"Przestań wpieprzać się w cudze życie i zajmij się swoim, pieprzona Matko Tereso." - odezwał się wewnętrzny głos. Głos, którego tak naprawdę nigdy nie lubiłam. Głos, który w zakompleksionej nastolatce potęgował strach, kazał jej zadawać sobie wewnętrzne rany i powtarzał jej, że jest do niczego. Ale tym razem, gdy odezwał się w tę bezsenną mimo ciężkich powiek noc, byłam zmuszona przyznać mu rację.
Triumfował.
Bo ja tak naprawdę przecież lubię swoje życie, paradoksalnie poświęcając mu tak mało uwagi. Ale zawsze jestem swoim przyjacielem. Uśmiecham się do zaspanej twarzy w lustrze, kiedy przemywam ją lodowatą wodą, by zmyć z niej resztki snu. "Dasz radę, maleńka" - mówię do niej. Zakładam ciężki plecak i wychodzę z domu, by stawić czoła codzienności. Nie zawsze jest łatwo. Są dni, że walczę o swoje, jak lwica, jak ta beztroska, harda i bitna nieraz dziewczyna, dokładnie taka, jaką wielu ludzi mnie właśnie postrzega. Ale są też chwile, kiedy mam ochotę osunąć się po ścianie i zniknąć w tłumie, zgasnąć, jak płomień zdmuchniętej nieoczekiwanie świecy, zamknąć się w tych jednych, silnych ramionach, dzięki którym wszystko ma sens i otrzeć łzy w jego koszulę. I wtedy pojawia się cichutki, łagodny głosik "weź się w garść, przecież sobie bez ciebie nie poradzą."
Bo do mnie przecież zawsze można zadzwonić, zawsze można się wygadać. Moja codzienność w dużej mierze składa się z historii innych ludzi, którzy siadają obok mnie na ławce i po prostu zaczynają opowiadać, bo ich do tego przyzwyczaiłam. A ja zawsze wysłucham i zawsze przytulę, bo przecież przytulać lubię czasem aż za bardzo. Słyszałam już miliony historii. Głównie nieszczęśliwych, bo z tymi przecież najprędzej przychodzi się do drugiego człowieka, to one wymagają rozmowy, ciepłych, lecz niekoniecznie szczerych słów, a ja mydlić oczu i owijać w bawełnę niestety nie potrafię.
"Zawsze jestem. Dbaj o siebie Promyczku" - przeczytałam w liście od Szki w zeszłym tygodniu. Łzy ciekły mi po policzku, bo w końcu znów poczułam się ważna. Ja. Nie cudze problemy. Ja. "Dbaj o siebie" - słowa tak proste, a tak wymowne, pośród tych przecież zalanych bólem, tęsknotą i "czasem nie daję rady, ale wiem, że jesteś Promyczku i dla ciebie muszę." Przecież ma prawo, straciła niedawno matkę, walczy o uśmiech każdego dnia, walczy o dobrą codzienność, o życie na nowo, stara się. Bo dla mnie musi. Bo wie, że jak się wkurwię, to i w środku nocy zadzwonię i będę za te śliczne loki do pionu ustawiać.
Więc dbam o siebie. Znajduję dla siebie czas, odkładam notatki i sięgam po książkę. Wyprowadzam siebie na spacer i nie szukam wymówki "nie chce mi się uczesać włosów" albo "wyglądam paskudnie z podkrążonymi oczami." Nawet ostatnio trochę przytyłam i zrzucać mi się tego nie chce, bo przecież "cycki też urosły, a on i tak mnie kocha". Nie palę już papierosów. I za każdym razem, kiedy nachodzi mnie ochota na ćmika wkurwiam się, bo wolałabym kopcić jak smok, niż rzucić z tego powodu, z jakiego to zrobiłam.
- A kto był przy tobie, dwa miesiące temu? Kiedy ty miałaś problem? Kiedy to ty płakałaś? - zapytała Mama, kiedy opowiadałam jej znów o cudzych problemach i o tym, że muszę po raz kolejny zostać bohaterem czyjegoś życia.
- No jak to kto? Dużo ludzi... - odpowiedziałam niepewnie, wyczuwając, co Mama ma na myśli.
- Gdzie niby? Tam, w maleńkim skrawku monitora?
Co Mama opowiada, myślałam. Przecież tylu ludzi mi tu pomogło, tyle dobrych maili dostałam, tyle ciepłych słów.
Ale zawsze przychodził moment, kiedy trzeba było zamknąć laptopa, a wtedy znikali też ci wszyscy dobrzy ludzie. I zostawałam sama w pokoju. Pustym, cichym, zimnym. Tylu miało mój numer telefonu, ale nie dzwonili. Czasem też nie odbierali. Bo cudze nieszczęście peszy. To zupełnie tak, jak ze łzami. Dlatego nie płacze się przy ludziach. Bo kiedy nagle zacznie ci się trząść broda, a oczy zajdą łzami, to rozmówca nagle nie wie, co ma powiedzieć i robi mu się głupio. Jest w najgorszym położeniu ever. Nie wie, czy coś powiedzieć, czy milczeć, czy przytulić. Jest w położeniu, w którym ja jestem często na własne życzenie. Tylko ja, jakoś intuicyjnie zawsze wiem, co zrobić. Pieprzona Matka Teresa.
Ale drzwi do tego pustego, cichego i zimnego pokoju nie pozostawały nigdy do końca zamknięte. Kiedy leżałam skulona na łóżku rzucając chusteczkami na drugi koniec pokoju i wyzywając Boga, że to akurat Jego musiał zabrać, nagle się otworzyły.
- Skarbie, jesteś? - usłyszałam ciepły głos P. - Boże, znowu płakałaś? Źle wyglądasz... przyniosłem ci ciepłą herbatę. Chodź tu, nie płacz. On by tego nie chciał.
