Znalazłam wczoraj bardzo stare wpisy, z początków mojej blogowej przygody. Przeglądałam najstarsze zakamarki do trzeciej w nocy, czasem śmiejąc się pod nosem, a czasem mając w oczach łzy. Powiedz mi człowieku, myślałam sobie, kiedy minęło te osiem lat? Gdzie? Jak to się stało? Znalazłam moje komentarze na blogach ludzi, którzy wtedy pisali mi, że jestem dla nich ważna, wiedzieli wszystko o moich nastoletnich problemach a ja wiedziałam wszystko o nich. Dziś zostały tylko ich słowa na zakurzonych zakamarkach sieci. Z kilkoma blogerami było dane mi spotkać się osobiście, nawiązały się nawet niebłahe przyjaźnie, a ze sporą częścią utrzymuję kontakt wirtualny. Jednak często myślę o tych, co zniknęli na dobre z mojej rzeczywistości, albo zwyczajnie zamilkli, bo przestaliśmy czuć się sobie potrzebni. Przeglądając stare komentarze, odnajdowałam nicki i pseudonimy osób i uśmiechałam się na samo wspomnienie o nich. Każde z nich wryło mi się mocno w serducho. Każde na swój sposób zostawiło tam ślad, ciepłe wspomnienie. Ja czuję się potrzebna Wam, moim blogerom, wirtualnym Przyjaciołom, by słać Wam choć odrobinę uśmiechu i wiosny w tym ponurym świecie. Wiem, wiem... czasem znikam - ale przecież dobrze mnie znacie. Lubiłam znikać od zawsze, ale nigdy nie zniknęłam na dobre.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Etykiety
Anioły
Biały puch
Blogowa brać
Dobre myśli
Drzewo
Dylematy
Dzieciństwo
Emocje
Hobby
Jesienna melancholia
Koncerty
Książki
List
Ludzie
Marzenia
Mieszkanie
Miłość
Muzyka
My
Nadzieja
Pociągiem po Polsce
Poryw szczęścia
Praca
Pracowicie
Problemy rzeczywistości
Przyjaciele
Przyroda
Przyszłość
Refleksje
Rock&Roll
Rysunek
Samotność
Smęty i smutki
Sny
Szczęście
Ślub
Śmiesznie
Tęsknota
The Pillower's Chellenge
Wakacje
Wiara
Wiosna
Woodstock
Wspomnienia
Zabawy blogowe
Zainteresowania
Zaręczyny
Życie codzienne
Życie studenta
W blogosferze jak w życiu: ludzie przychodzą, odchodzą, ale najwierniejsi zawsze z nami zostają :)
OdpowiedzUsuńzastanawiam się, gdzie bym poznała takich ludzi jak tu ;)
UsuńNie ma co się zastanawiać, blogerzy są jedyni i niepowtarzalni :)
Usuńtacy jesteśmy zajebiści! ;D
UsuńNo ba ^^
Usuńnigdy w to nie wątpiłam ^^
UsuńCóż za optymizm :D
Usuńtrochę go potrzeba, bo tyle pesymistów dookoła :P
UsuńTylko nie wskazuj palcem :P
Usuńpalcem wskazywać nie lubię, a głośno mówić nie będę ;D
Usuń:* a ja się cieszę,że Cię tutaj poznałam Asia ;)
OdpowiedzUsuńa ja Cię :D jeeezu, ile my się już znamy? :)
Usuńmój blog w tym roku skończył 8 lat, to chyba tyle nie? :)
Usuńbardzo możliwe :) ja rozpoczęłam w 2006, szkoda, że zmieniałam adresy jak głupia, miałabym ładny kawałek wspomnień :)
Usuńja blog z onetu ciągle mam...nieskasowany, dużo dla mnie znaczy ;)
Usuńrozumiem :) ja za to co jakiś czas wolałam "kasować" wspomnienia - szczególnie złe. dziś trochę żałuję, bo już jestem odporniejsza.
