czwartek, 12 lutego 2015

O mentalnej starości, która tkwi tylko w naszych głowach

Parę tygodni temu. Miła impreza u znajomych, stół zastawiony syto, flaszka na stole i pogodne nastroje. Nic dodać, nic ująć, jak mawiają. Kilka twarzy nowych, ale cieszy mnie to za każdym razem, bo przecież podobno fajnie jest poznać nowych ludzi. Podobno, bo pewien nowo poznany właśnie delikwent, zaszedł mi za skórę, kiedy klasnęłam radośnie w ręce mówiąc:

- No dobra panowie, który polewa damom?! 

Cóż za gafa, toż to większość panów była na papierosie, reszta udawała, że mnie nie zna. Wiem, przynoszę wstyd. Dobra, dobra, mi polewać by nie musiał nikt, w dodatku dama ze mnie taka, jak z koziej dupy trąba. Ale wokół mnie kilka przyjaznych pań, towarzystwo dostojne i ot, cnotliwy delikwent widząc mój entuzjazm odwraca łeb w drugą stronę. Miał pecha, że siedział obok mnie. Swoją drogą, chyba miał na mnie uczulenie, bo odsunął się ode mnie na odległość metra. Śmierdzę, czy co?
Osz ty chuju ty - pomyślałam sobie i kryjąc moje zniesmaczenie ów delikwentem znów radośnie oświadczyłam:

- Dobra, to jak faceci pizdy, to ja polewam!

Wyszczerzyłam zęby i odkręciłam flaszkę, widząc, że co niektórym mój "styl bycia" nie do końca odpowiada. Cóż. Mieli pecha.
Kto pierwszy podsunął kieliszek? No kto?
A w dupie cię mam.
Rozlewałam wszystkim dookoła, od lewej poczynając i kończąc na cnotliwym delikwencie.
- Oj wybacz, jestem już po paru kieliszkach - udałam głupiutką, kiedy przez mą drżącą rękę ulało się troszkę wódki na przewielebną dłoń delikwenta i kapnęło na jego spodnie wyprasowane na kant.
Dobrze ci tak, pomyślałam, tylko wódki żal.
Swoją drogą zapamiętajcie: ja zawsze ulewam, rozlewam i nie nadaję się do rozlewania wódki, bo kolokwialnie rzecz ujmując - robię gnój.


Dopóki chłopcy nie wrócili z papierosa zagadywałam towarzystwo, jak mogłam. Prawie wszyscy studenci, toteż na wiadomy tor zeszła rozmowa.
- A co ty Asiu studiujesz? - zapytała któraś z dziewcząt. - Który rok? Pierwszy?
Zaśmiałam się, a tymczasem jedna ze znajomych wyprzedziła mnie z odpowiedzią na pytanie.
- Ona?! Pierwszy rok, dobre sobie... Ona już kończy! To stare babsko jest. Wiesz, przed trzydziestką, zaręczona, zaraz magisterkę broni, ślub bierze. - i najlepsze - już jest skończooona.

Zabrzmiało poważnie.
Śmiertelnie poważnie.

Nie myślcie jednak, że się jakoś tym przejęłam, bo nie o to tu chodzi.

W sumie - no okej, mam swoje dwadzieścia cztery wciąż lata, więc przed trzydziestką jakby nie patrzeć jestem. Studia kończę - też pasuje. Ale stara? Stara? Nie mój tok myślenia, zupełnie.

Zawsze powtarzam, że starość to stan umysłu. Nie wierzę w mentalne starzenie się z natury. Wszystko siedzi w podświadomości, w sposobie myślenia i podejścia do samego siebie i własnego trybu życia. Ciało owszem, wiecznie młode nie będzie. Pomarszczy się wraz z urodą, skurczy się, będzie bolało i pozwalało na coraz mniej. Ale zawsze pozwoli na uśmiech. Jeśli my sami sobie na niego pozwolimy nie mówiąc sobie tych dwóch znienawidzonych przeze mnie słów, że nie wypada.