I nagle, kiedy zostaje się przytulonym, chce się wyć, ale jednocześnie czuje się ulgę, że nie jest się samemu. Mamy przecież siebie, mamy po co żyć. Mamy piękne plany i dobre życie. Kilka prostych myśli, momentalnie.
Do pokoju chwilę później weszli Rodzice i Brat, który choć bywa krnąbrny, to czasem jest ode mnie sto razy dojrzalszy, choć o całe pięć lat młodszy. I nagle, wychylając się z tych dobrych ramion widzę, komu na mnie zależy, widzę, że ja wcale nie muszę już na siłę szukać. Telefon dzwoni i widzę na wyświetlaczu imię mówiące "dla mnie jesteś ważna!"
Bezsenne myśli dały mi do zrozumienia, by skupić się na tych, którzy skoczyliby za mną w ogień. By ogrzewać te dłonie, które zawsze ogrzeją moje. Nie te, które pesząc się zakryją swe oczy, kiedy zauważą, że płaczę. Nie te, które wiedząc, że się martwię i chcę dobrze, uderzą boleśnie w twarz swoim egoizmem.
Nie ma sensu wpierdalać się w cudze życie.
"We wszystkim trzeba wypośrodkować Promyczku (...)"
Wystarczy przecież kochać. I spożytkować tę dobrą energię we właściwy sposób. Nie szukać na siłę, niczego nie udowadniać. Bo po co? Ci, którzy mnie kochają, wiedzą, że się o nich troszczę. Nie muszę nic mówić. Znają mnie najlepiej.
A dusza ma tysiące oczu. Te, które były dotychczas ślepe, nagle się otwierają. Widzą rzeczy, które wcześniej były niezauważalne. A to, że nie było ich widać nie oznacza przecież, że nigdy nie istniały.
"Świat jest górską kolejką,
a ja nie jestem dobrze przymocowany
Może powinienem się mocniej trzymać,
ale moje ręce są zajęte w powietrzu,
Mówiąc
Chciałbym, byś tu był..."
a ja nie jestem dobrze przymocowany
Może powinienem się mocniej trzymać,
ale moje ręce są zajęte w powietrzu,
Mówiąc
Chciałbym, byś tu był..."
* * *
PS: Wybaczcie nieobecność - walczę z egzaminami, a na Waszych światkach bywam regularnie, choć brakuje mi czasu, by zostawić sensowny ślad.
Życzę powodzenia na egzaminach :)
OdpowiedzUsuńCzasem przyda się szczypta egoizmu, i chwila wolności od bycia Matką Teresą. Nie każdy zasługuje by korzystać w pełni z naszej dobroci...
Też się śpieszę ostatnio, za dużo pracy w pracy. Mocno ściskam :)
Dziękuję :) Walczę dzielnie :D
UsuńSzczególnie mi przyda się egoizm, bo nieraz nie potrafię wypośrodkować. A trzeba.
Chyba obie musimy trochę zwolnić. :) Ściskam też :)
"Najważniejszym człowiekiem jest zawsze ten, który akurat stoi przede mną!" - kiedyś nie mogłem zgodzić się z tymi słowami. Ale później uświadomiłem sobie, że nie należy ich rozumieć dosłownie. Chodzi właśnie o to, o czym piszesz... Nie warto skupiać się na tych, którzy nas unikają, albo ulatniają się w chwilach kryzysu. Najważniejsi są ci, którzy są z nami. Fakt, że to akurat te, a nie inne osoby raczej nigdy nie jest przypadkowy :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Otóż to, nie o taką dosłowność tu chodzi. Ja z kolei nauczyłam się, że najważniejsze jest na wyciągnięcie ręki i że wcale nie muszę daleko szukać :)
UsuńRównież pozdrawiam! :)
Powodzenia na egzaminach :)
OdpowiedzUsuńA zdrowy egoizm jest potrzebny...
Dzięki, przyda się :)
UsuńAno jest, a ja jak zwykle przekonuję się o tym boleśnie.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOdrobina egoizmu nikomu nie zaszkodzi, a wręcz pozwala nie wejść sobie na głowę. Życzę Ci, abyś zawsze miała przy sobie kogoś, kto Cię wysłucha i zrozumie.
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminach!
Dlatego muszę się tego egoizmu nauczyć. Bo jestem za dobra po prostu. Dziękuję, póki co mam i każdego dnia dziękuję za to Losowi :)
UsuńI powodzenie się przyda, dzięki ;)
Asiku dbaj o siebie, nie przejmuj się innymi, niech oni się teraz Tobą zajmują!
OdpowiedzUsuńDbam, dbam :)
Usuńno ja myślę! bo jak się zaniedbasz to Ci wena siądzie a wtedy będzie koniec świata!
UsuńHahahaha XD Spokojnie, nie zamierzam do takowego doprowadzić :D
Usuńto możesz jeszcze mnie kopnąć przy okazji szerzenia mocy żebym dziś wytrzymała 9 godzin w robociźnie o :D
UsuńTo łap zatem ode mnie kopniaka mentalnego, ale takiego motywującego właśnie :D
Usuńtrzymam kciuki Asik ! owocnych egzaminów :)
OdpowiedzUsuńidzie weekend, zrób sobie domowe SPA pomyśl tylko o sobie :)
buziam :*
Dziękuję :) Jeszcze troszkę :) Najgorsza będzie obrona projektu w środę, ale dam radę :)
UsuńO, tak właśnie zrobię! :)
:*
Bo właśnie o to chodzi, że teraz ludzie mają czas na siedzenie przed ekranem monitora, a nie vis a vis ludzkiej twarzy. Bo może zwyczajnie boją się takiej konfrontacji. A ważniejsze jest usłyszenie ludzkiego głosu, dotyk, objęcie czy przytulenie. Zwyczajne poświęcenie komuś odrobiny czasu. Trzymaj się i powodzenia na egzaminach.