Usuńa ja staram się nie zaglądać na tamtego bloga...choć jak Ty napisałaś, zajrzałam...jeny co ja tam pisałam :)
Usuńja mam tak samo, jak zaglądam z kolei na starego fotobloga :P
Usuńczłowiek taki jakiś niedojrzały :D
Usuńdokładnie :D mam takie same odczucie :P
Usuńile dobrego i złego za nami :)
Usuńczasem strach pomyśleć, co będzie później...
Usuńobawiam się przyszłości wiesz?
Usuńja też... chyba jak każdy z nas. ale bądźmy dobrej myśli :*
Usuńto nam pozostaje... :*
Usuńa gdyby coś się działo złego, to mamy mnóstwo ludzi, którzy pomogą :*
Usuńtutaj oczywiście, bo w realu to tak nie bardzo mam to "mnóstwo" :(:*
Usuńja właśnie głównie to "tutaj" miałam na myśli :*
Usuńto dobrze :* :)
Usuń:))
Usuńjak mija dzień? :*
w porządku, zaraz biorę się za jakieś zajęcie, bo już nie mogę wysiedzieć przed laptopem :)
Usuńja zaraz biegnę do miasta, piękna pogoda u nas ^^
Usuńu mnie też ;)
Usuńtaka typowo wiosenna - nie wiadomo co to się dzieję :)
Usuńmarzec się zbliża kochana :D ja dzisiaj wyjęłam trampki z szafy :P
Usuńmyślisz,że już nie będzie śniegu? :)
Usuńoby nie! umrę, jeśli spadnie snieg ;(
UsuńO i Asik wróciła :)
OdpowiedzUsuńno witeczka :)
UsuńJeeej, 8 lat :o wytrwala jestes!
OdpowiedzUsuńno właśnie nie za bardzo :P dziś miałabym spory kawałek sieci, a ja co jakiś czas zmieniałam adresy :P ale fakt faktem, kawałek czasu :)
Usuńznam dokładnie uczucia o których piszesz... i myślę sobie że to - tak jak w realu - jedni przychodzą inni odchodzą, jedni są blisko inni daleko - ale najważniejsza jest obecność, wsparcie i uśmiech - który zostawiam ;-)
OdpowiedzUsuńcoś w tym jest. w końcu bez względu na to, czy rozmawiamy w realu, czy wirtualnie - jesteśmy tylko ludźmi. a ludzie czasem zawodzą. tymczasem ja odwzajemniam uśmiech :))
UsuńStąd chyba nie idzie zniknąć tak na dobre.
OdpowiedzUsuńech, znam takich, co zniknęli i wrócić nie chcą, lub nie potrafią.
UsuńJa odeszłam na bardzo długo, skasowałam bloga, ale wróciłam, cały czas wracam, chociaż mam ochotę odejść.
Usuńczasami chciałabym odejść na dobre, ale nie potrafię
UsuńCzasami też mam na to ochotę.
Usuńw sumie nic na siłę
UsuńWidzę, że widzisz w blogu to samo co ja :) To nie tylko miejsce, gdzie możesz wylać Twoje smutki i dzielić się radościami, ale także miejsce spotkań ludzi, których to interesuje i którzy Cię wspierają.
OdpowiedzUsuńprzypomniała mi się teraz piosenka (a właściwie wiersz) "A feast of friends" - Jima Morrisona. mówił, że woli ucztę wśród przyjaciół. :) takim miejscem jest dla mnie blog. dla Przyjaciół :)
UsuńA co w Twoim życiu prywatnym? Są jacyś przyjaciele?
Usuńcałkiem spora i kochana grupka :)
UsuńTo cieszę się :) Powinna być równowaga :)
Usuńzgadza się :) mam nadzieję, że u Ciebie jest podobnie? :)
UsuńRóżnie to bywa :P Ale uważam, że mam dużo znajomych a przyjaciół... ciężko ich tak określić ;)
Usuńteż chciałam się do tego doczepić, odpowiadając na Twój komentarz. ale doszłam do wniosku, że "Przyjaciel" napisany przez duże "P" da dużo do zrozumienia :)
UsuńHeh ;p No w dzisiejszych czasach trudno o przyjaciół :P
Usuńa najlepszą Przyjaciółkę poznałam na blogu własnie :) ale mieszka 500 km ode mnie :(
UsuńOj no to bardzo daleko. Ale za to jaka frajda jakbyście jeździły do siebie na wakacje :D
Usuńale my jeździłyśmy do siebie :D i mamy piękne wspomnienia z tych wypadów :)
UsuńPoprzedniego bloga skasowałam, za dużo złych wspomnień było, za dużo smutku. Z tych co byli wtedy została tylko jedna osoba..