Masz trzydzieści lat? Kto powiedział, że nie możesz iść w plener ze znajomymi na piwo? Kto powiedział, że nie możesz robić głupstw, uczyć się na własnych błędach i śmiać się do łez tańcząc beztrosko na środku miasta? Ludzie? Stereotypy? Czterdziestka to podobno czas na bycie dojrzałym. Tymczasem uwielbiam wręcz rodziców Rudej, którzy potrafią dosiąść się do swoich dzieci i ich przyjaciół przy ognisku i pić wódkę opowiadając wariackie historie z młodzieńczych lat bawić towarzystwo do łez. Doceniam ich ogromnie za ich wiedzę i dojrzałość i za młodego ducha właśnie. Młodego ducha, którego nie tracą mimo wieku, mimo tych pieprzonych stereotypów. Doceniam za to, że potrafią mieć kontakt z tymi dwudziestoparolatkami, a nie zamykają się w pokoju obok jak przysłowiowi starzy. Czasami, kiedy chodzę do sklepu z moją Mamą, popracować trochę, po gazety przychodzi pewien dobry znajomy. Emerytowany policjant, dziadek dwójki ślicznych wnuków. I, na Boga, ileż on ma pasji, opowieści i dowcipów w zanadrzu! Chęci do sportu, podróży i zabaw. Nie potrafi usiedzieć w miejscu i nieraz opowiadamy sobie naprawdę durne historie. Parsknęłam raz śmiechem, gdy obok ów pana stanął przy ladzie inny pan mierząc go wzrokiem i mówiąc smutne: "W tym wieku? Na łyżwy z młodymi? Dobrze się pan czuje?" Jakaż zdziwiona była jego mina, gdy ten odparł z uśmiechem: "Ano widzi pan, czuję się bardzo dobrze, jak na ten wiek, nie każdy musi tak, jak pan." Jak na ten wiek, jak on to podkreślił. Jednak nie pamiętam, bym widziała go kiedykolwiek smutnego, czy poważnego - chyba, że wymagała tego sytuacja. Kiedy wchodzi, wszyscy się śmieją. Bo chodzi o uśmiech. Chodzi o ten cholerny uśmiech, o który tak łatwo, a o którym ludzie zapominają, a który jest najpiękniejszym lekiem na młodość. Mentalną młodość. I to w dodatku jest za darmo...

No ale ja, rocznik dziewięćdziesiąty, w wieku niespełna dwudziestu pięciu lat jestem stara.

No okej, niech będzie, przyznam się, że trochę mnie to ugryzło. Ale ugryzło z zupełnie innej strony niż ta, którą opisałam powyżej. Bo mentalnie zestarzeć się nie mam najmniejszego zamiaru. To nie w moim stylu.

Otóż odkąd wykruszyło się z naszej paczki pewne małżeństwo i moja rówieśniczka, która zmieniła troszkę styl bycia i od paru miesięcy próbuje mnie namówić na tipsy (nie, nie uda jej się) - jestem najstarsza w ekipie. "W ekipie", jeśli można to tak jeszcze w ogóle nazwać, bo teraz każdy zajmuje się przecież swoim życiem. Na studiach też jestem starsza, bo mam rok w plecy. I to zdziwienie, kiedy nagle okazywało się, że ja jestem o cały rok (!) starsza! "Jaaa, to ty masz tyle lat już?!" Tak, kurwa, o dekadę starsza jestem, albo dwie, żeby kopara bardziej opadła. Myślicie, że nie łyknęli?
Długi czas miałam też straszny kompleks na punkcie mojego P., który też jest ode mnie młodszy o dwa lata. Pamiętam pijackie rozmowy z Anją, gdy miałam te swoje widzimisię i wmawiałam sobie, że facet powinien być starszy i koniec. Aż tu nagle trafiło i to prosto w serce. I aż chciało się wtedy pytać "jak żyć?" A dziś odpowiadam prosto: żyć normalnie, poza pieprzonymi stereotypami.
No ale to dzisiaj. A wtedy nie mogłam. Męczyło mnie to i on to też odczuwał na pewno, choć świadoma byłam tego, że okazał się dojrzalszy od dwóch facetów, którzy chwilę wcześniej kręcili się obok mnie i ostatecznie wyrządzili krzywdę łamiąc serducho na kawałki. Na początku ja miałam lat dwadzieścia, on osiemnaście, dziś ja dwadzieścia pięć zaraz, a on dwadzieścia trzy. Różnica się zaciera i jest okej. Jemu przeszkadzało, że myślałam w tak błędny sposób i zawsze mówił "jesteśmy w tym samym wieku". Ale znajomi nie zawsze byli taktowni. Ileż razy słyszałam "no wiesz, ty to powinnaś już za sobą takie rzeczy mieć", "wiesz, w twoim wieku...", albo moje ulubione, podczas dwudziestu pierwszych urodzin "Asik, masz oczko! Dwójka z przodu to już w ogóle tragedia, teraz to już tylko zmarszczki liczyć!"
Ot, takie pierdolenie.
Pier-do-le-nie.
Inaczej tego nie nazwę.

