pozostaje Ci wytrzymać, a mi życzyć Tobie powodzenia. :)
O, dokładnie - idealny przykład zachowania. Na razie szukam sposobu na to, jak zacisnąć zęby... dziękuje Ci :)
UsuńNajlepiej jest chyba nie zwracać na te osoby uwagi, tak po prostu :)
UsuńChciałam, ale uwierz - jest cholernie trudno. Raczej się nie da...
UsuńA to dlaczego?
UsuńJakieś konkretne powody?
Głównie taki, że jestem cholernie wrażliwą osobą i bardzo mocno biorę różne rzeczy do siebie.
UsuńTo w takich sytuacjach pomyśl sobie o osobach, które są blisko Ciebie, o rodzinie, przyjaciołach i na sercu od razu zrobi się lżej, a w tym czasie te osoby na prawdę olej, nie warto o Nich w ogóle myśleć.
UsuńTo zdaje się być dobrym sposobem... myśl o nich dodaje mi otuchy, tylko często mam wtedy łzy w oczach
Usuńprzykro mi, wiesz ? :(
UsuńOj, nie smuć się :(
UsuńTo ja też tak mam - praktycznie od zawsze - nie umiem i nie chcę iść do celu po trupach, nie umiem działać na swoją korzyść krzywdząc innych..
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o te referaty, to to jest po prostu brak zrozumienia i chamstwo. Jak ktoś jest dojezdny i rzeczywiście zależy mu na czasie, to powinni go puścić pierwszego. U mnie na studiach akurat to było przestrzegane.
Cieszę się zatem, że się rozumiemy :) Takie dwa odmieńce z nas w tych smutnych czasach.
UsuńPrawda. W mojej poprzedniej grupie to było jak najbardziej zrozumiałe. Często bylo: "Acha, leć pierwsza, wystarczy że musisz się użerać z pkp". Teraz niestety muszę użerać się z czymś innym...
Smutne czasy, ale tacy ludzie jak my też są potrzebni :D
UsuńA z tym użeraniem się z samym PKP współczuję..
Pewnie, że tak :D Nigdy nie śmiałabym myśleć inaczej :P
UsuńPKP nie jest takie złe, nawet lubię te dojazdy. Chyba, że mam wracać późno, zimą, w mrozie, a pociąg się spóźnia :P
Początki zawsze są trudne. Bądź sobą a wkrótce na pewno przyciągniesz do siebie kogoś takiego jak Ty.
OdpowiedzUsuńNie przejmuj się nimi. To Twoje życie, Twoje studia, Twoje oceny.
Czy przyciągnę kogoć takiego jak ja, to wątpię, bo znam tych ludzi już ze studiów inżynierskich, a na nic nowego z ich strony się raczej nie zapowiada.
UsuńPróbuję się nie przejmować, naprawdę, tylko czasami po prostu nie da się nie mieć doła przez to wszystko. Sama myśl, że jutro muszę tam wrócić, przyprawia mnie o mdłości...
Ale nie wierzę, że cała grupa jest identyczna z charakteru. Część z nich może po prostu wpasowuje się i się nie wychyla, ale może w gruncie rzeczy nie jest zła?
UsuńZnam ten ból. Miałam w gimnazjum podobną sytuację. W ostatniej klasie wszyscy, nie wiadomo czemu się ode mnie odwrócili, stałam się wyrzutkiem, bo nie umiałam dobrze grać w siatkę, pokłóciłam się z koleżankami, z którymi trzymałam. Byłam sama. Pod koniec roku odebrałam świadectwo i wyszłam z nikim się nie żegnając :/
Hmm, wiesz, jest nas w grupie 10, więc szczególnie nie ma w czym wybierać :P mam tam jedną koleżankę z którą jako tako się trzymam i Bogu dzięki, że jest chociaż ona. reszta to wspomniane "krzykaczki" lub osoby calkowicie neutralne, mające na wszystko wyjebane.
UsuńNo to nieciekawą sytuację miałaś... Al ciesz się, że te czasy są już za Tobą :*
Aha :/ U mnie jest 30, więc jednak miałam jakąś nadzieję :/
UsuńMoże warto dołączyć więc chociaż do tej grupy, którzy mają na wszystko wy... :P Nie no, nie wiem. Ciężka sprawa.