OdpowiedzUsuńBoją się, bo cudze łzy stawiają w trudnym położeniu. Albo po prostu się nie chce, bo po co. Otóż to, jest ważniejsze i o wiele bardziej cenne.
UsuńDzięki, walczę dzielnie :)
Niby tak. Ale prawdziwy przyjaciel jest zawsze i nie boi się łez osoby, która jest mu bliska.
UsuńSama je mam, więc wiem jak to jest. ;)
Prawdziwy. No nie da się zaprzeczyć.
UsuńU mnie już przedostatnie takie starcie, więc mam nadzieję, że będzie owocne :D
Tak, bo jest w każdej chwili. :p
UsuńBędzie dobrze, zobaczysz :) Trzeba w siebie wierzyć.
Wierzę, wierzę. Tylko mój leń mnie przerasta :P
UsuńWiem, ja też mam dużego lenia w sobie, ale cóż hehe :p
UsuńWitaj, Wesołych Chochliku . :)
OdpowiedzUsuńCzasem i takie chwile są nam ludziom potrzebne, aby przekonać się, że mamy blisko siebie osoby, dla których jesteśmy ważni. To bardzo ważne. :*
A witam, witam :D
UsuńSą potrzebne, dlatego nie odrzucam od siebie tych rozczarowań. Dają wiele do zrozumienia.
Powodzenia zatem na sesji ;)
UsuńDzięki, przyda się :)
UsuńAltruizm to nie jest wada, a cudowna zaleta, która niestety nie zawsze nam się zwraca. Ale jesteś dobrym człowiekiem dlatego ludzie do Ciebie lgną.
OdpowiedzUsuńI jak sama pod koniec zauważyłaś, jest wokół Ciebie mnóstwo ludzi, którym na Tobie zależy, ja zwłaszcza podziwiam Patryka :) Bo ja nie wiem czy mój by ze mną wytrzymał gdybym tyle płakała za innym facetem ;) Patryk to Twój naprawdę wielki skarb, ale Ty o tym przecież wiesz :P
Jeśli chodzi o to uczucie osamotnienia... No cóż. Jest nieuniknione, zwłaszcza u osób, które tak kochają ludzi jak Ty. Nie wiem czy to coś Ci pomoże, raczej nie, ale czytałam wczoraj na ten temat artykuł, który Cię może zainteresuje :) Jak znajdziesz gdzieś tam między książkami chwilę czasu to przeczytaj :)
http://coaching.focus.pl/zycie/jak-sie-wziac-w-garsc-566?utm_source=FreshMail&utm_medium=email&utm_campaign=fm_Coaching%20newsletter%20-%2019.01.2015
Dobry to względne pojęcie, a ja trochę za uszami mam jednak :P Ale może po prostu potrafię poświęcić czas i wysłuchać. Dlatego lgną.
UsuńWidzisz, bo ja nie tyle płaczę za "facetem" co za "człowiekiem". A to różnica. Za kimś kto miał pod tym względem właśnie podobny charakter do mnie - słuchał najpierw, radził, martwił się, a potem ewentualnie mówił o sobie. Poza tym tu przytoczyłam moment sprzed dwóch miesięcy, właściwie dwa dni po Jego śmierci. Dziś już nie płaczę aż tak, trzymam się jakoś, a kiedy trzeba, zaglądam do listu i wiem, że cały czas jest, przecież obiecał, że będzie. Nauczyłam się nie myśleć przyziemnie, ale to długi temat na inny raz ;)
I dzięki za ten artykuł, zerknę na pewno :)
Szkoda Anelise, że w ciągu tych dwóch miesięcy nie zrozumiałaś, o co nam z Asikiem chodzi. Nie chodzi o "faceta", o FACETA, no litości, ile można mówić, pisać, że chodzi o człowieka, wspaniałego człowieka jakim był Kordian, i ta strata nie jest łatwa, nie można się z nią pogodzić i chryste, Patyś jest super facetem, który rozumie że Kordian był Asi przyjacielem. A gdybym tyle płakała za innym facetem jest w tym wypadku, zupełnie, ale to zupełnie nie na miejscu...
UsuńAle mi nie chodziło o Kordiana tylko o Patryka ;) Że jego podziwiam ;)
Usuńtrzymam kciuki!estem pewna,że zdasz śpiewająco :)
OdpowiedzUsuńa teraz odpoczywaj...ładuj baterie pozytywną energią :)
Dzięki za kciuki, przydadzą się! :) Odpoczywać za bardzo nie mogę, muszę zasuwać właśnie xD Ale jakoś udaje mi się i na to wygospodarować trochę czasu :)
UsuńBo czasami trzeba być cholernym egoistą! :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminach :)
Jasne, zdrowy egoizm się przydaje ;)
UsuńI dzięki ;)
A więc, droga Asik, co zrobiłaś dzisiaj tylko dla siebie? :)
UsuńZobaczysz, następny pijacki telefon ode mnie i Ci to zaśpiewam czy tam zawyje raczej :D Albo lepiej, zawyjemy to razem pod poznańskim niebem :) Bo tak naprawdę, po spotkaniu z Fridą chce mi się do Was jeszcze bardziej. Bo właśnie to już nie to zamknięcie laptopa, razem z którym znikają ludzie. I tak na dobrą sprawę chyba nie muszę czekać do czerwca z podjęciem niektórych decyzji :)
OdpowiedzUsuńWiesz co, mi się wydaje, że niektórzy ludzie czasem zapominają, że nawet na najjaśniejsze, najcieplejsze promyczki czasem nachodzą chmury, które może odgonić wiatr jaki zrobią inni swoimi ramionami lub wypowiadanymi słowami. I to czasem może męczyć, trochę dobijać, ale to nic. Bo ciągle są ludzie, którzy o tym pamiętają. Są ludzie, którzy bez Twoich słów widzą właśnie te chmury i śpieszą żeby je przegonić :) A ja mam ciuchutką nadzieję, że może kiedyś też będę takim człowiekiem dla Ciebie, że jak będzie trzeba to wsadzi się dupę w pociąg i przyjedzie, bo te kilometry między nami się zmniejszą. Bo całkiem dobrze mi idzie przytulanie :) Po stracie jednego człowieka wszyscy zyskujemy chociaż kilka osób. (zawsze mi się to kojarzy z przypowieścią o Hiobie) I nikt go nie zastąpi oczywiście, nikt nawet nie próbuje. Ale przecież nie zostawiłby nas tak samych, nie? :) Zostawił tych ludzi, nas, żebyśmy mieli siebie nawzajem.