Może i ja sama teraz pierdolę jak poparzona, ale naszło mnie jakoś tak, o. Bo czasem i ja chciałabym być tą gówniarą. Tą najmłodszą, która wciąż jest za smarkata, by pewne rzeczy wiedzieć, rozumieć, która miałaby te poczucie, że musi do pewnych spraw jeszcze dojrzeć. I tak wiem, że muszę, ale właśnie chodzi o te mentalne uświadomienie przez trochę starszych, bardziej doświadczonych przez życie i mądrzejszych. Bym w końcu to nie ja musiała być tą, która tłumaczy, że czasem trzeba być odpowiedzialnym, że narkotyki są złe i że nie warto robić czasem zbyt wielkich głupstw. Bo jakoś będąc tym wypominanym wiecznie "starszakiem", bo sama się wcale nim nie czuję, to jakoś w końcu pewnymi rzeczami zaczynam się przejmować, pewne za mocno docierają i choć się nie chce, to jednak zaczyna się w nie wierzyć.

Zupełnie, jak podczas innej rozmowy tego samego wieczoru, gdy usłyszałam "Wiesz Asiu, bo ty już swoje lata masz, moglibyście w końcu zamieszkać razem, wiesz, jakiś krok do przodu, a nie tak ciągle z rodzicami." No kurwa! Co też ich wszystkich ugryzło, że się na mnie uwzięli?! Pociesza mnie, że byłam już dość pijana, by przyłożyć znajomemu o cztery lata młodszemu, który ze swoją dziewczyną mieszka "na swoim" mając finansowe zaplecze u rodziców "jak zabraknie" i jest o, taki zajebisty. Nie widziałam też sensu tłumaczyć, dlaczego mieszkamy wciąż osobno, że nie każdemu los podaje wszystko na tacy, a codzienność nie jest kolorowa, gdy u jednego jest biednie, a u drugiego trzeba mieć na oku psychicznie chorego brata Matki.
I niby głupim pierdoleniem nie ma się co przejmować, zwłaszcza, kiedy ktoś nie ma bladego pojęcia o twoim życiu. A jednak czasem ma się dość słuchania. I przysięgam, że kolejny raz nie będę miała skrupułów przywalić po zasłyszeniu takiego tekstu. A przywalić potrafię. Choć jak mój P. przyznał po zwierzeniu mu się z głupich docinków, kolejnej okazji już miała nie będę. Bo i co to za przyjemność, kiedy ktoś się dowartościowuje twoim kosztem? - jak sam stwierdził.

Tymczasem, wracając do rozbawionego moją "starością" towarzystwa, pozostało mi z uśmiechem podsumować całą sytuację, podczas gdy któraś z dziewcząt już ją łagodziła twierdząc, że po mnie przecież aż tak nie widać, że mnie pewnie o dowód pytają - bo pytają! Dacie wiarę?
- No tak, macie racje, w sumie jestem przed trzydziestką - zaśmiałam się. - Choć do niej jeszcze trochę. Już nie róbcie ze mnie takiego milfa!
- O Boże - zaczął wspomniany we wstępie delikwent. - To koleżanka ogląda pornole?
- Jak ci powiem, że nie, to i tak mi nie uwierzysz. Swoją drogą już bym wolała obejrzeć pornola, niż te bdsm'y, co wchodzą do kin niebawem, co nie dziewczęta?
I wzniosłam toast, bo miałam wrażenie, że rozszczekane damy zaraz zabiją mnie wzrokiem.