Są za mną. Pozostał pewien kompleks, ale walczę z nim każdego dnia i za każdym razem kiedy udaje mi się przełamać, tamte czasy są coraz bardziej zamazane. ;)
Wiesz, może/nie może... nie lubię szukać kolegów i koleżanek na siłę, to jest dla mnie najgorsze, co może być. Chyba już z krzykaczkami dałoby się szybciej dogadać, niż z tymi neutralnymi xD
UsuńZawsze pozostaje jakiś ślad, ale najważniejsze, że walczysz z tym ;)
Krzykaczki chociaż bardziej zaangażowane :D
UsuńTzn - żeby było jasne :P Nie jestem jakiś tam zamkniętym w sobie odludkiem, który jąka się za każdym razem gdy chce coś komuś powiedzieć :P Chodzi jedynie, że czasem gdy słyszę śmiech obracam się mimo woli by sprawdzić, czy chodzi o mnie. Po prostu niektóre zachowania biorę zbyt bardzo do siebie ;)
Żebyś wiedziała :D Czasem, jak się dobrze wydrę, to nawet się z nimi dogadam xD
UsuńNo ja też nie. Lubię być duszą towarzystwa, tylko czasem się po prostu nie da :P Chyba zbyt wrażliwa jesteś, co?
Haha xD Genialne to zdanie jest xD Rozbawiłaś mnie :P
UsuńTak tak, jestem przewrażliwiona na punkcie niektórych rzeczy:P To wszystko przez te hormony xD
Pewnie sobie to wyobraziłaś :D
UsuńHormony, nie hormony, ale czasem lepiej dla samej siebie trochę wyluzować :*
Tak, wyobraziłam to sobie :D
UsuńPowinnam wyluzować, ale niestety, czasem się po prostu nie da ;) Będę szczęśliwa jak załatwię wreszcie sprawy, które za mną chodzą a których na raz nie da się załatwić ;) Myślę, że na maj powinnam się wyrobić :P
No to masz tak bujną wyobraźnię, jak ja xD
UsuńTo trzymam kciuki, byś wszystko sobie poukładała na spokojnie. Tylko w razie co - wiesz: głęboki wdech i wydech :*
Czasami mam aż za bujną :P Więc uważam to za nieszczęście :D
UsuńHaha :D ja się tam cieszę xD
UsuńTo dobrze :P Zwłaszcza jeśli wyobraźnia przenosi Cię w pozytywne miejsce :P
Usuńzazwyczaj :P aczkolwiek różnie to bywa :P
UsuńWażne, że zazwyczaj jednak w dobre :P Wyobraźnia to w gruncie rzeczy dobra sprawa. Przydaje się zwłaszcza kierowcom ;)
UsuńMyślę, że każdemu się przydaje ;)
Usuńa ludzi w ogóle nie można zrozumieć czasami. prawie nigdy.
OdpowiedzUsuńtaka grupa zdarza się tylko raz. :) trochę Ci zazdroszczę, że miałaś okazję spotkać kogoś takiego w swoim życiu.
Oj, niektórych to naprawdę nie da się zrozumieć...
UsuńCzy ja wiem, czy tylko raz :) Mam nadzieję, że spotkam jeszcze takich ludzi w życiu. A no i wszystko przed Tobą :)
i nie warto nawet. :D
Usuńwiesz, nie zawsze za drugim razem czas będzie taki sam z innymi osobami. pewne rzeczy zdarzają się raz, aby nas czegoś nauczyć i przygotować.
ano tak, wszystko przede mną. :)
Nie ma sensu próbować :P
UsuńAle warto mieć nadzieję, że będzie przynajmniej podobnie :)
ależ oczywiście, tutaj nie zaprzeczę. :) chociaż ja i tak rzadko gdziekolwiek wychodzę.
Usuńto może czas to zmienić? ;)
UsuńOdmienna znaczy ORYGINALNA, zapamiętaj :p
OdpowiedzUsuńPS. Piosenka *.*
Staram się tak myśleć ;) Ale czasem bywa trudno...
UsuńPiosenka cudna :) Ale najbardziej z Fismolla to chyba "Flowering" lubię, z tym, że nie ma jej na YT :(
Strasznie Ci współczuję, bo wiem jak to jest być takim odmieńcem. Ale już tyle za Tobą, że na pewno dasz radę wytrzymać do końca.