Trzymaj się, Promyczku :* Tulę mocno, jak zawsze, z nadzieję, że całkiem niedługo zrobię to na żywo! :*
To vice versa, bo ja też po pijaku kocham wydzwaniać XD (wyć też :P) Zresztą wiesz, do czego jestem zdolna :D O tak, ta wizja śpiewania pod poznańskim niebem jest piękna :) I cóż, cieszę się, że pewne sprawy pomagają podjąć niektóre decyzje. Aż chce się powiedzieć, że coś się dzieje po coś, prawda Ryjku? :)
UsuńO tak, chmury nachodzą, a ja zwłaszcza jednej jakoś tak nie mogę od siebie odgonić. Zresztą wiesz, bo piszę zawsze, wiem, że mogę :) I nie jestem sama. I właśnie jest parę osób, które te chmury swoimi słowami, czy ramionami odgoni właśnie. Zrozumiałam tylko, że ja nie mogę tych chmur odganiać wszystkim dookoła, każdemu, kogo zrobi mi się żal. Bo czasami da się to zrobić samemu, wbrew pozorom. I może niektórzy właśnie potrzebują zrobić to sami i po swojemu. I nie ma sensu, żebym się już wpieprzała, bo i po co. Za nikogo życia nie przeżyję przecież.
To ja się już Ryjku nie mogę doczekać, aż Ty będziesz mogła dupsko w pociąg wsadzić i przyjechać, serio :) jak już będziemy sami mieszkać, to zawsze będzie miejsce by się spotkac i czas też na pewno się znajdzie :)
Wiesz, ja tak patrzę na to wszystko i od paru dni jakoś nie mogę wyjść z podziwu. On nas naprawdę nie zostawił samych. Jakby teraz właśnie kombinował, żeby nas do siebie zbliżyć, żebyśmy sobie pomogły. I jeśli to się nam faktycznie uda, że będziemy dla siebie tak blisko, ba, już jesteśmy! Ale no, wiesz o co mi chodzi :) To to będzie przyjaźń, jaka chyba jeszcze nigdy nie spotkała. Zawsze odrobinę smutna, bo bez niego, ale jakaś taka... umocniona, czyż nie? :)
I ja tulę :* I już nie moge się doczekać tulenia na żywo! :*
Jest piękna i kiedyś się spełni, na pewno! No tak, zawsze coś dzieje się po coś. Zawsze to mówię i cóż... Wychodzi teraz :)
UsuńA może tej akurat nie ma co odganiać tylko z szarej deszczowej chmury trzeba by zrobić ten jasny obłoczek dający przyjemny cień w upalne dni, który nie przysłania, a pomaga? Jakoś to przekuć w coś dobrego. Oczywiście, że możesz i cieszę się, że to robisz! :) Wiesz, teraz to mi się przypomniało jak Kordian zawsze na siłę starał się mi pomóc, a ja się wkurzałam, że pewne rzeczy muszę sama, po swojemu jakoś dojść do czegoś, coś przemyśleć. I to jest chyba to samo. Że czasem, może z pewnym bólem, trzeba patrzeć jak ktoś się potyka i rozwala sobie kolano, a nie przewracać się za niego, że tak to ujmę. I tak naprawdę to też jest jakaś pomoc przecież :)
Jak to Królik zawsze mówił "zagubiona w wielkim mieście" - dopiero dam popis swojej ryjkowatości i gubienia się dosłownie wszędzie. ale do Wronek dotrę :D
Wiesz co, mi się wydaję, że kombinował to już dużo wcześniej, tylko bardzo dyskretnie, z takim "kiedyś się poznacie". No właśnie, paradoksalnie ta pustka po nim jakoś scala i cholernie umacnia. I mimo, że każda to przeżywa inaczej, z innymi emocjami to właśnie najlepiej tą stratę rozumiemy, bo ktoś kto go nie znał nie wie, co straciłyśmy. I wiesz co jeszcze nas łączy? Że każdą z nas w jakiś sposób pokochał przecież.
Oj ja też się nie mogę doczekać aż Cię mocno wyściskam! :D :*
Zdecydowanie :) A ja już nie mogę się doczekać :D
UsuńWłaśnie próbuję. Ale to trudne. Od paru dni jakoś bardziej mnie ten obłok przytłacza, zamiast dawać jakiś taki... dobry cień. Zresztą, sama wszystko najlepiej wiesz, pisałam Ci. Wiesz... możliwe, że tak jest. Najgorzej, jeśli odpowiedź przyszłaby "na tacy". Ale, na Boga... czasem mogłoby być prościej, cholera...
Hahahaha spoko :D Ja Cię znajdę (jakkolwiek to nie brzmi) xD
On mi wciąż o Fridzie mówił: "Musicie się poznać!" a o Tobie: "Musisz się z Kingą wymienić mailami!" (tja, "dziób-dziób i... patrzy!" xD) Tak jakby wiedział, którzy ludzie się ze sobą dogadają i będą w stanie sobie pomóc :) Dokładnie... kiedy ja przeczytałam, że pokochał mnie najmocniej jak się da jako człowieka właśnie... to straszne, że czasem nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy dla kogoś ważni, jaką jesteśmy podporą, nawet zwyczajnie rozśmieszając, malując ten uśmiech w niedoli...