I naszło mnie na Pearl Jam. Znów. I na Eddiego. Bo Eddie jest przecież wciąż piękny, młody, sympatyczny (i kochany) mimo swojej pięćdziesiątki na karku.

47 komentarzy:

  1. Bo wiesz, najgorsze jest to stereotypowe myślenie. A ludzie to ludzie, jak im się nie podobasz to ich problem nie Twój. Najważniejsze, że masz wokół siebie naprawdę świetnych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stereotypy to dzisiaj kierunek ludzkiego myślenia niestety.

      Usuń
    2. Ale mimo wszystko są ludzie, którzy myślą szerzej.

      Usuń
  2. ludzie zawsze będą patrzeć na innych pod kątem co wypada a co pasuje w danym wieku. ot głupie staroświeckie przekonania ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne przekonania, bym dodała :P

      Usuń
    2. a niech sobie myślą co chcą! ważne jak Ty się czujesz na ile lat i co chcesz to robisz bo to lubisz :D

      Usuń
  3. no i git! trzeba było towarzystwo ustawić do pionu ;-)
    to ja właśnie na jesień będę świętować trzydziestkę a czuję się cały czas na 23 lata :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś musi :D
      No i prawidłowo Kochana :)

      Usuń
  4. Aw, ja mam dopiero 17 lat a już rozpaczam, ze niedługo 18nastka i będę taaka stara! Zwłaszcza że powoli zaczynam być ostatnią w towarzystwie nie sparowana i bez planów na życie, a nawet na studia. Rok starszy kumpel wiecznie się ze mnie śmieje z tego powodu, tyle że on mentalnie jest dla mnie prawie jak ojciec. Wiek właściwie o niczym nie świadczy, znam też ludzi o których się mówi że urodzili się dorośli, albo moją mamę, która zatrzymała się na etapie 20 lat i trójka dzieci wcale nie zmieniła jej poglądu na życie. Dalej się śmieje, robi wszystkim dowcipy, gra szanty na gitarze i wciąż chodzi na jakieś studia podyplomowe, przez co uczy już pięciu przedmiotów. Czasami wydaje się młodsza od co niektórych moich znajomych! Więc jeżeli teraz nie dasz się światu, masz szanse być młodą właściwie do końca życia :D
    Ostatnio widziałam na placu zabaw starsze małżeństwo, tak po 60tce, które bujało się na huśtawce i świetnie się przy tym bawiło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perspektywę studiów wyrobiłam sobie dopiero mając 20 lat i to przez przypadek. Czasem po prostu to, co ma przyjść, przychodzi w końcu samo. ;)
      I ja właśnie ludzi takich, jak Twoja mama cenię ogromnie. Bo to oni właśnie potrafią siać tyle ciepła i pozytywnej energii. Łamią durne stereotypy. I dobrze, na pohybel :)
      Mogłaś się do nich przyłączyć XD

      Usuń
  5. Mnie też wkurzają docinki na temat wieku i na prawdę chciałabym się cofnąć w czasie i być tą gówniarą popełniającą masę błędów. Cholernie mi tego brakuje i chyba momentami drażni mnie presja społeczeństwa na moją odpowiedzialność. Dlatego też, zawsze pytana o wiek odpowiadam, że mam 18 lat . ;) i nie mam zamiaru się nigdy zestarzeć. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. powiem Ci Asia, ze Ty zachowujesz się na imprezie tak samo jak ja :) jesteśmy młode duchem i już :* lepiej płakać u psychologa niż śmiać się u psychiatry, nie wiem czego ale to bym powiedziała temu Panu :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszelkie granice, kryją się w naszych głowach i tylko tam