OdpowiedzUsuńja skasowałam sporo blogów... ale ciągle zostawało to samo grono ludzi, tylko z czasem trochę się wykruszyło.
UsuńJa kiedyś też przeglądałam moje dawne blogi, tylko że moja blogowa przygoda trwa od 6 lat. Jednak niektóre blogi same przestały istnieć, a niektóre usunęłam, bo raczej niezbyt miło wspominam tamten czas. Pamięcią także wracam do osób, co się z nimi teraz dzieje, w końcu wiele ludzi z bloga znałam dosyć dobrze a kontakt nagle się urwał. Blogowanie jest świetne, samo to że mamy takie swoje miejsce, ale także to że mamy kontakt z innymi ludźmi, którzy być może są dalej ale możemy nawiązać z nimi kontakt :)
OdpowiedzUsuń6 lat to także sporo czasu! :) świetnie to ujęłaś... ja niestety też niezbyt dobrze wspominam dawne czasy, a blog służył mi głównie do wylewania smutków. ale z drugiej strony wielu życzliwych i pomocnych ludzi poznałam właśnie przez bloga, a dziś właściwie, w jaki zakamarek Polski się nie pojedzie, można się z blogowym Przyjacielem umówić na kawę ^^
UsuńJeśli Twoje powroty będą tak wzruszające, pełne szczerości , optymizmu i dobrej energii, to możesz sobie czasem znikać :D Dobrze, że jesteś Kochana! :*
OdpowiedzUsuńJa mogę Was wzruszać i zarażać moim optymizmem nawet tkwiąc tu na stałe ^^ ale jak mi nie będzie wychodziło, to powtórzę opcję "zniknij i wróć" :P
UsuńDobrze znów być wśród Was :*
Taka opcja wchodzi w grę, aczkolwiek też ją niedawno przetestowałam i wolę jednak nie znikać :P
Usuńwięc lepiej posiedźmy na czterech literach i nigdzie się stąd nie ruszajmy :D
UsuńDobra, ale trzeba wymyślić jakąś karę, żeby się lepiej zmotywować w razie czego :P
Usuńmasz jakiś pomysł? ;D
UsuńTeż często przeglądam swoje stare posty. Ale często je też usuwam. Nie zawsze było łatwo, a czytając swoje smutne wypociny wszystko jakoś znowu powracało - więc usuwałam posty, chcąc odciąć się od złych wspomnień. 8 lat ? Wow, ale wytrwałość. Ja osiem lat temu uczyłam się tabliczki mnożenia :D
OdpowiedzUsuńA dzięki blogu poznałam najwspanialszych ludzi, aż żałuję, że w większości mieszkają w Polsce i tak daleko ode mnie, że ciężko się spotkać.
u mnie te smutne posty potrafiły ciągnąć się jeden za drugim. każdy na swój sposób wynikał z poprzedniego i kończyło się na usuwaniu całego bloga.