Podusimy się, cholera jasna xD :*
Ja tak samo! <3
UsuńBo czasami jednak bardziej przytłacza i widocznie takie dni są potrzebne. Byle by nie przytłoczył na zbyt długi czas. I wiem, że ciężko to jakoś przekuć, ale w końcu znajduje się rozwiązanie. I okazuje się, że było proste tylko się go wcześniej nie dostrzegało.
Haha mam nadzieję. Będę dzwonić zaryczana "Aaaasik, nie wiem gdzie jestem! Buuuu" xD
Hahahaha tak! :D Mi tylko, jak coś opowiadał to padał tekst "jak poznasz moich znajomych", ja zawsze "wtf, a poznam?" to wielce oburzony, że oczywiście xD I tak samo z rodziną "polubią cię, zobaczysz!" a mnie to tylko stresowało xD No bo wiedział pewnie :) Wiesz, przez długi czas ja tak miałam, że kurczę, on z tyloma osobami jest tak blisko, że czemu akurat mnie ma lubić troszkę bardziej. A z każdym był blisko na trochę inny sposób, tak mi się wydaje. I wcale nie taki, że mniej lub bardziej ważny. Inny po prostu.
Hahaha bez kitu xD
Jejejeje :D <3
UsuńPewnie są potrzebne, bo takie wygrzebywanie się z dołka też niesie ze soba pewną naukę, wyciągamy pewne wnioski. Tymczasem ja w dołku wciąż siedzę jakoś, choć robię co mogę, by się z niego wydostać.
Haha :D A ja: "Dobra. Ulica. Nazwa ulicy. Okej. Idź w lewo. W lewo kurwa! xD"
Dokładnie... taa, pewnego dnia mi napisał, że mam pozdrowienia od jego babci, która mnie - uwaga - pokochała. I że zaprasza mnie na rum. Tutaj mi dał do zrozumienia, że ona prawdopodobnie chce mnie upić, bo ponoć skubana oszukiwała - jak sam mówił :P Dokładnie, wiesz, ja myślę, że on po prostu kochał ludzi. Ba, nie myślę, a wiem. I bardzo ich potrzebował, co właśnie sama jestem skłonna zrozumieć ;)
Dokładnie. A chyba czasem w dołku posiedzieć też trzeba, bo dołki są bezpiecznie przez chwilę. Tylko trzeba uważać, żeby się tam całkiem nie zakopać, bo potem ciężko się wygrzebać.
UsuńHahaha tak będzie! xD
Hahah tak to mi Frida mówiła, że Sisi oszukiwała i wszystkich spijała zawsze xD Dokładnie, kochał ludzi i ich potrzebował. A sam się dziwił, że ktoś może pokochać jego -.-'
Powodzenia na egzaminach!! Dasz radę!
OdpowiedzUsuńDzięki ;)
UsuńEgzaminy ważna rzecz.Ale wiesz jesteś naprawdę wspaniała.Bo na świecie potrzeba właśnie takich matek teres. Wiesz czemu?Gdyby nie ona tysiące ludzi umarłoby na ulicy myśląc,że nikt ich nie kocha. Bądź Promyczku,bądź świeć :) Będę o tobie zawsze pamiętać i wysyłać ci dobre myśli telepatycznie. Trzymaj się!
OdpowiedzUsuńO, nie nie nie, nie jestem wspaniała i strasznie nie lubie tego określenia XD Serio. I widzisz, ja będę świecić, bo gasnąć nie zamierzam, ale właśnie zawsze trzeba dla tych, dla których warto, a nie dla tych, którzy zdmuchują płomień. I dziękuję Ci :)
UsuńDobra to jesteś...Spoko.No.Tego słowa nie lubię,bo jest takie zachodnie,ale co zrobić...Tak to prawda.
UsuńDobra, spoko mogę być :D Te określenie wydaje mi się za to być poczciwe ^^ :)
UsuńJa dzisiaj wręcz w sposób przegięty mam dzień wpieprzania się w cudze życie. Byłam nawet na pogrzebie osoby której nie znam żeby pomóc komuś, kogo kocham ale...
OdpowiedzUsuńKwestia jest właśnie jedna- nikt nie jest niewyczerpanym źródłem energii. Jak to usłyszałam kiedyś, wiadoma sprawa, że relacje między ludźmi to nie transakcje handlowe, nie ma co oczekiwać, że ktoś nam się odwdzięczy tym samym ale...mimo wszystko, po prostu chcemy mieć w kimś wsparcie. I czasem szukamy go wzrokiem tam, gdzie go nie widać. A okazuje się, że ma się je najbliżej, jak tylko można, cały czas. To co najbliżej i to co największe najbardziej ucieka, jak okulary pana Hilarego:)
W ogóle to mi teraz głupio, że my takie najebane dzwoniłyśmy, a nawet nie zapytałyśmy jak się czujesz ani nic. Tak jakoś. Ale w każdym razie...wiem że nikim tam bliskim nie jestem ani nic, ale od kiedy mam sprawny telefon ( cuda, wiem :P) to jakby co to wiesz:) Telefon nie zaszkodzi. Głupia nawet rozmowa. Wiadomo o co chodzi:)
I właśnie, w ogóle wreszcie coś napisane! :D
Jasne, że chcemy. Bo to się jednak wydaje po prostu ludzkie. Zresztą, ja często nieświadomie mówię, kiedy ktoś mi dziękuje i pyta, jak się odwdzięczyć "dziś ja tobie, jutro ty mi". Tylko, że to jutro właśnie jakoś rzadko nadchodzi, albo nie ma go wcale. I jak tak się dostanie pod dupie parę razy, to się człowiek nie nauczy. A moja dupa to już musiała stwardnieć XD
UsuńHej hej, ale ja się dobrze czułam, więc żadnych wyrzutów sumienia, ani "jest mi głupio", okej? Co najwyżej Wasz telefon mnie jakby obudził, bo oglądając tv i pijąc browara przysnęłam i zaśliniłam poduszkę xD No i poprawił humor zepsuty trochę zmęczeniem :) Zwłaszcza ostatnie słowa, te mówione "a teraz na poważniej" :) I proszę mi tu nie chrzanić, że nie jesteś nikim bliskim, bo od pierwszego telefonu, jaki od Ciebie dostałam i paru rozmów, w których czytałam, że pociąg do Wronek nie jest taki drogi stałaś mi się bliższa, niż mało kto. Tyle w tym temacie, o :)
No coś w końcu wypadało xD
A ja nigdy nawet takiego powiedzenia nie stosowałam, w sumie, ale coś w tym jest. Tylko że właśnie...tak wprost na coś takiego liczyć nie można. I wiesz...takie dostawanie w dupę też jest cenne, bo właśnie twardnieje. Ale grunt żeby od tego całkiem serce nie stwardniało, tu o to się chyba głównie rozchodzi przecież.
