czwartek, 24 listopada 2016

Koniec...

Gorąca, owocowa herbata, ciepły koc, Fismoll w głośnikach i laptop na kolanach... jest tak, jak wtedy, kiedy wszystko się tu zaczynało. Chociaż może niezupełnie, bo siedzę w zupełnie innych, czterech ścianach, już jako mężatka, jako ktoś, kto być może powinien już dorosnąć, ale nie dorośnie w zupełności chyba nigdy. I dobrze.

Prawie trzy lata. Tak samo było tamtego pewnego, zimnego, lutowego wieczoru, kiedy niepewnie postanowiłam zacząć pisać. Wróciłam do tamtych dni, ze łzami w oczach czytając stare wpisy, dziwiąc się, jakim pozytywnie nastawionym byłam człowiekiem.

Życie szarpie mnie na różne strony. Chłodny powiew próbuje zgasić płomień gdzieś w środku mnie, zupełnie jak ten ze świeczki. Ale on nie gaśnie. Nie gaśnie, mimo smutków, mimo ludzi, którzy kolejny raz zawiedli, mimo nieszczęść. Wciąż się tli.

Tli się, bo takie jest przecież jego przeznaczenie. Nawet, jeśli miałby mieć przez to przerąbane. Jest... promyczkiem. I tyle.

Po bardzo długich przemyśleniach, postanawiam opuścić te miejsce.

Miejsce, które powinnam porzucić już dawno, by mogło pozostać niezmienione.

Zostawiam je więc, jako wspomnieniem, bo jest przecież zbiorem zapisków bardzo ważnych dla mnie chwil.

Nie myślcie sobie jednak, że odchodzę na dobre. Stąd - owszem. Ale niebawem pojawię się w zupełnie nowym miejscu. Po prostu muszę przerzucić kartkę na czystą stronę.

Mam nadzieję, że poczekacie...


14 komentarzy:

  1. Odezwij się, jak się już urządzisz gdzieś na nowo.

    OdpowiedzUsuń
  2. aż się przestraszyłam,ale jak to tylko zmiana miejsca to czekam na nowe i będę tam z Tobą :)
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak wiesz doskonale, ja czekam:) :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem po prostu trzeba zamknąć pewien rozdział i rozpocząć nowy. Będę czekała! Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bałam się, że zamkniesz blogową książkę już w zupełności, odłożysz ją na półkę bez zamiaru sięgnięcia po nią znów. A jednak odkładasz ją, ale sięgasz po drugą część :). Będę czekać. Daj znać, jak się gdzieś zadomowisz w tych wodach Internetu! Trzymaj się, Ruda!

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się przestraszyłam, że odchodzisz na zawsze, ale czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda trochę :( Ale cóż czasem taka zmiana jest potrzebna. Jak feniksowi, który rodzi się z własnych popiołów. Czekam na Twój powrót, trzymaj się, przytulam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja rozumiem Twoją potrzebę serca :* czekam!

    OdpowiedzUsuń
  9. już się bałam, że chcesz zniknąć tak całkowicie...
    Czekam na Twoje nowe miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Poczekamy na te nowe miejsce i na Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Oczywiście, że poczekamy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czekamy :) informuj, gdzie jesteś. ściskam

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałem tylko kilka wpisów z Twojego bloga. Jak znajdę czas poczytam resztę ;) Wierz mi, że to żadne pocieszenie ale życie może JESZCZE MOCNIEJ skopać.

    OdpowiedzUsuń