Usuń8 lat ^^ ja za to wtedy uczyłam się do testów gimnazjalnych :P
doskonale rozumiem Cię z tą odległością, chociaż z Holandii (dobrze myślę?) jest zdecydowanie dalej... ale dobrze, że mamy choć ten kontakt wirtualny i że technika tak bardzo poszła do przodu :)
o, mój Asik! :*
OdpowiedzUsuńwitaj Kochana! :* :)
UsuńJa za kilka lat będę czytała to co teraz piszę i pewnie też będę we mnie takie uczucia. :)
OdpowiedzUsuńzapewne :) w każdym razie, piękne to uczucia :)
UsuńWytrwała jesteś. :)
OdpowiedzUsuńno właśnie niekoniecznie :P
Usuńmi będzie 7 lat w czerwcu mijać odkąd stałam się Karią, a teraz rok w styczniu minął jakem Leon hahaha;p
OdpowiedzUsuńtylko rok? myślałam, że dłużej jesteś Leonem :P
Usuńnie:) na Karię wróciłam w styczniu 2013, a leona założyłam zaraz kilka dni potem:)
Usuńno popatrz! chyba tylko ja mam wrażenie, że ten czas tak szybko leci :P
UsuńChyba Cię kojarzę :)
OdpowiedzUsuńserio? ;>
Usuńbo blogosfera potrafi być...wciągającym przez swoją wyjątkowość światem. zatem..znikasz, wracasz...znam to aż za dobrze. i powiem, witaj tu, w tym miejscu zatem, chociaż raczej się nigdy nie znaliśmy. ale mogę witać jako kawałek tego świata, jak mniemam:)
OdpowiedzUsuńa dzieńdoberek, rozgość się ^^
Usuńpodziwiam ludzi, którzy odeszli stąd na dobre. a może jeszcze wrócą? kto ich tam wie. ja nie wyobrażam sobie tak wszystkiego tu po prostu zostawić.
ostrzegam, ja szybko wszędzie czuję się jak u siebie:P
Usuńnie ma co podziwiać, może to po prostu ten moment, który każdego kiedyś dopadnie? chociaż..jeśli by pisanie nazwać nałogiem..to faktycznie, podziw się należy.
akurat mi to specjalnie nie przeszkadza ;D
Usuńpodziwiam pod tym względem, że ja sobie odejść nie wyobrażam, znając tylu ciekawych ludzi, którzy swoją drogą poznali kawałek mojego osobistego życia. no ale u mnie to faktycznie może być już nałóg :P
żeby nie było, ostrzegałem:)
Usuńa ja to jednak przekładam na język więzi też "realnych" ( chociaż nie wiem, czy to w ogóle trzeba rozróżniać?). czyli język, który mówi, że każde spotkanie oznacza pożegnanie..choć czasem zdarzają się więzi, które trwają po prostu dłużej niż ludzkie życie. ale nic nie jest wieczne, wszystko przemija..więc tak, wyobrażam sobie też i to kiedyś może zostawić. ale póki co mi tu dobrze:)
tak, tutaj te więzi są bardzo podobne do tych realnych. wszystko toczy się tak samo, z tą różnicą, że zamiast patrzeć komuś w oczy, patrzymy w ekran komputera.
Usuńdla mnie najfajniejszą sprawą w tym całym blogowaniu jest spotykanie się z blogowymi przyjaciółmi. widzisz człowieka pierwszy raz na oczy, a oboje wiecie, że wiecie o sobie więcej, niż najbliżsi przyjaciele. fajne jest to, że tu poznaje się człowieka od duszy - to, co przy realnym kontakcie, zostawiamy na koniec, bo najpierw liczy się ocena wizualna ;)
wiesz, nie wszyscy tak na to patrzą. dla wielu pewna doza hm...anonimowości, tego niepatrzenia w oczy właśnie sprawia, że nie odczuwają tego jak realnych więzi. no, ale to już kwestia człowieka i podejścia, jak mniemam:)
Usuńja nie powiem, że ci z bloga wiedzą o mnie więcej niż ci realni co są blisko:) bogowie, strasznie bym skłamał!
i hm...tu bym się też mógł sprzeczać troszkę:>
anonimowość z pewnością robi swoje :)
Usuńsprzeczać, nie sprzeczać :) wiem, że rożnie to bywa... dzisiaj mam wspaniałych Przyjaciół (swoją drogą część znajomości wirtualnych przeniosła się do realnego świata, a moją najlepszą Przyjaciółkę poznałam wlaśnie przez bloga :). dostrzegłam ich także w Rodzicach i Chłopaku i teraz Oni wiedzą zdecydowanie najwięcej. ale kiedyś byłam bardzo samotna i zamknięta w sobie i to blog był jedynym miejscem opisywania moich problemów.
anonimowość pozwala często ludziom na odwagę. trochę to nietrafione.