UsuńHm...czyli mogę powiedzieć, że uratowałyśmy poduszkę przed potopem?:D Ale i tak, jakoś na to nie wpadłyśmy...chociaż to pewnie specyfika pijackich telefonów. Nic wielkiego się po człowieku wtedy spodziewać nie można.
No dobra, dobra, niech ci będzie. Ale wpieprzać się jakoś nie chcę, o :P
Teraz znowu będziesz zakurzać tą stronę?:D Oby nie :D
Wiesz, ja często mówiłam to dość nieświadomie, ale pewnego dnia złapałam się na tym, że fajnie by było, by w końcu było na odwrót. Stwardnienie serca mi raczej nie grozi, jeszcze nie xD
UsuńTak xD możecie czuć się bohaterami :D E, nie, w sumie mówiłaś na końcu, że masz nadzieję, że u mnie wszystko dobrze i żebym się trzymała :D To się trzymam, no :)
Okej ;) W każdym razie wiem, że jak będzie potrzeba, byś się wpieprzyła, to jakoś mogę liczyć przecież, no nie? ;)
Postaram się nie xD Robię co mogę przecież, w międzyczasie drukując notatki :D W ogóle to muszę Ci się pochwalić - zostałam kujonem XD
No bo czasem się człowiek serio wkurwi już i zaczyna tak myśleć...a wcale by fajnie nie było. Bo może by się nie obrywało, ale jak serce twardnieje, to odchodzi i wiele innych wspaniałych rzeczy. Zresztą, przez te kopy też się człowiek uczy innej, ważniejszej siły, no nie? I dobrze, że nie grozi, bo to już byś nie była ty przecież:) A taka jesteś fajna i o to chodzi:)
UsuńDobra dobra, ale to zabrzmiało grzecznościowo zapewne:D
I pewnie że możesz, inaczej bym tego nie mówiła. To jak Kaśce zapewniłam, że jej przyniosę kiełbaskę i miała, dzisiaj przemycałam kabanosy do szpitala :D Jak mówię to robię, jeśli komuś mówię, o :D
No bo jak się czeka jak sie drukują...:D To kiedy ty tą sesję kończysz w ogóle?
I gratuluję, chociaż nie wiem czy jest czego :D
Czasem mam wrażenie, że jesteśmy podobne w pewnych kwestiach...
OdpowiedzUsuńCóż, możliwe ;)
Usuństrasznie Ci zazdroszczę tego, że masz w P. narzeczonego jak i przyjaciela.... :)
OdpowiedzUsuńpowodzenia na egzaminach, samych 5 :*
Mi się wydaje, że tak właśnie musi być :)
UsuńDzięki :* 4 wystarczą XD
Kochana! :*
OdpowiedzUsuńZdrowy egoizm potrzebny :)
Matka Teresa też :) Więc wszystko w normie :) w przyrodzie musi być równowaga :)
Twój P. to prawdziwy Skarb! Niewielu jest facetów, których można nazwać jednocześnie przyjacielem i miłością swojego życia!
Asiu mocno zaciskam kciuki i życzę powodzenia na egzaminach! Dasz radę w końcu kto jak nie Ty!
Buziaki! :***
No nie zaprzeczę, jest prawdziwym Skarbem ;) Chociaż w wielu kwestiach lubi milczeć, zamiast mówić, podczas, gdy ja wolałabym to drugie, to jednak wiem, że milczenie nieraz mówi więcej, aniżeli potok słów ;)
UsuńDziękuję, kciuki się przydadzą :*
Twoje wpisy wręcz ociekają emocjami, a ja znowu prawie się popłakałam. Chyba zacznę czytać Cię z chusteczkami w ręce:p
OdpowiedzUsuńDobrze, że masz wokół siebie osoby, które przypominają Ci, żebyś zadbała również o siebie. Takie osoby to skarb.
Geez, serio? XD
UsuńZgadza się :) Dlatego trzeba to docenić, zamiast wytężać wzrok poza coś, co jest na wyciągnięcie ręki.
Ale pamiętaj też o sobie, Ty też jesteś ważna :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia na egzaminach :)
Właśnie pamiętam :) Ktoś mnie tego nauczył i wpoił :)
UsuńDzięki :)
Właśnie, czasami zapominamy o tych, których mamy obok siebie na rzecz tych, którym pomagamy. A oni niekoniecznie poczuwają się do takiej samej empatii.
OdpowiedzUsuńJa lubię słuchać, słuchać życia, może to egoistyczne, ale to mnie inspiruje.
U mnie zostawiłaś sensowny ślad!;)
Wiesz, że nasuwa mi się jedna odpowiedź? "Życie..." Nie znoszę takiej odpowiedzi, ale... do pewnych rzeczy trzeba chyba się po prostu przyzwyczaić.