    OdpowiedzUsuń
  8. Asik, Ty świetna jesteś :D
    A to, że ludzie tylko katalogują, dopinają łatki, że jak się już ma ileś lat, to się powinno to i to i tamto, i to jest sztywne. Bo każdy człowiek jest inny i jak ktoś się chce postarzać... Cóż, droga wolna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo nie lubię stereotypów. Mam ponadto nadzieję, że z czasem zostaną one wyplenione. Życie pod znakiem 'bo wypada, bo nie wypada' wydaje mi się nieco płytkie. Przyznam jednak, że i mi zdarza się myśleć w stereotypowy sposób choć nie chciałabym tego mocno.
    Jeśli chodzi o wiek mentalności to ja czuję się stara. Zaczęłam się tak czuć wraz z ukończeniem studiów i nie wiem co zrobić by w kwestii tej odmłodnieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Eeee tam, pewnie, że starość to kwestia mentalności! W mojej grupie mam kobietę przed 60-tką i czasem mam wrażenie, że jest żywsza ode mnie, ale potrafi też niesamowicie mądrze doradzić. A 28-letni kolega zachowuje się, jakby miał te stereotypowe 70. lat. Reguły nie ma, niektórzy ludzie zawsze będą myśleć stereotypami, nie wypada, jak to w tym wieku, więc nie warto zwracać uwagi i zachowywać się po prostu tak, jak nam odpowiada, a nie jak wiek "nakazuje". Chociaż przyznam, że jak usłyszałam ostatnio, że "22? A, to Ty stara dupa już jesteś", to się we mnie zagotowało :D
    I pamiętaj Asik, 24 to jeszcze bliżej 20. niż 30. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Patrząc w ich sposób, oni też są przed trzydziestką, więc równie dobrze im można pojechać. Nie jesteś, Asiku, stara. Jesteś młoda duchem, jak to nazwałaś. Optymistka z uśmiechem na twarzy, a do tego potrafiąca dogryźć komuś. I dobrze! Znam ten stan, gdy ktoś Ci pierdoli nad uchem jakieś farmazony, że się nie chce słuchać, ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurcze, ja się ostatnio zdołowałam, jak ludzie z gimnazjum na osiedlu powiedzieli do mnie dzień dobry realnie. A mnie się przecież normalnie pytają o dowód, jak kupuję piwo w sklepie. Jak to jest? W sumie - człowiek jest młody, dopóki się młody czuje. Ja się czuję młoda, mimo że czuję też, że emocjonalnie to już dojrzała dawno jestem i pod tym względem czuję się dużo starsza niż niektórzy moi znajomi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. "A w dupie cię mam" - hahahahaha! :D Padłam! :)
    Ty wiesz co, ja kiedyś w liceum usłyszałam, że zachowuję się jak baba z 40-stką na karku i trójką dzieci! Do dziś kurna nie wiem czy ten, który to powiedział miał coś z mózgowiem, czy rzeczywiście taka byłam.
    Potem jak wyszłam za mąż słyszałam, że tak właściwie to moje życie się już skończyło!
    Z tego tekstu to ja sikam do dziś!! No rzeczywiście, teraz to powinnam się pięknie ubrać i stanąć nad grobem.
    A najbardziej to mnie wkurwia (sorry), gadka typu:
    "no w tym wieku to już ci nie wypada"!
    A gdzie to jest kurna napisane, że w wieku 26lat nie mogę śmiać się jak debil na całe gardło, albo napić się piwa o północy z paczką znajomych?
    Czy to, że mam TE AŻ 26 lat, męża i dziecko, dyskwalifikuje mnie z życia społecznego?
    Czy to znak, że moje wyjścia powinnam ograniczać do tych niedzielnych do kościoła i z powrotem?
    No śmiech na sali!! W nosie ze stereotypami!
    Zachowujmy się na tyle na ile się czujemy! :D
    Buziaki! :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakim cudem ja jestem rocznik 91 i mam tyle samo lat co Ty? :P Kochana ja mam 24, Ty już masz w tym roku 25 :P
    I nie musisz się martwić tym, że jesteś stara, skoro tak się wcale nie czujesz a i na imprezie pokazałaś, że wcale takiego wrażenie nie robisz ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna jestes Aska :D
    Masz dobre podejscie, dobrze ze jestes wyluzowana. Nie trzeba zyc wedlugo stereotypu tak zwanej "dojrzalosci".
    Fajny tekst, potrzebowalam czegos takiego by utwierdzic sie we wlasnym przekonaniu na ten temat. :)
    Po co sie kurwa spinac i silic na sztuczna powage... lepiej byc po prostu soba, kazdy potrzebuje w zyciu odrobiny szalenstwa i dystansu do siebie samego.
    Nie zmieniaj sie Asia :) A pierdoleniem sie nie przejmuj, po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Można to podsumować jednym zdaniem "Nieważne, ile masz lat, ważne na ile się czujesz." ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja uwielbiam swoje zmarszczki! :D I piękne podsumowanie na koniec :D Laseczki widocznie ZA MŁODE żeby docenić dobre porno xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie się Ciebie czyta :) można zerknąć na sytuację z zupełnie innej perspektywy. Dzięki Tobie ciągle mam siłę by walczyć i chyba w końcu zrozumiałem pewne rzeczy.
    "na zgliszczach najpiękniejszy wyrasta owoc"