Usuńno tak, musi być różnie, bo ile ludzi tyle podejść:)
więc cóż, tylko się cieszyć pozostaje, że tak się te znajomości rozwinęły. i że tych innych bliskich znalazłaś:)bez nich jest...no, co najmniej trudno.
teraz może być...dodatkiem?:)
w moim przypadku z tą anonimowością średnio jest, bo wielu blogerów zna mnie też w realnym świecie :P
Usuńdodatkiem... niekoniecznie. kiedyś ludzie pomagali mi, teraz ja chciałabym pomagać im. ;)
Jejku jak ja się ciesze, że Cie widzę. Blog daje tyle wspomnień :) to jak pamiętnik. Miło mi , że pamiętałaś o mnie :D jak podałaś stary nick od razu wiedziałam o kogo chodzi (i się uśmiechnęłam)
OdpowiedzUsuńjakże mogłabym o Tobie zapomnieć :D no to cieszę się, że choć odrobinę uśmiechu Ci przesłałam :)
UsuńMam nadzieje, że tym razem nie znikniesz tak szybko :D
Usuńnie no, ostatnio trochę tu pourzędowałam :P
UsuńI oby tak dalej :D
Usuńmam chęci i zapał :D
UsuńTo dobrze :) sporo osób odnalazłaś ?
Usuńno całkiem sporą grupkę ;)
UsuńPamiętam Cię z onetu. Kopę lat! Tyle się rozmów pod postami prowadziło. Do późnych godzin nocnych.
OdpowiedzUsuńTeraz mam inny nick. Ale liczy się fakt, że jakoś do Ciebie trafiłam.
jak miło, że ktoś mnie pamięta :D to teraz też możemy prowadzić rozmowy do późna :)
Usuńa możesz mi się przypomnieć pod starym nickiem? ;)
Ja nie byłam zadowolona z moich starych postów i je usunęłam. ;)
OdpowiedzUsuń♥ blog
też tak czasem robiłam ;)
Usuńmnie w czerwcu też stuknie 8 lat w blogosferze ^^ od kilku lat mam stałych blogowych znajomych, ale czasem mi trochę szkoda tych, którzy przestali blogować, a tym samym kontakt się urwał :(
OdpowiedzUsuńno właśnie szkoda :( pamiętam, że wtedy jeszcze nie było fejsbuków i naszych-klas... było tylko gg, którego dzisiaj praktycznie nikt nie używa :(
Usuńa ja ciągle mam gg ^^ ale to tylko dlatego, że moja znajoma nie ma fejsa i inaczej ciężki byłby z nią kontakt ;)
Usuńja miałam gg (a właściwie aqq, bo jak gg się w takie cukierkowe zmieniło to dostawałam szału :P), ale teraz już wszyscy na fejsie siedzą. a ja tak nie lubię fejsbukowego czatu :( ani archiwum, ani nic...
Usuńja nigdy nie zniknę. :*
OdpowiedzUsuńwiem to :*
UsuńJa swojego bloga zawsze traktowałam na zasadzie czatu - wejdę, napiszę coś od siebie, pogadam z kimś i tyle. Niektóre znajomości stały się bardziej osobiste, inne wcale się nie zaczęły. Jakoś specjalnie nie darzę sentymentem "znajomych" z bloga. Po prostu się nie przywiązuję.
OdpowiedzUsuńja za to bardzo przywiązuję się do ludzi, a bloga cenię głównie za to, że wiele znajomości przeniosło się do realnego świata i znaczą one dla mnie bardzo wiele.
UsuńCzas tak szybko biegnie ;D
OdpowiedzUsuńNo i dobrze, że jesteś :)
leci, jak cholera :D
Usuńmiło Cię widzieć :)
Ja jak czytam moje stare wpisy, to łapię się za głowę co to były za głupoty ;P
OdpowiedzUsuńchyba jak każde z nas :P
Usuń