UsuńE, dlaczego znowuż egoistyczne? ;)
Starałam się XD
Ogrh też nie znoszę tej odpowiedzi i staram się jej unikać, ale cóż, czasem najlepiej wszystko podsumowuje.
UsuńA bo ja lubię zbierać historie, bo dają mi różne pomysły na siebie, inspiracje itd. Nie zawsze umiem wzbudzić w sobie współczucie, to pewnie ma jakieś psychologiczne wytłumaczenie ;D
A ja swojemu poświęcam aż za dużo uwagi... jednak czasem posiadanie iskierki egocentryzmu wychodzi po prostu na dobre.
OdpowiedzUsuńŻeby tylko iskierka pozostała iskierką właśnie ;)
UsuńGratuluję sukcesów w niepaleniu ;) Tak trzymaj ;)
OdpowiedzUsuńJa kiedyś tak miałam.. tak jak Ty, to ładnie określiłaś, że moje życie składało się w dużej mierze z historii innych ludzi, którzy lgnęli do mnie ze swoimi sprawami,problemami.. Teraz jest już trochę inaczej..
Powodzenia na egzaminach. Trzymaj się :)
Dziękuję :) Teraz to już nie mam wyjścia, zostałam zobowiązana :)
UsuńBo z czasem człowiek się jednak uodparnia na to. Ja wciąż bywam zbyt naiwna.
Dziękuję :)
Nie jesteś "pieprzoną Matką Teresą" - jesteś dobrym człowiekiem, który chce pomóc. I to nie jest w żadnym wypadku złe. Chyba, że druga osoba nie życzy sobie pomocy. I nie mówię tu o przypadkach, gdy osoba mówi "Idź sobie", a myśli "Zostań przy mnie".
OdpowiedzUsuńNiestety bywa złe dla mnie widzisz :) Ale tylko czasami. ;)
Usuńponoć dobrych ludzi spotykają dobre rzeczy, mam nadzieję, że ta pomoc okazana przez Ciebie innym wróci do Ciebie gdy naprawdę będziesz jej potrzebowała
OdpowiedzUsuńCóż dodać, to jakby moje motto życiowe, więc hm... mam taką nadzieję po prostu ;)
UsuńPowodzenia na egzaminach! Nie wierzę, że za dwa lata też mnie to czeka.
OdpowiedzUsuńJasne, że należy się skupić na tych, na których można polegać... ale o innych też nie warto zapominać. Niektórzy potrzebują czasu po prostu, niektórzy są faktycznie nie warci uwagi, bo i sama takie przypadki osobiście znałam. Znam.
Złoty środek... marzenie.
To uwierz XD Nie będzie tak źle :P I dzięki :)
UsuńWłaśnie... marzenie. Chociaż ja wciaż naiwnie wierzę, że jakoś go znajdę.
Dobrze jest pomagać innym, ale Ty też jesteś ważna i czasami dobrze jest zrobić coś dla siebie. Życzę powodzenia na egzaminach. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDlatego też robię :) I dzięki :)
UsuńOd zawsze chyba mam coś w sobie z matki teresy. Zawsze byłam dla nich innych, praktycznie na każde ich zawołanie. Czy mi to przeszkadzało? Zupełnie nie, fajnie jest czuć się potrzebnym. Jednak zdarzały się sytuacje, kiedy potrzebowałam pomocy, to nie wszyscy potrafili pomóc, nie wszyscy nawet potrafili zapytać się, co się dzieje. W pewnym momencie stwierdziłam, że czas zweryfikować listę osób, dla których warto cokolwiek robić.
OdpowiedzUsuńOtóż to. Bo to jest fajne i daje pewną hm... satysfakcję. Jakąś taką radochę nawet. Ale właśnie - "powroty" bywały oporne, albo nie było ich wcale, że tak to ujmę. I dobrze stwierdziłaś. Bo we wszystkim trzeba właśnie wypośrodkować :)
UsuńDokładnie. Satysfakcja jest niesamowita i mam wrażenie, że ludzie, którzy źle mówią o tym całym motywie matki teresy w ludziach, nie rozumieją, że to odczucie jakby spełnienia jest po prostu bezwarunkowo najlepsze. I dobrze wpływa na ludzi, którzy pomagają, a nie tylko na tych, którzy tej pomocy potrzebowali. :)
UsuńNie czuję się upoważniona mówić na ten temat. Za dużo pomagać? Dopiero się uczę w ogóle pomagać ludziom. Nie umiem nikogo pocieszyć, nie umiem nikogo serdecznie przytulić ani wysłuchać niczyjego żalu. Uważam więc, że masz prawdziwy dar, skoro tak potrafisz.
OdpowiedzUsuńDla jednych to dar, dla innych to część natury po prostu. ;)
UsuńDając dobro - dobro powraca i do nas
OdpowiedzUsuńpowodzenia na egzaminach
Brzmi prawie jak moje motto ^^
UsuńDzięki :)
czyli podobnie myślimy :)
Usuńpodziękujesz jak będziesz po i będą wszystkie na 5 :)
bycie Matką Teresą nie jest złe, wręcz przeciwnie, to cholernie dobra cecha, bo karma zawsze wraca, więc do Ciebie może wrócic tylko dobro :* i wiadomo, że Ty też potrzebujesz, by ktoś inny o Ciebie zadbał, a nie, że tylko Ty dbasz o innych, nie myśląc o sobie... w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i nie jesteśmy samowystarczalni. wiem.. dobra, domyślam się, o co Ci chodzi z "wiedząc, że się martwię i chcę dobrze, uderzą boleśnie w twarz swoim egoizmem", czytając akurat te słowa coś mnie zabolało w serduchu, bo ja właśnie tak Cię potraktowałam... i wciąż jest mi głupio, bo wiem, że sprawiłam Ci przykrośc. ale wiesz też, że to nieświadomie i mogłabym przepraszac Cię do końca życia :*
OdpowiedzUsuńNie przepraszaj Skarbie, zresztą już Ci wszystko mówiłam :* Po prostu wiem, że cudzego życia nie przeżyję, o. Każdy musi sam, po swojemu. Ty musisz. To nauczka tylko dla mnie.