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie muszę chyba pisać, że pod tym względem to jesteśmy bardzo podobne, co?:) I tak samo wódkę rozlewam, dlatego jednak daję do polania Wojtkowi zawsze, bo pewna barmańska ręka robi swoje :D
    Skończona. Kocham to, jak powtarzają mi choćby po ślubie właśnie, że powinniśmy- w tym względzie oboje- spoważnieć. A jednak cóż..bycie odpowiedzialnym za swoje życie, a bycie jakimś wielce "poważnym" w ujęciu społecznego postrzegania to dwie zupełnie różne kwestie dla mnie. I na tą drugą, mówiąc prostacko, leję ciepłym moczem akurat :D
    I dobry pornol nie jest zły. Nigdy :D

    OdpowiedzUsuń
  20. No masz rację. I pierdolić głupich gogusiów z co nawet dziewiczego wąsa nie mieli.

    OdpowiedzUsuń
  21. O! Jesteśmy nawet z tego samego rocznika! :D
    Starość... Mam mieszane uczucia co do tego pojęcia. Dla mnie to po prostu jeden z etapów życia, wcale nie gorszy od młodości :) Dla mnie nie ma pejoratywnego wydźwięku. Może właśnie dlatego, że wszystko zależy od tego jak się ją przeżywa :)
    W każdym razie daleko nam nawet do wieku średniego :D
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Na wstępie: Też nie umiem polewać.
    Co do wieku, kurde od kiedy 24-latka jest stara? Haha mam starsze kuzynostwo, jakoś się dogadujemy. Brat cioteczny z żoną cały czas się świetnie bawią, z kuzynką w moim wieku jeżdżą na zabawy, piją, ale kto patrzy na wiek, ważne, żeby umieć się dogadać.
    Też znam młodsze osoby, które intelektem przewyższają te z mojego wieku i wolę towarzystwo tych pierwszych, bo jest przynajmniej o czym porozmawiać.
    Dobrze, że się przynajmniej nie przejmujesz bardzo tymi docinkami, bo nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  23. To ja jestem od Ciebie cały rok(!) starsza więc chyba do piachu powinnam iść :p
    A mój Luby też 2 lata młodszy :) Piątka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wcale nie jesteśmy takie stare, ciekawa jestem co oni będą mówić jak będą w naszym wieku. Kij im w oko, że tak powiem :D A co do twojego faceta, że jest młodszy to bym się tym wcale nie przejmowała, mój jest ode mnie za to starszy i to o 5 lat a różnicy póki co nie widać a nam to nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  25. dobra impreza musiała być, ja ze swoją 30-tką na karku nie uważam się za starego ale za dojrzalszego i wcale a wcale nie chciałbym się wrócić do 25 lat pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Osobiście uważam, że nie wiek czyni czlowieka, a Ty jesteś młoda duchem ;-) (a tak btw ja jestem starsza od Ciebie i wcale mnie to nei rusza, a jestem bardziej przed trzydziestką jak ty :P)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak Ty jesteś stara to co ja mam powiedzieć? :) Ja myślę,że młodość czy starość to stan umysłu. Można mieć i 90 lat i wciąż czuć nastoletnią energię i mieć 20 i czuć się przegranym i zmęczonym życiem,...