OdpowiedzUsuńTrzymaj za mnie kciuki ;)
UsuńOdmieniec to samo mogę powiedzieć o sobie :P
OdpowiedzUsuńnie przejmuj się ludźmi bo nie warto, szkoda na to nerwów ;) :*
To my dwa odmieńce w takim razie :D
UsuńWiem Kochana, że nie warto... Tylko czasem nawet podświadomie jakis taki dół człowieka przez nich łapie.
wiesz w życiu co rusz się pojawiają takie osoby - w szkole w pracy - nie unikniemy tego, trzeba po prostu nauczyć się nie przejmować ;)
Usuńściskam :*
Muszę znaleźć więc jakiś sposób na to, by się uodpornić :)
UsuńDziękuję :*
koniecznie, ale dasz radę :) :*
Usuńchyba nie mam innego wyjścia :) :*
UsuńKochana! Piękna jesteś, wiesz? Masz piękne wnętrze, swoim uśmiechem rozświetlasz świat :) Taka odmienność to coś, czego inni mogą Ci zazdrościć :) Szkoda, że świat jest pełny dupków, kretynów i innych takich egoistów, ktorzy całe życie myśla tylko o sobie.
OdpowiedzUsuńMoja Gwiazdeczka kochana :* :) Chyba się starzeję, bo zaczyna mi przeszkadzać, że niektórzy patrzą na mnie, jak na debila, kiedy się śmieję... Jak tak dalej pójdzie, to uda im się mnie zgasić.
UsuńJesteś za dobra i zbyt uczciwa, ale natury nie oszukasz. Ludzie to wstrętni egoiści, którzy zawsze będą to wykorzystywać. Z drugiej strony, jeśli pomożesz komuś, kto naprawdę tego potrzebuje, masz niebywałą satysfakcję, prawda? Też po trosze tak mam, więc wiem o czym mówisz: lojalność i bycie fair ponad wszystko :)
OdpowiedzUsuńOj Kochana... własnie wiele osób powtarzało mi, że jestem za dobra. I to od dzieciaka. Nie wiem, czy to dobre, czy złe. Dobre dla innych, dla mnie - zależy. Chciałabym nauczyć się chamstwa, ale przychodzi mi to niestety bardzo trudno.
UsuńMnie też, bo wiem jak to jest potrzebować pomocy drugiego człowieka i nie wyobrażam sobie odmowy. A hieny żerują...
UsuńHieny. Ostatnio by mnie zagryzły, jak się odezwałam. Pytanie, czy wtedy krzyczeć głośniej, czy się zamknąć? :P
UsuńJa ignoruję, nie mogą zawodzić i warczeć, co je jeszcze bardziej wkurza :P
Usuńa to Ci dobry sposób na nie :D ja je dzisiaj olałam, jak coś ode mnie potrzebowały xD
UsuńO, P. idealnie to skwitował :) Nie warto zniżać się do ich poziomu, pokaż im, że inaczej też można coś osiągnąć! Nie znoszę takich ludzi ;/
OdpowiedzUsuńNajgorsze, że nawet, jesli im to pokażę, to one tego nie zrozumieją. Całe życie będą drzeć koty z innymi... Też nie znoszę... :/
UsuńŚwietny tekst !
OdpowiedzUsuńŚwietny? To takie bardziej użalanie się, no ale niech będzie :P
UsuńTaka grupa, niby nic, a tak dużo od niej zależy. Ludzie potrafią dać strasznego kopa, sprawić, że tak ogromnie się chce. I równie mocno zdołować. Szkoda, że na niektórych nie mamy wpływu.
OdpowiedzUsuńOtóż to. Wiele osób twierdzi, że ludzie to tylko dodatek... nieprawda. Czasem, jak ma się dobre stosunki z ludźmi - z przykładowej grupy - nie dostrzega się, jak wiele od nich zależy...
UsuńBłagam, tylko się nie zmieniaj ;)
OdpowiedzUsuńMiło to czytać :)
Usuńnie chcę,żebyś się nie zmieniała ;-) a z chamskimi ludźmi naprawdę ciężko żyć
OdpowiedzUsuńtak naprawdę to wcale nie mam ochoty się zmieniać :*
Usuńoj ciężko niestety... dziś jakoś na szczęście przeżyłam :)