UsuńKochana, Ci których kochasz wiedzą to, nawet jeśli im tego nie mówisz - bo Twoje zachowanie i czyny pokazują Twoje uczucia. Jesteś wspaniałą osobą, która chciałaby pomóc wszystkim naraz, ale powinnaś czasem właśnie przysiąść i skupić się na sobie - pozwolić pomóc sobie. :)
OdpowiedzUsuńCo mogę więcej powiedzieć... Życzyłabym sobie, żeby po świecie chodziły same takie Asiki pomagające wszystkim dookoła. :*
Ściskam Cię przez monitor - bardzo mocno i ... walczymy razem z egzaminami! :)
Kurcze, aż mi się tak cholernie głupio zrobiło, że odpisałam Ci na maila dopiero w sobotę... aczkolwiek tam Ci obiecałam, że będę już od razu odpisywać i tego zamierzam się trzymać, o! Trzeba jakoś sobie radzić, nie mam jak zadzwonić, bo niestety już nie w tym samym państwie mieszkamy... chociaż numer i tak Ci podać mogę, ostatnio zostałam "zmuszona" do doładowania, więc i na Ciebie mogę te kilka funtów przeznaczyć :*
OdpowiedzUsuńI tak w ogóle, tym razem to ja odnalazłam w Twojej notce tyle podobieństw, bo przecież ja też przez praktycznie całe lata szkolne lgnęłam do problemów innych. A jak ludzie zrozumieli, że ja umiem słuchać, to już automatycznie wiedzieli do kogo zawsze mogą się zwrócić w potrzebie. Bo tu nawet nie chodzi o radę, co o bycie wysłuchanym, możliwość otworzenia swojej buzi do kogoś, wyrzucenia tych nurtujących myśli. A ja... cóż, nie ukrywam, żyłam właśnie tymi cudzymi historiami... i nie powiem - lubiłam to. Lubiłam, bo wydawało mi się, że dzięki temu przestanę myśleć o swoich problemach. Nawet nie byłam świadoma tego, że siebie zaniedbywałam... że dalej zaniedbuję. A jak przeczytałam ten fragment: "Ale zawsze przychodził moment, kiedy trzeba było zamknąć laptopa, a wtedy znikali też ci wszyscy dobrzy ludzie.", to... nosz, kurde, czy nie tak teraz wygląda moje życie? Oczywiście, wiadomo dlaczego i ja naprawdę jestem Bogom wdzięczna za ten prezent od rodziny w postaci laptopa, dzięki któremu mogę być z pewnymi osobami w kontakcie, ale... no, czasami to nie wystarcza. Czasami brakuje tego dosłownego ciepła. Możliwe temu ja tak zaczęłam na blogu zamulać, zamiast od razu na maile odpisywać to ja każda chwilę na spanie przeznaczam. Ale to też kwestia moich demonów, złych duszków, które ostatnio dają o sobie znać aż za bardzo.
Ja mam nadzieję, kochana, że już niedługo i ja będę mogła wesprzeć Cię tak dosłownie, jeżeli wszystko (nareszcie) pójdzie zgodnie z moimi myślami. Tymczasem... no, nie będę oryginalna pisząc: dbaj o siebie. Wiesz, kiedyś obejrzałam pewne video, gdzie facet mówił, że ludzie będą nas traktować odrobinę lepiej niż my sami siebie traktujemy... odrobinę. I coś w tym jest. Masz cudowną rodzinkę, cudownego faceta, piękne życie. A przed Tobą jeszcze wiele dobrego, tylko... no, trzeba sobie samemu na to pozwolić :)
Tulę Cię mentalnie, Ty moja kochana Matko Tereso :* I kciuki nadal oczywiście trzymam za egzaminy ;)
Ty cześciej powinnaś myśleć o sobie a nie tylko i innych. Zadbaj o siebie, zrób coś dla siebie, choćby nawet mały drobiazg :) Powodzenia na egzaminach :)
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć w sobie trochę egoizmu :)
OdpowiedzUsuńKażdy powinien mieć w sobie zapas egoizmu! Bez tego jesteśmy jakby trochę ubodzy w szczęście.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się ;*
odrobina egoizmu nie zaszkodzi ale nie każdy tak potrafi ;))) ja np. cały czas uczę się tej sztuki :)
OdpowiedzUsuńZ przyjemnością czytam Twoje posty!!! Jest w nich tyle prawdy i mądrości!!! Mało znam osób, które chętnie słuchałyby o cudzych problemach. Jest raczej na odwrót!!!
OdpowiedzUsuńSama zbyt dużo mówię o sobie, ale to może przez to osamotnienie w jakim się znalazłam. Z niecierpliwością czekam, aż Zosia zacznie mówić!!! Będę miała wreszcie towarzyszkę do rozmów 24h na dobę :D!!!
I ja znowu o sobie ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Sisi Ty zawsze dla mnie bardzo ważna. ;**
OdpowiedzUsuńPowodzenia na tej sesji
OdpowiedzUsuńPS pisałam do Ciebie prywatnie, życząc Ci tego :*
http://and-for-me.blogspot.com/
I znów się uśmiechnęłam czytając Twój post. Dzięki. :) Bardziej sensownie nie umiem skomentować, wybacz.
OdpowiedzUsuńOstatnio też mam masę myśli na godzine i stale ważę poziom swej "ważności "...czasem wynik nie rozpieszcza.
OdpowiedzUsuń