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja się czuję jak Piotruś Pan. Choć i tak słyszę, że jestem zbyt poważna jak na swój wiek. Mam 21 lat na karku i nie czuję się ani trochę dorosła. Dalej mam szramy na nogach od wspinania się po różnych dziwnych rzeczach/drzewach/huśtawkach. Zdarza mi się jeszcze chodzić w wodzie na bosaka, albo (o ja szalona) w butach i wracać potem w tych samych przemoczonych trepach kilka kilometrów do domu pieszo. To wszystko ma swój urok, którego nie chcę nigdy utracić. Nie warto.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ło kurde, ale Ci pojechali. Dobrze, że się już skończyłaś, aby masz już wszystko poukładane, a Oni pewnie kryzys wieku średniego, długi i rozwody ;D

    OdpowiedzUsuń
  30. Masakra co za drętwe towarzystwo. Dobrze się zachowałaś , że sama zaczęłaś polewać widocznie reszta dziewcząt to jakieś damulki zakochane w sobie.
    Jak można komuś tak mówić, że to koniec. Myślę że one Ci zazdroszczą .
    Znam ludzi którzy sa po 30 są małżeństwem i podróżują po świecie. I mi się też tak marzy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja jestem rok starsza od Ciebie i też KILKA LAT TEMU usłyszałam, że niedługo będę już za stara na pewne rzeczy.. Zapytałam na jakie? i dowiedziałam się, że jeśli szybko nie znajdę odpowiedniego kandydata na męża, to potem już na pewno tego nie zrobię. No cóż.. każdy ma prawo do swojego zdania, ale mnie sie z takimi ludźmi już nawet nie chce dyskutować ;]

    OdpowiedzUsuń
  32. Córę mam rocznik 88, więc mam się już do trumny położyć? Ja jakoś nie widzę różnicy między tym, gdy miałam 17 lat a dniem dzisiejszym...:D w duszy jestem tak samo szalona!

    OdpowiedzUsuń
  33. Momentami żal mi mojej matki, która właśnie ma czterdzieści parę lat i wiesz... Odnoszę wrażenie, że ona właśnie czasem czuje się tak bardzo staro. To znaczy, ja to rozumiem. Ja, mając dwadzieścia momentami jestem zmęczony tak bardzo, jakbym był koło sześćdziesiątki. Ale chodzi bardziej o to, że wiesz. Ma chwilę, kiedy śmieje się jak wariatka z czegoś całkowicie prozaicznego, no głupiego można by rzec. A potem reflektuje się (i nigdy nie robi tak w większym towarzystwie), jakby wiesz... Nie przystawało jej. Jakby to nie było... w porządku. Nie wiem sam.
    A co do uczelni, podobnie miałem w liceum, jak zawaliłem rok i byłem starszy od wszystkich o cały rok (pierwszy raz w życiu, z listopada jestem, to zawsze byłem jednym z młodszych; niby nic, ale...). To zdziwienie, to zniesmaczenie, to PRZERAŻENIE, że jestem STARSZY. Świat się zawalił. Ale w zasadzie często ludzie chyba postrzegają czterdziestki jako staruszki do trumny, więc w zasadzie czego ja się dziwię.
    A poza tym, to jeszcze nic. Moja babcia gdy skończyłem sławetne osiemnaście lat spytała : "No, to co, kiedy ślub?". Zachłystnąłem się sokiem i spytałem "CO?!". "No ślub" - odpowiedziała. "Wiesz, musisz wziąć teraz ślub z jakąś ładną i dobrą dziewczyną na żonę. Dzieci mieć. Pracę podjąć. To kiedy ślub?". "Z kim?" - zapytałem. "Z kanapą?". Towarzystwo parsknęło śmiechem. Co śmieszne, nie tylko mnie o to pytała, a siostrę cioteczną w moim wieku także. Rany. Trochę mnie to przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  34. z takim podejściem to ty nigdy stara nie będziesz! :D
    i ten, no, skoro już w końcu się odezwałam po okropnie długim czasie samego czytania, to wypadałoby się przywitać, nie? więc... witam, miło mi :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Człowiek ma tyle lat, na ile się czuję, niezależnie od tego, co dzieje się z nim na zewnątrz. Najważniejsze jest wewnętrzna postawa i nastawienie. A stereotypami i głupimi docinkami nie warto zawracać sobie głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Z moich doświadczeń wynika, że można mieć świetny kontakt z osobą starszą o ponad 30 lat. Bez kitu, liczy się człowiek. Strasznie gówniarskie to towarzycho, zabiłabym na miejscu. Na studiach byłam rok starsza, ale mimo całej "sympatii", jaką do mnie czuli, nikt wieku wypomnieć nie śmiał... albo raczej nie przyszło im to do głowy.
    Ty będziesz wiecznie młoda, optymiści tak mają :)))

    OdpowiedzUsuń
  37. "Swoją drogą już bym wolała obejrzeć pornola, niż te bdsm'y, co wchodzą do kin niebawem" Haha :D Nie no, podbiłaś moje serce :D Co do wieku - ja jeszcze 20tki nie mam, a już się czuję jak stara kobyła... "czasem i ja chciałabym być tą gówniarą. Tą najmłodszą, która wciąż jest za smarkata, by pewne rzeczy wiedzieć, rozumieć, która miałaby te poczucie, że musi do pewnych spraw jeszcze dojrzeć." - Wiesz, to bycie gówniarą (czyt.nastolatką) też ma swoje minusy. Na przykład taki, że jak ludzie słyszą "nastolatka" to od razu, że gówno wie, nie zna życia, że wszystko wyolbrzymia. Generalnie nie biorą cię ludzie na poważnie. Wydaje mi się, że każdy wiek ma swoje jaśniejsze i ciemniejsze strony... Swoją drogą, moja mama prawie 50letnia ostatnio mi mówiła, że w ogóle nie czuje się na tą 50tkę, że mentalnie jest naprawdę dużo młodsza. I myślę, że nie chodzi o to ile mamy lat, ale właśnie na ile lat się czujemy.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ależ mi się ten Twój tekst i podejście do życia podoba. Kochana nie przejmuj się różnicą wieku ja mam męża cztery lata młodszego i dobrze mi z tym :) Stereotypy i mnie wkurzają i ludzie zachowujący się ja staruszkowie w wieku 40 lat. Ja mam więcej jak czterdziechę ale i na łyżwy idę i po śniegu się wytarzam czy na wojnę z mężem na śnieżki idę. Mam gdzieś to co myślą o mnie inni i co im się podoba a co nie. Robie to na co mam ochotę i już. Pozostań długo jak najmłodsza duchem to sprawi, że na wiele rzeczy będziesz mieć ochotę jeszcze długo.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Można powiedzieć, że starość to też stan... wyglądu ;D Bo jednak niektórzy mimo tych kilkunastu czy dwudziestu paru lat wyglądają na kilka czy nawet kilkanaście lat więcej.
    Moja mama też jest 2 lata starsza od taty, więc spokooooojnie. Ale to dobry myk na swój sposób - ja nic nie sugeruję, przedstawiam tylko statystyki - faceci żyją krócej niż kobiety.

    No i wczoraj byłam z przyjaciółką na piwie i kobieta poprosiła nas o dowody... Serio, idzie się załamać. A że ja wyskoczyłam tylko na moment, to bez dokumentów i jak moja A. zaczęła tłumaczyć, że razem chodziłyśmy do klasy, ja teraz już studia skończyłam, to ta pani tylko tak odparła: "bo bardzo młodo wyglądasz". No ja wiem, ale chyba nie na tyle, żeby mnie brali za 17-latkę, bo przecież jestem z Twojego rocznika... Poza tym, czasem bywamy w tym barze, bo jest na naszym osiedlu, także nie ogarniam o_O

    OdpowiedzUsuń
  40. Asiku mój kochany ! <3
    Czekam na kolejny wpis!
    Dodajesz wirtualnego kopa ode mnie!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  41. Jesteś genialna. Mało takich ludzi! Twoje zdrowie i nie daj się ani stereotypom ani tym "suchym" ludziom (tak nazywamy właśnie towarzystwo z jakimś takim dziwnym podejściem do życia). Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń